List otwarty do Kubusia.

Drogi Kubusiu!

Dlaczego robisz nam wodę z mózgu?

Jeszcze soki z zagęszczonych cieczy byłam w stanie przeboleć ale obecna ekspansja ‚zbożowych’, ‚maślanych’ i ‚mlecznych’ cudów zaczyna mnie irytować. Prawie każdy twój produkt trafia na mój instagram, a uwierz – nie jest to dobry znak.

Umówmy się – słodycze to słodycze. Kupujemy je w konkretnym celu. Nie kupujemy ich aby uzupełnić niedobory witamin lub składników odżywczych i niech tak zostanie. Nie uczmy naszych dzieci, że słodycze mogą mieć jakiekolwiek nawet śladowe wartości prozdrowotne. Jeśli mają to super, ale założenie odpuśćmy.

Nie pisz na opakowaniu ‚8 zbóż i mleko’ jeśli dodajesz jakieś śmieszne cyferki typu 2.4% mleka w proszku albo ‚ciasteczka maślane’ i bęc! 1.9% masła. Nie uczmy dzieci, że ‚water‚ (napisałeś sprytnie ‚waterrr’ – wow! Niebywały sukces marketingowy!) znaczy woda z cukrem (tak, wiem, że masz też zwykłą wodę). Nie wspominając o tym, że butla Play ma prawie 8 łyżeczek cukru, a mała buteleczka GO ponad 6.

Polska już w tej chwili zaczyna przodować w wybranych rankingach otyłości wśród dzieci, nie wiesz przypadkiem dlaczego?

Cukier jest potrzebny – zaraz rykniesz. Tak, oczywiście, że jest! Zwłaszcza szalejącym na powietrzu dzieciakom!

A teraz pokaż mi ile spośród kupujących taką butlę z 8 łyżeczkami cukru idzie grać na boisku, a ile na telefonie/ tablecie/ PS/ kompie.

Jak Ci się nie podoba to nie kupuj – powiesz obrażony. Owszem, ja nie kupuję ale leżysz zwykle na dolnych półkach tak, aby dzieci mogły same po ciebie siegnąć, a nie wszystkie maluchy dadzą sobie wytłumaczyć, że mleko, masło i różnorodność zbóż mogą być głównie na opakowaniu.

Są też piękne frazesy, na które nabierają się zabiegani rodzice. Czytajcie składy – powiesz. Ale jak tu czytać malutkie literki po 8h przy kompie, mając ciężką torbę z jednej strony oraz wyjącego przedszkolaka z drugiej? Trzeciej ręki brak.

Z resztą każda osoba kupująca produkt przeznaczony dla dzieci wychodzi z założenia, że powinien być on najlepszej jakości. Czy nadmiar cukru, oleje utwardzane i różne ulepszające bajery to serio takie rarytasy? Nawet do durnego musu owocowego dodajesz aromaty.  Po co?

Tak btw., ciekawe jaki jest procentowy udział mąk w zbożowych tabliczkach. Chyba mam złe przeczucia widząc w składzie kolejne niepotrzebne dzieciom dodatki, np. difosforany.

Nie da się inaczej – krzykniesz. Da się, ale trzeba chcieć. Dlaczego do jasnej cholery nie wpadniesz na pomysł promowania warzyw pięknymi opakowaniami i zgodnymi z prawdą hasłami o zdrowiu?

Demonizuję i przesadzam? Pojedź do dowolnego gimnazjum w Polsce. Zobacz ile dzieci ma nadwagę.

Dzieci. Mają nadwagę! Programowanie chorób od małego. Dlaczego? To się nie mieści w głowie!

Pamiętasz ile dzieci z podstawówki miało nadwagę 20-30 lat temu? Pewnie – rozwój technologii, telefony, tablety. Ale gdyby grał żrąc brokuły toby nie przytył – gwarantuję.

Ale, że co – nie można promować warzyw pięknymi opakowaniami i zgodnymi z prawdą hasłami o zdrowiu?

Powiem ci w sekrecie, że obserwuję polski rynek spożywczy bardzo uważnie i wiem, że producenci wprowadzają produkty z warzywami. Są już chrupki kukurydziane z marchewką, chrupki zbożowe z marchewką i pomidorem – będzie tego coraz więcej.

Ludzie dorośli nie są aż tak głupi, prędzej czy później skapną się co jest dobre, a co nie. Ale szkoda małych dzieci. One nie potrafią czytać, a budowanie złych nawyków od pierwszych lat życia przyniesie w przyszłości straszliwe żniwo.

