podsumowanie

Podsumowanie 2016.

Ponad 900 zdjęć produktów na Instagramie, ponad 200 maili do firm, kilka przepychanek w sklepach plus kilka tajniackich śledztw w knajpach, w ramach projektu Doktor Ania w Obliczu Wyzwania – tak w skrócie przedstawia się rok 2016, sami zobaczcie.

Produkty lepsze.

Tu nie ma top 20 czy top 10 bo cięzko porównywać jogurt z warzywami. Są to zatem produkty o ciekawym, prostym składzie, które wyróżniają się na tle innych i po które warto sięgać częściej.

podsumowanie 2016

Zero zaskoczenia – kasze, warzywa, świeże soki zamiast soko-podobnych płynów, proste przyprawy zamiast dziwnych miksów, dobra czekolada, proste masło orzechowe, jeśli ktoś lubi nabiał do picia to mleko nisko pasteryzowane i kefir. Do tego ciekawe pasty do pieczywa i mrożonki, które zwykle są o wiele cenniejsze niż całorocznie dostępne gnioty rosnące 'na betonie’. Dlaczego? Ponieważ zbierane są sezonowo, a prawidłowo przeprowadzone mrożenie pozwala zachować sporo wartości odżywczych. Tak więc nie mówcie mi więcej, że zdrowe odżywianie jest trudne, drogie i czasochłonne.

Dla dzieci.

podsumowanie 2016

Ciężki temat. Tak źle i tak nie dobrze. Szukajmy zatem lepszych alternatyw. Jak ciastka to z lepszym składem. Jak picie poza domem to woda (!), jak węglowodany to kasza jaglana (hipp dla młodszych a zwykła dla starszych). Nie lubią? To zmieszaj z makaronem, stopniowo zwiększaj proporcje, daj dziecku czas na poznanie nowego smaku. Pamiętaj to TY decydujesz CO, a dziecko ILE. Nic na siłę. Jak jogurt – to naturalny, a jak musi być słodko to z miodem lub rozcieńczaj owocowy. Dzieci potrzebują cukru, zwłaszcza te biegające ale z pewnością nie potrzebują go AŻ TYLE ile proponują producenci kolorowych gówien w ładnym opakowaniu z ulubionym bohaterem. Dlatego gównom dla dzieci mówimy stanowcze NIE.

Produkty słabsze.

Z wielu przyczyn sięgam po nie rzadko lub wcale. Skład zbyt skomplikowany, niepotrzebne dodatki lub produkt kompletnie pozbawiony sensu. Jednym słowem, warto wybrać coś innego.

podsumowanie 2016

Taaa… Cóż mogę rzec, jest tego trochę. Desery udające jogurty, czekolado-podobne dziwolągi udające czekoladę, woda z syropem z dodatkiem piwa, cukier z czymś tam z dodatkiem kawy, sztuczny miód (serio), pies mielony z budą, batony pseudo-fit udające zdrowe, produkty z dziwnymi składnikami oraz nieśmiertelne żelki, które opanowały sklepy i apteki, z którymi walczę (np. o tu) i nie odpuszczę.

Dla dzieci.

podsumowanie 2016

Dużo złego na rynku, niestety. Unikamy : cukier, utwardzone tłuszcze, sztuczne barwniki, aromaty, dodatki. Dziecięce organizmy nie potrzebują dodatkowych obciążeń. Smog naprawdę wystarczy…

Dyskusje o produktach.

Najgłośniejsza z nich i wzbudzająca najwięcej emocji to ta o produktach marki Kubuś (przeczytacie tu). Niestety firma nie zgodziła się na publikację naszej rozmowy, a szkoda. Reszta na blogu, linkuję te ciekawsze, inne z pewnością znajdziecie sami.

Maluta – bardzo rzetelna pomoc speców z Maluty przy moim artykule o jogurtach (o tym, dlaczego zawierają mleko w proszku).

Konspol – rzetelna pomoc w wyjaśnieniu zagadki 'brak konserwantów’, jest ok.

Lidl – zawsze cierpliwie odpowiadają na moje pytania prócz jednego…o PIRATKI. Tu cicho sza, dlatego przestałam je polecać.

Leibnitz – wystosowano oficjalne oświadczenie.

Bobovita – prosta odpowiedź.

Hipp – wyczerpująca odpowiedź ale przyznaję, że naciskałam.

Develey – prosta odpowiedź ale słaby miód.

Omegamed odporność – prosta odpowiedź, nie wiem czy mogę publikować bo nie odpisali, jest średnio w każdym razie.

Oskroba – wyczerpujące odpowiedzi na wiele moich pytań co nie zmienia faktu, że ze składami różnie.

Dominik – prosta odpowiedź, jest ok.

