rakotworcza szynka parowki

Czy szynka i parówki są rakotwórcze?

Czy spożywanie szynki lub parówek może przyczyniać się do zwiększonego ryzyka występowania nowotworów? To trochę tak, jakbyście zapytali mnie czy palenie papierosów jest rakotwórcze. Nie wierzycie? To przeczytajcie!

Było, minęło.

Pamiętam jak 2 lata temu w spożywce zawrzało, zakotłowało się, a następnie wszystko zostało przykryte kotarą ‚eeee luuuuz’ i zamiecione pod dywan ‚przecież wszyscy jedzą i żyją’.

Dziś już nikt o tym nie pamięta, a jak wrzucam na Instagram lub Facebooka jakąkolwiek wędlinę lub parówki pisząc, że są „be”, dość duża grupa osób jest bardzo zdziwiona – o co w ogóle chodzi?

Zacznę więc od początku.

Jest coś takiego jak Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC), która powołuje ludzi, którzy badają różne czynniki w kontekście działania rakotwórczego dla człowieka (seria wydawnicza IARC Monographs on the Evaluation of Carcinogenic Risks to Humans). Niezależnie od ocen IARC lub wykorzystując te oceny, w Unii Europejskiej, Niemczech i USA ustala się i publikuje własne wykazy lub listy czynników, które zostały uznane za rakotwórcze. Inne kraje opracowują swoje wykazy na podstawie danych pochodzących z wymienionych organizacji międzynarodowych lub danych z USA i Niemiec.

Na podstawie przyjętych kryteriów oceny dowodu działania rakotwórczego, mamy cztery kategorie czynników rakotwórczych dla ludzi.

Grupa 1 – istnieje wystarczający dowód działania rakotwórczego na ludzi. 

Grupa 2 –  prawdopodobne kancerogeny (2A) lub przypuszczalne kancerogeny (2B).

Grupa 3 – czynniki nie mogą być zaliczone do żadnej innej grupy.

Grupa 4 – prawdopodobnie nie są rakotwórcze dla ludzi. 

Problem w tym, że…

  • Wędliny, parowki i inne przykłady przetworzonego mięsa zostały zakwalifikowane do grupy 1. Owszem, dobrze przeczytaliście, to nie pomyłka. Istnieją wystarczające dowody działania rakotwórczego.

Pisząc „przetworzone mięso” mam na myśli mięso poddane obróbce takiej jak: solenie, fermentacja, wędzenie lub innym procesom przeprowadzonym w celu zwiększenia smaku lub poprawy trwałości. Przykłady przetworzonego mięsa obejmują parówki, szynkę, kiełbasy, przetwory mięsne oraz sosy.

  • Do grupy 2A (prawdopodobnie rakotwórcze) zostało zakwalifikowane czerwone mięso, a więc: wołowina, cielęcina, wieprzowina, jagnięcina, baranina.

To nie jest banda oszołomów.

Nie ma co wyzywać czy obrażać się na grupę badawczą z IARC – TO NIE SĄ PRZYPADKOWE WYNIKI uzyskane przez kilku spiskowców na małej grupie.

Naukowcy odpowiadający za wyniki dotyczące mięsa to grupa robocza złożona z 22 ekspertów z 10 krajów. Przeanalizowali oni ponad 800 badań, które dotyczyły ponad dwunastu rodzajów raka związanych z konsumpcją czerwonego mięsa lub przetworzonego mięsa w wielu krajach i populacjach o różnych dietach.

Najbardziej wpływowym dowodem były duże prospektywne badania kohortowe przeprowadzone w ciągu ostatnich 20 lat.

Co z tym rakiem?

Obserwacje dotyczą głównie występowania raka jelita grubego (mięso przetworzone), ale obserwowano również związek w przypadku raka trzustki i raka prostaty (czerwone mięso).

O jakich ilościach mówimy?

Przy 50 gramach przetworzonego mięsa codziennie, ryzyko raka jelita grubego zwiększało się o 18%.

Ile to jest 50 g? JEDNA parówka dziennie LUB kilka plastrów szynki.

Czy jedzenie szynki jest tak samo niezdrowe jak palenie tytoniu?