Ale ciebie to nie dotyczy. Twoje dzieci nie żrą utwardzanych olejów roślinnych tylko pyszny zdrowy miodek naturalny więc możesz mieć resztę w dupie.

Nie masz w dupie? A chcesz wzorować się na zagranicznych potentatach mających dobro dzieci wyłącznie na plakatach i opakowaniach? Czemu nie zatrudnisz speca od zdrowego żywienia i nie zmienicie składów na jeszcze bardziej przyjazne dzieciom? To ogromna szansa dla Ciebie.

Wiedz, że idzie nowe, lepsze. Sądząc po moich profilach w mediach społecznościowych, komentarzach oraz prywatnych wiadomościach – powiększa się armia ludzi, którzy nie wyrażają zgody na robienie z siebie idiotów. Którzy żyją świadomie i tę świadomość przekazują następnemu pokoleniu. Którzy nie mają ochoty na ‚bylejakość’. 

Bo dobra jakość nie zawsze jest kwestią ceny ale zawsze jest kwestią mózgu, czego i tobie życzę.

Bez poważania jak na razie ale wszystko w twoich rękach. A właściwie łapach.
Doktor Ania

8
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
Anna MakowskaBeata H@wraptwinsmotherCelina z Celownik.netAleksandra J. Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Aleksandra J.
Gość
Aleksandra J.

Lepszy skład? Zdecydowanie większa kasa… Wobec tego mniejszy popyt i co za tym idzie mniejsza sprzedaż, mniejszy zysk… A tu o biznes chodzi, a nie o dzieci… Smutne… Doktor Aniu – zapewne już prawnicy Kubusia kontaktowali się już z Tobą. Nie uginaj się – bazujesz na informacjach podawanych przez samego producenta, a nie ściągniętych z kosmosu – nic Ci nie grozi… No chyba, że „dobra zmiana” już tak namieszała…

Anna Makowska
Gość

Oczywiście już rozmawiałam z Kubusiem. Co z tego będzie- zobaczymy…

Celina z Celownik.net
Gość

Trzymam kciuki! Sama dzieci nie posiadam, ale soków też nie pijam właśnie przez ich składy… Zdecydowanie wolę wgryźć się w marchewkę niż na raz wypić dosładzanego Kubusa. Mam wiele znajomych rodziców, którzy w ogóle soków dzieciom nie podają. Wcale im się nie dziwię. Tyle ścierwa jest na tych sklepowych półkach, do tego tak łatwo dostępne – oni toczą codzienną batalię z niezdrowymi produktami, które są na wyciągnięcie małych dziecięcych rączek. Trzeba uświadamiać – przede wszystkim innych rodziców, ale właśnie też producentów. Czas się ocknąć i przestać faszerować cukrem i podejrzanymi surowcami.

Anna Makowska
Gość

To prawda. Do tego dochodzą Dziadkowie, którzy najczęściej chcą dobrze ale nie mają świadomości, że nie tędy droga. Potrzeba zmiany optyki a to wymaga sporego wysiłku oraz czasu.

@wraptwinsmother
Gość
@wraptwinsmother

Brawo! Teraz żeby każda babcia i ciotka to przeczytały. Nienawidzę tego, gdy ludzie wpychaja słodycze moim dzieciom z komentarzem : ” mama zła bo słodkiego nie daje a dzieci potrzebują slodkiego”. Do czego? Chyba do tego aby w przyszłości napędza kasę koncernom farmaceutycznym. Albo ze kupić szybciej. No błagam. Piekę ciastka bez cukru. Miód, rodzynki, marchewka, płatki owsiane, masełko, jajko, cynamon, mąką orkiszowa. Pieczenie 20 min, przygotowanie 5 min. Wyjście do sklepu z dwuletnim blizniakami po ciastka : 45 min. I mam tą pewność, ze nawet jak zamiast kotleta na obiad zje ciastko marchewkowe, to coś w tym brzuszku zostanie… Czytaj więcej »

Anna Makowska
Gość

Zdecydowanie powinno się wprowadzić rygorystyczne prawo dotyczące produktów dla dzieci. Niestety szczerze wątpie, że to się kiedyś stanie…a szkoda.

Beata H
Gość
Beata H

słodkie jest potrzebne, żeby nakarmić swojego raka, niestety babcie, ciotki, kuzynki i inni, którzy mają wiele cennych rad i porad, a sami nie wiedzą, co robić …

Anna Makowska
Gość

Tak, masz rację ale tak to jest jak się pisze pod wpływem emocji ;).
Z tymi pauzami to ja niestety nic nie przyklejam :/. Wtyczka jest wadliwa i łamie tekst w ten sposób, muszę to zmienić.