łeldan

Plebiscyt ŁelDan of The Year 2019

Za nami 12 nominacji do nagrody ŁelDan of The Year 2019.

Produkty, które otrzymały nominację nie są z definicji „zdrowe” w klasycznym tego słowa znaczeniu. Ideą Plebiscytu ŁelDan of The Year jest wskazywanie LEPSZYCH ALTERNATYW oraz produktów, które w jakiś sposób ułatwiają nam życie.

W tym roku przyznane zostaną dwie – jedna to wygrana w Plebiscycie, druga będzie Nagrodą Publiczności.

Przypominam, które produkty otrzymały nominacje w 2019 roku.

  1. STYCZEŃ – danie typu fastfood (klik).
  2. LUTY – dania z kaszy jaglanej typu fastfood (klik).
  3. MARZEC – frytki (klik).
  4. KWIECIEŃ – gotowiec z lodówki (klik).
  5. MAJ – czipsy kukurydziane (klik).
  6. CZERWIEC – musli dla niemowląt i dzieci (klik).
  7. LIPIEC – vegangurt (klik).
  8. SIERPIEŃ – mus owocowo-warzywny (klik).
  9. WRZESIEŃ – lody (klik).
  10. PAŹDZIERNIK – gotowiec z rybą (klik).
  11. LISTOPAD – gotowa zupa (klik).
  12. GRUDZIEŃ – powidła (klik).

Pora na głosowanie!

Przypominam, że NIE GŁOSUJEMY TU. Głosujemy wyłącznie pod postami dotyczącymi Plebiscytu na Instagramie (klik) oraz na Facebooku (klik) @doktorania do końca stycznia 2020.

Wyniki w lutym 2020.

FAK of The Year

Plebiscyt FAK of The Year 2019 !

Mili Państwo,

Nagroda w postaci wydruku 3D po zeskanowaniu mojej dłoni jest już w trakcie produkcji, zatem nadejszła wiekopomna chwila – pora wybrać produkt, który dostanie w tym roku nagrodę FAK of The Year.

Przypominam zeszłoroczne nominacje oraz produkt, który wygrał: FAK of The Year 2018 (klik).

FAK of The Year

Jak będzie tym razem? Czy wygra produkt dla dorosłych, czy ten dedykowany dzieciom?

W 2019 roku przyznaję dwie nagrody FAK of The Year, jedna będzie wygraną w Plebiscycie, druga to Nagroda Publiczności. Zatem to Wy wybieracie kto otrzyma drugą statuetkę.

W tym roku mamy następujących Nominowanych.

FAK of The Year

  1. STYCZEŃ – PŁATKI MIODOWE (klik).
  2. LUTY – MIÓD WIELOKWIATOWY (klik).
  3. MARZEC – MUSLI CRUNCHY (klik).
  4. KWIECIEŃ – LIZAKI APTECZNE (klik).
  5. MAJ – CHRUPKI ZBOŻOWE (klik).
  6. CZERWIEC – KASZKA DLA NIEMOWLĄT (klik).
  7. LIPIEC – OSEŁKA (klik).
  8. SIERPIEŃ – JAGŁY Z MIODEM (klik).
  9. WRZESIEŃ – NAPÓJ URODA (klik).
  10. PAŹDZIERNIK – ŻELKI APTECZNE (klik).
  11. LISTOPAD – CHRUPKI KUKURYDZIANE (klik).
  12. GRUDZIEŃ – PRAŻYNKI DLA DZIECI (klik).

Głosowanie!

Głosować można podając po prostu numer (miesiąc) w komentarzu WYŁĄCZNIE na profilu Doktor Ania na Facebooku (klik) lub na profilu @doktorania na Instagramie (profil prywatny, konta anonimowe, konta zwierząt oraz konta dzieci nie są akceptowane, klik) do końca stycznia 2019 roku. NIE TU.

Wyniki zostaną opublikowane w lutym 2020.

Have fun!

Fot. Raven_cave dla Magazynu „Together”.

jedzenie dla dzieci

Witaj szkoło!

Zbliża się 1.09, śniadaniówki, mniejsze i większe wojenki domowe z dziećmi, nauczycielami, babciami itd. o to kto chce być otyły i mieć cukrzycę typu drugiego oraz kiedy.

I oczywiście wszystko jest kwestią dawki, równowagi, aktywności sportowej itp. ale patrząc na otyłe przedszkolaki oraz uczniów szkół podstawowych, czyli grupy wiekowe gdzie Rodzice i Opiekunowie mają jeszcze stosunkowo dużo do powiedzenia– chce mi się płakać. 

Tak, 'do powiedzenia’ bo niestety SAMO SIĘ NIE ZROBI. Trzeba dziecku powiedzieć, wyjaśnić pokazać oraz DAWAĆ PRZYKŁAD. Dziecko nie jest przedmiotem, robotem, kolejnym Twoim projektem. To Człowiek – taki jak TY. Ten mały Człowiek oczekuje tego samego co TY i zasługuje na to co Ty – na równe traktowanie i dostęp do informacji, czyli raczej inne odpowiedzi niż „bo tak”, „bo nie”.

Wiem, że jesteś zmęczona ale z czegoś trzeba niestety zrezygnować i poświęcić te 5-10 minut na wyjaśnienie tematu.

Czego NIE KUPOWAĆ?

Posłużę się przykładem. Oto co dla Waszych dzieci przygotowała jedna z sieci sklepów. Co ciekawe, szukałam tego w wersji papierowej ale nie znalazłam. Widzę te strony tylko online i stamtąd pochodzą skriny.

Dla mnie to jest totalny DRAMAT.

TONY CUKRU.

Ogromne ilości cukru dziennie spożywają dzieci, które bez nadzoru jedzą co popadnie, CODZIENNIE. W gazetce są produkty, których nie kupowałabym dzieciom do śniadaniówek, no może poza bakaliami.

Cukier, cukier z tłuszczem, słone, tłuste przekąski – dlaczego?

Jeśli od małego uzależniamy dziecko od słodkich i słonych przekąsek – może ono chętniej sięgać po nie później. Dla dziecka to potencjalne problemy zdrowotne, dla sklepu kolejny klient, który wróci bo uzależnił się od pewnych produktów.

Jak żyć?

Ja wiem, że to nie jest do zrobienia na raz, efektów nie widać od razu. To jest proces, droga, próby, powtarzanie, konsekwencja, wzloty i upadki. Ale warto ten proces przeprowadzić. Bakalie zamiast słodyczy, świeże owoce zamiast musów i soków czy napojów, woda zamiast pseudowody, jasne zasady spożywania słodyczy związane z aktywnością sportową. Zmiany wprowadzaj spokojnie, powoli, małymi krokami. Dawaj dobry przykład, nie zrażaj się niepowodzeniami. Początki często są trudne ale warto pozostać konsekwentnym.

