2017

Podsumowanie 2017 – zaskoczenia, trendy, gnioty.

Trzy konferencje (Gdynia i Warszawa) z udziałem i wsparciem osób z niepełnosprawnościami, szkolenia, wykłady, spotkania, dawka wiedzy w sieci, kurs online. Tysiące zdjęć, komentarzy, rozmów z producentami, naloty na sklepy, kawiarnie, restauracje. Dzień Dobry TVN, Radio Gdańsk, Komisja Europejska w Brukseli, kilka wywiadów. Mój prywatny samochód celowo umazany w fusach po kawie, a innego dnia piękne, okrągłe kotlety z surowego mięsa mielonego za klamkami, niestety bez buraczków. Było kolorowo. Kocham to co robię i cieszę się, że przy okazji frajdy mogę pomagać innym. A jaki byl ten 2017 rok w sklepach? Równie ciekawy!

Trendy 2017 na plus!

Z dobrych trendów w 2017 roku, cieszy mnie obecna już prawie wszędzie moda na wędliny z wysoką zawartością mięsa i brakiem konserwantów. Naturalnie azotany są ale producenci zaczęli nas oszczędzać jeśli chodzi i dodatkową zawartość azotynu sodu. O azotynie więcej pisałam tu (kliknij).

Coraz większa ekspansja kaszy jaglanej jako dodatku do typowych zbożowych produktów to kolejny doskonały i zdrowy trend, przykładowo chrupki, musy z kaszą itp. 

Na rynku jest też coraz więcej „zdrowych fastfoodów”. Gotowe miksy śniadaniowe, gotowe dania obiadowe – i nie jest to żywność przetworzona. Proste składniki skomponowane w gotowe do przyrządzenia danie. Wady? Cena. Za gotowiec prawie zawsze trzeba więcej zapłacić ale nadal nie jest to kwota przewyższająca typowe, gówniane fasfoody. Bo owszem, hamburger może kosztuje ze 3 pln ale czy znasz kogoś, kto zamawia jednego i się nim naje? No właśnie. Więc porownując ceny – nadal zdrowy fastfood wychodzi taniej. 

Bardzo cieszy mnie powiększające się grono polskich producentów usprawniających swoimi propozycjami naszą krzątaninę w kuchni: producentów past do kanapek, baz do zup, mieszanek do obiadów, batonów z ziarnami i pestkami itd. Często bardzo ciężko im się przebić na rynku wśród prawdziwych gigantów, ale zachęcam Was do działania, nie poddawania się i kontaktu – wartościowe produkty można i trzeba promować w social mediach.

Dobrym trendem jest również powolne odchodzenie od produktów typu LIGHT – obserwuję coraz mniej propozycji z tej grupy na półkach. Coraz bardziej świadomy konsument wie, że to najczęściej ściema, a chyba jedną z niewielu grup LIGHT, którą warto kupować jest nabiał. Ale nie zawsze 0 % – raczej 1.5, jeśli nie ma przeciwwskazań do znacznego ograniczenia tłuszczów w diecie.

Warto też zwrócić uwagę na trend dotyczący pieczywa – coraz więcej jest na rynku mieszanek do samodzielnego wypieku. Dostępne są przykładowo produkty bez mąki, gdzie upieczenie własnego bochenka nie wymaga ani specjalistycznego sprzętu ani nadzwyczajnych umiejętności. Taki chleb ma co prawda zdecydowanie wyższą kaloryczność oraz nieco niższą wartość odżywczą niż ziarna i pestki nie poddane obróbce cieplnej, ale stanowi przyjemne urozmaicenie jadłospisu.

