zakupy

Zakupy – bądź ninja w spożywczym.

Zakupy – jedni kochają leniwie przesuwać się między alejkami, niespiesznie oglądać nowości, wkładać do koszyka starannie wybrane rarytasy, dla innych jest to przykra konieczność. Czy da się zrobić zakupy w 15 minut? Da, jeśli dobrze się do tego przygotujesz.

Zasada nr 1.

NIGDY nie chodź na zakupy na głodzie. NIGDY. Jak Mózg idzie głodny do sklepu, będzie szukał torpedy żeby tylko przeżyć bo przecież zaraz może być koniec świata i on na wszelki wypadek właśnie teraz musi nażreć się byle czego. W skrócie – sięgniesz nie po to co trzeba.

Zasada nr 2.

Warto mieć listę. Przejrzyjmy w skrócie podstawowe grupy produktów czyli co warto włożyć do koszyka.

Warzywa.

Lubisz? Bierz wszystko, jak leci – co Ci wpadnie w ręce. Im więcej tym lepiej. Nie lubisz? Bierz cokolwiek. Najlepiej zielone. Wszystkie warzywa zawierają mnóstwo cennych substancji ale zielone mają najfajniejsze. Nie cierpisz warzyw? Przemycaj ile się da i gdzie się da. Np. natkę pietruszki (jako dodatek) – mega fajna sprawa do wielu posiłków (np. kanapek, zupy itd.). Pomidory (np. do kanapki), marchewka (np. surówka, sok), burak (np. sok, do sera), szpinak (np. do kanapki, do makaronu), cebula, czosnek, szczypiorek (np. kanapki), słowem – cokolwiek byle jak najwięcej. Nie masz czasu? Kup mrożone – doskonały wybór.

Kapusta kiszona, czosnek / cebula / por !!! (Pełna lista top 10 antyrakowa tu.)

Warzywa mają wypełniać najwięcej miejsca w koszyku!

Będąc przy dziale warzywnym lub na przyprawach, poszukaj od razu kurkumy (np. obiad) i imbiru (np. do herbaty) – warto mieć w domu i używać.

Owoce.

Bez szaleństw i nie na noc ale warto kupić, zwłaszcza sezonowe, krajowe są super.

Mięso.

Jak kto lubi. Wychodzę z założenia, że jednak jak najmniej. Częściej indyk niż kurczak, czasem wołowina. Zero gotowców, zwłaszcza mielonych. Ryby – koniecznie! 1-2 x w tygodniu, jakie? Mała podpowiedź była tu.
Szynka – ja nie kupuję, a jeśli juz to 97% mięsa i najlepiej bez azotanów. Oczywiście, że kiedyś jadłam wędliny na tony, parówki też (do momentu gdy obejrzałam film o ich wytwarzaniu – prawie zwymiotowałam), nadal uwielbiam chudą suchą krakowską ale jem sporadycznie, ze 2-3 razy w roku.

Nabiał.

Jak kto lubi, jak kto uważa. Mleko chude (poniżej 2%) trochę nie ma sensu. Lepiej mniej, a 3.2% i raczej mikrofiltrowane nisko pasteryzowane niż UHT. Ja nie kupuję mleka krowiego, jak już – używam roślinne. Jogurt – najlepiej naturalny. Owocowy to trochę słaby pomysł – to zwykle naturalny z 3-4 łyżeczkami cukru. Sery żółte – warto ale z umiarem. Pleśniowe sporadycznie.

Jajka.

Warto ale najlepiej ‚1’ lub ‚0’. Nie bać się cholesterolu – jajka mają więcej zalet niż wad.

Makarony itp.

Teoretycznie pszenica durum jest lepsza niż zwykła ale z drugiej strony durum ma więcej glutenu więc samodzielnie zdecyduj co wolisz. Fajne są makarony z mąki gryczanej itp. Spróbuj też częściej kupować kasze zamiast makaronów. Zobacz którą najbardziej lubisz. Polecam jaglaną – jest bardzo wartościowa, jęczmienną np. pęczak itd.

Warzywa strączkowe.

Fasole, soczewice – różne kolory. Warto! Banalne w przygotowaniu, zdrowe, sycące, niskokaloryczne. Zupa, drugie (do kaszy), lunch (do sałatki), słodycze (serio!) – poszukajcie ulubionych przepisów. Fajna, tania, powszechnie dostępna baza dla wielu potraw.

Chleb.

Ciężko znaleźć dobry, piekarnie zwykle mają 1 – 2 dobre a resztę ‚ze wspomaganiem’. Zdecydowanie na zakwasie, raczej żytni a jeśli kochasz pszenny – spróbuj orkiszowego.

Płatki.

Owsiane górskie! Bogate w cenne wartości, chociaż te błyskawiczne też mają swoje zalety (czas przygotowania). Musli – bywa różnie, pisałam o tym tu. Crunchy, platko-chrupki i inne dziwne gotowe cuda – raczej dno i tona cukru.

