Zanim powiesz "tak"

Zanim powiesz „tak”.

Ciąża? Wspólny kredyt? Wspólne mieszkanie? Małżeństwo? A może bierzecie zwierzaka ze schroniska? Zanim powiesz „tak”, dobrze się zastanów – odpowiedz sobie na 12 prostych pytań. Metodę „jakoś to będzie” można stosować podczas wyboru ciastek, a nie męża czy podejmowania decyzji o macierzyństwie. Później faktycznie jest „jakoś”. A nie wiem czy wiesz, ale „jakoś” nie jest wcale synonimem słowa „dobrze”.

1. Czy jest dobrym człowiekiem?

W stosunku do istot żyjących typu zwierzęta, dorośli, dzieci. To się da zaobserwować w przypadkowych sytuacjach, da się też wyczuć. Masz intuicję – dość niedoceniany zmysł – warto nauczyć się z niego korzystać. Obserwuj, słuchaj, wyciągaj wnioski. Byłoby wspaniale, gdyby słowa „okrutny”, „wredny”, „zimny” nie pojawiały się w jakimkolwiek kontekście dotyczącym Twojego wybranka.

2. Czy jest pomocny?

Obserwujesz to w codziennych sytuacjach. Interesuje się czy ma wylane? Nie jest wszechwiedzący, nie umie czytać w myślach ale nawet jeśli nie wie co zrobić – zapyta, sprawdzi, dowie się, zainteresuje. A wszystko po to aby ułatwić życie bliskim. Twoje też. Czyż to nie wspaniałe?

3. Czy potrafi dbać?

O innych ale też o siebie. Dokładnie w tej kolejności. Zwróć uwagę czy na spacerze proponuje Ci marynarkę lub ciepłą herbatę. Czy dba o swoich Rodziców, bliskich. Czy dba o swoje zdrowie prowadząc przynajmniej umiarkowanie zdrowy styl życia? Wszystko ma znaczenie.

4. Czy jest opiekuńczy ale NIE ZABORCZY?

Musisz umieć to odróżnić. Jeśli tworzy wokół Ciebie zasłonę ochronną ale nie jest to kotara warząca 20 ton – jest ok. Jeśli facet nie izoluje Cię od świata, nie jest zazdrosny o znajomych, koleżanki, samotne wyjścia i wyjazdy, a jedynie troszczy się o Twoje bezpieczeństwo – doskonale. Niestety granica między „martwię się”, a emocjonalnym kiblem w stylu „chyba mnie nie kochasz” jest czasem bardzo cienka i dobrze jest od początku bardzo jasno i wyraźnie ją wyznaczyć, zanim powiesz „tak”.

5. Czy ma poczucie własnej wartości ale NIE JEST BUFONEM?

To cudownie gdy mężczyzna nie ma kompleksów i pozwala Ci na normalne życie towarzyskie bo wie, że go kochasz i nie w głowie Ci inni. To smutne, gdy facet jest zakompleksiony i mocno trzyma Cię przy sobie z obawy, że uciekniesz, lub poniża Cię przy znajomych, żeby podbić swoją wartość. Męczące jest również bycie z kimś kto ma bez przerwy rację. Wiadomo, że każdy z nas popełnia błędy i trzeba umieć się do tego przyznać, wyciągnąć rękę na zgodę. Jeśli on uważa, że nigdy się nie myli – dobrze się zastanów zanim powiesz „tak” takiemu Królowi Życia Dla Ubogich. Umysłowo.

6. Czy ma takie samo zdanie w sprawie dzieci czy zwierząt jak Ty?

Nie chcesz mieć dzieci ani zwierząt? W porządku. Marzysz o dzieciach? Też w porządku. A co gdy Ty tak, a on niestety nie? Warto ustalić to zanim będzie za późno. Nie łap faceta na dziecko – z tego nie wynika prawie nigdy nic dobrego, zwłaszcza dla dzieci. Ale jeśli on ogląda się za dziećmi znajomych ze specyficznym „ciepłem w oczach”, jest troskliwy dla zwierząt itd. – to może być wskazówka dla Ciebie, że też chciałby założyć rodzinę. Ważna rzecz. Weź też pod uwagę, że u niektórych uczucia tacierzyńskie pojawiają się po porodzie, a nawet dopiero po kilku miesiącach od porodu. Nie ma w tym nic złego ani niewłaściwego. Tak samo nie ma nic złego w tym, że czasem kobieta też nie potrafi od razu oswoić się z tym, że została matką. Nie ma właściwego momentu na wytworzenie więzi. Potrzeba czasu, zatem daj sobie i jemu ten czas pod warunkim, że istnieje jakaś spójność przekonań. Nigdy nie pozwól innym ludziom aby mieli wpływ na tak ważne decyzje w Twoim życiu jak „czy już wypada”, „czy już nie wypada” mieć dzieci. To jest Wasza decyzja. TYLKO Wasza i wszystko musi być wspólnie uzgodnione zanim powiesz „tak”.