Trendem, który obserwuję z pewnym dystansem jest zastępowanie cukru zamiennikami. O ile z jednej strony ma to sens (nadmiar cukru jest słaby), o tyle w produktach dla dzieci nie widzę aż tylu zalet. Dlaczego? Walka z nadmiarem cukru nie polega na zamianie jednego produktu słodkiego na inny. Chodzi o to, aby coś zrobić z nawykiem, może nie pozbyć się go – raczej zamienić środkową część. Wskazówka i nagroda zostają, ale ładowanie cukru zamieniamy na coś innego. Warto, aby to coś innego było coraz mniej słodkie z czasem lub wręcz zamieniło się w coś innego niż jedzenie. Trudne, wiem. Ale da się. Jeśli produkty oparte na ksylitolu mają pomóc i być etapem przejściowym – ok. Natomiast zamiana setek kilogramów cukru na setki kilogramów ksylitolu jest dla mnie lekko dyskusyjna w kontekście przyszłościowym.

Gnioty 2017.

Na pewno zwróciliście uwagę na coraz silniejszy, mocno zaznaczony w 2017 roku trend dotyczący opakowań, tzn. nie podawanie numerka tylko opisanie dodatków do żywności pełną nazwą chemiczną. Konsument rzucający okiem na etykietę nie widzi symbolu 'E’ – czyli jest ok i pakuje produkt do koszyka. Każdemu z nas zdarzyło się to nie raz, prawda? Jest na to rada. Jeśli prosty produkt typu jogurt ma kilka linijek tekstu – odkładamy na półkę. Są wyjątki, jasne. Przykładowo dobre, kilku składnikowe musli może mieć 10 linijek tekstu bo taką ma zawartość. Ale to są wyjątki.

Pieczywo i dział cukierniczy w supermarketach nadal jest totalnym dramatem. Tzw. „produkcja własna” to miejsce, gdzie mogłabym nakręcić kilkugodzinny LIVE – oj, czego tam nie ma. Etykieta prostego tak naprawdę ciasta drożdżowego służyła mi na warsztatach do nauczania o dodatkach spożywczych i uwierzcie – byliśmy wszyscy w lekkim szoku. Dwadzieścia – trzydzieści składników.

Smutnym tematem jest nadal produkcja oleju palmowego na pewnych obszarach, chów klatkowy, hodowla przemysłowa itd. Jest to trudny temat, bo ludzie nadal chodzą na kurczaki, nadal jedzą tony żywności zawierającej jajka i produkty pochodne, nadal spożywają setki kilogramów ciastek z tłuszczami utwardzonymi itd. – dopóki to się nie zmieni, nie ma szans na cokolwiek. A zdaje się, że nie zmieni się jeszcze długo. Ciężko produkować tanie ciastka czy kurczaki w panierce na tony, dysponując wolnym wybiegiem czy hodowlą szczęśliwych zwierząt – to po prostu nierealne. Dlatego zachęcam do stopniowego ograniczania produktów pochodzenia zwierzęcego w naszym jadłospisie

Dziwi mnie też ciągła obecność słabych markowych produktów, np. parówek i dalsze pakowanie kasy w dzialania marketingowe wokół nich. Przypomina mi to trochę sytuację sprzed wielu lat, gdy różne znane marki wykładały się na swoich złotych strzałach.

Drodzy Szefowie Działów i inne Tęgie Głowy Marketingowo-Storytellingowe – może pora zatrudnić wizjonera z wykształceniem przynajmniej korespondującym z dietetycznym, hmm?

Co jeszcze? Cukier pod różnymi nazwami. Zdarza się, że słodki składnik widzę na etykiecie w pięciu miejscach… Jedyne co nas ratuje to tabela wartości odżywczych, która nie powinna kłamać. Ale jak wiadomo bywa różnie, o czym mówiłam podczas mojej wizyty w Dzień Dobry TVN w pierwszej połowie 2017. Przykładowo, ostatnio wpadła mi do ręki etykieta miodowego batona, gdzie producent deklaruje 6.28g cukru na 100g produktu co jest niestety nierealne. Napisałam w tej sprawie i czekam na odpowiedź – ewidentna pomyłka, co się zdarza. Czasami przypadkiem, czasami celowo.

Irytującym tematem są sztuczki typu sektor PREMIUM, gdzie (poza ceną) nadal nie wiem jakie jest kryterium tego „premium”, bo z pewnością nie dobry skład, oraz „TRADYCYJNE„, gdzie chemia spożywcza rozgościła się na dobre, co jest najzwyczajniejszym na świecie oszustwem.

