jedzenie dla dzieci

Witaj szkoło!

Zbliża się 1.09, śniadaniówki, mniejsze i większe wojenki domowe z dziećmi, nauczycielami, babciami itd. o to kto chce być otyły i mieć cukrzycę typu drugiego oraz kiedy.

I oczywiście wszystko jest kwestią dawki, równowagi, aktywności sportowej itp. ale patrząc na otyłe przedszkolaki oraz uczniów szkół podstawowych, czyli grupy wiekowe gdzie Rodzice i Opiekunowie mają jeszcze stosunkowo dużo do powiedzenia– chce mi się płakać. 

Tak, 'do powiedzenia’ bo niestety SAMO SIĘ NIE ZROBI. Trzeba dziecku powiedzieć, wyjaśnić pokazać oraz DAWAĆ PRZYKŁAD. Dziecko nie jest przedmiotem, robotem, kolejnym Twoim projektem. To Człowiek – taki jak TY. Ten mały Człowiek oczekuje tego samego co TY i zasługuje na to co Ty – na równe traktowanie i dostęp do informacji, czyli raczej inne odpowiedzi niż „bo tak”, „bo nie”.

Wiem, że jesteś zmęczona ale z czegoś trzeba niestety zrezygnować i poświęcić te 5-10 minut na wyjaśnienie tematu.

Czego NIE KUPOWAĆ?

Posłużę się przykładem. Oto co dla Waszych dzieci przygotowała jedna z sieci sklepów. Co ciekawe, szukałam tego w wersji papierowej ale nie znalazłam. Widzę te strony tylko online i stamtąd pochodzą skriny.

Dla mnie to jest totalny DRAMAT.

TONY CUKRU.

Ogromne ilości cukru dziennie spożywają dzieci, które bez nadzoru jedzą co popadnie, CODZIENNIE. W gazetce są produkty, których nie kupowałabym dzieciom do śniadaniówek, no może poza bakaliami.

Cukier, cukier z tłuszczem, słone, tłuste przekąski – dlaczego?

Jeśli od małego uzależniamy dziecko od słodkich i słonych przekąsek – może ono chętniej sięgać po nie później. Dla dziecka to potencjalne problemy zdrowotne, dla sklepu kolejny klient, który wróci bo uzależnił się od pewnych produktów.

Jak żyć?

Ja wiem, że to nie jest do zrobienia na raz, efektów nie widać od razu. To jest proces, droga, próby, powtarzanie, konsekwencja, wzloty i upadki. Ale warto ten proces przeprowadzić. Bakalie zamiast słodyczy, świeże owoce zamiast musów i soków czy napojów, woda zamiast pseudowody, jasne zasady spożywania słodyczy związane z aktywnością sportową. Zmiany wprowadzaj spokojnie, powoli, małymi krokami. Dawaj dobry przykład, nie zrażaj się niepowodzeniami. Początki często są trudne ale warto pozostać konsekwentnym.

Permanentny nadmiar cukru w diecie może być przyczyną chorób, np. cukrzycy typu 2, jest prostą drogą do otyłości, wielu zaburzeń, w skrócie- pod wieloma względami trudniejszego życia.

Zastanów się czy chcesz fundować to swojemu dziecku zanim następnym razem sięgniesz po cukier z tłuszczem bo tak ładnie prosi, bo nie chcesz marnować dzieciństwa, bo była promocja, bo oj tam oj tam, raz można.

A jeśli nie umiesz poradzić sobie z Babcią lub Teściową podrzuć jej to (klik).

Fot. pixabay.com

Kategorie: Dzieci, Wyróżnione

„Żywność dla dzieci” od środka.