Tłuszcze.

Olej lniany lub coś w ten deseń – wyłącznie na zimno! Warto trzymać w lodówce, cenne substancje są wrażliwe na światło i ciepło. Do smazenia co tam lubicie: rzepak, kokos nierafinowany, masło klarowane – byle nie oleje do stosowania na zimno (oliwa do krótkiego obsmażania). Masło – zwykłe, dobre, polskie, 82% tłuszczu i koniec kropka – daj spokój z tym cholesterolem. Gówien z utwardzonym nie jedz, a nie przejmujesz się kromką z masłem.

Przypominam o bardzo fajnych źródłach tłuszczu: orzechy i pestki, awokado (do jedzenia lub smarowania chleba), oliwki.

Orzechy, migdały, pestki.

Tak, tak, tak! Bezwzględnie obecne na liście. Uratują Cię przed spadkiem formy, nastroju, wilczym apetytem (+ moralniakiem po maku) i…’ciastkami konferencyjnymi’!

Słodycze.

Czekolada gorzka 70% i wzwyż, suszone morele i inne (ale NIE kandyzowane, dosłodzone itp.) owoce, najlepiej bez siarki. Raczej nie na noc. Niestety zdrowsze słodycze to te samodzielnie zrobione (np. banalne i szybkie ciastka: płatki owsiane + bakalie + jajka + kakao) niż kupowane. Kakao (zwykłe – gorzkie) warto mieć i stosować (byle z umiarem).

Dosładzacz – naturalny miód z POLSKI. Nie z Chin, nie mieszanka z UE i spoza UE itd. (dlaczego? Zajrzyj tu). Jak ktoś kocha białe kryształki i musza być białe kryształki, może być np. ksylitol ale uwaga z tymi zamiennikami (przeczytajcie to).

Mąka do naleśników.

Wiadomo, że bezglutenowo jest trudniej więc jak już – warto raczej orkiszową (odmiana pszennej) niż pszenną, warto mieszać kilka różnych – próbuj, eksperymentuj, dodawaj pełnoziarniste. Na blogach kulinarnych jest mnóstwo sprawdzonych przepisów, ja nie jestem specem od gotowania więc nie będę ściemniała, że się na tym jakoś mega znam.

Poprawiacze mdłych dań.

Dopiero zaczynasz przygodę z lepszym stylem odżywiania? Coś tam niby gotujesz ale nie jesteś wirtuozem (witaj w klubie)? Nie martw się, jest na to rada! Warto mieć w domu sól, ajwar, zioła (byle nie dziwne miksy), sos sojowy i ketchup (ale dobrej jakości!). Już niewielkie ilości jednego z poprawiaczy podkręcą smak, zwłaszcza warzyw – w końcu ma być nie tylko zdrowo ale też smacznie prawda?

Woda.

Tak, zwykła woda niegazowana. Zero idiotycznych napojów (przeczytaj tu), soków z koncentratu etc. Jak chcesz wypić soczek to raczej wybrałabym ten jednodniowy. Najlepiej warzywny lub chociaż z dodatkiem warzyw – teraz można je kupić już wszędzie. Kochasz gazowane, a nie chce Ci się robić samodzielnie? Rzuć okiem na ten ranking napojów, może coś pomoże.

Uwagi końcowe.

1. Nie bój się tłuszczu. To przez cukier i brak ruchu odkłada się tkanka tłuszczowa. Niebawem wytlumaczę Ci (w prosty sposób) dlaczego.

2. Generalnie organizm raczej nie lubi odżywiania monotonnego, diety kapuścianej, ananasowej i innych typu ‚od dziś jem tylko…’ UROZMAICENIE powinno być kluczem jakim kierujesz się podczas zakupów.

3. Nie ma produktów wyłącznie zdrowych. Wszystko ma swoje wady i zalety, nawet superfoods. Mało tego! Coś, co dla jednej osoby jest super zdrowe i potrzebne dla kogoś innego może być wręcz szkodliwe. Uwierz mi, o każdym produkcie spożywczym mogę powiedzieć sporo dobrego i często tyle samo złego – sorry, taki mamy klimat!

Zatem wszystkiego po trochu, z przewagą dobrej jakości (!) prostych produktów. Wiem, że uda Ci się, początki są trudne i czasochłonne ale zobaczysz – wyrobisz w sobie nawyk i wkrótce staniesz się ninja zakupów spożywki! Do dzieła!

Zakupy

  • Patrycja Heleniak

    Olej rzepakowy niestety z rzepaku opryskiwanego ok 10 razy podczas wzrostu…wiem co mówię:) jestem chemikiem i żoną rolnika:)lepiej wybrać slonecznikowy

    • Doris

      No to teraz mnie zasmucilas. Czytałam dużo źródeł ze rzepakowy lepszy i co teraz. Chyba się przerzuce na kokos i będę wspierać zagranice.

    • Niestety, takie czasy. A ekologiczny?