ślimak

Lunch – firma Ślimak.

Zainteresowałam się firmą Ślimak. Wszystko zaczęło się od niewinnej kanapki, a właściwie zdjęcia. Jeden z Czytelników wysłał mi kiedyś foto takiej oto kanapki.

ślimak

Później dostałam od kogoś foto dania gotowego, też Ślimak.

ślimak

Rzuciwszy okiem na skład, zaniepokojona pewnymi nieścisłościami (np. w kanapce opis ‚MASŁO’, gdy w rzeczywistości w składzie była margaryna), postanowiłam zapytać firmę Ślimak o skład przykładowego dania, które ma w swojej ofercie.

ślimak

Odpisali. Wysłali tabelę wartości odżywczych, mimo, iż pytałam o SKŁADNIKI. Np. co to jest ‚bulion’? Bo skoro dla nich ‚Masło’ to margaryna, pewnie ‚bulion’ oznacza rozkruszoną kostkę rosołową czyli posolone wzmacniacze smaku z utwardzonym tłuszczem palmowym. Miodzio. Zapytałam więc jeszcze raz o to samo. Dostałam odpowiedź…

ślimak

Szczerze? Wszystkiego się spodziewałam ale nie tego. ‚Tak dokładnego’?! A co ja, przepraszam, pytam o kraj pochodzenia ryżu i szczep wina? Przypomina mi to trochę sytuację z kawiarnią COSTA (jeśli nie pamiętacie, zajrzyjcie tu), czyli wszystko cacy ale co właściwie kupuję i jem? Nie wiadomo. Jak dla mnie to trochę słabo jednak.

  • Zło! chyba lepiej unikać takich gotowców raz i na zawsze!
    BTW – czy to nie jest wymagane prawem, aby producent umieścił na opakowaniu spis składników?