Ale chyba najgorszym trendem w 2017 roku jest coraz częstsza obecność żelków z dodatkami, zwłaszcza w aptekach. Jestem wręcz obsesyjnie uczulona na tego typu produkty, bo nawet przy dawkowaniu 2 szt dziennie – po 1. jest to dodatkowa porcja cukru KAŻDEGO dnia, po 2. nadmiar cukru nigdy nie jest dobry, choćby połączony był z różnymi przecudownymi składnikami, po 3, uczymy dzieci FATALNYCH nawyków i w końcu po 4. nie każdy jest w stanie powstrzymać się od zjedzenia większej ilości niż DWA, prawda…?

Produkty dla dzieci.

Tu niestety nie jest kolorowo. Rynek produktów dla dzieci to nadal, w 2017 roku, jeden wielki dramat i kompletna samowolka, zwłaszcza w sektorze produktów dla NIEMOWLĄT. Niestety robię autentyczny bojkot działów dziecięcych, polecając Rodzicom kupowanie prostych produktów z innych półek, a FOR KIDS omijamy szerokim łukiem. Zwłaszcza płatki śniadaniowe. Pod płaszczykiem „wielozbożowości” i innych czczych obietnic znajdziemy zwykle tonę cukru, który owszem smakuje ale niestety uzależnia i nadmiar tego składnika w diecie jest bardzo niebezpieczny, zwłaszcza dla dzieci.

Trendem, o którym wspominałam wyżej, a który zaznacza się w 2017 są produkty, np. napoje z zamiennikami cukru. Obserwuję to zjawisko z niepokojem, bo tak jak mówiłam – ma to sens (nadmiar cukru jest słaby), ale w produktach dla dzieci niesie pewne niebezpieczeństwo. Dziecko nie rozumie często dlaczego nie może pić pysznego słodkiego napoju, Rodzic nie zawsze chce lub potrafi to wytłumaczyć. Natomiast oszukiwanie siebie i młodego konsumenta, że na rynku są „zdrowe” napoje, żelki czy lizaki – to duży błąd, mający szereg negatywnych konsekwencji, ciągnących się latami, a kończący się najczęściej w lekarskim gabinecie. 

O parówkach dla dzieci pisałam tu (kliknij), na szczęście tekst szeroko rozniósł się w sieci i szczerze mówiąc nie chcę podnosić sobie ciśnienia pisząc o tym ponownie.

Z pozytywnych rzeczy zaznaczonych w 2017 roku:

  • Kolorowe wody, które kolory mają jedynie na opakowaniach, a w składzie czysta woda. Fajnie.
  • Powolna ekspansja produktów o dobrym, prostym składzie, np. bez konserwantów, z dodatkiem kaszy jaglanej itd.
  • Barwniki naturalne – jest ich coraz więcej na rynku ale nadal za mało.
  • Kaszki i dodatki polskich producentów, o banalnym, dobrym składzie – droższe ale lepiej na to niż na tonę zabawek, serio.

Jak widzisz niewiele tu można dodać, ten sektor nadaje się do gruntownej przemiany, ale gdy zapytałam speców w Komisji Europejskiej co i jak zrobić w tej sprawie – okazało się, że nie jest to proste i jeszcze długa droga przed nami. Pozostaje zatem czytać etykiety i omijać produkty dedykowane szerokim łukiem. Dotyczy to również menu dla dzieci w restauracjach, gdzie w 90% przypadków zawsze jest ten sam byle jaki, fatalny zestaw.

Tak przy okazji, jeśli Ci mało i chcesz przeczytać podsumowanie 2016, to jest ono tu (kliknij).

Co robić? Jak żyć?

Na luzie żyć! Oddzielić emocje od jedzenia! Odżywianie to nie wyścig szczurów ani pole do autosabotażu. Warto próbować nowych produktów, nowych smaków, bo każda nowość budzi nasz śpiący pod kołderką rutyny mózg na nowo do życia. Nawet jeśli coś ma gorszy skład, można sprobować i tyle.