Każdy autor ma swój styl pisania, a ponieważ mojej nowej książki w tym roku nie będzie w księgarniach i nie będzie jak jej przekartkować – chcę przybliżyć Ci jak wygląda jej zawartość. Styl i układ podobny jest do mojej poprzedniej książki, „SMART SHOPPING”, którą znajdziesz np. w empiku – tam była wiedza ogólna, tym razem jest szerzej o produktach dla dzieci i niemowląt, stąd tytuł.: „Żywność dla dzieci”.

(Jeśli chcesz od razu zobaczyć spis treści, zajrzyj tu (klik).)

Zanim zaczniesz

Książkę zaczynam od przypomnienia prostych faktów oraz wprowadzenia w dalsze rozdziały.

Żywność dla dzieci

Tytułem wstępu

Wstęp to dyskusja z popularnymi zagrywkami rzucanymi przez osoby nieświadome lub świadomie negujące wpływ stylu życia na zdrowie. Wcale nie jest łatwo rozmawiać, gdy ktoś jest święcie przekonany, że tylko jej/jego argumenty są prawdziwe albo uważa, że „się nie da”. Ja wychodzę z założenia, że najpierw warto zdobyć wiedzę, spróbować, przetestować różne rozwiązania, a dopiero później dyskutować czy jest sens i czy się da.

Żywność dla dzieci

Część szczegółowa

W dalszych rozdziałach omawiam skrótowo najpopularniejsze grupy produktów, zaczynając zawsze od kluczowych informacji – na co zwrócić uwagę, co omijać szerokim łukiem, czym się nie martwić.

Żywność dla dzieci

Niemal w każdym rozdziale są lepsze i gorsze składy ze słowem komentarza. Pokazuję też kilka razy jak i po co obliczać cukry dodane w produkcie.

Żywność dla dzieci

Zakończenie

Podsumowanie książki „Żywność dla dzieci” to kilka słów o zmianie nawyków żywieniowych oraz kilka stron do własnego zagospodarowania lub podrzucenia krótkiego przypomnienia bliskiej osobie.

Żywność dla dzieci

Chcesz wiedzieć więcej?

Więcej informacji oraz krótkie filmy o tym jak powstawała książka, na jakim papierze jest drukowana i jak wygląda proces tworzenia itp. znajdziesz na instagramie @doktorania (profil prywatny).

Jeśli chcesz zobaczyć spis treści, zajrzyj tu (klik).

Ps. Książkę możesz zamówić jedynie tu (klik).

Żywność dla dzieci

Spis treści książki „Żywność dla dzieci”

Ja też nie lubię kupować kota w worku, zatem przedstawiam Ci spis treści mojej najnowszej książki, a przed oficjalną premierą (czyli póki ceny są jeszcze niższe) pokażę Ci też kilka stron ze środka. Książkę kupić można tylko w jednym miejscu – na mojej stronie internetowej (kliknij tu).

Jest to pozycja dla początkujących, polecam ją osobom, które nie do końca pewnie czują się w sklepie spożywczym na dziale dziecięcym, które nie wiedzą czym się kierować podczas wyboru produktów spożywczych, oraz dla tych, dla których żywność dla dzieci to „oj tam, oj tam” i „nie marnuj mu dzieciństwa”.

Napisałam tę książkę również dla tych Rodziców i Opiekunów, którym już ręce opadły i czują się bezsilni wobec otoczenia. W pierwszej części podejmuję polemikę z najczęstszymi komentarzami i mitami na temat żywienia dzieci. Następnie skrótowo omawiam produkty z najważniejszych grup spożywczych pokazując lepsze i gorsze składy, wspominam też w rozmowie z Iwoną Kibil o diecie roślinnej u dzieci. Na koniec serwuję przydatne listy zakupów oraz krótkie zadania do samodzielnego zrobienia.

Jeśli uważasz, że w Twojej biblioteczce lub wśród zasobów kogoś bliskiego mogłaby się przydać taka pozycja – zapraszam do nabycia. Obecnie trwa przedsprzedaż – ceny są obniżone, książka jest w drukarni i do magazynu wjedzie około 19.08. Zatem wysyłka nastąpi w dniach 20-23.08.