7. Czy dba o drobiazgi? Albo przynajmniej o Duże Sprawy?

Są mężczyźni, którzy widzą i ogarniają ogół, nie widząc detali. Takiego można prędzej czy później nauczyć, co jest dla Ciebie ważne, co poprawia Ci humor: sms, róża czy lody czekoladowe. Są też tacy, co nie ogarniają ogółu ale skupiają się na drobiazgach. Nie zorganizują Ci wakacji ale doskonale wiedzą co lubisz gdy masz gorszy nastrój, nie mają głowy do terminowego płacenia rachunków ale przyniosą Ci zdrowe śniadanie do łóżka. Nie, nie hamburgera. Jeśli on nie jest wobec Ciebie jak ten z „detalistów” ani jak ten z „dbam o duże sprawy”, to gdzie jest…? No właśnie. Nigdzie.

8. Czy zostawisz z nim to, co najcenniejsze?

Gdy wyobrażasz sobie sytuację, że zostawiasz z nim dziecko, psa, kota – sam na sam – masz w głowie może lekki niepokój. Maksymalnie lekki. To najprostszy test, jeśli właśnie zastanawiasz się, czy mogłabyś mieć z nim dziecko. Jeśli wiesz, że on sobie poradzi, może będzie mu trudno na początku ale na pewno nie stanie się krzywda – to jest właśnie ta właściwa osoba. Dlaczego? W życiu bywa różnie. Zdarzają się choroby, niespodziewane sytuacje, ludzie są razem dłużej, krócej. Ale to, co trzeba ogarnąć w najlepszy z możliwych sposobów to wspólne dzieci, zwierzęta. Jeśli macie psa – nie martwisz się co z nim będzie jeśli z nim zostanie. Jeśli rozstaniecie się i staniecie w obliczu opieki naprzemiennej nad dziećmi – nie będziesz drżała ‚co teraz?’. Jeśli dzieci są dla Ciebie największym i najważniejszym skarbem na świecie, to niesamowity luksus nie martwić się O NIC, zostawiając je z właściwą osobą.

9. Czy jest zaradny?

I wcale nie chodzi tu o zaradność finansową, raczej o życiową. On nie czeka aż śmieci „się wyrzucą”, a chleb „się kupi”. Sam oczywiście się kupi. Przytomny i ogarnięty facet wie, że sprawy na świecie nie dzieją się same – trzeba o nie zadbać, czasem zapracować czy zawalczyć. Oczywiście możesz być w grupie kobiet, które potrzebują popychadła i dobrze czują się w towarzystwie takiego przysłowiowego pizdusia-plastusia. Nie ma w tym nic złego. Ale jeśli stronisz raczej od kategorii „mam dwie lewe ręce” – przyda Ci się facet, który po prostu radzi sobie w życiu i albo Ci pomoże albo Cię tego nauczy, a najlepiej jedno i drugie. To bardzo przyjemne uczucie być z kimś, kto martwi się za Ciebie o pewne sprawy. W takiej sytuacji Ty możesz zająć się ważniejszymi sprawami, np. dbaniem o tego kogoś. 

10. Czy myśli o Twoim samopoczuciu?

Specjalnie napisałam to oddzielnie, bo jeśli ktoś martwi się o wszystko poza Twoją głową to może być problem. W związku trzeba prędzej czy później postarać się dogadać. Gdy różowa firanka kokardek, serduszek, ciasteczek i czekoladek opadnie niepostrzeżenie na brudną, suchą ziemię – zaczyna się orka nad związkiem albo…czas na płodozmian. Jeśli ktoś potrafi bezwarunkowo, nie w handlu wymiennym – tak po prostu – zarejestrować zmiany Twojego nastroju, uchwycić i załagodzić Twój niepokój, pomnożyć radość, ukoić smutek, czy gorycz porażki – jest to właściwie chodzący ideał. Zazdrość o Twoje sukcesy, wzmaganie niepokoju brakiem wytłumaczeń czy milczeniem, szantaż emocjonalny, wyśmiewanie, szydzenie – to zwykła manipulacja i trzymaj się od takich osób z daleka. Szkoda czasu na gierki, w życiu są o wiele fajniejsze i przyjemniejsze rzeczy do roboty. Rozważ ten punkt bardzo uczciwie wobec siebie, zanim powiesz „tak”.

