Promocja!

#takietampieprzenie2020 – wersja CYFROWA

Czytelniczki o książce:

“Długo myślałam o tym jaka recenzje mam wydać o Twoje książce “Takie tam Pieprzenie 2020” ale w końcu wiem co chcę powiedzieć… kilka rozdziałów jest bardzo wkurzających, bo dotyka tematów których nikt ze mną nie podjął i takich które ranią, bo mówią prawdę. Mam w planie przeczytać ja jeszcze raz, ale muszę sobie dać trochę czasu. Dlaczego ja tej lektury nie miałam z 20 lat temu? Przechodzę przez wielką zmianę życiowa przez ostatnie 12+ miesięcy, coś na co czekałam od wielu lat tak naprawdę. I można powiedzieć że Twoja książka dala mi kopa w d*$@ i siły że można,  że warto i czasami też nie warto. Ja zmieniam siebie nie innych. I o cudo, lepiej mi się żyje i ludzie mają inne podejście do mnie, tak jakby coś pękło! Praca nad sobą i odpuszczenie sobie co ludzie myślą jest jak dawka witaminy C, D i całego kompleksu B!”

“Mi ta książka niezbędna nie była – znam te zasady, wiem jak żyć, nie potrzebowałam wskazówek. Ale potrzebowałam zapewnienia, że to dobrze. Że nikt nie ma prawa wymagać spełniania ICH oczekiwań. Takie „dziewczyno, wypij kawę, robisz to dobrze”. Wiec nawet jak ktoś wie, że zdanie innych można serdecznie pieprzyć, to ta książka po prostu podaje mu mentalną kawusię.”

Nie, to nie są prawdy objawione.

Odkrycia kolejnych Ameryk.
To nie są nawet innowacyjne rozwiązania ani błyskotliwe propozycje wyjść z banalnych problemów.

To zbiór tekstów pisanych w ostatnich latach, w różnych momentach- tych lepszych i gorszych, ze słodkim smakiem sukcesu i gorzkim- porażki- w ustach.
Tekstów pisanych przez osobę, która koniecznie musiała wszystko po swojemu, co oznaczało uczenie się wielu rzeczy na własnych błędach. A było ich trochę.

To zebrane w całość przemyślenia o tym co warto, a co tak średnio z perspektywy testera złotych i srebrnych standardów.

To z pewnością nie jest „możesz wszystko” i „trzeba tylko chcieć”.

Nie, nie możesz wszystkiego, jednak jak się okazuje- możesz dużo.

To książka, którą dałabym sobie 15-20 lat temu, gdy bycie z tzw. „dobrego domu” i wyniesione zeń nauki od nadstawiania drugiego policzka po wszelkiego rodzaju kompromisy i „nie wypada”, na aksjomatycznym podejściu do konieczności bycia „dobrze ułożoną i grzeczną” wydawały mi się doskonałym startem w dorosłość.

Zderzenie z rzeczywistością czasem nie jest przyjemne.

Ale jak już się w końcu wstanie i otrzepie zabrudzoną kurteczkę, to miło jest usiąść przy stole nie w pozycji czekająco-błagalnej, z zawiązanymi złotą szarfą łapkami.
W pozycji tego, kto rozsiada się swobodnie i wygodnie, jak w fotelu ulubionej kawiarni i zaczyna pewną ręką rozdawać własne, uczciwie potasowane karty.

To mała książeczka (niecałe 200 stron) o dużej mocy, która być może bardzo Ci się akurat dziś przyda.

59,00 

Blog Sklep O mnie Kontakt