Sok na lotnisku w Warszawie.

Banalna sprawa.

Przyszłam do knajpy, zamówiłam wyciskany sok pomarańczowy (20.90pln), dostałam pomarańczową kwaśno-słodką ciecz soko-podobną. Może to taka odmiana pomarańczy? Fluorescencyjna, bez osadu, kawałków miąższu…w dzisiejszym kraju nic mnie już nie zdziwi…

Sok
Ponieważ jestem dociekliwa (niestety), grzecznie zapytałam czy mogę zobaczyć maszynę i pomarańcze (bo będąc częstym pijaczem soków wyciskanych i tłoczonych mam troszkę jakby złe przeczucia).

Sok
Plus dla knajpy za to, że zgodzili się na pokaz, drugi plus, że nie zapłaciłam za dwa soki tylko za jeden. Wnioski pozostawiam Wam.

Sok

Jak dla mnie SOK to sok, a NAPÓJ to napój.

Absolutnie nie ma między nimi znaku równości, zarówno jeśli chodzi o cenę jak i o zawartość wartości odżywczych. Natomiast sok z soku zagęszczonego czy koncentratu to inna para kaloszy.

Sok

Nie kupuję soków w kartonach. Robię sama w domu (warzywno-owocowe), a gdy jestem w knajpach i chcę sok – proszę o ŚWIEŻO WYCISKANY, rozumiem pod tym hasłem ‚idź pan teraz do maszyny, wrzuć pan pomarańcze, naciśnij guzik i gotowe’, a nie ‚zaraz nalejemy z kartonika’ albo ‚zaraz rozcieńczymy resztę soku z rana, taki fajny mix pani dostanie’. Może wtedy wypadałoby napisać na stojaku reklamowym ‚soki ze świeżo otwartego koncentratu’ albo coś w tym stylu zamiast wprowadzać ludzi w błąd?

(A może to były pomarańcze z San Escobar…?)