Przekąski dla dzieci.

Przekąski dla dzieci.

Z jednej strony – dajmy dziecięcemu brzuszkowi odpocząć i nie uczmy podjadania non stop! Z drugiej strony lepiej podawać małe porcje co jakiś czas niż 3 duże posiłki dziennie. Równowaga i wyczucie. Słuchajmy naszej Pociechy – powie gdy jest głodna/y.

Gdy nie ma innej opcji – trzeba podać jakieś przekąski dla dzieci bo inaczej będzie dramat i rzeź niewiniątek. Co zatem podać naszym Jaśnie Wielmożnym?

Najzdrowsze są warzywa.

Najprościej obrać marchewkę, pokroić i bla bla bla – wiadomo! Ale dzieciak nie zając, na samej marchewce i sałacie nie pojedzie. Jeśli macie czas i ochotę zrobić domowe przekąski dla dzieci, a nawet domowe słodycze – zachęcam! Ciastka, ciasta – poszukajcie fajnych przepisów na zdrowsze alternatywy, a jeśli macie sprawdzone – podzielcie się proszę nimi w komentarzu. Zainspirujcie mnie i innych do działania!

Nie dawajcie tego dzieciom.

Zdecydowanie nie podawajcie parówek i innych atrakcji typu kabanosy. Rozumiem, że miękkie, łatwo itp. itd ale niestety nie ma fajnych alternatyw, które mogłabym polecić. Wszystkie chyba parówki i kiełbasy zawierają szkodliwy konserwant łączony z występowaniem nowotworów. Mielone mięso (oby tylko!) jest nieznanej jakości i pochodzenia – to naprawdę nie jest najlepsza opcja dla dzieci. Nie przyzwyczajajcie też dzieciaków, że ‚coś słodkiego musi być’ – NIE MUSI. Nie kupujcie drożdżówek, chałek itp. – już lepiej zwykła bułka, najlepiej żytnia lub z ziarnami itp.

Brak czasu?

Jeśli nie macie opcji zrobienia samemu czegoś ambitniejszego – oto lista banalnych dań + proste przekąski dla dzieci. Nie są pogrupowane wiekowo bo każde dziecko jest inne, zęby wyrzynają się w różnym wieku itp. itd. Sami doskonale wiecie i ocenicie co i kiedy możecie podawać.

Na czerwono produkty, które możecie obejrzeć, porównać ceny itd. Jest taniej. W stacjonarnym tesco widziałam te same morele które znalazłam w internecie (tu są nawet za 8.65pln) za 19.99!

image

Wpis nie jest sponsorowany przez żadnego producenta przedstawionych rzeczy.

Banalne do zrobienia.

Jaglanka. Gotujecie kaszę jaglaną (uprażyć, zalać wrzątkiem – przepłukać i wylać, zalać wrzątkiem, gotować), wersja bio. Brak czasu? Zalewacie gotowe płatki jaglane (tu wersja bio) wodą – mniej zdrowo ale szybciej.

Owsianka. Gotujecie płatki owsiane (wersja eko, wersja bezglutenowa) w wodzie. Lub zalewacie płatki owsiane błyskawiczne (wersja ekologiczna) wodą (mniej zdrowo ale szybciej).

Potrzebujecie więcej rodzajów płatków do zalania wodą? Proszę bardzo: mogą być jęczmienneżytnielub ciekawy mix. A może ugotowana wcześniej (np. raz na 2 – 3 dni) inna fajna kasza (pęczak?), a może ryż?

Do uzyskanej i ostudzonej papki dodajecie co kto lubi: starte jabłko lub inne ulubione owoce, jogurt naturalny (wersja eko). Jeśli ktoś kocha słodycze lub musi być bardzo słodko, można dodać łyżeczkę lokalnego, polskiego miodu (poszukajcie wśród znajomych, na pewno ktoś ma dostęp) lub pokrojone daktyle. Starszakom można posypać owsiankę lub nawet sam jogurt sezamem (jest też niełuskany ale niektóre dzieci mogą nie zaakceptować mniej słodkiego smaku), można też dodać posiekane orzechy jeśli dziecko nie jest uczulone, nie je całych albo nie chce jeść i trzeba jakoś przemycić.

