rak

Diagnoza to nie wyrok. Rak to choroba, którą się LECZY.

Idziesz na badanie.

Stres. A może luzik, przecież jesteś zdrowa. Nic się nie dzieje. Ale warto się badać, więc idziesz. Badanie trwa chwilę. Minutę, dwie, piętnaście. Ale to jest jeszcze pikuś, później jest czekanie. Czekanie jest najgorsze. A mogłaś nie iść na badanie. Może lepiej nie wiedzieć? O nie, nie. Lepiej zawsze wiedzieć – oszczędzasz dzięki temu czas i pieniądze. W końcu i tak się dowiesz, ale im szybciej – tym lepiej, szybciej i taniej.

W końcu nadchodzi moment odbioru wyników.

Dostajesz papier.

Kopertę, maila, logujesz się do portalu pacjenta. Czujesz zdenerwowanie, odczytujesz wynik i zamiast potężnego odczucia ulgi jest chwila ciszy i wgniecenie w powierzchnię ziemi. Ważysz milion kilogramów i zapadasz się w łóżko, krzesło, asfalt, trawę, cokolwiek. Czytasz jeszcze raz. Rak. Guz. Nie, to nie pomyłka. Rozglądasz się dookoła. Jest inaczej niż sekundę temu ale świat wcale nie wstrzymał oddechu, ludzie nie zatrzymali się jak w filmach, nic nie zwolniło, ptaki nadal latają, samochody jeżdżą, ludzie rodzą się i umierają, w szpitalach i domach. Nic nie zmieniło się dookoła i prawie nic nie powinno zmienić się w Twojej głowie. A jednak.

Wpadasz w panikę.

Panika i stres zawsze wynikają z niewiedzy. Nie wiesz, nie znasz, boisz się. Pomyśl sobie, że to tylko brak informacji w Twojej głowie. Mózg wypełnia to strachem z automatu. Boisz się o siebie, o rodzinę, o dzieci, o wszystko. Co będzie? No a co ma być? Będzie dobrze. Ludzie nie chodzą na badania, żyją spokojnie w niewiedzy i nie zastanawiają się ‚co będzie’. Czy to dobrze czy źle? Głupim i niedoinformowanym żyje się łatwiej? Co będzie? Rak. Czy to się leczy? Jak to się leczy? Czy będzie operacja? Czy umrzesz? Ile masz jeszcze czasu?

Tak, wszyscy umrzemy. Jedni szybciej, inni trochę później. Ale zaraz, zaraz. Czy nie powinniśmy codziennie żyć tak, jak gdyby był to nasz ostatni dzień? Przecież najzdrowszy człowiek może wpaść pod samochód pijanego kierowcy. Tracisz czas na głupią pracę? Beznadziejne relacje? Nie jesteś szczęśliwa? Możesz to zmienić? To na co czekasz? Wszystko na raz. Co będzie?

Lepiej wiedzieć.

Przekopujesz internet, odwiedzasz kolejnych specjalistów, kolejne badania. A, więc jednak to się jakoś leczy. Rokowania lepsze lub gorsze. Masz więcej lub mniej czasu. No i?

Trzeba działać! Leczenie to jedno. Bardzo ważne ‚jendo’. Nie wszystko da się wyleczyć akupunkturą i energią słoneczną. Czasami chemia jest dobra i potrzebna, nawet gdy walimy atomówką w muchę. Musisz się leczyć ale warto robić to kompleksowo.

Trzeba walczyć.

Pamiętaj o trzech pozostałych, potężnych narzędziach. Dieta – bogata w cenne składniki – bo zdrowa i nieprzetworzona żywność jest jak lekarstwo. I dosłownie i w przenośni, pamiętasz mój tekst o tym, czego boi się rak? Kliknij, jest tu. 

Sport – pobudzenie układu odpornościowego jest bardzo istotnym elementem nie tylko podczas choroby. Trzeba coś robić. Zawsze. Na tyle, na ile się da. Rak nie lubi sportu.

Psychika – twoja głowa rządzi. Najczęściej nastawienie ma olbrzymi wpływ na nasze zdrowie i działanie. To, jakim ładunkiem emocjonalnym obdarzysz dane zdarzenie, wpływa na późniejszy odbiór i działanie. Poddając się – poddaje się też Twój układ odpornościowy. Walcząc – Twój układ odpornościowy dostaje silnego kopa. Nie opłaca się? Ale dlaczego? Czemu nie spróbować? Twój organizm wcale nie chce się poddawać. On chce żyć, walczyć. To Ty chcesz się poddać, postępując wbrew niemu. Organizm chce żyć.

Trzeba żyć.

Co robisz, gdy dostajesz zapomnianą, niezaplanowaną fakturę za coś tam? Cóż, trzeba przyjąć dodatkowe zlecenie, wziąć nadgodziny, zrezygnować z nowego sweterka, nowej gry, wycieczki. Tu masz kolejną taką akcję. Oto masz coś kolejnego, niezaplanowanego, co mniejszym lub większym kosztem trzeba odwalić i już. Nie rozczulaj się nad sobą zbytnio, to tylko kolejna sprawa do załatwienia. Zobacz, nic dookoła się nie zmieniło. Ludzie nadal kłócą się i godzą, słońce wschodzi i zachodzi, leje deszcz, a później świeci słońce. Szkoda czasu na przechodzenie przez wszystkie idiotyczne fazy typu ‚to nie może być prawda’, ‚mnie to nie dotyczy’ i najlepsza: ‚dlaczego ja’. A kogo to obchodzi? Czy to ważne? No właśnie.

To jak będzie?

Działamy, co? Nie warto się poddawać czy załamywać. Jeśli potrzebujesz kilku chwil czy dni na oswojenie się z tematem – nie ma sprawy. Bądź dla siebie dobra, łagodna. Ale nie wydłużaj tego oswajania się bo to bez sensu. Szkoda czasu, serio. Nie martw się na zapas, to nic nie zmieni. Trzeba jak najszybciej przejść do porządku dziennego, nawet jeśli leczenie jest trudne czy są efekty uboczne. Zdarza się. Po prostu trzeba to jakoś przeżyć bo później będzie coraz lepiej.

Warto. Na pewno warto. Dla tych promieni słońca na twarzy o poranku, bosych stóp na piasku, w morzu czy na mokrej trawie, dla smaku ulubionej potrawy, kawałka czekolady, ciasta od Babci, dla widoku pięknego nieba, zachodu i wschodu słońca, śpiących dzieci czy ukochanego zwierzęcia, dla zapachu świeżo mielonej kawy, herbaty, zupy, ściętej trawy, polnych kwiatów, ulicy po deszczu, dla ‚kocham cię mamo’, dla rozanielonych oczu włochatego czworonoga podczas drapania pod brodą, dla dobrej lektury w kąpieli i wygłupów samemu lub z przyjaciółmi.

Warto, prawda? To jest życie. I ono jeszcze się nie kończy.

 

  • Jestem 4 lata po operacji. Dzięki mojej lekarce, która zadziałała błyskawicznie – rąk miał miano mikroraka i nawet radioterapii nie potrzebowałam. Trzeba działać szybko! I choć wiem, jaki to cios i szok na początku – trzeba się szybko ogarnąć i jak najszybciej dać pociąć. Bez względu na niemowlaka w domu czy każdą inną przeszkodę.

  • Już sam tytuł nastawia na wiarę w lepsze jutro i wygraną.