Permanentny nadmiar cukru w diecie może być przyczyną chorób, np. cukrzycy typu 2, jest prostą drogą do otyłości, wielu zaburzeń, w skrócie- pod wieloma względami trudniejszego życia.

Zastanów się czy chcesz fundować to swojemu dziecku zanim następnym razem sięgniesz po cukier z tłuszczem bo tak ładnie prosi, bo nie chcesz marnować dzieciństwa, bo była promocja, bo oj tam oj tam, raz można.

A jeśli nie umiesz poradzić sobie z Babcią lub Teściową podrzuć jej to (klik).

Fot. pixabay.com

Kategorie: Dzieci, Wyróżnione

„Żywność dla dzieci” od środka.

Każdy autor ma swój styl pisania, a ponieważ mojej nowej książki w tym roku nie będzie w księgarniach i nie będzie jak jej przekartkować – chcę przybliżyć Ci jak wygląda jej zawartość. Styl i układ podobny jest do mojej poprzedniej książki, „SMART SHOPPING”, którą znajdziesz np. w empiku – tam była wiedza ogólna, tym razem jest szerzej o produktach dla dzieci i niemowląt, stąd tytuł.: „Żywność dla dzieci”.

(Jeśli chcesz od razu zobaczyć spis treści, zajrzyj tu (klik).)

Zanim zaczniesz

Książkę zaczynam od przypomnienia prostych faktów oraz wprowadzenia w dalsze rozdziały.

Żywność dla dzieci

Tytułem wstępu

Wstęp to dyskusja z popularnymi zagrywkami rzucanymi przez osoby nieświadome lub świadomie negujące wpływ stylu życia na zdrowie. Wcale nie jest łatwo rozmawiać, gdy ktoś jest święcie przekonany, że tylko jej/jego argumenty są prawdziwe albo uważa, że „się nie da”. Ja wychodzę z założenia, że najpierw warto zdobyć wiedzę, spróbować, przetestować różne rozwiązania, a dopiero później dyskutować czy jest sens i czy się da.

Żywność dla dzieci

Część szczegółowa

W dalszych rozdziałach omawiam skrótowo najpopularniejsze grupy produktów, zaczynając zawsze od kluczowych informacji – na co zwrócić uwagę, co omijać szerokim łukiem, czym się nie martwić.

Żywność dla dzieci

Niemal w każdym rozdziale są lepsze i gorsze składy ze słowem komentarza. Pokazuję też kilka razy jak i po co obliczać cukry dodane w produkcie.

Żywność dla dzieci

Zakończenie

Podsumowanie książki „Żywność dla dzieci” to kilka słów o zmianie nawyków żywieniowych oraz kilka stron do własnego zagospodarowania lub podrzucenia krótkiego przypomnienia bliskiej osobie.

Żywność dla dzieci

Chcesz wiedzieć więcej?

Więcej informacji oraz krótkie filmy o tym jak powstawała książka, na jakim papierze jest drukowana i jak wygląda proces tworzenia itp. znajdziesz na instagramie @doktorania (profil prywatny).

Jeśli chcesz zobaczyć spis treści, zajrzyj tu (klik).

Ps. Książkę możesz zamówić jedynie tu (klik).

Żywność dla dzieci

Spis treści książki „Żywność dla dzieci”

Ja też nie lubię kupować kota w worku, zatem przedstawiam Ci spis treści mojej najnowszej książki, a przed oficjalną premierą (czyli póki ceny są jeszcze niższe) pokażę Ci też kilka stron ze środka. Książkę kupić można tylko w jednym miejscu – na mojej stronie internetowej (kliknij tu).

Jest to pozycja dla początkujących, polecam ją osobom, które nie do końca pewnie czują się w sklepie spożywczym na dziale dziecięcym, które nie wiedzą czym się kierować podczas wyboru produktów spożywczych, oraz dla tych, dla których żywność dla dzieci to „oj tam, oj tam” i „nie marnuj mu dzieciństwa”.

Napisałam tę książkę również dla tych Rodziców i Opiekunów, którym już ręce opadły i czują się bezsilni wobec otoczenia. W pierwszej części podejmuję polemikę z najczęstszymi komentarzami i mitami na temat żywienia dzieci. Następnie skrótowo omawiam produkty z najważniejszych grup spożywczych pokazując lepsze i gorsze składy, wspominam też w rozmowie z Iwoną Kibil o diecie roślinnej u dzieci. Na koniec serwuję przydatne listy zakupów oraz krótkie zadania do samodzielnego zrobienia.

Jeśli uważasz, że w Twojej biblioteczce lub wśród zasobów kogoś bliskiego mogłaby się przydać taka pozycja – zapraszam do nabycia. Obecnie trwa przedsprzedaż – ceny są obniżone, książka jest w drukarni i do magazynu wjedzie około 19.08. Zatem wysyłka nastąpi w dniach 20-23.08.

Jeśli chcesz sprawdzić ceny i pakiety, zajrzyj tu (kliknij).

FaK Of The Year

FAK of The Year – czerwiec.

Tym razem coś dla najmłodszych. Czerwcowa nominacja do nagrody FAK of The Year leci do kaszki dla niemowląt.

Generalnie lubię markę Babydream, być może coś od nich wyląduje kiedyś nawet w plebiscycie ŁelDan of The Year, ale z pewnością nie to.

FAK of The Year

Babydream, why?

Zanim przejdę do składu, słowo o opakowaniu. Czekam na zmianę etykiet produktów dla niemowląt, bo dietę rozszerzamy raczej po 6 miesiącu. Tymczasem zobaczmy co producent przygotował dla dziecka już po 4.

Po co niemowlakowi na starcie mleko pełne (46% produktu)?

Po co niemowlakowi po 4. mies. kasza manna z cukrem?

Po co niemowlakowi po 4. mies. dawać ciastka z cukrem?

FAK of The Year

Przyznam, że mam alergię na tego typu produkty. Nigdy nie zrozumiem, dlaczego kilkumiesięczne dziecko (wg Producenta już po 4. mies) ma być karmione ciastkami na dobranoc?

Cieszy mnie trend dotyczący zmiany etykiet, cieszy też zmniejszanie lub wręcz eliminacja syropów oraz cukru dodanego w produktach dla dzieci (zwłaszcza dla niemowląt), ale w tego typu kaszkach Babydream póki co niestety tego nie widzę.

A szkoda.

łeldan

ŁelDan – maj.

Tym razem będzie kontrowersyjnie, ale przypominam jakie są założenia plebiscytu ŁelDan of The Year:

  • nie chodzi o produkty super zdrowe
  • nie chodzi o produkty w ładnym opakowaniu
  • nie chodzi o produkty z dobrym i spójnym ze składem marketingiem.

Chodzi o produkty, które rozwiązują pewien problem. Nie może to być oczywiście z deszczu pod rynnę, ale nawet jeśli nie jest to super zdrowe – stanowi istotnie ważną alternatywę dla istniejących na rynku produktów z danego działu.