Jeśli chcesz sprawdzić ceny i pakiety, zajrzyj tu (kliknij).

dzien dziecka

Dzień Dziecka.

O słodyczach dla dzieci wypowiadałam się wielokrotnie, nawet tu na blogu (klik), a ponieważ planuję różne akcje społeczne, pewnie jeszcze nie raz zobaczysz mnie na barykadach.

Tymczasem, z okazji Dnia Dziecka, jeszcze raz przypominam: NIE WARTO kupować dzieciom słodyczy w nagrodę.

Słodycze to element menu. 

Coraz bardziej powszechny, niestety. Załamuje mnie przyzwolenie społeczne na przekarmianie dzieci cukrem – w placówkach służby zdrowia, żłobkach, przedszkolach, szkołach, salach zabaw, restauracjach.

Z niedowierzaniem patrzę na lekarzy częstujących dzieci lizakami po badaniu. Nie chodzę do dentystów dających dzieciom lizaki po borowaniu zęba. Próchnica u dzieci jest powszechnym zjawiskiem i razem z otyłością na tle nieprawidłowych nawyków żywieniowych są sygnałami, że należy działać od podstaw – edukując nie tylko Rodziców ale też pracowników służby zdrowia, przedszkoli i szkół.

Jeśli teraz nie zaczniemy działać – za kilka lat będziemy borykali się z problemami nie tylko zdrowotnymi ale też psychologicznymi. Bo permanentnie wysoki cukier w menu to nie tylko nieprzyjemne borowanie mleczaka. To przede wszystkim większe ryzyko cukrzycy, otyłości i wielu innych chorób, których teraz na horyzoncie jeszcze nie widać, stąd powszechne „oj tam, oj tam”.

Nie ma co robić z tego sensacji.

Słodycze ciężko wyeliminować do zera ale można zminimalizować ich siłę, nie robiąc z nich sensacji. Można przestać robić z nich cel działania, jeśli przestaniemy pokazywać je jako nagroda za „bycie dzielnym” oraz za „bycie grzecznym” (przy okazji: co to w ogóle za tekst „bądź grzeczny” – bez wyjaśnienia konkretnie dziecko nie wie co to znaczy być grzecznym + dziecko nie będzie siedziało w bezruchu BO JEST DZIECKIEM A NIE ROBOTEM).

Chcesz iść na lody? Ok, ale później idziemy grać w piłkę, na plac zabaw, na spacer itd. Cukier można połączyć ze sportem, pokazując, wyjaśniając na czym polega metabolizm glukozy, jak działa insulina. Fajnie pomaga w tym seria „Było sobie życie”, na której uczyłam się fizjologii jako dziecko.

Wszystko jest dla ludzi.

Ale nie wszystko jest dla dzieci. Młodym konsumentom trudno jest odróżnić reklamę od rzetelnej informacji. Dzieci nie są osobami dorosłymi, z wiedzą opartą na świadomości istnienia odcieni szarości. Dla dzieci często jest „tak lub nie”. Czarne lub białe. Nie każde dziecko rozumie słowo „czasami”. Jasne zasady spożywcze bardzo się przydają, chociaż nie zawsze jest gładko podczas ich wprowadzania, zwłaszcza gdy od zawsze w sklepie, szafce i lodówce panowała samowolka.

Nie płacz nad rozlanym mlekiem.

Twoje dziecko ma glukozę z syropem cukrowym zamiast krwi? Trudno, mleko się rozlało. Teraz zamiast płakać czy wprowadzać drastyczne zmiany w jadłospisie podejdź do działania z głową. Zaplanuj powolny, stopniowy odwyk. Ty też nie lubisz drastycznych zmian, prawda?

