Dzieci jedzenie

Co dać dziecku na drogę? Budujemy dobre nawyki.

Szkolna wycieczka? Wyjazd na wakacje? Przejazd na drugi koniec Polski w odwiedziny do Dziadków? A może po prostu drugie śniadanie do przedszkola? Coś temu dziecku trzeba spakować, żeby nie umarło z głodu i z nudów oraz żeby nie jadło byle czego!

Przy okazji możemy odwalić kawał dobrej roboty, pokazując, że zdrowe odżywianie nie jest za karę, może być fajne i smaczne, w kolorowych butelkach ale najlepsze jest to, że czasem można też zjeść batona!

Hmm.

Praktycznie codziennie dostaję od Was pytania gdzie coś można kupić – przepraszam Was, nie zawsze jestem w stanie każdemu odpowiedzieć od razu, chociaż bardzo się staram. Z drugiej strony zdarzyło się kilka razy, że znalezionych produktów nigdzie nie było, ba! Sama wracając do tego samego sklepu trafiałam na puste miejsce na półce. Aby ułatwić Wam i sobie życie – podświetliłam wybrane przeze mnie w sklepach produkty na czerwono – jak ktoś chce coś sprawdzić, może kliknąć i od ręki ma gdzie daną rzecz można kupić + w jakiej cenie. Można też od razu kupić jak komuś nie chce się szukać w sklepach i/lub przepłacać.

Wpis nie jest sponsorowany przez żadnego producenta przedstawionych rzeczy.

Od czego zacząć?

Jeśli masz trochę czasu, można przygotować dziecku zdrowe kanapki i przekąski dzień wcześniej. Prosty chleb, dobrej jakości masło, dobry ser (poszukaj u siebie lokalnego – bez barwnika i konserwantu, ciężko znaleźć ale niektóre dobre sery są już w większości delikatesów, np. Koryciński), sałata. Wędlin nie będę polecała – chyba, że macie dostęp do produktów bez konserwantów. Na ulubionych stronach z przepisami znajdziecie przykłady jak zrobić zdrowe batony i ciastka, których podstawą są zwykle płatki owsiane (wersja eko, wersja bezglutenowa), daktyle, morele (będą za chwile) itp. Można wcześniej zrobić je razem pokazując dziecku, że nie wszystkie słodycze są ‚be’- te które robimy wspólnie są smaczne i zdrowe.

Ciastka dziecku? Nie, dziękuję.

Nie jestem fanem dawania dzieciom słodyczy ze sklepowej półki, zwłaszcza ciastek. Wiem też, że są sytuacje gdy ciastka ratują życie Rodziców i trzeba być na takie sytuacje przygotowanym. Znalazłam prosty produkt polskiej firmy w wersji standardowej i w wersji ‚na bogato‚ (z kakao ale zawierają trochę więcej cukru). Więc jeśli muszą być ciastka – niech to będą proste ciastka bez długiej listy poprawiaczy, wzmacniaczy itp.

To może jogurt?

Z jogurtem mam trochę problem. Przyznam szczerze, że nie przepadam za tymi jogurto-podobnymi propozycjami, które można trzymać poza lodówką, a 30min po otwarciu robi się z nich wodnista breja (pomijając często występującą tonę cukru w składzie).

Owocowe, jak jeden mąż, bogate są w cukier, niektóre nawet we fruktozę. Jest kilka lepszych, zawierających przecier owocowy ale jednak zastanowiłabym się czy jogurt jest dobrym pomysłem na trasie (bez lodówki). Co innego w przedszkolu przy stole – naturalny bez dwóch zdań (wersja eko). Można dać oddzielnie owoc pokrojony. A jak jest afera to jogurt dawać w domu – można podawać z płatkami (były wcześniej) + lokalnym, polskim miodem (poszukajcie gdzieś wśród znajomych) lub owocami. Ewentualnie rozcieńczać naturalnym ten z przecierem.

Coś do chrupania.

Warto dać przedszkolakowi ulubione sezonowe warzywo i/lub owoc do chrupania. Obrana, pokrojona w słupki marchewka, ogórek (może małosolny lub kiszony?) – co kto lubi. To kolejny dobry nawyk – warzywa do każdego posiłku.

A co jeśli kocha żelki?

Mam na to sposób! Morele naturalnie suszone (bez związków siarki) – są ciemniejsze niż siarkowane, smaczniejsze oraz zdrowsze. To bardzo fajne źródło beta-karotenu oraz innych potrzebnych składników. Można 2 – 3 sztuki pokroić w paski (dla łatwiejszego żucia) młodszym dzieciakom, starsze bez trudu poradzą sobie z całym owocem, a konsystencja z całą pewnością przypadnie do gustu fanom rozpuszczalnych gum do żucia i żelków.

