zupa

Zupa w 5 minut – 3 pro tipy

Jeśli lubisz zupy, te podpowiedzi mogą przydać Ci się następnym razem, gdy będziesz miał/a ochotę na ciepły, pożywny posiłek, ale na godzinę – dwie stania przy garach już niekoniecznie.

Zupa na zakwasie? Gotowy zakwas.

Nie zawsze mam czas, ochotę czy możliwości aby zrobić swój a zupa na zakwasie smakuje zupełnie inaczej niż na gotowanych warzywach. Dlatego czasem kupuję gotowiec o prostym składzie i dodaję np. do wywaru z warzyw, rosołu z poprzedniego dnia lub rozcieńczam zawartość butelki wodą i przyprawiam.

I tu ciekawostka : zakwas buraczany dodaję nie tylko do barszczu czerwonego, czasem też do innych posiłków (np. pomidorowa, jarzynowa, sos pomidorowy) – zawsze wtedy gdy mam ochotę na kwaskowaty smak.

Zupa z dużą ilością warzyw? Gotowe warzywa.

Zwykle gdy nie mam czasu na obieranie i krojenie – kupuję warzywa mrożone oraz te z puszki lub słoika. w ten sposób zrobić można wiele różnych posiłków (jarzynowa, ogórkowa, barszcz, fasolowa itd.).

Natomiast w przypadku buraków, wybieram te obrane i ugotowane. Wystarczy je umyć, pokroić i wrzucić do zupy.

Do barszczu czerwonego dodaję też fasolę – najczęściej przelaną wodą z kranu i odsączoną czerwoną z puszki. Dzięki temu posiłek jest jeszcze bardziej wartościowy.

Zupa, którą najesz się na dłuższy czas? Zapas kaszy.

Zawsze, gdy gotuję kaszę (moja ulubiona to pęczak) na 2 – 3 dni, część ostudzonej ilości mrożę. W sytuacjach awaryjnych – wystarczy wyjąć porcję kaszy z zamrażarki, zalać wrzątkiem, odsączyć i gotowe! Zupa z kaszą to posiłek, dzięki któremu przez dłuższy czas nie jestem głodna.

PS Do każdej zupy dodaję na koniec świeżą natkę pietruszki – posiłek smakuje wtedy jeszcze lepiej i jest jeszcze zdrowszy!

Dzięki kilku prostym sposobom, przygotowanie zupy w sytuacji awaryjnej lub wtedy gdy nie mam czasu czy ochoty na gotowanie jest dla mnie dużo łatwiejsze i przyjemniejsze.

Nawet jeśli nie masz czasu – nie musisz jeść byle czego, wypróbuj proste gotowce. Zrobienie posiłku z półproduktów trwa tyle samo co zamówienie odmrożonej buły z pseudomięsem.

Wpis nie jest sponsorowany.

Kategorie: Odżywianie
łeldan

Plebiscyt ŁelDan of The Year 2019

Za nami 12 nominacji do nagrody ŁelDan of The Year 2019.

Produkty, które otrzymały nominację nie są z definicji „zdrowe” w klasycznym tego słowa znaczeniu. Ideą Plebiscytu ŁelDan of The Year jest wskazywanie LEPSZYCH ALTERNATYW oraz produktów, które w jakiś sposób ułatwiają nam życie.

W tym roku przyznane zostaną dwie – jedna to wygrana w Plebiscycie, druga będzie Nagrodą Publiczności.

Przypominam, które produkty otrzymały nominacje w 2019 roku.

  1. STYCZEŃ – danie typu fastfood (klik).
  2. LUTY – dania z kaszy jaglanej typu fastfood (klik).
  3. MARZEC – frytki (klik).
  4. KWIECIEŃ – gotowiec z lodówki (klik).
  5. MAJ – czipsy kukurydziane (klik).
  6. CZERWIEC – musli dla niemowląt i dzieci (klik).
  7. LIPIEC – vegangurt (klik).
  8. SIERPIEŃ – mus owocowo-warzywny (klik).
  9. WRZESIEŃ – lody (klik).
  10. PAŹDZIERNIK – gotowiec z rybą (klik).
  11. LISTOPAD – gotowa zupa (klik).
  12. GRUDZIEŃ – powidła (klik).