A jeśli popełnisz błąd? Trudno. Każdemu z nas to się zdarza i nie ma w tym nic wielkiego. Istotne w popełnianiu błędów jest to, jak z nich wyjdziesz. Trauma i wyrzuty sumienia nie są potrzebne. Podziękuj za lekcję i idź dalej. Odpuszczanie jest czasem dobre i zdrowe, pod warunkiem, że nie jest sposobem na życie. To, że jeden raz odpuścisz nie przekreśla przeszłości ani przyszłości.

A jeśli nawet ten błąd jest duży to co się stanie? NIC. Jeśli ktoś Cię ocenia, lub komuś coś się nie podoba to co się staie? NIC. I w momencie, gdy zdasz sobie z tego sprawę, świat stanie się bardziej przyjaznym miejscem do życia, gwarantuję.

A wy, Drodzy Producenci Gniotów – ogarnijcie się, pliz. 

Wiem, że na żywności dla dzieci da się zarobić najwięcej, ale serio, czy naprawdę warto? Jeśli musicie ładować gdzieś ten swój tani syf, dodawajcie go do produktów dla osób dorosłych – mniej lub bardziej ale świadomych tego, co pakują do swoich biednych żołądków.

A jeśli nie wzrusza Was płacz naszych organów wewnętrznych i nie chcecie zmieniać składów swoich gównianych produktów – brnijcie dalej w swoje marketingowe sztuczki, na które nabiera się coraz mniej z nas. Ładujcie dalej grube miliony w reklamy z idiotyczną treścią i kłamliwym zdjęciem. Będę miała o czym pisać i z czego się pośmiać przynajmniej, bo nawet kijem bym nie dotknęła niektórych produktów, które oferujecie i to często z półki PREMIUM.

Chciałabym napisać…

Listę spektakularnych rzeczy i z uśmiechem na ustach wklejać #bestin2017 ale nie znoszę braku autentyczności u innych, tym bardziej u siebie. Ten 2017 był bardzo trudny dla mnie, pod każdym możliwym względem. Tym bardziej dziękuję wszystkim, którzy bezinteresownie i interesownie wspierali mnie we wszelkich działaniach, oraz tym którzy próbowali pomagać ale nie wiedzieli jak albo wyszło odwrotnie.

Tak jak Ty, ja również podnoszę się kolejny raz, wyciągam wnioski i idę do przodu. Bo na tym ta zabawa zwana życiem polega.

Jeszcze tylko mały detalik…

Tak dla przypomnienia.

Nie bierz tego co jest w sieci czy w TV 1:1, czyli zbyt dosłownie. Pamiętaj, że to co widzisz, to tylko część prawdy. Nigdy nie jest tak, że ich życie jest takie piękne i kolorowe, a Twoje nudne i beznadziejne…

Choroby, nerwy, strata czy brak szczęścia nie omija nikogo z nas. Za pięknymi i dalekimi podróżami chowa się stres i często mordercze zmęczenie, za sukcesami prawie zawsze stoi wiele fuckupów, za uśmiechniętą buzią – smutek i bezsilność, a za wyrzeźbionym ciałem czy medalem – godziny ćwiczeń i litry potu. Ale to właśnie one czynią z nas coraz silniejszych ludzi, gotowych na jeszcze trudniejsze zadania. Bo życie to nie jebajka. Tak mówią, ja to potwierdzam, a Ty o tym pamiętaj, gdy następnym razem będziesz zazdrościła ładnej, chudej pani z telewizji…

przechowywanie

Przechowywanie leków po otwarciu + Berodual – odpowiedź producenta.

Jeśli lek ma leczyć – musi być prawidłowo przechowywany.

Oczywiste, a jednak nie dla wszystkich. Znam wiele osób, które kompletnie nie zwracają uwagi na zalecenia farmaceuty dotyczące sposobu przechowywania danego preparatu. Jeśli na opakowaniu napisane jest „przechowywać w temperaturze 2-8’C„, oznacza to, że w temperaturze pokojowej substancja czynna może się po prostu rozpaść. Co wtedy zażywasz? Trudno przewidzieć, ale z dużym prawdopodobieństwem NIE to co zamierzałaś.