McDonalds – O M G. Ile ja tam razy dzwoniłam, pisałam maili, przypomnień itp. W końcu mam odpowiedzi ale nadal nie wiem czy mogę opublikować. Powiem tylko, że zero zaskoczenia.

PanPomidor – prosta odpowiedź, jest ok.

Kubuś – długa, ciekawa dyskusja z początkowym atakiem ale później merytorycznie. Myślę, że coś to dało bo obiecali, że popracują nad portfolio. Na pewno nie pojawią się nagle same zdrowe rzeczy ale może kiedyś wejdzie coś fajnego do sklepów. Czekam Kubusiu.

Pan Ślimak – prosta odpowiedź, jest NIE ok.

Balcerzak – brak odpowiedzi.

Bakoma – brak odpowiedzi ale za mało pocisnęłam temat jeszcze.

Warka – prosta odpowiedź, dużo cukru.

Polmlek – prosta odpowiedź.

Lech – prosta odpowiedź, dużo cukru.

Gdańskie Młyny – prosta odpowiedź, jest ok.

Activia – prosta odpowiedź, trochę w stylu 'umywamy ręce’, zwłaszcza te smakowe – jestem na NIE.

Fit Kalorie (catering)– prosta odpowiedź + brak odpowiedzi na pytanie o konkrety.

Piekarnia SPC – odpowiedzi w stylu czeskiego filmu ale może za słabo pocisnęłam temat bo tylko 3 maile.

Lubaszka – dość dokładna odpowiedź ale jak zapytałam czy mogę opublikować to pani się zdenerwowała i obraziła heh, obiektywnie oceniając – można coś wybrać.

Putka – obczajałam składy i coś tam się spokojnie nada ale nie wszystko.

Pan Piekarz – przejrzałam ich składy pieczywa. No i wiecie… (długa, wymowna chwila ciszy…). Podobno nie kopie się leżącego.

Tajniackie naloty na knajpy i sklepy.

Tawerna Orłowska Gdynia (tylko brownie) – wyczerpująca odpowiedź, jest ok ale zaznaczam, że tylko brownie sprawdzałam.

Kawiarnia LAS Sopot – mega wyczerpujące odpowiedzi na wszystkie moje pytania, polecam!

Umei Lublin – mega wyczerpujące odpowiedzi na wszystkie moje pytania, polecam!

Zatoka Sztuki Sopot – wymijające odpowiedzi typu 'szef kuchni nie chce zdradzić’. Ta jasne.

Roszczyk – na początku szarpanina w piekarni a później wszystkie informacje dostałam grzecznie na maila, łącznie z tajemnicą państwową. Pytajcie o skład bo tam można spokojnie kupić dobry chleb.

Costa – telenowela brazylijska, musicie przeczytać sami o tu. 

F.Minga Gdynia– wyczerpujące odpowiedzi na wszystkie moje pytania, jest ok!

Biedronka – zostałam 'wyproszona’ za robienie zdjęć z jednego ze sklepów, może ktoś miał zły dzień ale w biedronkach zwykle krzywo na mnie patrzą, co o dziwo nigdy nie zdarza mi się w lidlu i innych większych sklepach.

Flame Warszawa – tak się skupiłam na soku (przeczytacie o tym tu), że nie zdąrzyłam zapytać o jedzenie bo miałam już samolot ale co się odwlecze…

Co dalej?

Rok 2017 zapowiada się jeszcze bardziej pracowicie: w dniach 8-9.04 organizuję Konferencję zdrowotno-żywieniową w Gdyni (na którą już teraz Was serdecznie zapraszam, zajrzyjcie i zapiszcie się tua lada dzień odpalam oficjalną rejestrację), gdzie wspólnie z zajebistymi ludźmi obalimy parę mitów oraz nauczymy się prostych, przydatnych sztuczek, by żyło się lepiej. Wpadajcie odpocząć, oderwać się od codzienności, zadbać o siebie i spotkać z mega inspirującymi ludźmi.

Dodatkowo zrobimy mega akcję 8.04 i spróbujemy zaktywizować osoby z niepełnosprawnościami, by pokazać im, że WSZYSTKO JEST MOŻLIWE i każdy z nas MA WYBÓR! Wiem z doświadczenia jak trudna jest codzienność osoby jeżdżącej na wózku, spędziłam unieruchomiona dużo mniej czasu niż całe życie ale do dziś pamiętam uczucie bezradności i bezsilności. W kwietniu pokażemy Wam, że tak nie musi być i trzeba działać. Nie traćcie czasu, macie go mniej, niż Wam się wydaje!

Podsumowując: to był dobry rok ale 2017 będzie lepszy. Dziękuję za Wasze komentarze, serduszka i łapki w górę – dodają energii, kopa do działania, zwłaszcza w te słabsze dni, które miewamy przecież wszyscy. Wspólnie pomagamy sobie (ja też uczę się od Was!) i troszczymy się o lepsze samopoczucie, lepsze zdrowie, lepszą sylwetkę, lepsze jutro – wychodzi to raz lepiej, raz gorzej ale mamy wolę walki dlatego prędzej czy później zrealizujemy każdy cel. Lepsze jutro zaczyna się dziś, TERAZ!

zakupy

Zakupy – bądź ninja w spożywczym.