11. Czy ma stały napęd?

Na początku na pewno. Każdemu na początku „się chce” – dbać, robić, działać, rozmawiać. A co dalej? Czy on zdaje sobie sprawę z tego, że nad relacją trzeba i warto pracować? Czy potrafi iść na kompromis, gdy jest to konieczne? Czy chce mu się poświęcać dla Ciebie czas, pieniądze, cokolwiek? Oczywiście – poświęcenie ma swoje granice i nie można rezygnować z siebie, ale są momenty gdy warto się nagiąć, gdy trzeba docisnąć, nawet gdy jest się zmęczonym, lub gdy trzeba odpuścić, kiedy walka dla zasady traci sens. Tylko czy po jakimś czasie nadal mu się chce…?

12. Czy macie zgodność w „sprawach łóżkowych”?

Rozmawialiście o tym…? Wydaje Ci się to nieistotne? To muszę Cię zmartwić. W znakomitej większości jest to bardzo istotne i warto obgadać potrzeby i oczekiwania na spokojnie, luzie, bez stresu czy ciśnienia, że ktoś coś musi albo jest cudakiem. Duże potrzeby są ok. Małe potrzeby są ok. Tu nie ma wyznacznika jak powinno być. Ma być tak, abyście obydwoje byli szczęśliwi – nie tylko jedno z Was. Nie oceniaj – wysłuchaj czego ktoś potrzebuje. Nie mów od razu „nie” – zobacz, sprawdź – kto wie czy Ci się nie spodoba? Jasno i wyraźnie mów o swoich potrzebach i granicach, ale pozostań otwarta na dyskusje. Nic nie robi takiej wyrwy w związku, nic tak nie niszczy od środka jak nieporozumienia w łóżku. Jeśli któraś ze stron nie może jasno mówić o sprawach intymnych, swoich oczekiwaniach, potrzebach – w konsekwencji zamyka się w sobie, odpuszcza „te tematy”. To jest jak pleśnienie od środka. Na zewnątrz nie widać, przecież „wszystko OK”. A po jakimś czasie nie ma już co zbierać, nie ma co naprawiać.

Jeśli na powyższe pytania odpowiedziałaś „nie” lub „nie wiem”…

Pora na przemyślenie tego i owego, spokojną rozmowę na neutralnym gruncie, na wywalenie osób trzecich z Waszej relacji, chyba że kredyt albo zachodzenie w ciążę załatwiacie w trzy osoby.

Jeśli odpowiedzi były wszędzie „tak”…

Gratuluję, jesteś szczęściarą! Pilnuj tego faceta, dbaj o niego tak jak on dba o Ciebie. Nie bądź królewienką, której wszystko się należy. Każda relacja wymaga pracy – z Twojej strony również. Każdy w gruncie rzeczy szuka tego samego, zmieniają się jedynie proporcje. I właśnie tych idealnych – tylko Waszych (a nie mamy czy koleżanki) proporcji warto szukać, uczyć się, wypracowywać. Na tym właśnie polega codzienność.

Kategorie: Inne

7 zdań, które pomogą Ci sprawdzić, czy relacja jest toksyczna.

Z pozoru relacja wygląda idealnie.

Z pozoru masz wszystko, czego zawsze szukałaś, wszystko o czym marzyłeś.

Z pozoru jesteś szczęśliwa, zadowolony.

A teraz przeczytaj ciąg dalszy i szczerze się zastanów – czy masz tak czasami? Zawsze? Czy Twoja relacja z Partnerem, Partnerką, Rodzicem, współpracownikiem wygląda tak jak w opisie? Bo jeśli tak, pora coś z tym zrobić TERAZ, dziś, natychmiast. 

1. Jestem zbyt przeciętna. 

Po tzw. konstruktywnej „no co Ty, przecież ja tylko…” albo „zobaczysz, jeszcze wspomnisz moje słowa” ewentualnie „przecież wiesz, że chcę dla Ciebie jak najlepiej…” krytyce – nie czujesz potrzeby zmiany tego co być może faktycznie warto dopracować. Może faktycznie Mama, Tata, Szef, Partner, Partnerka ma rację.

Ale nie. Ty czujesz się jak gówno. Albo czujesz paraliżujący niepokój, strach, niechęć do działania. Krytyka jest czasem potrzebna, jasne. Równanie z ziemią i podcinanie skrzydeł to działka hejterów, nie osób teoretycznie bliskich lub neutralnych.

2. Czuję nicość.

Jesteś sama siedząc obok drugiej osoby i czujesz to często bardzo wyraźnie, mając kogoś teoretycznie bliskiego niemal na wyciągnięcie ręki. Siedzisz obok niego / niej. A tak naprawdę nie ma nikogo.

3. To moja wina.

Ktoś notorycznie wywołuje w Tobie poczucie winy. I nie ważne, czy chodzi o drobiazgi czy o sprawy życia i śmierci. Jeśli kulisz się w sobie – coś jest nie tak. Nie na tym polega związek, relacja, współpraca.