Nie jesteś pewna kiedy otworzyłaś opakowanie?

Wywal. Szkoda zdrowia. Na każdym opakowaniu lub w ulotce powinno być napisane ile czasu można przechowywać PO OTWARCIU. Rzadko jest tak, że preparat zachowuje 100% swoich właściwości na przestrzeni kilku lat po otwarciu. Niektóre leki mają wręcz DOBOWY (niektóre krople do oczu),  KILKUDNIOWY (np. niektóre antybiotyki), lub kilkumiesięczny (niektóre syropy) okres przydatności PO OTWARCIU. Co jest w opakowaniu preparatu po okresie zalecanej przydatności do użycia po otwarciu? Nie wiem i nie chcę wiedzieć. Czytaj, sprawdzaj, opisuj opakowanie.

Jeśli zgubiłaś ulotkę, jest na to sposób.

Chyba wszystkie możliwe ulotki leków są powszechnie dostępne w internecie. Lepiej przeczytaj, sprawdź zamiast udawać, że masz genialną pamięć. Szkoda zdrowia na zabawę w ciuciubabkę.

Chroń leki przed dziećmi. A właściwie odwrotnie.

Jasne, że dziecko nigdy, zawsze, przecież on nie i ona na pewno nie. Nie ma czegoś takiego jak nigdy i zawsze. Dzieci absolutnie NIE MOGĄ MIEĆ DOSTĘPU DO LEKÓW. Schodki, szafki – dziecko jest niezwykle kreatywne i na bank nie chcesz przekonać się o tym na przykładzie leków.

Nie oszczędzaj.

Na zdrowiu swoim, swoich bliskich. Jeśli okazuje się, że preparat jest zaledwie napoczęty, a otworzyłaś go 'niewiadomokiedy’ – WYWAL. Zawsze wywal. Te kilka – kilkadziesiąt pln nie są warte testowania czy coś się stanie czy nie.

Odwiedź aptekę.

Stare leki oddaj do apteki, gdzie są specjalne pojemniki na zużyte leki i opakowania.

Zalecenia Ministerstwa na deser.

Ministerstwo Zdrowia zaleca wytyczne:

  • zawsze trzymaj leki w oryginalnych i zamkniętych opakowaniach;
  • nie pozbywaj się tej części opakowania, która zawiera datę ważności leku;
  • zabezpieczaj leki przed zakurzeniem, zabrudzeniem i zniszczeniem;
  • trzymaj leki tak, aby nie dostały się w ręce dzieci oraz aby nie miały do niego dostępu zwierzęta;
  • trzymaj leki z dala od okna, światła słonecznego i wilgoci;
  • informacje dotyczące warunków przechowywania leku (m.in. temperatury) znajdziesz na jego opakowaniu. Jeżeli nie podano takiej informacji, należy przechowywać lek w temperaturze pokojowej, czyli od 15°C do 25°C;
  • nie wyrzucaj przeterminowanych leków do śmieci – wrzuć je do specjalnego pojemnika
    w aptece w celu ich utylizacji.

Berodual.

Ponieważ kilka osób pytało mnie o sposób przechowywania Berodualu po otwarciu, postanowiłam zapytać producenta tego preparatu. Oto odpowiedź:

„Szanowna Pani,

W odpowiedzi na Pani pytanie, informuje iż trwałość po otwarciu produktów :

Berodual Sol. płyn to:

Based on the data given in this report no relevant change occurred in the organoleptic,

physical, chemical and microbiological properties of the drug product packaged in 20 ml

amber glass bottles with PE dropper and PP screw cap, during a simulated use period of

twelve (12) months at 25°C/ 60 % R.H. on the freshly manufactured drug product.”

Oznacza to, iż po otwarciu Berodualu  Sol, jest on ważny przez 12 miesięcy, jeżeli jest przechowywany w ciemnej butelce i w opakowaniu zewnętrznym( pudełko tekturowe), w temp. poniżej 25 stopni .