Zakupy – jedni kochają leniwie przesuwać się między alejkami, niespiesznie oglądać nowości, wkładać do koszyka starannie wybrane rarytasy, dla innych jest to przykra konieczność. Czy da się zrobić zakupy w 15 minut? Da, jeśli dobrze się do tego przygotujesz.

Zasada nr 1.

NIGDY nie chodź na zakupy na głodzie. NIGDY. Jak Mózg idzie głodny do sklepu, będzie szukał torpedy żeby tylko przeżyć bo przecież zaraz może być koniec świata i on na wszelki wypadek właśnie teraz musi nażreć się byle czego. W skrócie – sięgniesz nie po to co trzeba.

Zasada nr 2.

Warto mieć listę. Przejrzyjmy w skrócie podstawowe grupy produktów czyli co warto włożyć do koszyka.

Warzywa.

Lubisz? Bierz wszystko, jak leci – co Ci wpadnie w ręce. Im więcej tym lepiej. Nie lubisz? Bierz cokolwiek. Najlepiej zielone. Wszystkie warzywa zawierają mnóstwo cennych substancji ale zielone mają najfajniejsze. Nie cierpisz warzyw? Przemycaj ile się da i gdzie się da. Np. natkę pietruszki (jako dodatek) – mega fajna sprawa do wielu posiłków (np. kanapek, zupy itd.). Pomidory (np. do kanapki), marchewka (np. surówka, sok), burak (np. sok, do sera), szpinak (np. do kanapki, do makaronu), cebula, czosnek, szczypiorek (np. kanapki), słowem – cokolwiek byle jak najwięcej. Nie masz czasu? Kup mrożone – doskonały wybór.

Kapusta kiszona, czosnek / cebula / por !!! (Pełna lista top 10 antyrakowa tu.)

Warzywa mają wypełniać najwięcej miejsca w koszyku!

Będąc przy dziale warzywnym lub na przyprawach, poszukaj od razu kurkumy (np. obiad) i imbiru (np. do herbaty) – warto mieć w domu i używać.

Owoce.

Bez szaleństw i nie na noc ale warto kupić, zwłaszcza sezonowe, krajowe są super.

Mięso.

Jak kto lubi. Wychodzę z założenia, że jednak jak najmniej. Częściej indyk niż kurczak, czasem wołowina. Zero gotowców, zwłaszcza mielonych. Ryby – koniecznie! 1-2 x w tygodniu, jakie? Mała podpowiedź była tu.
Szynka – ja nie kupuję, a jeśli juz to 97% mięsa i najlepiej bez azotanów. Oczywiście, że kiedyś jadłam wędliny na tony, parówki też (do momentu gdy obejrzałam film o ich wytwarzaniu – prawie zwymiotowałam), nadal uwielbiam chudą suchą krakowską ale jem sporadycznie, ze 2-3 razy w roku.

Nabiał.

Jak kto lubi, jak kto uważa. Mleko chude (poniżej 2%) trochę nie ma sensu. Lepiej mniej, a 3.2% i raczej mikrofiltrowane nisko pasteryzowane niż UHT. Ja nie kupuję mleka krowiego, jak już – używam roślinne. Jogurt – najlepiej naturalny. Owocowy to trochę słaby pomysł – to zwykle naturalny z 3-4 łyżeczkami cukru. Sery żółte – warto ale z umiarem. Pleśniowe sporadycznie.

Jajka.

Warto ale najlepiej '1′ lub '0′. Nie bać się cholesterolu – jajka mają więcej zalet niż wad.

Makarony itp.

Teoretycznie pszenica durum jest lepsza niż zwykła ale z drugiej strony durum ma więcej glutenu więc samodzielnie zdecyduj co wolisz. Fajne są makarony z mąki gryczanej itp. Spróbuj też częściej kupować kasze zamiast makaronów. Zobacz którą najbardziej lubisz. Polecam jaglaną – jest bardzo wartościowa, jęczmienną np. pęczak itd.

Warzywa strączkowe.

Fasole, soczewice – różne kolory. Warto! Banalne w przygotowaniu, zdrowe, sycące, niskokaloryczne. Zupa, drugie (do kaszy), lunch (do sałatki), słodycze (serio!) – poszukajcie ulubionych przepisów. Fajna, tania, powszechnie dostępna baza dla wielu potraw.

Chleb.

Ciężko znaleźć dobry, piekarnie zwykle mają 1 – 2 dobre a resztę 'ze wspomaganiem’. Zdecydowanie na zakwasie, raczej żytni a jeśli kochasz pszenny – spróbuj orkiszowego.