Zamiast ton słodyczy w nagrodę wymyśl coś, co Twoje Dziecko naprawdę lubi, niekoniecznie materialnego – wizyta na ulubionym wielkim placu zabaw? Kino? Jak musi być przedmiot – może kolorowanka, naklejki z brokatem? Gazetka z zadaniami i komiksem? Magiczny długopis? Książeczka? Jest tak duży wybór w sklepach, że w każdym przedziale cenowym da się znaleźć coś fajnego.

Zamiast kolorowych, gazowanych napojów, postaw na wyciskane świeżo soki, domową lemoniadę ze świeżymi owocami pływającymi w butelce, wodę gazowaną z miodem i cytryną, napoje oparte na wodzie z sokiem lub soki tłoczone.

Jogurt owocowy zastąp naturalnym z owocami lub odrobiną miodu lub mieszaj naturalny z ulubionym owocowym. Słodkie płatki śniadaniowe mieszaj ze zwykłymi owsianymi, żytnimi, jaglanymi.

Ciastka z cukrem i tłuszczem częściowo utwardzonym zastąp ciastkami z owocami suszonymi i normalnym nieutwardzonym tłuszczem (w składzie jest informacja jaki tłuszcz). Jeśli macie czas, możecie RAZEM upiec muffiny marchewkowe, banalne ciastka owsiane itd.

Nie trzeba zmieniać wszystkiego diametralnie w ciagu jednego dnia. Metoda MAŁYCH KROCZKÓW – małych ale stawianych CODZIENNIE jest łatwiejsza i często bardziej skuteczna.

Zmarnuj Dziecku dzieciństwo.

Śmiało, nie krępuj się. Bez żenady, w akompaniamencie głupkowatych tekstów od znajomych i rodziny – konsekwentnie, codziennie marnuj dziecku dzieciństwo, tłumacząc czemu permanentny nadmiar cukru w diecie jest szkodliwy. Codziennie, krok po kroku działajcie RAZEM w celu ograniczania cukru w menu. Naucz Dziecko jak szukać w składzie cukrów ukrytych, wprowadź do wspólnych działań element zabawy.

To tylko wydaje się trudne i „nie do zrobienia”. Tak naprawdę Twoje Dziecko to bardzo mądry Mały Człowiek, który widzi, czuje i słyszy więcej niż myślisz, który wiele potrafi zrozumieć. Po prostu ma trochę mniej informacji i doświadczenia. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, abyś pokazała mu piękno tego świata, nauczyła czerpania radości z prostych rzeczy. Bo niestety ani tony nowych przedmiotów, ubrań czy sprzętów, ani tony nowych, plastikowych zabawek, ani tony cukru nie są podstawą czy gwarancją lepszego życia i wiecznego szczęścia. I właśnie tego warto uczyć dzieci. Od małego.

Wpis nie jest sponsorowany.

Fot. tytułowe – pixabay.com

Kategorie: Dzieci, Wyróżnione
dzień mamy

Droga Mamo.

Życzę Ci, żebyś pamiętała, że jesteś TAK SAMO ważna jak inni Członkowie Rodziny. 

Niezależnie od wykształcenia, wyglądu, pochodzenia, pracy lub jej braku, stanu konta, popełnionych w przeszłości błędów itd. – nadal jesteś FAJNYM Człowiekiem, jesteś Mamą, zasługujesz na szacunek. Naucz tego siebie, wymagaj tego od innych. Bycie popychadłem źle robi nie tylko w Twojej głowie – to również słaby wzorzec dla Twoich Dzieci.

Życzę Ci, żebyś potrafiła zawalczyć o przestrzeń dla siebie. 

Przysłowiowe 5min dziennie. A tak serio, to raczej ciut więcej. Przeznacz ten czas wyłącznie na SWOJE sprawy. To co lubisz, relaks, drzemka, manikiur, ulubiona książka, spacer, kawa, nauka. Rozwijaj się, ucz, nie rezygnuj, jeśli tylko możesz choć chwilę dziennie przeznaczyć na rozwój. Bądź trochę egoistką. To niemodne w obliczu kultu zarzynającej się Matki Polki, która wszystko robi sama, wiem. Ale dzięki temu nauczysz Dzieci, że trzeba być ważnym dla siebie samego, że dbanie o siebie jest kluczowe, że umiejętność bycia samemu ze sobą, LUBIENIE SIEBIE to większe szanse na zdrowy związek z drugim Człowiekiem.

