przeziębienie

Czy da się pokonać przeziębienie?

Antybiotyk na przeziębienie?

„Katar leczony trwa tydzień, a nie leczony 7 dni” – to zdanie jest chyba kwintesencją definicji przeziębienia. Z czego to wynika? Przeziębienie z reguły wywołują wirusy, a jeśli chodzi o arsenał leków przeciwwirusowych i przeciwprzeziębieniowych – „armaty” właściwie nie istnieją. Inna sytuacja jest w przypadku chorób o podłożu bakteryjnym – tu mamy pokaźny składzik pełen antybiotyków, o określonej i jasno sprecyzowanej skuteczności, oraz (niestety) szerokim spektrum działań niepożądanych. Nie jestem fanem antybiotyków, ale należy jasno i wyraźnie podkreślić – w konkretnych sytuacjach podanie antybiotyku jest koniecznym i jedynym słusznym sposobem na wyleczenie, a zdarza się, że nawet uratowanie życia. Dużym błędem jest zwlekanie z podaniem, jeśli istnieją ku temu przesłanki, zwłaszcza potwierdzone badaniami diagnostycznymi. Błędem jest również podawanie antybiotyku w przypadku choroby wirusowej. Dlaczego zatem tak częstym jest przepisywanie antybiotyku „z automatu”? Po pierwsze zdarzają się infekcje bakteryjne przypominające w pewnych etapach przebiegiem te wirusowe, czyli zaczynające się powoli, rozwijające się kilka dni, z temperaturą nie przekraczającą 38 stopni Celsjusza. Czasem ciężko jest ocenić bez badań laboratoryjnych z czym mamy do czynienia. Ideałem byłyby nieodłączne testy diagnostyczne, np. poziomu CRP we krwi, warunkujące przepisanie antybiotyku. Po drugie lekarze mają świadomość, że infekcja wirusowa może łatwo przerodzić się w chorobę bakteryjną, co często obserwowane jest u dzieci.

A jeśli nie antybiotyk to co?

Wiele osób zapomina o tym, jak ważne w przypadku przeziębienia jest nawilżanie błony śluzowej nosa i gardła. To od czego należałoby zacząć to… od podawania płynów! Ale nie sztucznych napojów z wysoką zawartością cukru – zwykłej przegotowanej wody lub wody z łyżeczką naturalnego miodu, który zawiera substancje przeciwwirusowe i będzie działała wspomagająco w leczeniu przeziębienia. Ważne, aby miód dodawać do letniej wody, ponieważ w kontakcie z wysoką temperaturą może utracić część ze swoich cennych właściwości. Można wspomagać się też innymi substancjami pochodzenia naturalnego, stosowanymi od wieków w medycynie tradycyjnej. Większość z tych sposobów ma potwierdzone w badaniach naukowych działanie wspierające w walce z objawami przeziębienia– warto o tym pamiętać i czerpać z tej wiedzy, zanim przeziębienie rozwinie się w pełni, utrudniając nam skutecznie życie codzienne.

Na szczęście dopóki nie ma powikłań, jest to raczej choroba bardziej uciążliwa niż groźna – można więc i często warto tę uciążliwość zmniejszać jak tylko się da. Na przykład niektóre wyroby medyczne zawierają sól (wodę) morską do nosa – bardzo dobry i naturalnego pochodzenia środek intensywnie nawilżający śluzówkę̨ nosa, rozrzedzający lepką, gęstą wydzielinę̨ i usprawniający oczyszczanie nosa i rzęsek. Preparaty zawierające sól (wodę) morską mogą być doskonałą alternatywą dla osób przebywających w pomieszczeniach klimatyzowanych (suche powietrze), oraz dla małych dzieci, u których bardzo rozważnie stosowałabym chemiczne środki obkurczające (chociaż czasem faktycznie trzeba podać taki aerozol). Na rynku są też propozycje zawierające dodatkowe substancje nawilżające błonę śluzową nosa, olejki eteryczne itp.

W przypadku kaszlu dobrze jest podać coś zmniejszającego odruch kaszlowy, działającego poprzez wytworzenie ochronnej powłoki na błonie śluzowej gardła. W składzie preparatów np. wyrobów medycznych warto szukać składników o takim działaniu – są to zwykle substancje powlekające, takie jak porost islandzki, korzeń́ prawoślazu czy kwiaty malwy. Przy „suchym kaszlu” (bez odkrztuszania), składniki te osłaniają podrażnioną błonę̨ śluzową gardła nawilżającym filmem, natomiast w odruchu kaszlowym z odkrztuszaniem śluzu – nie zakłócają procesu, wspierając regenerację śluzówki.

Odpowiednia dieta.

Nieodzownym elementem w postępowaniu z każdą przypadłością jest większa lub mniejsza modyfikacja diety. W początkowej fazie przeziębienia dobrym pomysłem jest jedzenie produktów bogatych w witaminę C, np. natki pietruszki (zawiera również cenne żelazo!) lub cytrusów. O jedzeniu kilku porcji warzyw dziennie warto pamiętać na co dzień oraz szczególnie podczas przeziębienia – witaminy i cenne składniki mineralne działają bardzo korzystnie, wspomagając układ odpornościowy i walkę z drobnoustrojami.

Jednak jedną z najsilniejszych „broni” w przeciwprzeziębieniowym arsenale dietetycznym jest niewątpliwie czosnek. Zawartość składników antywirusowych zdecydowanie największa jest w surowym czosnku, chociaż należy pamiętać, że może podrażniać przewód pokarmowy. Dlatego warto czosnek jeść podczas posiłku i z umiarem. Dość silnie działa też cebula (co zapewne niektórzy wiedzą, pamiętając z dzieciństwa domowej roboty sok z cebuli).

Wspólnym mianownikiem działań łagodzących skutki przeziębienia często warto, żeby było naturalne pochodzenie zarówno środków wspomagających jak i spożywczych, jeśli nie ma wyraźnych wskazań do innego działania. Bez zaleceń lekarza lub farmaceuty byłabym ostrożna z podawaniem preparatów syntetycznych, chociaż nierzadko również takie środki farmakologiczne są niezbędne. Jednak w przypadku łagodnego przebiegu schorzenia, zaczęłabym od preparatów na bazie naturalnych składników oraz wspomagania dietetycznego i dopiero w razie konieczności włączyła wspomniany wyżej asortyment.