Pora na głosowanie!

Przypominam, że NIE GŁOSUJEMY TU. Głosujemy wyłącznie pod postami dotyczącymi Plebiscytu na Instagramie (klik) oraz na Facebooku (klik) @doktorania do końca stycznia 2020.

Wyniki w lutym 2020.

kisiel

Uwaga na witaminy!

Jeśli myślisz, że przy przeciętnej diecie ubogiej w warzywa i owoce wystarczy spożywać pewne produkty z napisem 'Witaminy’ – bardzo grubo się mylisz i zaraz Ci to udowodnię.

Kisielek.

Do wpisu na ten temat zainspirował mnie niewinnie wyglądający kisiel z ogromnym napisem 'Kubek witamin’ oraz stosownymi grafikami. Bardzo nie lubię, gdy ktoś stosuje takie chwyty marketingowe. Moim zdaniem jest to po prostu nieuczciwe. Nie każdy ma czas i możliwość rozszyfrowania małych literek na opakowaniu, nie wspominając o weryfikacji prawdziwości przekazu. Ale do rzeczy, oto kisielek:

witaminykisiel

Kubek witamin.

To świeże warzywa, owoce i ich proste przetwory. Domowe zupy, sklepowe czy domowe mrożonki, domowe dżemy, kisiel – jak najbardziej. Owszem, część witamin rozpada się pod wpływem gotowania czy przechowywania, ale po pierwsze: nie wszystkie, po drugie: warzywa i owoce to również błonnik i składniki mineralne.

Kubek witamin TO NIE CUKIER z dodatkami w śladowych ilościach.

W tym produkcie prócz cukru (główny składnik) i skrobi mamy owoce: maliny 1.3%, jeżyny 0.6%, jagody 0.5%. Serio. Do tego regulator kwasowości, aromaty, barwnik – niby nic ale dla niektórych już za dużo.

Dlaczego to nie działa.

Jest kilka przyczyn. Przeważnie witaminy z wielu względów lepiej wchłaniają się ze źródeł naturalnych, z niektórych (nie wszystkich) suplementów i innych atrakcji typu tabletki musujące dostajecie przykładowo zaledwie kilka procent podanej dawki. Do tego witaminy A, D, E, K lubią tłuszcz. Nie cukier, tłuszcz. A na deser najważniejsze info: witamina C (i kilka innych witamin też, ale w produktach najczęściej dodają C) jest średnio stabilna, co oznacza, że łatwo się rozpada, niszczy w drastycznych warunkach typu gotowanie itp. Tak więc to, że producent doda 100 mg witaminy C, zdecydowanie nie oznacza, że tyle się wchłonie.

Oddzielnym tematem jest sposób podania tych witamin. Bardzo często nośnikiem (czyli głównym składnikiem produktu, suplementu) jest cukier, syrop glukozowo-fruktozowy itp. Więc chcesz 100 mg witaminy C ale w pakiecie dostajesz 1-5 łyżeczki cukru gratis. Jak podaje producent, w porcji tego kisielku jest 3.5 łyżeczki cukru. Czy to ma sens? NIE!

Kisiel (i inne witaminy z cukrem) na diecie.

Jesteś na diecie, więc kisielek taki malutki, słodziutki, pełen witamin…? No nie bardzo.

Domowy kisiel bez cukru: tak, jak najbardziej! Kupowany (czyli głównie cukier): nie! Jak wspominałam, w porcji tego kisielku jest 3.5 łyżeczki cukru. Trochę sporo. Cukier napędza apetyt.

Co robić?