Życzę Ci, żebyś umiała zarządzać wyrzutami sumienia. 

Nie, nie mogłaś zrobić lepiej. Powiedzieć inaczej, podjąć innej decyzji. Wtedy zrobiłaś najlepiej, wedle wiedzy w tamtej sytuacji. Wyciągnij wnioski, przyjmij lekcję z pokorą. Idź dalej. Nie zajmuj się rzeczami, na które nie masz wpływu – zamartwianie się to strata czasu.

Życzę Ci umiejętnego dogadywania się z Ojcem Dziecka, Mężem, Partnerem.

Wbrew obiegowej i niestety powszechnej opinii – On NIE MA CI POMAGAĆ przy dziecku. To nie jest dodatkowy projekt, dorywcza praca, dodatek do życia. ON MA JE WYCHOWYWAĆ. Ma przewijać, karmić, usypiać, zawozić, przywozić, płacić, być. Dokładnie tak jak Ty. Jeśli nie umie – spokojnie wytłumacz, pokaż, rozmawiajcie, uczcie się razem.

Uważaj na wygodny schemat 'o nic nie muszę się martwić’. Ma swoje plusy, ale dziwnym trafem nikt nie wspomina o minusach. Nie obudź się pewnego pięknego dnia z ręką w nocniku – bez pięknego domu, bez kasy, bez pozycji zawodowej, bez możliwości życia 'jak zawsze’. To zimny, nieprzyjemny prysznic, który zdarza się nie tylko na filmach, uwierz.

I na koniec, Droga Mamo, życzę Ci dużo siły podczas podejmowania trudnych decyzji.

’Jakoś to będzie’ jest najgorszym wyborem.

Być może myślisz, że utrzymywanie Rodziny w obecnym kształcie – za wszelką cenę – ma sens. Może uważasz, że Dzieci 'muszą mieć ojca’ i to jest priorytet. Płacisz za to słuchaniem epitetów, byciem na końcu listy ważności, tolerowaniem dziwnych zachowań. Płacisz często dużo więcej. Teraz.

Zapominasz, że Twoje Dzieci też za to zapłacą, ale w przyszłości. One obserwują bardzo nieprawidłowy schemat, wiesz? Dla nich to taki standard, być może będą bezwiednie powielać go w przyszłości. Masz tego świadomość? Chcesz, żeby Twoja Córka żyła w takim układzie?

Dobrze się zastanów i podejmij kroki jeśli jest źle. Będzie Ci ciężko, owszem, ale z czasem będzie lepiej. Najtrudniej jest zacząć. Jeśli nie masz wsparcia u najbliższych – poszukaj pomocy na zewnątrz. Znajomi, przyjaciele, terapeuci, ośrodki pomocy. Działaj, nie trać czasu. Ratuj Dzieci.

Droga Mamo, życzę Ci uśmiechu, więcej snu i spokoju, nawet gdy Ci ciężko.

Pamiętaj, że to minie. Nawet gdy czasem myślisz, że nie dasz już rady. WSZYSCY tak mamy. Czasem nie mamy siły wstać z podłogi. Nie da się być Supermenką 24/7. Każdy z nas ma czasem lepszą, czasem gorszą formę. Korzystaj z lepszej, zaakceptuj gorszą jeśli nie trwa zbyt długo. Zrób badania, odwiedź specjalistę, jeśli nie dajesz już rady i trwa to od dawna. Dbaj o siebie. Maskę tlenową zakładasz w samolocie najpierw sobie, prawda…?