Takie są właśnie w mojej opinii kukurydziane chipsy paprykowe POPCOOL CHIPS papryka od SONKO.

łeldan

Jest to przekąska alternatywna dla chipsów. W typowych ziemniaczanych czipsach skład stanowią ziemniaki z olejem, najczęściej słonecznikowym (w ilości 34% czyli 1/3 składu), solą i większą lub mniejszą ilością dodatków.

Oznacza to, że duża (np. 140g) paczka typowych czipsów to 47.6 gramów tłuszczu.

Czy to dużo czy mało?

Duża paczka czipsów ziemniaczanych to niemal 10 łyżeczek tłuszczu.

Czy jesteś w stanie wziąć łyżeczkę i wypić 9-10 takich porcyjek oleju słonecznikowego?

Może spróbuj?

Ale z czipsikami wchodzi jak złoto, prawda?

Dla kogo?

O nie, nie przeczytasz teraz, że tu jest super i trzeba jeść. Nie ma mowy.

To ALTERNATYWA. Nie polecam tego jako przekąski, w standardzie – w żadnym razie.

Pokazuję ten produkt jako coś, co warto zauważyć, co jest na rynku od dawna, coś dla osób uzależnionych od czipsów, które nie potrafią rzucić tych słonych ziemniaków pływających w tłuszczu z dnia na dzień. Coś dla osób, które z jakiegoś powodu muszą kupić czipsy, dla osób uzależnionych od ton tłustych fastfoodów na wzmacniaczach smaku oraz osób na diecie bezglutenowej, które nie trawią miałkich przekąsek opartych na tekturze z solą albo tłustych przecukrzonych rarytasów i czasem szukają odmiany. W takich przypadkach widzę to jako istotną alternatywę. Dlaczego?

Skład.

Kukurydza to 85%.

Tłuszczu jest tu 7.4 grama na 100 gramów produktu.

Ponad 4 x mniej niż w klasycznych czipsach. I nie słonecznikowy tylko oliwa z wytłoczyn z oliwek. Oczywiście NIE JEST to oliwa extra virgin tylko inna (gorsza) wersja po tej najlepszej i najbardziej cenionej, niemniej jednak nie jest to też wszechobecny olej słonecznikowy. Nie ma co się doszukiwać cudowności w tym rodzaju tłuszczu. Pisałam o tym w mojej książce „SMART SHOPPING”.

Jeśli macie wybór – zawsze kupujcie extra virgin do spożycia na zimno czy szybkiego obsmażenia.

Sól – tu bez zmian. 2 gramy na 100 gramów produktu. Czyli nadal sporo.

Cukier – total to 2 gramy, nie skaczę z radości ale ilościowo to raczej dodatek do smaku.

Pozostałe dodatki robią robotę smakową (ekstrakt drożdżowy, aromat itd.)

łeldan

To, co jest też istotne – paczka zawiera 60 gramów, niby 2 porcje, ale profilaktycznie zobaczmy jak wyglądają zawartości w całości:

  • tłuszcz 4.4g
  • cukier 1.2g
  • białko 5.4 (!)
  • sól 1.2g

Jeszcze raz podkreślę: nie jest to produkt, który teraz należy zacząć jeść bo jest super. Super to są warzywa i owoce.

ALE jeśli chcesz rzucić czipsy, nie potrafisz tak po prostu z dnia na dzień i realnie rzecz biorąc jest Ci ciężko się za to w ogóle zabrać – szukaj alternatyw, stadiów pośrednich. Nawet ze względu na zawartość tłuszczu, która jest tu znacząco mniejsza.

Well done SONKO.

dzien dziecka

Dzień Dziecka.

O słodyczach dla dzieci wypowiadałam się wielokrotnie, nawet tu na blogu (klik), a ponieważ planuję różne akcje społeczne, pewnie jeszcze nie raz zobaczysz mnie na barykadach.

Tymczasem, z okazji Dnia Dziecka, jeszcze raz przypominam: NIE WARTO kupować dzieciom słodyczy w nagrodę.

Słodycze to element menu. 

Coraz bardziej powszechny, niestety. Załamuje mnie przyzwolenie społeczne na przekarmianie dzieci cukrem – w placówkach służby zdrowia, żłobkach, przedszkolach, szkołach, salach zabaw, restauracjach.

Z niedowierzaniem patrzę na lekarzy częstujących dzieci lizakami po badaniu. Nie chodzę do dentystów dających dzieciom lizaki po borowaniu zęba. Próchnica u dzieci jest powszechnym zjawiskiem i razem z otyłością na tle nieprawidłowych nawyków żywieniowych są sygnałami, że należy działać od podstaw – edukując nie tylko Rodziców ale też pracowników służby zdrowia, przedszkoli i szkół.

Jeśli teraz nie zaczniemy działać – za kilka lat będziemy borykali się z problemami nie tylko zdrowotnymi ale też psychologicznymi. Bo permanentnie wysoki cukier w menu to nie tylko nieprzyjemne borowanie mleczaka. To przede wszystkim większe ryzyko cukrzycy, otyłości i wielu innych chorób, których teraz na horyzoncie jeszcze nie widać, stąd powszechne „oj tam, oj tam”.

Nie ma co robić z tego sensacji.

Słodycze ciężko wyeliminować do zera ale można zminimalizować ich siłę, nie robiąc z nich sensacji. Można przestać robić z nich cel działania, jeśli przestaniemy pokazywać je jako nagroda za „bycie dzielnym” oraz za „bycie grzecznym” (przy okazji: co to w ogóle za tekst „bądź grzeczny” – bez wyjaśnienia konkretnie dziecko nie wie co to znaczy być grzecznym + dziecko nie będzie siedziało w bezruchu BO JEST DZIECKIEM A NIE ROBOTEM).

Chcesz iść na lody? Ok, ale później idziemy grać w piłkę, na plac zabaw, na spacer itd. Cukier można połączyć ze sportem, pokazując, wyjaśniając na czym polega metabolizm glukozy, jak działa insulina. Fajnie pomaga w tym seria „Było sobie życie”, na której uczyłam się fizjologii jako dziecko.

Wszystko jest dla ludzi.

Ale nie wszystko jest dla dzieci. Młodym konsumentom trudno jest odróżnić reklamę od rzetelnej informacji. Dzieci nie są osobami dorosłymi, z wiedzą opartą na świadomości istnienia odcieni szarości. Dla dzieci często jest „tak lub nie”. Czarne lub białe. Nie każde dziecko rozumie słowo „czasami”. Jasne zasady spożywcze bardzo się przydają, chociaż nie zawsze jest gładko podczas ich wprowadzania, zwłaszcza gdy od zawsze w sklepie, szafce i lodówce panowała samowolka.

Nie płacz nad rozlanym mlekiem.

