Czy gofry i naleśniki mogą być niezdrowe?

Gofry i naleśniki – temat bardzo aktualny zwłaszcza latem. Wiem, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Jeśli tak, miejsce mam tam stale szykowane już od urodzenia.

Lubię czasem zjeść gofra.

Ostatnio popytałam miłe panie i panów w różnych miejscach z czego robią gofry. Za każdym razem padała ta sama odpowiedź: 'aaa z takiej mieszanki’. Pogrzebałam, poszukałam i proszsz: przykładowy produkt można znaleźć w internecie.

image

Wydajność.

Całkiem spora bo 5 kg (np. za 35 pln) daje w efekcie aż ok. 100 gofrów czyli jeden goferek to ok. 0.35 pln (a sprzedają po 4 pln, złoty interes!). Do tego proszku należy doliczyć jeszcze inne opłaty- jasna sprawa. Np. za wodę i olej (ciekawe jaki…), które dodaje się do proszku aby otrzymać masę. Producent zapewnia, że produkt nadaje się również do otrzymania naleśników i biszkoptu. A ja głupia myślałam, że jem w knajpach prawdziwe naleśniki (bo że jajecznicę z proszku to już słyszałam).

Dyskusja.

Zapewne zaraz podniosą się głosy 'ale o co ci chodzi z tym proszkiem?’. Już wyjaśniam.

1. Nie lubię produktów z proszku bo mają niższą (o ile jakąkolwiek) wartość odżywczą i nie wiem co ten konkretny proszek zawiera.
2. Nie podoba mi się zawartość fosforanów w takich proszkach (ogólnie w żywności) bo np. zaburzają równowagę kwasowo – zasadową oraz wapniową.

O ile dorośli mogą pozwolić sobie na różne szaleństwa dietetyczne o tyle dzieci już nie bardzo albo nie tak często. Równowaga wapniowo – fosforowa jest bardzo ważna właśnie u dzieci ale też u kobiet w ciąży i karmiących. Jasne, że jak zjesz coś z proszku od dzwonu – nic nie powinno się stać ale jeśli spożywasz takie cuda regularnie, może pojawić się problem.

– Jak napcha się ciastkami lub goframi to nie zje nic innego.
– Daj spokój, są wakacje.
Nie jestem psychologiem dziecięcym ale wiem, że niektóre dzieci z reguły nie kumają tego, że 'w wakacje można a później nie można’. Bo po wakacjach miejsce gofrów zastępują ciastka z fosforanami. Chyba lepiej sprawdza się system zero – jedynkowy. Ale jest na to inny sposób.

Ekscesy spożywcze.

Tak ale z głową. Skoro wiem, że nażarłam się fosforanów – dla równowagi muszę zjeść produkty z wysoką zawartością wapnia. Przykładowo: kefir, jogurt, ser, małe rybki z ośćmi, orzechy a nawet natkę pietruszki. Czemu nie wytłumaczyć tego również dzieciom- to tacy sami ludzie jak my tylko mali i z mniejszym doświadczeniem. Jem coś mniej zdrowego ale do tego coś bardziej zdrowego- coś za coś- myślę, że to zrozumieją.

Ps. Jak ktoś chce i ma czas- gofry można łatwo zrobić sobie czy dzieciom w domu z 'prawdziwych’ produktów, np. ze zsiadłego mleka, nawet bez użycia proszku do pieczenia, fosforanów itp. W internecie znajdziecie mnóstwo fajnych, sprawdzonych przepisów. Zdrowiej, taniej a jaka satysfakcja!

Smacznego!

Dlaczego cukier wpływa na płodność?

Statystycznie większość z Was wie, że nadmiar cukru może być przyczyną wielu chorób. Kojarzymy cukrzycę, otyłość oraz związane z tym choroby układu krążenia. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę z tego, że regularne spożywanie cukru w większych ilościach (przy niskiej aktywności fizycznej) może skutkować nie tylko zwiększeniem masy ciała (co ma negatywny wpływ na płodność) ale też ZABURZENIAMI HORMONALNYMI występującymi również u osób NIE MAJĄCYCH nadwagi. Dlaczego tak się dzieje?