I pamiętaj, że niezależnie od tego, co mówią inni, niezależnie od tego czy mogłaś lepiej, co by było gdyby – nie rozpamiętuj, nie porównuj siebie do innych. Odpuść, pogódź się i idź dalej, do przodu.

Jesteś wystarczająco dobra.

Jesteś NAJLEPSZĄ MAMĄ NA ŚWIECIE.

kaszka dla niemowląt

FAK of The Year – grudzień.

Ostatnia w tym roku nominacja do nagrody FAK of The Year leci do kaszek NESTLE. Oberwie się też Bobovicie.

Ale jak to? Przecież to dla niemowląt po 4 mies.!

 

kaszki dla dzieci

Komunikacja.

 

Szczerze mówiąc nawet nie chce mi się odwracać opakowania i czytać czegokolwiek, wystarczy mi front: 

  • po 4 miesiącu życia,
  • wspomaganie odporności dzięki dodatkowym składnikom.

 

Fakty.

 

Skład podstawowy to mąka ryżowa (prawie 82%) i cukier (!). Do tego różne dodatki. Kaszka jest malinowa, płatków malinowych 2.2%, z tym, że płatki to nie maliny. Płatki to maliny z maltodekstryną i skrobią.

 

kaszka dla niemowląt

 

Tabela.

 

Zawartość cukrów prostych 16 g na 100 gramów kaszki.

Kaszki dla niemowląt.

Kaszki z napisem „po 4 mies.”

 

kaszka dla niemowląt

 

Oczywiście jest to całkowita zawartość cukrów, zatem są tam też cukry pochodzenia naturalnego. Problem w tym, że mąka ryżowa zawiera jakieś 0.2g cukrów na 100g produktu.

FAK of The Year.

Czy sól i cukier są polecane jako dodatek do żywności dla niemowląt? Raczej średnio.

Cukier dodany, a konkretnie jego nadmiar, jest źródłem wielu problemów zdrowotnych. 

Dzieci naprawdę nie potrzebują cukrów dodanych w żywności. Można spokojnie zastąpić je owocami, już w pierwszym roku życia – w drugim półroczu dziecku można wprowadzać owoce, najlepiej równolegle z karmieniem piersią.

 

Produkt dla NIEMOWLĄT?

 

Jak to, kurwa, jest, że przy tej całej naszej wiedzy, przy całej dbałości o życie i zdrowie niemowlaka ktoś lekką ręką i bez mrugnięcia okiem zatwierdza skład produktu z napisem „po 4 mies.” na froncie, gdzie  jest taka dosypka cukru, że total na 100g wynosi 16g. 

Jestem również bardzo ciekawa, jak dodatkowa porcja cukru będzie wpływała na naturalną odporność niemowlaka już po 4 miesiącu, bo z tego co ja wiem to cukier ma się do odporności raczej tak średnio.

Oczywiście nie tylko nestle dodaje cukier do kaszek dla niemowląt „po 4 mies.” . Robi to też np. nutricia.

 

kaszka dla niemowląt

 

kaszka dla niemowląt

 

Tyle, że Bobovita zawiera 8.6 g cukrów na 100g kaszki. Nestle niemal 2 x więcej.

 

kaszka dla niemowląt

 

Spokojnie znajdziesz kaszki dla niemowląt BEZ DODATKU CUKRU i raczej właśnie takich bym szukała, natomiast wszelkie docukrzone i dosolone produkty omijałabym szerokim łukiem.

Pamiętaj, że jeśli przestaniesz kupować określone produkty, one po jakimś czasie znikną z rynku. 

I właśnie tego tym kaszkom życzę. Jak najszybciej.

dzieci

Nie truj siebie, nie truj dzieci.