Twoje dziecko ma glukozę z syropem cukrowym zamiast krwi? Trudno, mleko się rozlało. Teraz zamiast płakać czy wprowadzać drastyczne zmiany w jadłospisie podejdź do działania z głową. Zaplanuj powolny, stopniowy odwyk. Ty też nie lubisz drastycznych zmian, prawda?

Zamiast ton słodyczy w nagrodę wymyśl coś, co Twoje Dziecko naprawdę lubi, niekoniecznie materialnego – wizyta na ulubionym wielkim placu zabaw? Kino? Jak musi być przedmiot – może kolorowanka, naklejki z brokatem? Gazetka z zadaniami i komiksem? Magiczny długopis? Książeczka? Jest tak duży wybór w sklepach, że w każdym przedziale cenowym da się znaleźć coś fajnego.

Zamiast kolorowych, gazowanych napojów, postaw na wyciskane świeżo soki, domową lemoniadę ze świeżymi owocami pływającymi w butelce, wodę gazowaną z miodem i cytryną, napoje oparte na wodzie z sokiem lub soki tłoczone.

Jogurt owocowy zastąp naturalnym z owocami lub odrobiną miodu lub mieszaj naturalny z ulubionym owocowym. Słodkie płatki śniadaniowe mieszaj ze zwykłymi owsianymi, żytnimi, jaglanymi.

Ciastka z cukrem i tłuszczem częściowo utwardzonym zastąp ciastkami z owocami suszonymi i normalnym nieutwardzonym tłuszczem (w składzie jest informacja jaki tłuszcz). Jeśli macie czas, możecie RAZEM upiec muffiny marchewkowe, banalne ciastka owsiane itd.

Nie trzeba zmieniać wszystkiego diametralnie w ciagu jednego dnia. Metoda MAŁYCH KROCZKÓW – małych ale stawianych CODZIENNIE jest łatwiejsza i często bardziej skuteczna.

Zmarnuj Dziecku dzieciństwo.

Śmiało, nie krępuj się. Bez żenady, w akompaniamencie głupkowatych tekstów od znajomych i rodziny – konsekwentnie, codziennie marnuj dziecku dzieciństwo, tłumacząc czemu permanentny nadmiar cukru w diecie jest szkodliwy. Codziennie, krok po kroku działajcie RAZEM w celu ograniczania cukru w menu. Naucz Dziecko jak szukać w składzie cukrów ukrytych, wprowadź do wspólnych działań element zabawy.

To tylko wydaje się trudne i „nie do zrobienia”. Tak naprawdę Twoje Dziecko to bardzo mądry Mały Człowiek, który widzi, czuje i słyszy więcej niż myślisz, który wiele potrafi zrozumieć. Po prostu ma trochę mniej informacji i doświadczenia. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, abyś pokazała mu piękno tego świata, nauczyła czerpania radości z prostych rzeczy. Bo niestety ani tony nowych przedmiotów, ubrań czy sprzętów, ani tony nowych, plastikowych zabawek, ani tony cukru nie są podstawą czy gwarancją lepszego życia i wiecznego szczęścia. I właśnie tego warto uczyć dzieci. Od małego.

Wpis nie jest sponsorowany.

Fot. tytułowe – pixabay.com

Kategorie: Dzieci, Wyróżnione
dzień mamy

Droga Mamo.

Życzę Ci, żebyś pamiętała, że jesteś TAK SAMO ważna jak inni Członkowie Rodziny. 

Niezależnie od wykształcenia, wyglądu, pochodzenia, pracy lub jej braku, stanu konta, popełnionych w przeszłości błędów itd. – nadal jesteś FAJNYM Człowiekiem, jesteś Mamą, zasługujesz na szacunek. Naucz tego siebie, wymagaj tego od innych. Bycie popychadłem źle robi nie tylko w Twojej głowie – to również słaby wzorzec dla Twoich Dzieci.

Życzę Ci, żebyś potrafiła zawalczyć o przestrzeń dla siebie. 

Przysłowiowe 5min dziennie. A tak serio, to raczej ciut więcej. Przeznacz ten czas wyłącznie na SWOJE sprawy. To co lubisz, relaks, drzemka, manikiur, ulubiona książka, spacer, kawa, nauka. Rozwijaj się, ucz, nie rezygnuj, jeśli tylko możesz choć chwilę dziennie przeznaczyć na rozwój. Bądź trochę egoistką. To niemodne w obliczu kultu zarzynającej się Matki Polki, która wszystko robi sama, wiem. Ale dzięki temu nauczysz Dzieci, że trzeba być ważnym dla siebie samego, że dbanie o siebie jest kluczowe, że umiejętność bycia samemu ze sobą, LUBIENIE SIEBIE to większe szanse na zdrowy związek z drugim Człowiekiem.

Życzę Ci, żebyś umiała zarządzać wyrzutami sumienia. 

Nie, nie mogłaś zrobić lepiej. Powiedzieć inaczej, podjąć innej decyzji. Wtedy zrobiłaś najlepiej, wedle wiedzy w tamtej sytuacji. Wyciągnij wnioski, przyjmij lekcję z pokorą. Idź dalej. Nie zajmuj się rzeczami, na które nie masz wpływu – zamartwianie się to strata czasu.

Życzę Ci umiejętnego dogadywania się z Ojcem Dziecka, Mężem, Partnerem.

Wbrew obiegowej i niestety powszechnej opinii – On NIE MA CI POMAGAĆ przy dziecku. To nie jest dodatkowy projekt, dorywcza praca, dodatek do życia. ON MA JE WYCHOWYWAĆ. Ma przewijać, karmić, usypiać, zawozić, przywozić, płacić, być. Dokładnie tak jak Ty. Jeśli nie umie – spokojnie wytłumacz, pokaż, rozmawiajcie, uczcie się razem.

Uważaj na wygodny schemat 'o nic nie muszę się martwić’. Ma swoje plusy, ale dziwnym trafem nikt nie wspomina o minusach. Nie obudź się pewnego pięknego dnia z ręką w nocniku – bez pięknego domu, bez kasy, bez pozycji zawodowej, bez możliwości życia 'jak zawsze’. To zimny, nieprzyjemny prysznic, który zdarza się nie tylko na filmach, uwierz.

I na koniec, Droga Mamo, życzę Ci dużo siły podczas podejmowania trudnych decyzji.

’Jakoś to będzie’ jest najgorszym wyborem.

Być może myślisz, że utrzymywanie Rodziny w obecnym kształcie – za wszelką cenę – ma sens. Może uważasz, że Dzieci 'muszą mieć ojca’ i to jest priorytet. Płacisz za to słuchaniem epitetów, byciem na końcu listy ważności, tolerowaniem dziwnych zachowań. Płacisz często dużo więcej. Teraz.