Kolejny raz podkreślam: nie szukaj witamin w sztucznych produktach z cukrem, kisielkach instant, tableteczkach musujących i innych dziwolągach. Witaminy są w warzywach i owocach. Durna natka pietruszki do zupy zamiast tabletki czy kisielku składających się głównie z cukru. Można? Można.

Przy niedoborach: badania krwi i/lub wizyta u lekarza lub dietetyka + być może suplementacja (z głową!) preparatami wysokiej jakości.

Nie dajcie się nabijać w butelkę. Szkoda zdrowia.

Kategorie: Moja opinia
rosół

Kostka rosołowa.

Przeciętna kostka rosołowa to utwardzony tłuszcz z solą i wzmacniaczem smaku. Działa jak diabli jeśli chodzi o poprawianie, ponieważ sól podkreśla smak potraw, wzmacniacz też (plus wpływa na odczucie), a tłuszcz jest nośnikiem smaku. Proste jak drut w kieszeni. No właśnie, w kieszeni.

Czy kostka rosołowa jest zdrowa?

Nie jest. Tłuszcz utwardzony jest składnikiem wpływającym negatywnie na zdrowie, tak samo jak nadmiar soli. Wybrane wzmacniacze smaku (nie mówię tu o glutaminianie, tylko o innych wzmacniaczach) też nie są takie obojętne dla organizmu. Podsumowując: nie, nie i nie. To sam SYF.

Czy kostka rosołowa BIO jest zdrowa?

Nie. To zwykle dokładnie ten sam produkt tylko przygotowany z surowców bio. Ewentualnie mniej syfiastych składników (np. wzmacniaczy) na rzecz ekstraktu drożdżowego, ale to niewielkie pocieszenie.

bio kostkabio-kostka

Czy da się zastąpić kostkę?

Tak. Umiejętny dobór świeżych warzyw, ziół, przypraw, zdrowy tłuszcz i gotowe! Tak jak robili to ludzie zawsze.

Czy istnieją zdrowe gotowce?

Tak i nie. Jeśli są to suszone warzywa z toną soli to też trochę nie ma sensu, bo duża ilość soli w diecie nie jest dobra, zwłaszcza dla kobiet w ciąży oraz osób z chorobami towarzyszącymi typu nadciśnienie. Wybrałabym same suszone warzywa lub warzywa z ziołami i/lub przyprawami. Klasyk w stylu zioło angielskie i liść laurowy można wzbogacić dodatkiem lubczyka itp. Warto zapytać speców od rosołu co dodają do bazy w zależności od jej późniejszego przeznaczenia.

Innym rozwiązaniem są sosy typu AJVAR. Można dodać np. łyżkę stołową do dania lub zupy i też sprawa załatwiona. Lubie te sosy (pod warunkiem, że mają prosty skład) bo składają się prawie wyłącznie z warzyw. Do tego odrobina octu dla podkreślenia smaku (byle nie przesadzać, zwłaszcza dzieciom i osobom 'wrażliwym’) i gotowe!

bulionwarzywa suszonewarzywa suszone

Co robić?

Zrobić samodzielnie wywar przy użyciu 'prawdziwych’ składników lub kupić suszone warzywa lub suszone warzywa z ziołami. Sól, jeśli ktoś nie potrafi bez, warto dodać samemu – wedle uznania. Jest duże prawdopodobieństwo, że dodamy tej soli o wiele mniej niż producent zastosował w gotowej mieszance. I o to chodzi.

Ważne.

Pozbądź się wyrzutów sumienia. Czasem każdy z nas używa półproduktów typu mrożonki i gotowce – nie ma w tym nic złego, potrzebujemy zaoszczędzonego czasu na inne – również ważne – sprawy. Bo życie nie polega tylko na ciągłym myśleniu o jedzeniu. A przynajmniej nie powinno, hehe.

 

Więcej o zdrowych zamiennikach w kuchni dowiecie się już niebawem tu: http://maszwybor.edu.pl.