Lato. Sezon grillowy w pełni. Co wrzucasz na ruszt? Co dla dzieci? Kiełbaski? Paróweczki? Karkóweczka z tacki? Gotowa, przyprawiona, zapakowana – luksusowo. Wystarczy otworzyć opakowanko i przypiec. Na różowo? Na czarno? Poczęstujesz tym swoje dziecko?

To jest złe. Tym bardziej dla dzieci.

Spalone na węgiel czy nawet lekko przypalone mięso jest szkodliwe. Palone na ognisku kiełbachy są szkodliwe. Opiekane w ogniu grilla mięsa są szkodliwe. A wszystko przez zestaw tych cudownych substancji, wśród których są WWA (wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne), które razem z setkami innych substancji tak bardzo nam smakują, ale niestety są naprawdę szkodliwe.

Plus mięso.

Tak, ma znaczenie co wrzucisz na grilla. Jeśli kupujesz produkt dla dzieci, możesz się srogo zdziwić. Przykładowo to coś, zawiera zaledwie 54% mięsa. Reszta to długa historia o niczym.

 

dzieci

 

dzieci

 

Tu kolejna ciekawostka – kabanosiki drobiowe – w domyśle dla dzieci. A w składzie bęc! Oprócz oczywistości – tłuszcz zwierzęcy. Czyli coś, czego Twoje dziecko TOTALNIE NIE POTRZEBUJE w swojej diecie. Tak jak dodatkowej porcji azotynu sodu.

 

dzieci

dzieci

 

A może masz ochotę na domowego hamburgerka z rusztu…?

 

dzieci

 

Ale tak serio hamburgerka czy MOM z wodą, olejem i bajerami…? To chyba trochę taka parówka w kształcie hamburgera, jak myślisz?

 

dzieci

 

Jak żyć?

  1. Wybieraj warzywa – warzywa też można grillować. NAPRAWDĘ!
  2. Jeśli kochasz mięso – kupuj prawdziwe i chude mięso od dobrego dostawcy oraz przyprawiaj samodzielnie naturalnymi składnikami i warzywami.
  3. Nie pal produktów na węgiel. Możesz przecież używać tacek lub specjalnych naczyń.
  4. Nie opiekaj w ogniu, raczej nad rozżarzonym materiałem lub na grillu elektrycznym.
  5. Jeśli musisz kupić jakiś produkt – kup coś z lepszym składem. Jak musi być mięso dla dzieci, kup chudy kawałek i duś z warzywami w odpowiednim naczyniu na grillu lub zrób dziecku kanapkę z plasterkiem wędliny z wysoką zawartością mięsa i bez konserwantów + zaproponuj do tego grillowane warzywa w postaci szaszłyka i banana bio z grilla na deser.

 

dzieci

 

Jeśli chcesz wiedzieć więcej:

Jeśli chcesz dowiedzieć się jak wybierać parówki zajrzyj tu (klik).

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat odżywiania się dzieci i niemowląt, zajrzyj tu (klik).

FAK of The Year

FAK of The Year – Lipiec

Lipcowa nominacja do nagrody FAK of The Year trafia do Family Fish – Figurki Rybne. Za to, że producentowi chyba coś się pomyliło jeśli chodzi o własne produkty. 

 

FAK of The Year

 

Na opakowaniu ślicznie uśmiechnięte dzieci, cudne info o „naturalnym smaku” i braku syfu – ok.

Niestety prostego surowca rybnego jakim jest filet – zabrakło. Dzieci dostaną 65% farszu rybnego, z którego to 80% stanowią mechanicznie odkostnione produkty rybołówstwa (tu mielone mięso z plamiaka). Plus panier oczywiście. 

 

FAK of The Year

 

Jasne – nie ma co siać paniki – ryba to ryba. Ale ciekawe jest, że firma ma w portfolio piękne paluszki z fileta – w składzie 65% fileta jak Bóg przykazał, proste opakowanie i super! Ale dla dzieci niestety fileta zabrakło. 