Berodual N inhalator to:

Zgodnie z datą ważności na opakowaniu.”

 

___

Ps. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat leków, suplementów diety oraz szeroko pojętego zdrowego stylu życia – zapraszam Cię na warszawską edycję Food & Health Conference, która odbędzie się już 7.10. Więcej informacji i zapisy znajdziesz na tej stronie (kliknij).

podsumowanie

Podsumowanie 2016.

Ponad 900 zdjęć produktów na Instagramie, ponad 200 maili do firm, kilka przepychanek w sklepach plus kilka tajniackich śledztw w knajpach, w ramach projektu Doktor Ania w Obliczu Wyzwania – tak w skrócie przedstawia się rok 2016, sami zobaczcie.

Produkty lepsze.

Tu nie ma top 20 czy top 10 bo cięzko porównywać jogurt z warzywami. Są to zatem produkty o ciekawym, prostym składzie, które wyróżniają się na tle innych i po które warto sięgać częściej.

podsumowanie 2016

Zero zaskoczenia – kasze, warzywa, świeże soki zamiast soko-podobnych płynów, proste przyprawy zamiast dziwnych miksów, dobra czekolada, proste masło orzechowe, jeśli ktoś lubi nabiał do picia to mleko nisko pasteryzowane i kefir. Do tego ciekawe pasty do pieczywa i mrożonki, które zwykle są o wiele cenniejsze niż całorocznie dostępne gnioty rosnące 'na betonie’. Dlaczego? Ponieważ zbierane są sezonowo, a prawidłowo przeprowadzone mrożenie pozwala zachować sporo wartości odżywczych. Tak więc nie mówcie mi więcej, że zdrowe odżywianie jest trudne, drogie i czasochłonne.

Dla dzieci.

podsumowanie 2016

Ciężki temat. Tak źle i tak nie dobrze. Szukajmy zatem lepszych alternatyw. Jak ciastka to z lepszym składem. Jak picie poza domem to woda (!), jak węglowodany to kasza jaglana (hipp dla młodszych a zwykła dla starszych). Nie lubią? To zmieszaj z makaronem, stopniowo zwiększaj proporcje, daj dziecku czas na poznanie nowego smaku. Pamiętaj to TY decydujesz CO, a dziecko ILE. Nic na siłę. Jak jogurt – to naturalny, a jak musi być słodko to z miodem lub rozcieńczaj owocowy. Dzieci potrzebują cukru, zwłaszcza te biegające ale z pewnością nie potrzebują go AŻ TYLE ile proponują producenci kolorowych gówien w ładnym opakowaniu z ulubionym bohaterem. Dlatego gównom dla dzieci mówimy stanowcze NIE.

Produkty słabsze.

Z wielu przyczyn sięgam po nie rzadko lub wcale. Skład zbyt skomplikowany, niepotrzebne dodatki lub produkt kompletnie pozbawiony sensu. Jednym słowem, warto wybrać coś innego.

podsumowanie 2016

Taaa… Cóż mogę rzec, jest tego trochę. Desery udające jogurty, czekolado-podobne dziwolągi udające czekoladę, woda z syropem z dodatkiem piwa, cukier z czymś tam z dodatkiem kawy, sztuczny miód (serio), pies mielony z budą, batony pseudo-fit udające zdrowe, produkty z dziwnymi składnikami oraz nieśmiertelne żelki, które opanowały sklepy i apteki, z którymi walczę (np. o tu) i nie odpuszczę.

Dla dzieci.

podsumowanie 2016

Dużo złego na rynku, niestety. Unikamy : cukier, utwardzone tłuszcze, sztuczne barwniki, aromaty, dodatki. Dziecięce organizmy nie potrzebują dodatkowych obciążeń. Smog naprawdę wystarczy…

Dyskusje o produktach.

Najgłośniejsza z nich i wzbudzająca najwięcej emocji to ta o produktach marki Kubuś (przeczytacie tu). Niestety firma nie zgodziła się na publikację naszej rozmowy, a szkoda. Reszta na blogu, linkuję te ciekawsze, inne z pewnością znajdziecie sami.

