kisiel

Uwaga na witaminy!

Jeśli myślisz, że przy przeciętnej diecie ubogiej w warzywa i owoce wystarczy spożywać pewne produkty z napisem 'Witaminy’ – bardzo grubo się mylisz i zaraz Ci to udowodnię.

Kisielek.

Do wpisu na ten temat zainspirował mnie niewinnie wyglądający kisiel z ogromnym napisem 'Kubek witamin’ oraz stosownymi grafikami. Bardzo nie lubię, gdy ktoś stosuje takie chwyty marketingowe. Moim zdaniem jest to po prostu nieuczciwe. Nie każdy ma czas i możliwość rozszyfrowania małych literek na opakowaniu, nie wspominając o weryfikacji prawdziwości przekazu. Ale do rzeczy, oto kisielek:

witaminykisiel

Kubek witamin.

To świeże warzywa, owoce i ich proste przetwory. Domowe zupy, sklepowe czy domowe mrożonki, domowe dżemy, kisiel – jak najbardziej. Owszem, część witamin rozpada się pod wpływem gotowania czy przechowywania, ale po pierwsze: nie wszystkie, po drugie: warzywa i owoce to również błonnik i składniki mineralne.

Kubek witamin TO NIE CUKIER z dodatkami w śladowych ilościach.

W tym produkcie prócz cukru (główny składnik) i skrobi mamy owoce: maliny 1.3%, jeżyny 0.6%, jagody 0.5%. Serio. Do tego regulator kwasowości, aromaty, barwnik – niby nic ale dla niektórych już za dużo.

Dlaczego to nie działa.

Jest kilka przyczyn. Przeważnie witaminy z wielu względów lepiej wchłaniają się ze źródeł naturalnych, z niektórych (nie wszystkich) suplementów i innych atrakcji typu tabletki musujące dostajecie przykładowo zaledwie kilka procent podanej dawki. Do tego witaminy A, D, E, K lubią tłuszcz. Nie cukier, tłuszcz. A na deser najważniejsze info: witamina C (i kilka innych witamin też, ale w produktach najczęściej dodają C) jest średnio stabilna, co oznacza, że łatwo się rozpada, niszczy w drastycznych warunkach typu gotowanie itp. Tak więc to, że producent doda 100 mg witaminy C, zdecydowanie nie oznacza, że tyle się wchłonie.

Oddzielnym tematem jest sposób podania tych witamin. Bardzo często nośnikiem (czyli głównym składnikiem produktu, suplementu) jest cukier, syrop glukozowo-fruktozowy itp. Więc chcesz 100 mg witaminy C ale w pakiecie dostajesz 1-5 łyżeczki cukru gratis. Jak podaje producent, w porcji tego kisielku jest 3.5 łyżeczki cukru. Czy to ma sens? NIE!

Kisiel (i inne witaminy z cukrem) na diecie.

Jesteś na diecie, więc kisielek taki malutki, słodziutki, pełen witamin…? No nie bardzo.

Domowy kisiel bez cukru: tak, jak najbardziej! Kupowany (czyli głównie cukier): nie! Jak wspominałam, w porcji tego kisielku jest 3.5 łyżeczki cukru. Trochę sporo. Cukier napędza apetyt.

Co robić?

Kolejny raz podkreślam: nie szukaj witamin w sztucznych produktach z cukrem, kisielkach instant, tableteczkach musujących i innych dziwolągach. Witaminy są w warzywach i owocach. Durna natka pietruszki do zupy zamiast tabletki czy kisielku składających się głównie z cukru. Można? Można.

Przy niedoborach: badania krwi i/lub wizyta u lekarza lub dietetyka + być może suplementacja (z głową!) preparatami wysokiej jakości.

Nie dajcie się nabijać w butelkę. Szkoda zdrowia.

Kategorie: Moja opinia

Sos indyjski Łowicz.


Nie odkryję Ameryki stwierdzeniem, że dobrej jakości sos pomidorowy lub kupione 'gotowe’ pomidory ratują czasem życie. Pisałam już o tym tu.

Dziś o sosie Łowicza.

image

Wpadł mi w ręce Sos indyjski. Skład nie pozostawia wątpliwości – miło nie będzie.

image

Podstawą produktu jest niestety woda. Warzywa stanowią zaledwie 22% z czego 8% to koncentrat pomidorowy.

Czwartym składnikiem jest cukier.

Trochę słabo. Całkowita zawartość cukrów prostych w słoiku to prawie 8 łyżeczek.

Reszta składników?

Śmietana (3%), sól, aromaty, przyprawy: tytułowych curry i kolendry po 0.01%.
Co zatem czyni z tak ubogiego składu pól kilograma sosu? Skrobia modyfikowana! Tu kukurydziana i ziemniaczana.

Nic nie mam do Łowicza.

Być może mają inne fajne produkty? Nie wiem, poszukam.

Niestety tym razem jest marnie – czy słowo 'sos’ w ogóle oddaje charakter produktu? Moim zdaniem to coś powinno się nazywać kisiel pomidorowy!

Jestem na NIE!