4. Ja to ogarnę.

Bez przerwy posługujesz się inteligencją emocjonalną, biorąc na siebie część lub całość przyczyny przykrego zachowania drugiej osoby. Cóż, taka relacja, robisz to w nadziei, że coś się zmieni. Bo może faktycznie to Ty jesteś w jakimś stopniu przyczyną problemów. Może faktycznie ktoś miał coś, może nie rozumie, może nie wie, może kiedyś, może coś tam itp., itd. 

5. Wszystko wytrzymam.

Smutek, poczucie zagrożenia, niepewność towarzyszą Ci przez większość czasu. Ktoś bardzo stara się, aby te uczucia nie opuszczały Cię na dłużej niż kilka godzin, dni. 

6. Sukcesów jak na lekarstwo.

Przestałaś chwalić się sukcesami bo to tylko psuje atmosferę, rozjusza drugą osobę. Lepiej po prostu nic nie mówić.

7. Porażek mam potąd.

Za to bardzo chętnie opowiadasz o porażkach, poprawiając w ten sposób humor swojemu rozmówcy.

Co teraz?

Było sporo „Hmm, mam podobnie”…? To teraz powiem Ci coś ważnego i zapamiętaj to raz na zawsze.

Tak nie musi być. Uwierz mi, proszę.

Krytyka może być po prostu konstruktywna, dająca powera.

Można czuć bliskość, nawet nie odzywając się do siebie.

Wzbudzanie poczucia winy jest złe.

Nieuzasadnione branie na siebie wszystkich win jest bez sensu.

Ciągłe: smutek, poczucie zagrożenia i niepewność nie są naturalnymi elementami zdrowego układu, nie na tym polega fajna relacja.

Sukces dzielony powinien być odczuwany podwójnie, a smutek po połowie – a nie na odwrót.

Jesteś wystarczajaco dobra, jesteś wystarczajaco fajny – tu i teraz.

Zawsze można być lepszym, pewnie. Zawsze warto się starać, jasne. Ale nie da się posiąść całej wiedzy od razu i w sumie nie ma takiej potrzeby. Czasem warto znaleźć kogoś, dla kogo będziesz po prostu w sam raz. Będziesz wystarczająco OK. Kogoś, kto będzie Cię szanował, bo każdy z nas na to zasługuje – bez względu na stan wiedzy, umiejętności, kolor skóry, wyznanie czy orientację. Kogoś, dla kogo będziesz ’wow’, zamiast 'no ok, niech będzie skoro już jest’.

Jak wyjść z toksycznej relacji?

To najczęściej bardzo trudne.

Pierwszy ważny krok – uświadomić sobie, że to co się dzieje nie jest dla mnie dobre. Ktoś zabiera mi cenną energię i przy okazji zdrowie. Bo organizm nie lubi toksycznych klimatów, o nie. 

Drugi krok – przyjrzeć się uważnie, czy jest jakakolwiek szansa na zmianę w układzie. Czy druga osoba to odpowiedni Partner do dyskusji czy jednak szkoda czasu? 

Jeśli szkoda czasu – pora na zbieranie całej energii na opuszczenie chorego, zabierającego życie układu. To trudne ale da się. Milionom się udało, Tobie też się uda. Czasem lepiej stopniowo, czasem chirurgicznym cięciem. Oceń samodzielnie jak będzie lepiej ale nie dla kogoś. Jak będzie lepiej DLA CIEBIE.

Wyjście wydaje się nierealne? Potrzebujesz impulsu? Nie czekaj, poszukaj go. Odwiedź grupy wsparcia, konferencje, eventy, pogadaj z koleżankami, kumplami, którym się udało. Toksyczni Rodzice to dość skomplikowany temat, ale jeśli szczere rozmowy nie pomagają, warto ograniczyć kontakty do minimum albo drastycznie dać do zrozumienia, że coś musi się zmienić albo kontakt zostanie urwany. Do niektórych dociera. Fatalne szefostwo też nie jest bułką z masłem ale zachęcam do działania. Szkoda organizmu, szkoda czasu, szkoda życia.

Nie żałuj tego co było.

To był piękny czas, który nauczył Cię wielu nowych rzeczy. Podziękuj, bądź wdzięczna losowi za lekcję i idź do przodu. A jeśli nadal trudno Ci się zdecydować, pomyśl o tym, co możesz stracić, jeśli poświęcisz życie na porywanie się z motyką na słońce. Jeśli jesteś w stanie zamienić motykę na turbo tarczę, a słońce na energooszczędną żarówkę – walcz o relację. W przeciwnym razie albo spalisz się w promieniach albo Twoja skóra stanie się skorupą. Czy na pewno warto…?

Kategorie: Inne