Maluta – bardzo rzetelna pomoc speców z Maluty przy moim artykule o jogurtach (o tym, dlaczego zawierają mleko w proszku).

Konspol – rzetelna pomoc w wyjaśnieniu zagadki 'brak konserwantów’, jest ok.

Lidl – zawsze cierpliwie odpowiadają na moje pytania prócz jednego…o PIRATKI. Tu cicho sza, dlatego przestałam je polecać.

Leibnitz – wystosowano oficjalne oświadczenie.

Bobovita – prosta odpowiedź.

Hipp – wyczerpująca odpowiedź ale przyznaję, że naciskałam.

Develey – prosta odpowiedź ale słaby miód.

Omegamed odporność – prosta odpowiedź, nie wiem czy mogę publikować bo nie odpisali, jest średnio w każdym razie.

Oskroba – wyczerpujące odpowiedzi na wiele moich pytań co nie zmienia faktu, że ze składami różnie.

Dominik – prosta odpowiedź, jest ok.

McDonalds – O M G. Ile ja tam razy dzwoniłam, pisałam maili, przypomnień itp. W końcu mam odpowiedzi ale nadal nie wiem czy mogę opublikować. Powiem tylko, że zero zaskoczenia.

PanPomidor – prosta odpowiedź, jest ok.

Kubuś – długa, ciekawa dyskusja z początkowym atakiem ale później merytorycznie. Myślę, że coś to dało bo obiecali, że popracują nad portfolio. Na pewno nie pojawią się nagle same zdrowe rzeczy ale może kiedyś wejdzie coś fajnego do sklepów. Czekam Kubusiu.

Pan Ślimak – prosta odpowiedź, jest NIE ok.

Balcerzak – brak odpowiedzi.

Bakoma – brak odpowiedzi ale za mało pocisnęłam temat jeszcze.

Warka – prosta odpowiedź, dużo cukru.

Polmlek – prosta odpowiedź.

Lech – prosta odpowiedź, dużo cukru.

Gdańskie Młyny – prosta odpowiedź, jest ok.

Activia – prosta odpowiedź, trochę w stylu 'umywamy ręce’, zwłaszcza te smakowe – jestem na NIE.

Fit Kalorie (catering)– prosta odpowiedź + brak odpowiedzi na pytanie o konkrety.

Piekarnia SPC – odpowiedzi w stylu czeskiego filmu ale może za słabo pocisnęłam temat bo tylko 3 maile.

Lubaszka – dość dokładna odpowiedź ale jak zapytałam czy mogę opublikować to pani się zdenerwowała i obraziła heh, obiektywnie oceniając – można coś wybrać.

Putka – obczajałam składy i coś tam się spokojnie nada ale nie wszystko.

Pan Piekarz – przejrzałam ich składy pieczywa. No i wiecie… (długa, wymowna chwila ciszy…). Podobno nie kopie się leżącego.

Tajniackie naloty na knajpy i sklepy.

Tawerna Orłowska Gdynia (tylko brownie) – wyczerpująca odpowiedź, jest ok ale zaznaczam, że tylko brownie sprawdzałam.

Kawiarnia LAS Sopot – mega wyczerpujące odpowiedzi na wszystkie moje pytania, polecam!

Umei Lublin – mega wyczerpujące odpowiedzi na wszystkie moje pytania, polecam!

Zatoka Sztuki Sopot – wymijające odpowiedzi typu 'szef kuchni nie chce zdradzić’. Ta jasne.

Roszczyk – na początku szarpanina w piekarni a później wszystkie informacje dostałam grzecznie na maila, łącznie z tajemnicą państwową. Pytajcie o skład bo tam można spokojnie kupić dobry chleb.

Costa – telenowela brazylijska, musicie przeczytać sami o tu. 

F.Minga Gdynia– wyczerpujące odpowiedzi na wszystkie moje pytania, jest ok!