Zapominasz, że Twoje Dzieci też za to zapłacą, ale w przyszłości. One obserwują bardzo nieprawidłowy schemat, wiesz? Dla nich to taki standard, być może będą bezwiednie powielać go w przyszłości. Masz tego świadomość? Chcesz, żeby Twoja Córka żyła w takim układzie?

Dobrze się zastanów i podejmij kroki jeśli jest źle. Będzie Ci ciężko, owszem, ale z czasem będzie lepiej. Najtrudniej jest zacząć. Jeśli nie masz wsparcia u najbliższych – poszukaj pomocy na zewnątrz. Znajomi, przyjaciele, terapeuci, ośrodki pomocy. Działaj, nie trać czasu. Ratuj Dzieci.

Droga Mamo, życzę Ci uśmiechu, więcej snu i spokoju, nawet gdy Ci ciężko.

Pamiętaj, że to minie. Nawet gdy czasem myślisz, że nie dasz już rady. WSZYSCY tak mamy. Czasem nie mamy siły wstać z podłogi. Nie da się być Supermenką 24/7. Każdy z nas ma czasem lepszą, czasem gorszą formę. Korzystaj z lepszej, zaakceptuj gorszą jeśli nie trwa zbyt długo. Zrób badania, odwiedź specjalistę, jeśli nie dajesz już rady i trwa to od dawna. Dbaj o siebie. Maskę tlenową zakładasz w samolocie najpierw sobie, prawda…?

I pamiętaj, że niezależnie od tego, co mówią inni, niezależnie od tego czy mogłaś lepiej, co by było gdyby – nie rozpamiętuj, nie porównuj siebie do innych. Odpuść, pogódź się i idź dalej, do przodu.

Jesteś wystarczająco dobra.

Jesteś NAJLEPSZĄ MAMĄ NA ŚWIECIE.

fak of the year

FAK of The Year 2018 – najbardziej skandaliczny produkt 2018 roku.

12 nominacji do nagrody FAK of The Year za nami.

Przypomnijmy sobie zatem kto, co i za co.

💥 Styczeń: Mlekosmyki Nimm2.

Za dorabianie certyfikowanej ideologii opartej na mleku+witaminach do syropu glukozowego z cukrem.

💥 Luty: Czekomety Mieszko.

Za info na temat pożywności dla juniorów produktu zawierającego sporą dawkę cukru z tłuszczem częściowo utwardzonym.

💥 Marzec: Mini Ptasie Mleczko.

Za info dotyczące źródła wapnia dla uczniów w postaci kilku łyżeczek cukru z dodatkami.

💥 Kwiecień: Kubuś Waterrr.

Za nieustanne promowanie napoju z cukrem (16 łyżeczek w 1.5L) pod nazwą związaną z angielskim słowem 'water’, które oznacza 'wodę’.

💥 Maj: Oats z żurawiną.

Za info dotyczące pomocy w walce z poziomem cholesterolu przy jednoczesnym docukrzeniu produktu na poziomie prawie 25%.

💥 Czerwiec: żelki z witaminami, frontman: Gumy Zizzz.

Za sugerowanie spożywania do 6 gum dziennie (zawierających syrop glukozowy z cukrem+częściowo utwardzonym tłuszczem roślinnym) dzieciom od 3 r.ż.

💥 Lipiec: produkty mięsne dla dzieci, frontmani: Morska fantazja figurki rybne oraz paróweczki Bobaski.

Za całokształt składu, który jest dla mnie nie do przyjęcia, plus piękne kolorowe opakowanko.

💥 Sierpień: Gołąbki 'Kuchnia STAROPOLSKA’.

Za napisy na opakowaniu, które w mojej opinii są niespójne z rzeczywistym składem.

💥 Wrzesień: Serek truskawkowy 'OZO’.

Za sugestie dotyczące 'zdrowego odżywiania’ niespójne w mojej opinii ze składem.

💥 Październik: Czekoladowe Muszelki Lubelli.

Za piękną komunikację na produkcie o zawartości cukrów prostych na poziomie 1/4 składu przy sugerowanym targecie 'dla dzieci’.

💥 Listopad: Chruposzki junior.

Za komunikację niespójną w mojej opinii ze składem oraz sugerowany target 'junior’ przy obecności tłuszczu częściowo utwardzonego.

💥 Grudzień: kaszki z cukrem dla niemowląt, frontman: kaszka bezmleczna malinowa Nestle 'od 4 miesiąca’.

Za wysoką w mojej opinii zawartość cukru dodanego, jak na produkt dla niemowląt + za sugestie dotyczące rozszerzania diety po 4m.ż., co nie powinno być złotym standardem w świetle najnowszych informacji dotyczących zaleceń rozszerzania diety PO 6 m.ż.

FAK Publiczności.

Gdyby były FAKi Publiczności to zdaje się, że w 2018 roku wygrałyby równolegle dwie grupy produktów:

Napoje z cukrem z nazwą kojarzącą się z wodą, np. Kubuś Waterrr (zobacz nominację) oraz kaszki dla niemowląt z napisem 'od 4mies.’ z dodanym cukrem np. Nestle kaszka bezmleczna malinowa (kliknij i zobacz nominację).

 

FAK of The Year 2018.

 

fak of the year

 

Natomiast ja przyznaję nagrodę FAK of The Year produktowi, który pod każdym względem jest dla mnie SKANDALICZNY.

1. Nazwa 'Polski Lek’.

Skoro 'polski’ to super bo wspieramy nasz kraj przecież, słowo 'lek’ kojarzy się z przebadanymi preparatami o UDOWODNIONYM działaniu, preparatami które dużo trudniej zarejestrować na rynku niż suplementy diety.

Tu przypominam po raz kolejny, że SUPLEMENTY TO NIE LEKI! To elementy DIETY. Suplement możesz zarejestrować samodzielnie, to nie ma nic współnego z rejestracją LEKU.

W nieumiejętnym spożywaniu, czy raczej patrząc na polski rynek – NADUŻYWANIU – suplementów widzę ogromne zagrożenie. Producent 'Polski Lek’ nie produkuje leków. Produkuje suplementy. Przyznam szczerze, że gdybym nie była farmaceutą, prostu bym się na ten chwyt nabrała bez mrugnięcia okiem.

2. Witaminy.

Każdy niemal Rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej, a w obliczu 'wszechobecnej chemii’ oraz dobrze klikających się nagłówków o 'bezwartościowych, zanieczyszczonych owocach i warzywach’ zaczyna rozważać suplementację. Drogi Rodzicu, suplementacja jest czasem konieczna, ale o tym decyduje wykształcony w kierunku suplementacji SPECJALISTA. Warzywa i owoce zawierają witaminy i składniki mineralne, jeśli nie ma wskazania od SPECJALISTY – nie należy ich odstawiać. Zwłaszcza nie należy zamieniać ich na suszone wersje za miliony monet. To jest jakaś paranoja!

WSZĘDZIE JEST CHEMIA.