Węglowodany oddziałują na stężenie glukozy i insuliny we krwi. Gdy ich podaż (zwłaszcza produktów o wysokim IG- indeksie glikemicznym, czyli szybko podnoszących poziom glukozy) jest stale zbyt wysoka, może prowadzić to do zakłócenia równowagi związanej z regulacją poziomu glukozy we krwi, za którą odpowiada INSULINA. Po spożyciu produktu bogatego w cukier (np. słodyczy), poziom glukozy gwałtownie podnosi się, następnie wyrzut insuliny pojawia się w celu wyrównania. Przy systematycznej podaży większych dawek cukru insulina utrzymuje się na wysokim poziomie- stan ten nazywamy hiperinsulinemią, czego konsekwencją może być insulinooporność. Oznacza to, że tkanki przestają prawidłowo reagować na ten hormon, co (łącznie z hiperinsulinemią) zaburza równowagę hormonalną (insulina związana jest również z innymi procesami w organizmie). Insulinooporności sprzyja występowanie nadmiaru tkanki tłuszczowej, której odkładanie wzmaga sama insulina. W prostych słowach: organizm lubi równowagę i spokój bo wszystko ma elegancko poukładane- hormony krążą we krwi przekazując różne informacje, wszyscy ładnie pracują jak przysłowiowy facet z taczką. Jeśli w każdym posiłku dostarczasz cukry proste (patrząc na składy produktów nie jest to wcale takie trudne) i to w nadmiarze- następuje zaburzenie równowagi, za dużo glukozy, insuliny, sprzeczne komunikaty, nawet chaos. Generalnie jest 'taki zapieprz, że nie ma kiedy taczki załadować’. Co to oznacza?

Gdy jesteśmy głodni, spożywamy posiłek ale zamiast sytości nadal mamy apetyt, więc jemy więcej. Dzieje się tak również dlatego, że otyłość wiąże się z zaburzeniami poziomu leptyny- substancji odpowiedzialnej za uczucie sytości. Dodatkowo nieprawidłowy poziom leptyny oddziałuje poprzez receptory na komórki ziarniste i hamuje syntezę hormonów steroidowych. Zmiany te wpływają na funkcjonowanie jajników i jakość oocytów, co powoduje zaburzenia menstruacji i może mieć negatywny wpływ na płodność.  Wg badaczy leptyna może pełnić rolę łącznika między odżywianiem a reprodukcją- zgromadzone dane wskazują na udział leptyny w regulacji procesów związanych z dojrzewaniem seksualnym oraz rozrodem.

Niestety to nie wszystko, otyłość oznacza też zwiększoną produkcję estrogenów, których liczba koreluje z wydzielaniem hormonu luteinizującego (LH) oraz zwiększonym stosunkiem LH/FSH (FSH – hormon folikulotropowy), co niekorzystnie wpływa na wzrost pęcherzyków jajnikowych. Zawartość tkanki tłuszczowej determinuje również morfologię i grubość endometrium, jakość oocytu i embrionu. Nie dziwi więc fakt, że kobiety z nadmierną masą ciała mają TRZYKROTNIE WIĘKSZE RYZYKO wystąpienia zaburzeń płodności.

O czym warto jeszcze pamiętać? O tym, że oprócz spożywania nadmiaru 'zwykłego’ cukru (sacharozy), niekorzystna jest też podaż FRUKTOZY (dodawanej do niektórych napojów, lodów itp.), która nie powoduje skoków insuliny, ale jest dużo łatwiej przekształcana w tkankę tłuszczową. Więcej o fruktozie znajdziecie tu. Zamiast żywności przetworzonej i produktów o wysokiej zawartości cukru lub (co gorsze) syropów cukrowych, jadłospis warto wzbogacać o węglowodany złożone (pełnoziarniste pieczywo, kasze), produkty o niższym IG, dzięki którym nie narażamy się na gwałtowne skoki glukozy (a w konsekwencji insuliny). Rezygnując z nadmiaru słodyczy (np. 1 – 2 kostki czekolady zamiast połowy tabliczki) warto również ograniczać spożycie owoców do jednej porcji dziennie.

Nie myślcie sobie, że uwagi te dotyczą wyłącznie kobiet! U otyłych MĘŻCZYZN ryzyko zaburzeń erekcji jest trzykrotnie większe w niż u mężczyzn z prawidłową masą ciała. Im wyższa masa ciała tym niższe jest również stężenie testosteronu (uczestniczącego w procesie powstawania i dojrzewania plemników).

Jaki z tego wniosek? Stabilizacja poziomu cukru we krwi oraz skuteczna walka z otyłością może być jednym z elementów dbania o siebie oraz leczenia niepłodności i to bardzo ważnym, ponieważ ma dobrze udokumentowane pozytywne efekty. ALE bezmyślne odchudzanie pod postacią eliminacji tłuszczu z diety może mieć negatywny wpływ bo zarówno nadmiar, jak i niedobór masy ciała wynikające ze sposobu żywienia mogą negatywnie wpływać na płodność.  Myślę, że warto spróbować i zacząć od obserwowania siebie – kiedy i dlaczego spożywamy produkty słodzone. Jeśli potrzebujesz wsparcia w tym temacie – więcej informacji jak ograniczyć cukry proste i cukier dodany oraz sporo prostych wskazówek jak zadbać o siebie i o rodzinę znajdziesz na mojej platformie edukacyjnej (klik). Jeśli chcesz w 2 tygodnie zacząć kontrolować to co kupujesz oraz ilość cukru, którą spożywasz w tym prostym szkoleniu (klik) nauczę Cię kilku prostych trików – wystarczy 10 minut dziennie (to szkolenie jest też na mojej platformie w pakiecie premium).