„Domowe” czipsy, „kratowe” frytki

​Czy Ty też dajesz się nabrać na słowo „domowe”, „rzemieślnicze” lub „kratowe”? Niestety dla wielu osób jest to synonim wyższej jakości lub oznaka braku właściwości niekorzystnych czy wręcz szkodliwych. Nic bardziej mylnego.

„Domowe” nie znaczy „zdrowe”

Podobnie jak w przypadku produktów ekologicznych – słowo „rzemieślniczy” to określenie sposobu wytwarzania lub przygotowania, a nie synonim słowa „zdrowszy”. Ani „kratowy” ani „EKO” nie znaczy, że produkt jest „zdrowy”. Wiele osób nadal myśli, że „domowe” frytki czy czipsy są dobrym wyborem, bo są „domowe” i „wiemy co jemy”. Problem w tym, że smażony – zwłaszcza na wielokrotnie użytym oleju – produkt nie jest zdrowy, a może być nawet szkodliwy.

„Kratowe” nie znaczy „zdrowsze”

Z punktu widzenia wartości odżywczych i wpływu na zdrowie, ani ociekające tłuszczem frytki, ani spalone, obficie posolone ćwiartki, ani nawet mocno przyprawione kulki, łódeczki i inne kształty z papki ziemniaczanej, które mają w ofercie bary i restauracje, nie mają wiele wspólnego ze świeżymi, młodymi ziemniakami ugotowanymi w mundurkach na parze, podanymi z dodatkiem dobrej oliwy i koperku lub zsiadłego mleka czy kefiru.

Akrylamid nie znika

Jeśli mowa o ziemniakach przetworzonych, należy wspomnieć o akrylamidzie, który powstaje w żywności o dużej zawartości węglowodanów, poddanej działaniu wysokich temperatur (min. 120°C, np. w procesach smażenia, pieczenia, prażenia, grillowania). Jest to substancja, która została zakwalifikowana do czynników rakotwórczych z grupy 2A. Akrylamid nie występuje w ziemniakach ugotowanych – nie stwierdzono go w żywności nieogrzewanej lub gotowanej. Zawartość akrylamidu we frytkach jest zróżnicowana, w zależności od użytego surowca, czynników uprawowych kształtujących skład chemiczny ziemniaków, warunków przechowywania oraz parametrów technologicznych podczas wytwarzania. Jeszcze raz to podkreślę: akrylamid występuje też w innych produktach zawierających węglowodany, gdzie proces wytwarzania lub przygotowania obejmuje wysoką temperaturę. To oznacza, że w trakcie dnia dostarczamy go sobie z różnych produktów spożywczych, a dawka może się kumulować.

Ale przecież frytki to prosta sprawa

Jeśli myślisz, że frytki produkuje się przez obieranie, krojenie i podsmażenie ziemniaków, to jesteś w dużym błędzie. W procesie produkcji mamy jeszcze blanszowanie – nie tylko w wodzie, ale również w różnych roztworach, takich jak roztwór kwasu cytrynowego, fosforowego, chlorku wapnia czy magnezu, kleiku skrobiowym. Blanszowanie jest stosowane w celu inaktywacji enzymów i działania cukrów redukujących oraz innych substancji odpowiedzialnych za powstawanie ciemnej barwy wyrobów gotowych, a także w celu ujednolicenia barwy produktu. Procesy technologiczne przyczyniają się też do zmniejszenia absorpcji tłuszczu podczas smażenia, co poprawia konsystencję frytek oraz zmniejsza ryzyko zagrożenia mikrobiologicznego. „Rzemieślnicze” frytki robione przy Tobie w barze mogą być przygotowywane szybszą ścieżką, natomiast nie masz absolutnie żadnej informacji na temat używanego oleju (czy kiedykolwiek widział*ś, żeby ktoś przy Tobie wymieniał olej na świeży przed smażeniem?) lub innego medium do smażenia. Dodatkowo, tak jak wspominałam powyżej, akrylamid nie wyparowuje z frytek tylko dlatego, że w opisie produktu napisane jest „kraftowe”.

​Nagroda za karę

Warto zwrócić uwagę na to, czy frytki lub czipsy pojawiają się w naszym menu jako coś, czym chcemy się najeść, czy jednak chcemy się za coś nagrodzić? A może kupujemy je z braku czasu? Regularnie często (kilka razy w tygodniu) jedzone czipsy, oraz ociekające starym tłuszczem frytki, zwłaszcza z miską sosu opartego na słabym oleju (czasami z dodatkiem z utwardzonego tłuszczu i mleka w proszku!) to szybka droga do choroby otyłościowej oraz innych chorób, które uprzykrzają życie i zabierają nam wiele możliwości.

​Co w zamian?