Kategorie: Moja opinia

Sos do spaghetti – porównanie.

Jesteś na wakacjach, nie gotujesz DLA ZASADY ale…spaghetti by się zjadło. Sos gotowiec, najlepiej ze słoika- wiadomo! Jaki wybrać? Na rynku całkiem sporo produktów: do wyboru do koloru.

Podstawowa selekcja: konserwanty i wzmacniacze smaku odpadają. Ja dziękuję również za syrop glukozowo-fruktozowy, substancje zagęszczające, regulatory oraz nieznane aromaty i przyprawy (jak w przykładowym Bolońskim Aspiro).

Processed with MOLDIV

Okazuje się, że na szczęście można kupić prosty sos: pomidory + inne warzywa, sól, cukier (Barilla Arrabbiata). Nic więcej i o to chodzi!

Processed with MOLDIV

Ciekawostką jest wypuszczony przez Knorra 'naturalnie smaczny’ sos w proszku ’100% naturalnych składników’. Sosy w proszku z reguły są słabe, ten jest faktycznie ciut lepszy (przecier pomidorowy 38%, cebula 14%, reszta to cukier, sól, suszone pomidory i inne warzywa, skrobia itd. czyli nie ma tragedii). ALE czy ktoś z Was zwrócił uwagę na zawartość cukru i soli…? Processed with MOLDIV

W tym cudzie natury aż 38% składu to cukier (naturalny + dodany), czyli 3.3 łyżeczki w paczuszce (43g). Jak zrobię danie (dla mnie paczka na 1-2 porcje a nie jak sugeruje producent na 3) to wychodzi 1.7-3.3 łyżeczki. W sosie ze słoika cukier to średnio 4.5-5.5g/100g produktu czyli jedząc 1/3 słoika na raz dostanę ok. 1.2-1.5 łyżeczki. Sól w Knorrze to 11.7% czyli dostanę ciut ponad 1 łyżeczkę jedząc zawartość paczki (1/2 łyżeczki w połowie paczki). W słoiku 1-1.4g./100g, w 1/3 słoika zatem ok. 0.3 łyżeczki. Niby niewielka różnica ale…no właśnie.

Pojedynek zdecydowanie wygrywa Barilla– pod każdym względem!

Kilka słów komentarza:

1. Byłam dziś w Biedronce- nie jestem tam częstym gościem, do tego niemiło wspominam aferę z robieniem zdjęć. Mój wniosek nie jest dla niektórych zaskoczeniem: produkty robione przez różne firmy DLA Biedronki bywają słabej jakości. Na pewno nie wszystkie, znalazłam też kilka całkiem przyzwoitych i na pewno je tu + na Instagram (Doktorania) wrzucę ale serio, 80% tego co dziś wzięłam do reki było słabe, zwłaszcza propozycje dla dzieci (słodycze, jogurty itd).

2. Barilla ma całkiem dobre, proste sosy oraz pesto! Oczywiście nie wszystkie ale chyba łatwiej znaleźć lepsze niż gorsze.

3. Knorr idzie z duchem czasu. Cieszę się, że wypuścili taki produkt- nie jest idealny ale różnica między ich klasykami typu kostki (tfu) itp. a tym- ogromna.

mleko modyfikowane

Mleko modyfikowane – jakie wybrać?

Absolutnym aksjomatem w tym temacie jest ogromna przewaga karmienia piersią. Mleko kobiece może zawierać nawet kilka tysięcy składników, których ilość i proporcje zmieniają się z dnia na dzień, w zależności od indywidualnych potrzeb dziecka. Wybór jakie mleko modyfikowane będziemy podawać dziecku jest niezwykle trudny – warto wiedzieć czego szukamy, a czego należy unikać.

Co to jest mleko modyfikowane (MM)?

Mleko krowie bardzo różni się od ludzkiego, dlatego konieczne są modyfikacje, m.in.: obniżenie ilości białka, zmiana składu białka (zawartość lekkostrawnej serwatki), zwiększenie ilości tłuszczów nienasyconych (mleko krowie zawiera zbyt dużo szkodliwych tłuszczów nasyconych), zwiększenie zawartości laktozy, zmniejszenie zawartości jonów obciążających nerki. Na podstawie wieloletnich badań nad mlekiem kobiecym, producenci mlek modyfikowanych (MM) prześcigają się w oferowaniu preparatów jak najbardziej zbliżonych do wzorca (mleka kobiecego), niestety od ideału dzieli ich przepaść, o czym warto pamietać.

Czym różni się mleko kobiece od krowiego?

Przede wszystkim: składem tłuszczu, mniejszą zawartością białka oraz jego innym składem, mniejszą zawartością fosforu, większą zawartością oligosacharydów i większą ich różnorodnością oraz obecnością licznych mediatorów odpowiedzi immunologicznej.

Co to są LCPUFA?

 

Cały wpis jest częścią lekcji o mleku modyfikowanym, którą znajdziesz w kursie Programowanie Żywieniowe Dzieci. Nabór na szkolenie jest dwa razy w roku, wtedy cena kursu niższa jest nawet o 50% (pierwszy dzień zapisów).