Płatki.

Owsiane górskie! Bogate w cenne wartości, chociaż te błyskawiczne też mają swoje zalety (czas przygotowania). Musli – bywa różnie, pisałam o tym tu. Crunchy, platko-chrupki i inne dziwne gotowe cuda – raczej dno i tona cukru.

Tłuszcze.

Olej lniany lub coś w ten deseń – wyłącznie na zimno! Warto trzymać w lodówce, cenne substancje są wrażliwe na światło i ciepło. Do smazenia co tam lubicie: rzepak, kokos nierafinowany, masło klarowane – byle nie oleje do stosowania na zimno (oliwa do krótkiego obsmażania). Masło – zwykłe, dobre, polskie, 82% tłuszczu i koniec kropka – daj spokój z tym cholesterolem. Gówien z utwardzonym nie jedz, a nie przejmujesz się kromką z masłem.

Przypominam o bardzo fajnych źródłach tłuszczu: orzechy i pestki, awokado (do jedzenia lub smarowania chleba), oliwki.

Orzechy, migdały, pestki.

Tak, tak, tak! Bezwzględnie obecne na liście. Uratują Cię przed spadkiem formy, nastroju, wilczym apetytem (+ moralniakiem po maku) i…’ciastkami konferencyjnymi’!

Słodycze.

Czekolada gorzka 70% i wzwyż, suszone morele i inne (ale NIE kandyzowane, dosłodzone itp.) owoce, najlepiej bez siarki. Raczej nie na noc. Niestety zdrowsze słodycze to te samodzielnie zrobione (np. banalne i szybkie ciastka: płatki owsiane + bakalie + jajka + kakao) niż kupowane. Kakao (zwykłe – gorzkie) warto mieć i stosować (byle z umiarem).

Dosładzacz – naturalny miód z POLSKI. Nie z Chin, nie mieszanka z UE i spoza UE itd. (dlaczego? Zajrzyj tu). Jak ktoś kocha białe kryształki i musza być białe kryształki, może być np. ksylitol ale uwaga z tymi zamiennikami (przeczytajcie to).

Mąka do naleśników.

Wiadomo, że bezglutenowo jest trudniej więc jak już – warto raczej orkiszową (odmiana pszennej) niż pszenną, warto mieszać kilka różnych – próbuj, eksperymentuj, dodawaj pełnoziarniste. Na blogach kulinarnych jest mnóstwo sprawdzonych przepisów, ja nie jestem specem od gotowania więc nie będę ściemniała, że się na tym jakoś mega znam.

Poprawiacze mdłych dań.

Dopiero zaczynasz przygodę z lepszym stylem odżywiania? Coś tam niby gotujesz ale nie jesteś wirtuozem (witaj w klubie)? Nie martw się, jest na to rada! Warto mieć w domu sól, ajwar, zioła (byle nie dziwne miksy), sos sojowy i ketchup (ale dobrej jakości!). Już niewielkie ilości jednego z poprawiaczy podkręcą smak, zwłaszcza warzyw – w końcu ma być nie tylko zdrowo ale też smacznie prawda?

Woda.

Tak, zwykła woda niegazowana. Zero idiotycznych napojów (przeczytaj tu), soków z koncentratu etc. Jak chcesz wypić soczek to raczej wybrałabym ten jednodniowy. Najlepiej warzywny lub chociaż z dodatkiem warzyw – teraz można je kupić już wszędzie. Kochasz gazowane, a nie chce Ci się robić samodzielnie? Rzuć okiem na ten ranking napojów, może coś pomoże.

Uwagi końcowe.

1. Nie bój się tłuszczu. To przez cukier i brak ruchu odkłada się tkanka tłuszczowa. Niebawem wytlumaczę Ci (w prosty sposób) dlaczego.

2. Generalnie organizm raczej nie lubi odżywiania monotonnego, diety kapuścianej, ananasowej i innych typu 'od dziś jem tylko…’ UROZMAICENIE powinno być kluczem jakim kierujesz się podczas zakupów.

3. Nie ma produktów wyłącznie zdrowych. Wszystko ma swoje wady i zalety, nawet superfoods. Mało tego! Coś, co dla jednej osoby jest super zdrowe i potrzebne dla kogoś innego może być wręcz szkodliwe. Uwierz mi, o każdym produkcie spożywczym mogę powiedzieć sporo dobrego i często tyle samo złego – sorry, taki mamy klimat!

Zatem wszystkiego po trochu, z przewagą dobrej jakości (!) prostych produktów. Wiem, że uda Ci się, początki są trudne i czasochłonne ale zobaczysz – wyrobisz w sobie nawyk i wkrótce staniesz się ninja zakupów spożywki! Do dzieła!

Zakupy