Chemia to my, naprawdę! Proszę, skup się na unikaniu żywności przetworzonej, nadmiaru cukru i fatalnej jakości tłuszczu w diecie swoich dzieci zamiast tropić teorie spiskowe, które ktoś podsyła.

 

fak of the year

 

3. Postacie z bajek.

Ulubiony chwyt producentów, bo dziecko przecież musi mieć wszystko z ulubioną bohaterką/bohaterem.

4. Absolutny SKANDAL nr 1 to skład:

  • solidna dawka syropu glukozowego z cukrem (oczywiście brak info o ilości i nie znajdziecie tego na żadnych aptecznych żelkach bo są to naprawdę potężne dawki. Wystarczy sprawdzić zwykłe żelki w sklepie – zwykle minimum połowa składu to syrop z cukrem, niektóre mają nawet cukier na poziomie 70% składu),
  • produkt zawiera TŁUSZCZE CZĘŚCIOWO UTWARDZANE, które są źródłem izomerów trans. Zalecenie dotyczące spożycia izomerów trans jest jasne i nie pozostawia wątpliwości: JAK NAJMNIEJ. Związki te są obecne również naturalnie, tyle, że w niewielkich ilościach. Nie musimy zatem dokładać sobie na talerz dodatkowej porcji, prawda? A dawać na tacy źródło izomerów trans dzieciom? PO CO?

Wklejam skrin wypowiedzi na temat izomerow trans Dyrektora Instytutu Żywności i Żywienia (więcej informacji oraz cytowaną wypowiedź o izomerach trans znajdziesz tu).

izomery trans

 

5. Absolutny skandal nr 2 – dawkowanie.

Wśród wielu „witaminowych cudow”, które widziałam ten preparat wysunął się na prowadzenie, bo wyróżnia go jedno. Zwykle producent zaleca jednego żelka dziennie, rzadko zdarza się, że 2-3. Tu jasno i wyraźnie jest pozwolenie do 6 gum dziennie. Czyli mogę 6 prawda?

130g to około 30 gum. Czyli 1 guma to około 4g. 6 x 4 = 24g.  

24g to 5 (PIĘĆ) łyżeczek cukru z tłuszczem i dodatkami DZIENNIE. Dla dziecka powyżej 3 r.ż.

Przy tak skandalicznym składzie dawka jest dla mnie nie do przyjęcia.

 

fak of the year

 

Podsumowanie.

Na rynku (również w aptekach) są coraz bardziej widoczne żelki dla dorosłych i dzieci oraz cukierki, lizaki i gumy z witaminami lub innymi składnikami dla dzieci. 

Jestem przeciwnikiem takiej formy podawania czegokolwiek. Każda dodatkowa porcja cukru w diecie przy wszechobecnym przecukrzeniu (zwłaszcza dzieci) to powód do niepokoju i zwiększone ryzyko późniejszych problemów. Żelki z witaminami zdobywały rynek w tempie huraganu, obserwując półki sklepowe i apteczne byłam naprawdę zaskoczona jak wiele firm wprowadza do swojej oferty suplementy w tej postaci.  A skoro to robiły – przyczyna musi być jedna. Ty to kupujesz. Jeśli przestaniesz kupować dodatkowe porcje cukru, jeśli przestaniesz karmić swoje dziecko syropem glukozowym pod płaszczykiem witamin czy czegokolwiek – producenci po jakimś czasie przestaną produkować takie rzeczy.

Witaminek i składników mineralnych, Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku, szukaj proszę w warzywach i owocach, nie w żelkach, gumach, lizakach. A jeśli coś się dzieje – udaj się do specjalisty, zamiast łykać kolorową papkę marketingową, słuchając złotych rad koleżanek. Bo droga z napisem „na skróty” nie zawsze jest drogą lepszą. Zwłaszcza dla Twojego dziecka.

Niesamowita choroba coraz bardziej popularna w Polsce i na świecie!

Od jakiegoś czasu obserwuję szerzącą się epidemię, ta niesamowita choroba jest ku mojemu przerażeniu coraz bardziej popularna w Polsce – sprawdź czy nie padłaś ofiarą!

Rozwiąż prosty test.

On może uratować Twój portfel, czas, zdrowie oraz życie.

Zobacz z iloma poniższymi stwierdzeniami zgadzasz się bez zastanowienia.

  • Suplement diety zawierający warzywa zapewni mi zdrowie, samopopoczucie i wygląd.
  • Lepiej zjeść kapsułkę zawierającą 200 kg warzyw niż warzywa z pola.
  • Syropy i gumy na odporność sprawią, że moje dziecko nie zachoruje w tym sezonie.
  • Podaję dziecku żelki bo to dobre źródło wysokich dawek dobrze przyswajalnych witamin.
  • Jeśli kupię herbatę detox to w końcu pozbędę się toksyn w życiu.
  • Jak kupię herbatkę przeczyszczającą to schudnę.
  • Jeśli kupię reklamowany przez gwiazdę zestaw do makijażu ust, będę miała takie same usta jak ona na tych zdjęciach.
  • Wystarczy, że znajdę chłopaka na tinderze, to będę w końcu szczęśliwa.
  • Jeśli prześpię się z nim, to on się we mnie zakocha.
  • Jak posmaruję cycki kremem to urosną o jeden rozmiar.
  • Jeśli będziemy mieli dziecko to nasze relacje poprawią się.
  • Jak kupię tabletki na odchudzanie to zrzucę kilka kilogramów.
  • Jeśli kupię koktajl białkowy, to będę miała ładniejsze ciało.
  • Jeśli zjem kulki mocy z białkiem to ujędrnię pośladki.
  • Jak kupię herbatkę na skórę to po kilku dniach będę wyglądała lepiej.
  • Jeśli kupię suple na płaski brzuch, zniknie skóra i tłuszcz z okolic talii.

 

Jeśli zgadzasz się nawet tylko z JEDNYM z powyższych stwierdzeń – jesteś zagrożona lub już dotknęła Cię ta choroba. 

Ta choroba nazywa się GŁUPOTA i jest bardzo niebezpieczna, bo wiara, że coś na tym świecie poza śmiercią przychodzi samo jest niebezpieczna. Na szczęście choroba jest uleczalna – wystarczy zdobyć wiedzę i zacząć MYŚLEĆ. 

Bo ZAWSZE potrzebna jest PRACA.

Jest to Twoja praca nad ciałem na siłce, bo jędrna sylwetka nie zrobi się wyłącznie od picia koktajli i 30min w tygodniu na rowerku.

Wspólna praca nad relacją, bo poznać kogoś, przespać się, zrobić dziecko to trochę za mało. Trzeba jeszcze rozmawiać, dowiadywać się, starać, pomagać, wyciągać rękę. Albo w końcu odejść i zacząć NORMALNIE żyć.