Jeśli kochasz frytki, czipsy i inne chrupiące przekąski mam dla Ciebie kilka propozycji:

  1. Chrupiące warzywa robione samodzielnie w domu.
  2. Czipsy – tradycyjne zamień na te z pieca lub „light”, jeśli faktycznie zawierają mniej tłuszczu.
  3. Jeśli musisz kupować słone przekąski – wybieraj te z wyższa zawartością białka (np. z soczewicy, ciecierzycy, grochu).
  4. Nie nabieraj się na „domowe” czy „rzemieślnicze” frytki – zjedz raz na jakiś czas to co lubisz bez wyrzutów sumienia, i bez wmawiania sobie, że „to jest lepsze więc można zjeść więcej”. To po prostu element menu.
  5. Zastosuj metodę 1+1 – jeśli jesz frytki lub czipsy, musisz danego dnia zjeść surówkę lub sałatkę z kilku różnych warzyw.

Więcej o frytkach i czipsach przeczytasz:

Kategorie: Odżywianie
łeldan

Plebiscyt ŁelDan of The Year 2019

Za nami 12 nominacji do nagrody ŁelDan of The Year 2019.

Produkty, które otrzymały nominację nie są z definicji „zdrowe” w klasycznym tego słowa znaczeniu. Ideą Plebiscytu ŁelDan of The Year jest wskazywanie LEPSZYCH ALTERNATYW oraz produktów, które w jakiś sposób ułatwiają nam życie.

W tym roku przyznane zostaną dwie – jedna to wygrana w Plebiscycie, druga będzie Nagrodą Publiczności.

Przypominam, które produkty otrzymały nominacje w 2019 roku.

  1. STYCZEŃ – danie typu fastfood (klik).
  2. LUTY – dania z kaszy jaglanej typu fastfood (klik).
  3. MARZEC – frytki (klik).
  4. KWIECIEŃ – gotowiec z lodówki (klik).
  5. MAJ – czipsy kukurydziane (klik).
  6. CZERWIEC – musli dla niemowląt i dzieci (klik).
  7. LIPIEC – vegangurt (klik).
  8. SIERPIEŃ – mus owocowo-warzywny (klik).
  9. WRZESIEŃ – lody (klik).
  10. PAŹDZIERNIK – gotowiec z rybą (klik).
  11. LISTOPAD – gotowa zupa (klik).
  12. GRUDZIEŃ – powidła (klik).

Pora na głosowanie!

Przypominam, że NIE GŁOSUJEMY TU. Głosujemy wyłącznie pod postami dotyczącymi Plebiscytu na Instagramie (klik) oraz na Facebooku (klik) @doktorania do końca stycznia 2020.

Wyniki w lutym 2020.

łeldan

ŁelDan – maj.

Tym razem będzie kontrowersyjnie, ale przypominam jakie są założenia plebiscytu ŁelDan of The Year:

  • nie chodzi o produkty super zdrowe
  • nie chodzi o produkty w ładnym opakowaniu
  • nie chodzi o produkty z dobrym i spójnym ze składem marketingiem.

Chodzi o produkty, które rozwiązują pewien problem. Nie może to być oczywiście z deszczu pod rynnę, ale nawet jeśli nie jest to super zdrowe – stanowi istotnie ważną alternatywę dla istniejących na rynku produktów z danego działu.

Takie są właśnie w mojej opinii kukurydziane chipsy paprykowe POPCOOL CHIPS papryka od SONKO.

łeldan

Jest to przekąska alternatywna dla chipsów. W typowych ziemniaczanych czipsach skład stanowią ziemniaki z olejem, najczęściej słonecznikowym (w ilości 34% czyli 1/3 składu), solą i większą lub mniejszą ilością dodatków.

Oznacza to, że duża (np. 140g) paczka typowych czipsów to 47.6 gramów tłuszczu.

Czy to dużo czy mało?

Duża paczka czipsów ziemniaczanych to niemal 10 łyżeczek tłuszczu.

Czy jesteś w stanie wziąć łyżeczkę i wypić 9-10 takich porcyjek oleju słonecznikowego?

Może spróbuj?

Ale z czipsikami wchodzi jak złoto, prawda?

Dla kogo?

O nie, nie przeczytasz teraz, że tu jest super i trzeba jeść. Nie ma mowy.

To ALTERNATYWA. Nie polecam tego jako przekąski, w standardzie – w żadnym razie.

Pokazuję ten produkt jako coś, co warto zauważyć, co jest na rynku od dawna, coś dla osób uzależnionych od czipsów, które nie potrafią rzucić tych słonych ziemniaków pływających w tłuszczu z dnia na dzień. Coś dla osób, które z jakiegoś powodu muszą kupić czipsy, dla osób uzależnionych od ton tłustych fastfoodów na wzmacniaczach smaku oraz osób na diecie bezglutenowej, które nie trawią miałkich przekąsek opartych na tekturze z solą albo tłustych przecukrzonych rarytasów i czasem szukają odmiany. W takich przypadkach widzę to jako istotną alternatywę. Dlaczego?

Skład.

Kukurydza to 85%.

