List otwarty do Sprzedawców.

List otwarty do Sprzedawców.

Drodzy Sprzedawcy.

Na dzień dobry stoicie ze srogą i/lub niezadowoloną miną za swoją ladą. Ludzie mają różne problemy, słabszy dzień, tak się życie ułożyło – różnie bywa, wiadomo i ja to rozumiem. Ale słyszałam też komentarz ‘to trzeba było się uczyć’. To nie moja wina, że ja stoję po przeciwnej stronie tej lady niż Wy bo gdy część z Was balowała z piwkiem w słoneczne dni, ja zapieprzałam jak osioł z nosem w książkach. Nie rozumiem więc czemu teraz obwiniacie mnie, okazując pogardę i niechęć, za obecny stan rzeczy.

Rządzicie zza tej zabarykadowanej blatem fortecy, to fakt. A my, maluczcy, przychodzimy potulnie do sklepów zdani na Waszą łaskę, prosimy o ‘coś świeżego’ i to od Was często zależy czy będziemy mieli miły wieczór czy ‘rozstrój żołądka’.

Tak, macie władzę i dowolnie z niej korzystacie. Gdy prosimy Was o skład produktu możecie nam go pokazać lub nie, mimo iż powinniście pokazać. Prawie codziennie słyszę od moich czytelników teksty w stylu ‘nienawidzą mnie na dzielni’, ‘panie kręcą głowami jak mnie widzą’, ‘już mają mnie dosyć’. Ale kurka, O CO CHODZI?!

Nie rozumiem, czy jak Wy idziecie coś kupić – zawsze bierzecie w ciemno? Kupujecie płaszcz bez przymierzania? Buty na oko bo ładnie wyglądają? Serio…? No właśnie. Więc skoro tak dbacie by WAM pasowało i dobrze leżało a but nie uwierał, CZEMU do diabła nie rozumiecie, że ludzie też NIE CHCĄ, żeby ich coś uwierało? W brzuch.

Skoro rozumiecie, że ciuchy muszą dobrze leżeć – czemu nie kumacie, że w żołądku i wątrobie też MUSI wszystko grać? Jeśli ktoś nie toleruje laktozy to nie chce jeść chleba z mlekiem w proszku! Jak ktoś nie je glutenu to nie potrzebuje parówek z pszenicą! Ci, co unikają cukru nie kupią szynki z glukozą! My chcemy, a często MUSIMY wiedzieć jaki coś ma skład i NIE, NIE WYSTARCZY LISTA ALERGENÓW.

Na litość boską, Drodzy Sprzedawcy – zlitujcie się nad nami i nie kręćcie nosem jak prosimy o pokazanie etykiet. Nie wywracajcie oczami jak musimy przeczytać malutkie literki. Nie pieprzcie dyrdymałów w stylu ‘Pani kochana, nic tam nie ma!’. No jak nie ma jak jest. Właśnie o to chodzi, że JEST! Myślicie, że robimy Wam na złość? Że celowo blokujemy kolejkę?

My po prostu jesteśmy świadomi bylejakości w sklepach. Chcemy wybierać Z GŁOWĄ i co najważniejsze chyba – chcemy dobrze się czuć! Bez bólu brzucha czy innych atrakcji. Czy to tak trudno zrozumieć?

Pomóżcie! A jak już totalnie nie rozumiecie albo zwisa Wam to i powiewa, to chociaż nie utrudniajcie. My i tak mamy ubaw po pachy z tym czytaniem etykiet, nie potrzebujemy jeszcze Waszych ‘wyrazów sympatii’ w GRATISIE.

Kłaniam się nisko wszystkim, którzy mnie nienawidzą.

Ania

Kategorie:

#, #, #, #, #

Kategorie:

#, #, #, #, #