Tak na marginesie: warto jeść te morele razem z dziećmi (wtedy warto kupić opakowanie 400g lub  nawet 1000g). Fantastycznie działają na skórę (przeciwstarzeniowo) i na oczy! Do tego m.in. poprawiają trawienie, zapobiegają anemii oraz regulują ciśnienie i pracę nerek.

Coś dla Starszaków.

Fajnym rozwiązaniem na przerwę w trasie lub w przedszkolu (dla starszych dzieci) są orzechy. Najlepiej kupować niełuskane ale jeśli nie macie czasu bawić się w łupanie – trzeba sobie jakoś radzić. Młodszym adeptom można zaproponować kilka nerkowców (są bardziej miękkie, słodsze i łatwiej pogryźć), starszaki nie pogardzą włoskimi i laskowymi.

Baton musi być.

Jeśli boicie się o zadławienie lub nie ma opcji na babranie się z orzechami – spróbujcie batonów zawierających orzechy. Jest to alternatywa bezwartościowych batonów z toną cukru i tłuszczu utwardzonego. Te również zawierają cukier (potrzebny szalejącym przedszkolakom byle w umiarkowanych ilościach) ale:

  1. prócz tego jest też wiele innych ciekawych składników (tu z kakao – raz na jakiś czas),
  2. gramatura przeważnie jest mniejsza (np. 30 – 35 g zamiast 60 – 75 g).

Proponuję wybierać batony z jak najwyższą zawartością orzechów kosztem owoców (jeśli dziecko ma alergię na ziemne to tu z samymi nerkowcami ale droższy) . Są też batony jaglane (niestety droższe), bananowe – każdy znajdzie coś dla siebie. Przypominam, że podobne batony można spokojnie zrobić samemu w domu, opakować w fajny papier, przewiązać oldschoolowym sznurkiem itp. jeśli ktoś ma czas. Ps. Są też batoniki warzywno-owocowe.

Czekoladowy problem.

Jeśli chcesz dać dziecku mały kawałek czekolady (nie dawałabym jednak małym dzieciom), kupujemy taką dobrej jakości, tzn. bez zbędnych, głupich składników – warto jeść razem z orzechami (tu gotowa z orzechami ale bardziej opłaca się kupować oddzielnie czekoladę i orzechy)! Starszym dzieciakom można zaproponować mały kawałek gorzkiej – zawiera tylko 3 składniki!

Piciu, piciu.

Do picia proponuję wyłącznie wodę – może być w śmiesznej butelce, np. różowejniebieskiej, z angry birds itp. itd. – obojętnie jaką wybierzecie Wy lub Wasza pociecha (to może być forma nagrody za bycie grzecznym podczas zakupów z rodzicem, hehe) byle była to WODA niegazowana, a nie woda z cukrem, syropem i innymi cudami. Podkreślajcie to wielokrotnie dziecku. Woda to woda – ma być CZYSTA. Budujemy zdrowe nawyki.

Jeśli jest dramat – można zrobić w domu wodę z naturalnym polskim miodem (mała płaska łyżeczka wystarczy).

Dbam o środowisko.

Nie pakuj w worki foliowe jeśli to możliwe – sam/a dbaj o środowisko i ucz tego samego swoje dzieci! Zainwestuj w dobre (tzn. nie zawierające szkodliwych dla dziecka substancji) pudełko śniadaniowe z ulubionym motywem lub kolorem, np. z małpąsową itp. itd.

Warto pokazywać zdrowe nawyki od początku.

Codziennie podkreślając i wbijając dziecku do głowy, że:

  • orzechy, pestki i nasiona są bardzo zdrowe, zawierają cenne składniki potrzebne mózgowi do pracy (można wymyślić historyjkę co kto robi w mózgu) – to zdrowe przekąski,
  • owoce świeże i suszone to zdrowe słodycze,
  • do picia służy woda, wszelkie wariacje na ten temat to SŁODYCZE!

To co najważniejsze i o czym wiele osób zapomina: to od Was zależy co dziecko je teraz i co będzie wybierało w przyszłości, gdy rówieśnicy będą obżerali się chipsami i żelkami, popijając colą. Ale żeby wszystko poszło zgodnie lub prawie zgodnie z planem, WY sami musicie DAWAĆ DOBRY PRZYKŁAD Jeśli domownicy piją colę a dziecku mówią ‚nie pij bo szkodliwa’ albo jeśli WY nie jecie warzyw ale od dziecka wymagacie aby jadło – robicie z siebie idiotów! Wasza pociecha ma mętlik a głowie, a Wy tracicie jako autorytet.

Pamiętajcie, dziecko wszystko widzi i słyszy nawet jak nie patrzy i nie słucha. Warto wziąć sobie to do serca.