Tłuszczu jest tu 7.4 grama na 100 gramów produktu.

Ponad 4 x mniej niż w klasycznych czipsach. I nie słonecznikowy tylko oliwa z wytłoczyn z oliwek. Oczywiście NIE JEST to oliwa extra virgin tylko inna (gorsza) wersja po tej najlepszej i najbardziej cenionej, niemniej jednak nie jest to też wszechobecny olej słonecznikowy. Nie ma co się doszukiwać cudowności w tym rodzaju tłuszczu. Pisałam o tym w mojej książce „SMART SHOPPING”.

Jeśli macie wybór – zawsze kupujcie extra virgin do spożycia na zimno czy szybkiego obsmażenia.

Sól – tu bez zmian. 2 gramy na 100 gramów produktu. Czyli nadal sporo.

Cukier – total to 2 gramy, nie skaczę z radości ale ilościowo to raczej dodatek do smaku.

Pozostałe dodatki robią robotę smakową (ekstrakt drożdżowy, aromat itd.)

łeldan

To, co jest też istotne – paczka zawiera 60 gramów, niby 2 porcje, ale profilaktycznie zobaczmy jak wyglądają zawartości w całości:

  • tłuszcz 4.4g
  • cukier 1.2g
  • białko 5.4 (!)
  • sól 1.2g

Jeszcze raz podkreślę: nie jest to produkt, który teraz należy zacząć jeść bo jest super. Super to są warzywa i owoce.

ALE jeśli chcesz rzucić czipsy, nie potrafisz tak po prostu z dnia na dzień i realnie rzecz biorąc jest Ci ciężko się za to w ogóle zabrać – szukaj alternatyw, stadiów pośrednich. Nawet ze względu na zawartość tłuszczu, która jest tu znacząco mniejsza.

Well done SONKO.

FAK of The Year

FAK of The Year – listopad.

W listopadzie nominacja do nagrody FAK of The Year leci do CHRUPOSZEK. Ale jak to? Przecież to 100% polskie pieczywo!

 

 

Komunikacja.

 

„100% polskie pieczywo”. Czyli, że jak polskie, to musi być dobre.

„Niezwykłe przekąski”, „niepowtarzalność smaków”, „wyjątkowy charakter” – już czuję się prawie ekskluzywnie.

„Subtelna mgiełka oliwy” – brzmi dobrze.

„Idealna alternatywa dla smażonych czipsów” – aha, ciekawe.

„Wypiekane bez smażenia” – fajnie.

„Pomidor, ser, cebula, bazylia” – zestaw całkiem spoko. 

„Każdy kto spróbował Chruposzek nie wyobraża sobie bez nich rodzinnego spaceru, lekkiej przekąski po fitness, radosnego chrupania na przerwie w zajęciach czy szalonej imprezy.” Zapala mi się czerwona lampka.

Target.

 

Na stronie internetowej czytam:

„Chruposzki z pieczywa pszennego skierowane są do dzieci i uczniów szkół podstawowych. Ze względu na delikatność i subtelność smaku są idealną przekąską szkolną.”

Chyba ciśnienie mi powoli rośnie. Czy subtelność i delikatność smaku to kryterium wedle którego produkt jest polecany dzieciom?

 

Fakty.

 

Skład podstawowy to mąka pszenna, woda, cukier i margaryna. Margaryna zawierająca m.in. częściowo utwardzony tłuszcz palmowy.

Do tego posypka – bez niespodzianek. Sól, cukier, wzmacniacz, aromat i dodatki.

    

 

Tabela.

 

Zawartość tłuszczu 15 g / 100 gramów. Nasycone 3 g – aż zapytam jak to zrobili, że zaledwie 3 g.

Cukier (!) 8.8 g / 100 gramów.

Sól 2.8 g / 100 gramów.

Nie wierzę w to, że jakiekolwiek dziecko weźmie do szkoły paczkę i zje tylko 30 g.

 

FAK of The Year.

 

I teraz, podsumowując, mam takie oto pytania:

Gdzie jest ten faktycznie fajny dla dzieci zestaw „pomidor, ser, cebula, bazylia”?

Gdzie jest ta całkiem niezła dla dzieci „subtelna mgiełka oliwy”?

Bo ja tu widzę pszenną bułę na margarynie, podrasowaną cukrem, solą, przyprawami i wzmacniaczem smaku.

TO MA BYĆ IDEALNA PRZEKĄSKA DLA DZIECI?

Chcecie sprzedawać takie przekąski? Nie ma sprawy. Ale adresujcie je do bardziej lub mniej świadomych ale osób DOROSŁYCH.

Nie rozumiem dlaczego na froncie jest napis „junior” i otwarcie polecacie dla małych oraz starszych dzieci produkt zawierający m.in. częściowo utwardzony tłuszcz, porcję cukru i niezłą dawkę soli.

„Idealna przekąska” dla dzieci? To chyba żart.