Klasyfikacja odzwierciedla jedynie siłę naukowych dowodów na to, czy środek powoduje raka u ludzi, a nie jak silny ma wpływ na ryzyko rozwoju raka.  Dlatego porównania w ramach kategorii nie mają za bardzo sensu. 

Czyli naukowcy są tak samo pewni, że szynka, parówki i palenie przyczyniają się do powstawania nowotworów u ludzi, natomiast co jest „gorsze”? A, to już inna bajka i o tym z klasyfikacji się nie dowiesz.

Nie można na podstawie wyników tych badań powiedzieć, że „plaster szynki wywołuje nowotwory tak silnie jak jeden papieros”, ale można śmiało głosić, że ” istnieją wystarczające dowody działania rakotwórczego na ludzi zarówno jeśli chodzi o szynkę, jak i papierosy”.

Dlaczego mięso może być szkodliwe i rakotwórcze?

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jest kilka czynników, m.in. obecność związków azotowych, zwłaszcza azotynów, z których mogą powstać rakotwórcze nitrozoaminy. Azotyny i nitrozoaminy wykazują szeroki negatywny wpływ na zdrowie. Przykładowo, azotyny utleniają jony żelaza zawarte w hemoglobinie, w wyniku czego powstaje methemoglobina. Czerwony barwnik krwi traci zdolność transportowania tlenu, co prowadzi do niedotlenienia ośrodkowego układu nerwowego i mięśnia sercowego. Jest to szczególnie niebezpieczne u niemowląt i małych dzieci (w ich organizmach dużo szybciej dochodzi do przekształcania azotanów w toksyczne azotyny). Ale azotany to nie wszystko. Drugim czynnikiem są rakotwórcze związki powstające w wyniku obróbki cieplnej (smażenie, palenie na grillu, wędzenie itd). Wędzona szynka bez azotynów też jest szkodliwa.

Jak żyć?

American Cancer Society od dawna zaleca dietę, która ogranicza przetworzone mięso i czerwone mięso, a bazuje na warzywach, owocach i pełnych ziarnach. Wytyczne American Cancer Society dotyczące odżywiania i aktywności fizycznej w zapobieganiu chorobie nowotworowej zalecają wybieranie ryb, drobiu lub fasoli zamiast czerwonego i przetworzonego mięsa.

Co mogę zrobić już dziś?

Z pewnością nie panikować. Spróbuj przyjrzeć się temu co jesz. Czy jest posiłek, gdzie możesz w jakiś sposób ograniczyć spożycie przetworzonego mięsa? Jajecznica bez boczku / szynki? Kanapka z hummusem lub inną pastą zamiast szynki? Makaron z sosem pomidorowym i czerwoną fasolą zamiast mięsa mielonego? Warto zacząć od drobnych kroków, zwłaszcza jeśli kochasz mięso. To nie znaczy, że masz je odstawić natychmiast. Jedyne do czego Cię dziś zachęcam to rezygnacja z parówek, a jeśli już to wybieranie tych wysokiej jakości, czyli zawartość mięsa powyżej 97% plus brak azotynów dosypanych – pamiętasz mój mini poradnik (kliknij)? Plus ograniczenie spożycia mięsa czerwonego. Tyle, na ile się da. Metoda małych kroków, metoda świadomego jedzenia wydaje się być najprostszym sposobem na zdrowsze życie i lepsze samopoczucie. Jeśli czujesz, że sama nie dasz rady – śmiało odezwij się do mnie. Możemy pogadać, spotkać się, wspólnie zaplanować działania. Jedno jest pewne. Nie odwlekaj tego. Nie od jutra, nie od poniedziałku, nie od nowego miesiąca czy roku.

Zacznij teraz, dziś. Na zakupach kup mniej szynki, odpuść parówki, kiełbasę, zamiast większej porcji czerwonego mięsa wybierz mniej, lub białe mięso, a najlepiej czerwoną lub białą fasolę (może mix mięso plus fasola?). Drobne kroki, duże efekty. To jest moja filozofia w odżywianiu, tego uczę swoich podopiecznych i uwierzcie mi – da się.