Praca chirurga, chirurga plastyka i innych lekarzy bo czasem trzeba zmniejszyć żołądek, wyciąć, przyciąć, poprawić itd. ŻADNE kosmetyki nie powiększą ust tak jak operacja, ŻADNE suplementy nie zastąpią odsysania tłuszczu, ŻADNE koktajle, herbatki i kosmetyki nie zastąpią modelowania sylwetki za pomocą fotoszopa lub skalpela, wypełniaczy i innych przydatnych drobiazgów.

Praca w głowie, łazience, kuchni i łożku nad jakością skóry bo ŻADNE – nawet najdroższe bajery – nie zastąpią braku stresu, odpowiedniej diety, ilości snu i CODZIENNEGO oczyszczania twarzy.

Praca nad odpornością – bo ŻADNE syropy glukozowe z dodatkami i gówniane gumy dla dzieci nie zastąpią aktywności sportowej, odpowiedniej diety i dbałości o zdrowie na innych płaszczyznach.

Żyjemy w kulturze fasfoodów.

Chcemy wszystko natychmiast, idealnie. Oglądamy porno i chcemy mieć takie cycki, ciało, penisa, udane życie seksualne i nie kończyć w 30 sekund. Ale jak przychodzi co do czego to na siłkę po kondycje do skakania i lepsze ciało to raczej nie, przestać jeść gówna to nie bo oj tam oj tam, o seksie rozmawiać to wstyd – no w sumie chciałabym ale boję się, o trenowaniu hamowania przedwczesnego wytrysku nie wspominając.

Ludzie kochani, sukcesy zawodowe, wysportowane ciało, piękny dom, zadbane dzieci, lepsze zdrowie, ładna skóra oraz szczęśliwe życie i zdrowe relacje NIE ROSNĄ NA DRZEWACH. Nie ma ich też na allegro, w aptekach, ani na Instagramie.

Wszystko jest fajne i możliwe.

Ale ZAWSZE potrzeba WYSIŁKU. Ty lub ktoś musi włożyć PRACĘ. Tabletka, szklaneczka płynu ani kremik tego nie załatwią.

Trzeba mówić o tym głośno bo młodzież oglądając jutuby i instagramy przestaje nam wierzyć. Widzi suple w ręku zrobionej gwiazdy, widzi tony białka u sportowców, widzi usta i myśli, że 60sec od zakupu czeka lepsze życie. NIE, nie czeka.

Ani od herbat, ani od prochów przeczyszczających ani od innych magicznych produktów NIE DA SIĘ schudnąć jak za pstryknięciem palcami. BO TO TAK NIE DZIAŁA. Nigdy.

Cały problem tkwi w tym, że przeważnie mylisz kolejność.

Białko biorą i często reklamują osoby, które go naprawdę potrzebują, SPORTOWCY. Oni trenują 100 więcej niż my, mają inne potrzeby, inny jadłospis.

Kolorowa gwiazda wygląda super, ale zazwyczaj ciało i twarz ma zrobione  PRZED reklamą. Właśnie dlatego, żeby móc reklamować.

Bądźmy świadomi tej kolejności, bądźmy świadomi, że każdy z nas ma inne potrzeby żywieniowe.

Musisz koniecznie wydać pieniądze?

Przekaż je na leczenie dzieci, wpłać na konto organizacji zajmującej się walką z przemocą wobec kobiet, zainwestuj w wyposażenie domu dziecka. Masz parcie na suple i dodatki? Nie ma sprawy. Ale traktuj to jako DODATEK, a nie sposób na życie.

Nie masz kasy a musisz coś brać?

Rzuciłam okiem na kilka magicznych herbat. Bazą jest często zielona herbata lub mieszanki oparte na (powszechnie dostępnych w każdym niemal sklepie!) produktach. Widziałam miód, stewię, rooibos, alfabet witamin, kofeinę, probiotyki. Miód dostaniesz z lokalnego źródła, witaminy są w warzywach i owocach, probiotyki w mlecznych napojach fermentowanych i kiszonkach, kofeina w kawie. Wejdź na stronę ulubionych herbat i dodatków lub weź do ręki produkt i sprawdź sama.

Normalną porcję białka – DOSTOSOWANĄ do swoich potrzeb znajdziesz w NORMALNYCH produktach spożywczych. Masz tabelę wartości – porównuj! Sprawdź warzywa strączkowe, twaróg, orzechy, na śniadanie zjedz jajko na miękko. DA SIĘ.

Nie ma nic złego w niewiedzy!

Ale jeśli już wiesz, pora na zmiany. A jeśli wiedziałaś już od dawna ale nadal wierzysz w brednie z ust solidnie opłaconych influencerów, na temat cudu typu dupa schudnie sama, silikon wstrzyknie się sam, usta zrobią się same, żołądek zmniejszy się sam jak tylko kupię i zjem coś tam – to to już nazywa się GŁUPOTA i jest to niemal jak szkodliwa CHOROBA, bo nadmiar białka w diecie jest SZKODLIWY, nadmiar substancji przeczyszczających jest SZKODLIWY, nadmiar cukru codziennie jest SZKODLIWY.

Ale najbardziej z tego wszystkiego szkodliwy jest nadmiar głupoty i bezmyślnego zaufania w obiecywane cuda.

CUDÓW NIE MA. Jest za to PRACA i to właśnie ona przynosi najlepsze efekty.

dziecku

Nie kupuj dziecku gówien w nagrodę.

Kiedy mogę dać dziecku kolorowy jogurcik? A paróweczkę?

Takie pytania dostaję codziennie. Odpowiadam zwykle zgodnie z prawdą „nigdy” albo „to zależy”. Ponieważ rynek produktów dla dzieci działa na mnie jak płachta na byka – rzuć okiem na kilka uwag ogólnych. O parówkach było już kiedyś (kliknij jak chcesz przeczytać), dziś o innych fast-foodach.

Zastanów się co kupujesz.

Dajesz dziecku żelki z witaminami? Ciastka z tłuszczem utwardzonym? Słabo, a raczej dramat. A może popularne jogurciki smakowe w kolorowych kubeczkach? A może wszechobecne musy owocowe? Może słodkie serki homogenizowane? Też nie najlepiej.

Jeśli totalnie nie patrzysz na skład, tylko jak leci – bierzesz z półki wszystko co z napisem „dla dzieci” – dobrze się zastanów, bo za kilka – kilkanaście lat, Twoje dziecko może przyjść do Ciebie z pytaniem 'dlaczego?’. Co mu wtedy odpowiesz?

Kiedy zaczyna się edukacja żywieniowa?

Jeśli myślisz, że w szkole czy w przedszkolu – grubo się mylisz. Edukacja zaczyna się w łonie matki. Jeśli jesteś w ciąży ale odżywiasz się raczej słabo – najwyższa pora aby coś zmienić. Dziecko zaczyna przyzwyczajać się do pewnych smaków już na etapie bezpiecznego oczekiwania w brzuchu Mamy. Wiesz co to jest programowanie żywieniowe? Pierwsze trzy lata w życiu dziecka to czas na przygotowanie organizmu i zbudowanie właściwych nawyków żywieniowych. W przedszkolu jest już za późno, a w szkole dochodzi presja grupy, z której ciężko wyjść nie mając racjonalnych argumentów w zanadrzu podczas przeciętnej pyskówki.