A może kanapeczkę? Prosty chleb, dobrej jakości masło, dobry ser, do tego ulubione warzywa. Może być też chlebek z pastą warzywną ale o tym będzie oddzielny wpis.

Ciastka i chrupki.

Słodycze zrobione w domu z niską zawartością cukru? Ok, byle bez przesady. Nie jestem fanem dawania dzieciom słodyczy ze sklepowej półki, zwłaszcza ciastek. Wiem też, że są momenty, gdy takie przekąski dla dzieci ratują życie Rodziców i trzeba być na takie sytuacje przygotowanym. Więc jeśli muszą być ciastka – niech to będą proste ciastka bez długiej listy poprawiaczy, wzmacniaczy itp. Jeśli muszą być słodkie chrupki – lepiej minimalizować ilość składników i zawartość cukru, tu wafelki ryżowe bio słodzone sokiem jabłkowym. Znalazłam też proste ciastka polskiej firmy w wersji standardowej i w wersji ‚na bogato‚ (z kakao ale zawierają trochę więcej cukru). Chrupki kukurydziane – tak jak wafelki ryżowe czy kukurydziane – nie ideał ale przydają się. Na rynku są już chrupki kukurydziano-jaglane oraz kukurydziane z warzywami: marchewką (duże, małe), pomidorem.

Coś do łapki.

Coś na talerzyku do podjadania w ciągu dnia? Ulubione sezonowe warzywo i/lub owoc: obrana, pokrojona w słupki lub starta marchewka, ogórek (może małosolny lub kiszony?), kapusta kiszona, jabłko, śliwka – co kto lubi. Zamiast ciastek, żelków i innego badziewia proponuję równie słodkie bakalie – z przewagą orzechów i migdałów (jeśli nie ma uczulenia). Warto znaleźć morele naturalnie suszone (bez związków siarki) – ciemniejsze niż siarkowane, smaczniejsze oraz zdrowsze (tu opakowanie 400g lub  najbardziej opłacalne 1000g). Można 2 – 3 sztuki pokroić w paski (dla łatwiejszego żucia) młodszym dzieciakom, starsze bez trudu poradzą sobie z całym owocem. Orzechy najlepiej kupować niełuskane ale jeśli nie macie czasu bawić się w łupanie – trzeba sobie jakoś radzić. Młodszym można zaproponować kilka nerkowców (są bardziej miękkie, słodsze i łatwiej pogryźć), starszaki nie pogardzą włoskimi i laskowymi. A może pestki słonecznika?

Baton musi być.

Batony można też zrobić samemu ale jeśli nie macie takiej możliwości – spróbujcie batonów owocowych zawierających orzechy, o których już kiedyś pisałam. Jest to alternatywa bezwartościowych batonów z toną cukru i tłuszczu utwardzonego. Te również zawierają cukier (potrzebny szalejącym przedszkolakom byle w umiarkowanych ilościach) ale prócz tego jest też wiele innych ciekawych śliwki, pestki słonecznika,siemię lniane, kakao (raz na jakiś czas). Proponuję wybierać batony z jak najwyższą zawartością orzechów kosztem owoców (jeśli dziecko ma alergię na ziemne to tu z samymi nerkowcami ale droższy) . Są też batony jaglane (niestety droższe), bananowe, warzywno-owocowe – każdy znajdzie coś dla siebie.

Czekoladę?

