kanapki

Kanapki – cała prawda.

Jeśli kupujesz kanapki, musisz wiedzieć jedno – czytanie składu w pewnych przypadkach nie ma sensu. Tak, dobrze czytasz. Zobacz dlaczego.

Krótki skład.

Sformułowanie „krótki skład” jeśli chodzi o kanapki z kilkudniowym terminem ważności raczej nie istnieje.

Są kanapki, które mają prosty skład ale to te robione na świeżo, które trzeba zjeść teraz:

  • chleb: 3-4 składniki,
  • ser: 2-4 składniki,
  • masło,
  • warzywa.

Jak widać z opisu może być: „chleb, ser, masło, sałata”- fajnie. Ale w rzeczywistości i tak zamykamy się w 10-12 składnikach w sytuacji najbardziej luksusowej.

Cała prawda o kanapkach.

Dla jasności – moim celem nigdy nie jest niszczenie marki czy producenta. Zawsze naświetlam problem, oczywiście na konkretnych przykładach ale tylko dlatego, że chcę pokazać Ci na co należy zwrócić uwagę.

Oto etykieta popularnych kanapek:

kanapki

Wygląda fajnie, prawda? Całkiem prosto i gdyby brać życie tak prosto, to żyłoby nam się o wiele łatwiej.

Niestety tak nie jest. Kupując takie kanapki, w rzeczywistości jesz to:

kanapki

Ale jak to?

Myślisz, że oni są tacy źli i niedobrzy? Tak wygląda skład niemal wszystkich kanapek więc nie ma sensu wieszać psów na konkretnej marce. Jedyna moja uwaga to fakt, że niektórzy producenci podają total skład jak należy, a innym „nie starczyło miejsca”. I o tyle o ile znam przepisy i wiem, że na etykiecie bochenka chleba, czyli papierku wielkości 2 cm kwadratowych faktycznie czasami się NIE DA, o tyle wiem, że niektórzy jednak na tak małym świstu dają radę – bo to zależy od składu i CHĘCI.

I tu jest pies pogrzebany, bo skład to czasami litania, plus tych chęci jak widać niektórym brakuje.

Co teraz?

To nie jest koniec tej sprawy, jak wiesz. Chcę dowiedzieć się więcej, chce sprawdzić, czy faktycznie nie da się NIC zmienić, mam przeczucie, że się da.

Nie walczę z firmami, markami, nie tępię, nie niszczę – nie mam na to ani ochoty ani czasu.

Zależy mi na odgórnej zmianie, grzebaniu w przepisach oraz budowaniu świadomości konsumenckiej. Bo tak serio to MY, konsumenci, mamy bardzo dużo do powiedzenia, tylko Ty jeszcze o tym nie wiesz.

Ale nie martw się, ja Ci to wszystko wytłumaczę.

ślimak

Lunch – firma Ślimak.

Zainteresowałam się firmą Ślimak. Wszystko zaczęło się od niewinnej kanapki, a właściwie zdjęcia. Jeden z Czytelników wysłał mi kiedyś foto takiej oto kanapki.

ślimak

Później dostałam od kogoś foto dania gotowego, też Ślimak.

ślimak

Rzuciwszy okiem na skład, zaniepokojona pewnymi nieścisłościami (np. w kanapce opis 'MASŁO’, gdy w rzeczywistości w składzie była margaryna), postanowiłam zapytać firmę Ślimak o skład przykładowego dania, które ma w swojej ofercie.

ślimak

Odpisali. Wysłali tabelę wartości odżywczych, mimo, iż pytałam o SKŁADNIKI. Np. co to jest 'bulion’? Bo skoro dla nich 'Masło’ to margaryna, pewnie 'bulion’ oznacza rozkruszoną kostkę rosołową czyli posolone wzmacniacze smaku z utwardzonym tłuszczem palmowym. Miodzio. Zapytałam więc jeszcze raz o to samo. Dostałam odpowiedź…

ślimak

Szczerze? Wszystkiego się spodziewałam ale nie tego. 'Tak dokładnego’?! A co ja, przepraszam, pytam o kraj pochodzenia ryżu i szczep wina? Przypomina mi to trochę sytuację z kawiarnią COSTA (jeśli nie pamiętacie, zajrzyjcie tu), czyli wszystko cacy ale co właściwie kupuję i jem? Nie wiadomo. Jak dla mnie to trochę słabo jednak.

Kategorie: Raporty