Biedronka – zostałam 'wyproszona’ za robienie zdjęć z jednego ze sklepów, może ktoś miał zły dzień ale w biedronkach zwykle krzywo na mnie patrzą, co o dziwo nigdy nie zdarza mi się w lidlu i innych większych sklepach.

Flame Warszawa – tak się skupiłam na soku (przeczytacie o tym tu), że nie zdąrzyłam zapytać o jedzenie bo miałam już samolot ale co się odwlecze…

Co dalej?

Rok 2017 zapowiada się jeszcze bardziej pracowicie: w dniach 8-9.04 organizuję Konferencję zdrowotno-żywieniową w Gdyni (na którą już teraz Was serdecznie zapraszam, zajrzyjcie i zapiszcie się tua lada dzień odpalam oficjalną rejestrację), gdzie wspólnie z zajebistymi ludźmi obalimy parę mitów oraz nauczymy się prostych, przydatnych sztuczek, by żyło się lepiej. Wpadajcie odpocząć, oderwać się od codzienności, zadbać o siebie i spotkać z mega inspirującymi ludźmi.

Dodatkowo zrobimy mega akcję 8.04 i spróbujemy zaktywizować osoby z niepełnosprawnościami, by pokazać im, że WSZYSTKO JEST MOŻLIWE i każdy z nas MA WYBÓR! Wiem z doświadczenia jak trudna jest codzienność osoby jeżdżącej na wózku, spędziłam unieruchomiona dużo mniej czasu niż całe życie ale do dziś pamiętam uczucie bezradności i bezsilności. W kwietniu pokażemy Wam, że tak nie musi być i trzeba działać. Nie traćcie czasu, macie go mniej, niż Wam się wydaje!

Podsumowując: to był dobry rok ale 2017 będzie lepszy. Dziękuję za Wasze komentarze, serduszka i łapki w górę – dodają energii, kopa do działania, zwłaszcza w te słabsze dni, które miewamy przecież wszyscy. Wspólnie pomagamy sobie (ja też uczę się od Was!) i troszczymy się o lepsze samopoczucie, lepsze zdrowie, lepszą sylwetkę, lepsze jutro – wychodzi to raz lepiej, raz gorzej ale mamy wolę walki dlatego prędzej czy później zrealizujemy każdy cel. Lepsze jutro zaczyna się dziś, TERAZ!

szynka bez konserwantow

Szynka bez konserwantów – czy to możliwe?

Na wstępie zaznaczam, że nie polecam spożywania wędlin, a parówki wręcz ODRADZAM. Jednak ponieważ część z Was lubi i kupuje, postanowiłam dowiedzieć się czegoś na temat zdrowszej alternatywy – czy faktycznie mamy wybór? Czy istnieje szynka bez konserwantów?

Na opakowaniach kilku produktów dostępnych na rynku możemy przeczytać informację 'bez konserwantów’ – o zawartość azotanów zapytałam kilku producentów mających w ofercie szynkę i parówki 'bez konserwantów’, oto wnioski:

1. Piratki, Lidl – mimo wielokrotnego przypominania i pytań, maili i wykonanych telefonów nie udało mi się uzyskać informacji na temat produktu.

2. Balcerzak – napisałam do producenta produktu bez konserwantów – brak odpowiedzi.

3. Żarłaki, Konspol – uzyskałam wyczerpującą, uprzejmą (mimo pytań dodatkowych) odpowiedź oraz pozwolenie na publikację.

Parówki i szynka bez konserwantów – czy rzeczywiście nie ma tam azotynu sodu?

Jak to możliwe, że paczkowane mięso bez dodatku azotanów nie psuje się przez 7-14 dni?

szynka bez konserwantow

szynka bez konserwantow

A może azotyn dodawany jest wcześniej? Co to za 'zestaw przypraw naturalnych’?

szynka bez konserwantow

’Azotyny pochodzenia naturalnego’ to brzmi podejrzanie…

szynka bez konserwantow

I wszystko jasne.

Jak jest z innymi produktami? Czy podobnie? Nie wiem, ale jak się dowiem to dam Wam znać!

Kategorie: Raporty