Nie podawałabym czekolady dzieciom do 3 roku życia wcale. Później…też nie. Im później tym lepiej. Przy jedynaku może się udać, z rodzeństwem gorzej ale może jest to dobry moment aby pokazać, że starszy ‚ma lepiej’ – ma jakieś przywileje. Owszem, młodszemu poświęcamy trochę więcej czasu, karmienie piersią i te sprawy ALE popatrz – ty możesz mały kawałek czekolady a on/a NIE! Mały kawałek to jest UŁAMEK kostki. Jeśli chcesz dać starszemu dziecku mały kawałek czekolady, kupuj mniej ale taką dobrej jakości, tzn. bez zbędnych, głupich składników – warto jeść razem z orzechami (tu gotowa z orzechami ale bardziej opłaca się kupować oddzielnie czekoladę i orzechy)! Zaproponuj może mały (!) kawałek gorzkiej? Zawiera tylko 3 składniki!

Coś do picia!

Do picia proponuję wyłącznie wodę już o tym pisałam i będę to powtarzała jak mantrę przy każdej okazji. Może być w śmiesznej butelce, np. różowejniebieskiej, z angry birds itp. itd. – obojętnie jaką wybierzecie Wy lub Wasza pociecha – byle była to WODA niegazowana, a nie woda z cukrem, syropem i innymi cudami. Podkreślajcie to wielokrotnie dziecku. Woda to woda.

Jeśli jest dramat – można zrobić w domu wodę z naturalnym polskim miodem (mała płaska łyżeczka wystarczy).

Warto pokazywać zdrowe nawyki od początku.

Sami doskonale wiecie i ocenicie co i kiedy możecie podawać. Pamiętajcie, że to WY decydujecie CO dziecko je, a ono decyduje ILE. Żadnego zmuszania do opróżniania talerza dla zasady! Nie musi zostać pusty jeśli nawaliłaś/łeś jak dla wojska!!!

Nie oceniajcie proszę bezpodstawnie Rodzica dającego dziecku coś niezdrowego poza domem. Zdarzają się sytuacje wyjątkowe, kiedy po prostu nie da się inaczej. To, że widzisz matkę dającą lizaka lub inny badziew nie znaczy, że dziecko je to codziennie. Wyluzuj i nie oceniaj – sam/a też święta nie jesteś.

Oczywiście wiem, że dziecku trudno jest zrozumieć, że ‚dziś tak, a jutro nie’ ALE być może jest to dobry pretekst do dyskusji na temat zdrowego odżywiania? Może zamiast ‚nie bo nie’ warto wytłumaczyć o co chodzi? To kiedyś zaprocentuje – możecie być pewni. Nawet jeśli nie jesteście specjalistami w zakresie żywienia czy fizjologii człowieka – opowiedzcie swoimi słowami lub poczytajcie razem literaturę dostosowaną do wieku dziecka. Nie jestem fanem oglądania telewizji ale akurat ‚Było sobie życie’ doskonale obrazuje pewne procesy i z czystym sumieniem polecam wspólne oglądanie jeśli kogoś ciekawi anatomia i fizjologia człowieka. Już 3-latek powinien bez problemu zrozumieć wybrane tematy. Dla starszych jest fajna encyklopedia lub gry z tej serii, np. quiz. Z resztą sami poszukajcie – w końcu znacie swoje dzieci najlpiej i doskonale wiecie co najbardziej je ucieszy: zarówno do jedzenia jak i do zabawy.

Powodzenia!

  • Ania

    Robię często dzieciakom owsiankę i jaglankę z owocami. Jeśli sporo zostanie dosypuje mąki np. Owsianej, jajko, proszek do pieczenia, miód i robię z tego ciastka. Jak dałam do owsianki dużo banana robie muffinki:)

    • Wow, że też ja na to jeszcze nie wpadłam!!! Dzięki!

      • Ania

        Nie ma sprawy! Cieszę się że Ci się przyda.

  • Inga

    A czemu czekolada dobrej jakości nie a chrupki tak?

    • Chrupki kukurydziane nie są najszczęśliwszym pomysłem ale: są powszechnie dostępne, mają prosty skład, masują dziąsła co może dziecku dawać ulgę i są…tanie. Czekolada ma swoje zalety ale: jest źródłem sporej ilości cukru i ma potencjał uzależniający. Do tego nie każde dziecko akceptuje ‚tylko mały kawałek’ – sami czasami nie potrafimy tego zaakceptować ;).