płatki

Płatki w ładnych opakowaniach – dlaczego ich nie lubię?

Bo zwykle jest to przetworzony, dosłodzony ___ (wpisać ulubione słowo).

Najczęściej od 15 do nawet 50% produktu stanowi cukier. Zwykle w kilku postaciach, żeby było śmieszniej. I nie ma sprawy jeśli lubisz takie płatki, mają fajny skład itp. itd. – pod warunkiem, że biegasz, ćwiczysz, jesteś aktywna. Jeśli nie – odradzam i polecam zwykłe NIEPRZETWORZONE.

Tym razem przykłady z lidla. Chociaż zaznaczam, nie jest to jeszcze totalny upadek.

płatki

Tu cukier pochodzi również z rodzynek, wiadomo. Ale jeśli ktoś ogranicza z jakiegoś powodu cukry proste – tak naprawdę nie ma znaczenia czy z rodzynek czy z syropu.

Generalnie skład można uprościć do dwóch słów.

Pszenica i cukier. Ani jedno ani drugie nie jest moim faworytem wśród licznych składników w produktach które kupuję. Staram się wręcz unikać tych dwóch atrakcji, z wielu względów. Do pszenicy i cukru często dochodzą bajery, wtedy robi się jeszcze mniej ciekawie. Ale jeśli rzucicie okiem na skład nawet tych najprostszych płatków – cukier stanowi 15-20% produktu.

płatki

Jak dla mnie, to nadal dużo.

Może dlatego, że ja nie jem kilku sztuk do jogurtu, tylko solidną porcję. Jeśli chodzi o Lidl – mają też całkiem spoko produkty, np. zwykłe płatki, mieszanki typu musli. Nie każde ale coś można znaleźć. Mały ranking robiłam tu.

Jak żyć.

Tak jak wspominałam na swoim wykładzie podczas Food & Health Conference – nie daję się nabierać na hasła typu ‚pełnoziarniste’, ‚błonnik’, ‚polskie zboża’ i cały ten marketing sentymentalny. Zdarza się, że napiszą ‚wieloziarniste’, a na etykiecie 97% to pszenica. Albo ‚pełnoziarniste’, a tu pełnego ziarna 5%.

Dzielnie czytam składy i sprawdzam zawartość cukru w tabeli. Jeśli ktoś nie pamięta co z tą tabelą,  wyjaśniam to tu.

Powodzenia w omijaniu min! Zwykłe, proste, nieprzetworzone płatki za 2-3 pln górą!