Ojej, ale dlaczego nie dawać żelków, kolorowych serków i jogurcików?

Przecież nabiał jest zdrowy! Nabiał być może tak, nabiał z rafinowanych cukrem lub syropem glukozowo-fruktozowym już niekoniecznie. Żelki to słodycze, a nie źródło witamin. Witaminy są np. w warzywach.

Ale przecież dziecko POTRZEBUJE cukru!

Serio? Ale ile dokładnie? Cukrów prostych czy złożonych? A ile dodanych? A ile czasu dziennie Twoje dziecko spędza na świeżym powietrzu? No właśnie. Cukrów dodanych może śmiało być ZERO. Tak. Cukrów prostych naturalnego pochodzenia – ułamek całości, bo stawiamy na węglowodany złożone. Dziecko potrzebuje węglowodanów złożonych, może spokojnie spożywać trochę cukrów prostych naturalnego pochodzenia, może spokojnie jeść naturalny cukier obecny w jogurcie czy świeżych owocach – byle z umiarem. Cukrów dodanych NIE potrzebuje.

No to ile mogę maksymalnie podać?

Przyjmij sobie, że w przeciętnym przypadku cukry dodane przewidziane są dla dzieci w maksymalnej ilości (to wartość baaardzo ogólna i uśredniona) około 3 łyżeczek dziennie (15 g). TRZECH. Paczka żelków to około 10 łyżeczek (50 gramów). Cukrów prostych naturalnych można zjeść trochę więcej – najlepiej w postaci świeżych owoców i warzyw, a nie soków czy musów.

Przecież musy to same owoce!

Zgoda. Ale musy to przetworzone owoce. Mus NIGDY nie zastąpi owocu. Nawet jeśli mają podobną zawartość cukru w porcji – owoc bogaty jest witaminy i składniki mineralne nie poddane obróbce. 

No to już najlepiej nic nie jeść!

Jeść ale z umiarem. Jeść ale nie budować idiotycznych nawyków. Kolorowy kubeczek słodkiej brei nie dostarczy wyłącznie cennych składników – dostarczy również cukru. Niepotrzebnie. Kolorowy mus pokazuje, że owoce czy warzywa nie są niezbędne – wystarczy słodka papka. A to nie jest prawdą.

Coś jeszcze?

Urozmaicenie jest dobre. Czasami wychodzenie poza schemat jest dobre. Sporadyczne ekscesy są dobre. Uśmiech i radość z jedzenia są dobre.

Codzienny nadmiar cukru i tłuszczów utwardzonych jest zły. Brak lub niewielka ilość warzyw – są złe. Słodkie papki zamiast naturalnych nieprzetworzonych produktów są złe. Żywność przetworzona jako codzienny standard jest zła. Nagradzanie i karanie jedzeniem JEST FATALNE. Nie wgrywaj fatalnego oprogramowania w głowę swojego dziecka – słono za to kiedyś zapłaci.

Jak żyć?

Raz na jakiś czas – ok. Czemu nie? Codziennie jako standard, nawyk, przyzwyczajenie, rytuał – NIE! Pokaż dziecku, że jogurt lub serek naturalny (!) można wzbogacić owocami ŚWIEŻYMI, orzechami, może łyżeczką miodu, sezamem, siemieniem lnianym itp. – w zależności od wieku.

I na litość boską NIE KUPUJ DZIECKU GÓWIEN W NAGRODĘ! Żelki w nagrodę? Ciastka z utwardzonym tłuszczem w nagrodę? Hamburger w nagrodę? Badziew wyglądający jak jogurt w nagrodę? W nagrodę dostaje się NAGRODY, a nie gówna. Jeśli chcesz wprowadzić element zaskoczenia – powiedz, że „dla odmiany”, „na spróbowanie”, „na trasie łatwiej jest zjeść to, ale to wyjątkowa sytuacja” itd.

Tak, zgadzam się, te fast-foody dziecięce czasem bardzo się przydają, ale niech „czasem” pozostanie „czasem”, a nie „codziennie”.

Buduj dobre nawyki od urodzenia.

Jeśli jesteś świadomym Rodzicem – pamiętaj, że edukacja żywieniowa zaczyna się od samego początku. Niemowlak nie potrzebuje docukrzanych herbatek, ciastek, musów i słodkich serków w kolorowych opakowaniach. Niemowlak potrzebuje mleka z piersi, przytulić się i w kimę. A następnie w ramach rozszerzania diety po 6 miesiącu – dobrego, prostego jedzenia bez cukru dodanego. Jeśli nauczysz dziecko jeść jogurt naturalny – będzie jadło jogurt naturalny. Jeśli nauczysz picia wody – będzie piło wodę. Jeśli sama jesz byle co i nauczysz picia i jedzenia gówien w ładnych opakowaniach – będzie piło i jadło gówna – bo tak to działa.

Nie daj robić z siebie idioty.

Nadmiar cukru jest niekorzystny na każdym etapie naszego życia. Zbywamy temat tekstami typu: przecież nic się nie dzieje, przecież jestem szczupła, przecież dziecko normalnie wygląda, nie można sobie wszystkiego odmawiać, przecież tak ładnie prosi. Nie nabieraj się na to, że reklamowali coś w telewizji, że przecież napisane 'dla dzieci’, że kolorowe opakowanie, że stoi na półce w aptece. To często jedynie MARKETING, bo musi nastąpić SPRZEDAŻ, nic więcej.

Buduj w dziecku siłę.

Jeśli robisz w mózgu dziecka bazę wiedzy na temat zdrowego odżywiania – będzie mu łatwiej oprzeć się presji grupy podczas urodzinek lub przerwy w szkole. Dajesz mu oręże do głupkowatych dyskusji, których wszędzie pełno.

Ale wiesz co? Nie martw się tym, że dookoła banda ignorantów, Twoje dziecko doskonale sobie poradzi. To Ty masz rację ładując spory wysiłek w wychowanie i kształtowanie prawidłowych wzorców dotyczących jedzenia. Czasem jest ciężko, wiem. Ale to Ty będziesz czuła radość i odetchniesz z ulgą za parę lat, gdy wiele Twoich koleżanek będzie załamywało ręce. I to właśnie Ty usłyszysz „dziękuję” zamiast „dlaczego”.

 

 

 

_________________________

Ps. Jeśli uwagi ogólne to dla Ciebie za mało – rzuć okiem na profil @doktorania na Facebooku i Instagramie – tam sporo szczegółowych informacji oraz zdjęcia produktów.

Kategorie: Dzieci, Wyróżnione