Fak of The Year

FAK of The Year – Sierpień.

Sierpniową nominację do FAK of The Year otrzymują:

„Gołąbki w sosie pomidorowym”

Kuchnia Staropolska

(oklaski)

FAK of The Year

 

Właściwie produkt ten powinien dostać oprócz FAK of The Year również Platynowe Laury Januszów Marketingu. Dlaczego?

 

  1. Nie wiem z czym Wam kojarzy się określenie „kuchnia staropolska” ale mnie z dość tradycyjnym składem. Tu skład jest umiarkowanie tradycyjny.
  2. Gołąbki mięsne = obecność mięsa. Tu mięsa jest 4% natomiast tzw. „większa połowa” nadzienia to MOM czyli mięso oddzielone mechanicznie czyli totalna DYSKWALIFIKACJA.
  3. Na deser coś, czym jestem wręcz oburzona, coś co czyni z sierpniowego kandydata do FAK of The Year całkiem mocnego zawodnika. Producent zdaje sobie sprawę, że nie każdy ma obowiązek być specjalistą ds. dodatków spożywczych, więc radośnie umieszcza DRUKOWANYMI LITERAMI napis „BEZ dodatku glutaminianu monosodowego”. W składzie poza ekstraktem drożdżowym (!) dosypuje JEDNAK innego wzmacniacza smaku: 5′ – rybonukleotydy disodowe. Szczerze? Wolałabym nażreć się glutaminianu niż rybonukleotydów. Ale Wy przecież o tym nie wiecie. Widzicie tylko napis dotyczący braku zdemonizowanego glutaminianu w produkcie.

 

 FAK of The Year 

 

ŻENADA ROKU.

 

FAK of The Year

 

Zastanawiam się kiedy firmy przestaną w końcu robić z ludzi idiotów w ten sposób. Przecież my POTRAFIMY CZYTAĆ, a niektórzy nawet ze zrozumieniem.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Michalina Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Michalina
Gość
Michalina

Po wakacjach postanowiliśmy z mężem zrobić odwyk od słodyczy. Na początek obmyślaliśmy co możemy wziąć do pracy na takie dni, gdy nie ma czasu przygotować kanapek czy sałatki, żeby na głodnego nie kupować w spożywczaku tego, co się nawinie (np. Drożdżówek). Zależało mi na długim terminie ważności i szybkim przygotowaniu. Przeglądałam w sklepie składy tym podobnych wynalazków i się trochę podłamałam. W końcu udało mi się znaleźć niewstrętną zupę w kartonie i makaron do zalania wrzątkiem. Wszelkie inne pomysły na tego typu „dania” przyjmę z wdzięcznością