 

FAK of The Year

 

Tak, cena jest inna – niższa o ok 1.5-2pln. Czasem mielone jest tańsze od fileta. I wiadomo, że wymyślne kształty łatwiej zrobić z papki, a najlepiej z pasztetu ale kurde czy rzeczywiście o kształty tu chodzi czy raczej o to, żeby dzieciak zjadł w końcu tę cholerną rybę? Przecież kształt kotleta można dobrać pod rodzaj ryby. Inni producenci jakoś dają radę.

 

ryba abramczyk

 

Kurczę, mnie się zawsze wydawało, że jak coś jest dla dzieci – a zarówno kształt jak i foto na opakowaniu sugeruje, że jest to produkt dla dzieci – to musi być top of the top. 

Ale nie.

Niestety wielu producentów przeróżnych produktów dla dzieci (np. nabiału, płatków) ma totalnie w dupie jakiekolwiek zalecenia czy wytyczne. Z resztą wystarczy spojrzeć na FAK of The Year z poprzednich miesięcy (kliknij tu). Ba! U niektórych producentów zdarza się syf do tego stopnia, że proszę rodziców aby omijali półki z jedzeniem dla dzieci bardzo szerokim łukiem.

Przyznam, że %$&* mnie trafia, jak widzę takie sytuacje i mam zamiar po kolei obnażać tę idiotyczną HIPOKRYZJĘ wszechobecną w produktach dla dzieci. Bo jeśli dorośli dostają jedzenie, a dzieci popłuczyny albo przesłodzony syf, jest to żenująca hipokryzja – nazywajmy rzeczy po imieniu.

Gwoli ścisłości, tu powinien znaleźć się równolegle ten produkt, który dla mnie ma również dramatyczny skład:

 

 

A wracając, w tajemnicy powiem, że jak rodzic sam je ryby, to od małego proponuje też rybę dziecku. A jak się dziecko od małego nauczy albo jak się nie nauczy ale latami obserwuje jedzenie ryby w domu, to zwykle w końcu samo zacznie jeść. Ciężko jest wyskoczyć młodemu nagle z rybą – bo się okazało, że zdrowa – jak nigdy nie obserwował ryb w domu. To trochę jak lądowanie ufo na talerzu. 

Dodatkowo nie polecam podawać dzieciom panierowanych gotowców. Jeśli dziecko jest zbyt małe i nie pogryzie fileta, to z pewnością nie jest w wieku odpowiednim do zjedzenia panierowanych, przetworzonych produktów. Warto kupować tłuste ryby morskie – ich mięso bogate jest w cenne kwasy tłuszczowe niezbędne w rozwoju dziecka, a dodatkowo konsystencja jest na tyle odpowiednia, że można śmiało wmiksować kawałek w dowolny obiadek. RAZ W TYGODNIU.

W przypadku miłości do panierowanych produktów – nigdy nie polecam ich jako standard. Jako urozmaicenie, rzadkość na stole – ok. Ale na pewno nie w nagrodę czy jako niesamowity rarytas.

No bo umówmy się, nie ma co robić z produktów zawierających minimum 35% smażonego pszennego paniera „rarytasów”, prawda?

kaszka

Kaszka dla niemowląt? Dramat.

Która kaszka to dramat? Myślisz, że poleje się krew? Że polecą inwektywy? Że idę na wojenkę z wielkim koncernem?

Jeśli weszłaś tu tylko dla jatki – muszę Cię rozczarować. Moja działalność w internecie to naświetlanie problemów, próba dokonania zmian w myśleniu konsumentów, zwiększenie świadomości, pomaganie ludziom w podejmowaniu wysiłku, jakim jest praca z nawykami.

Nie jestem Wodzirejem Gównoburzy i nie zależy mi na popularności opartej na konfliktach z markami. Nie hejtuję marek, chociaż nie ukrywam, że mam ulubione oraz takie, za którymi nie przepadam (ze względu na słabe składy produktów). Ale w dyskusji ZAWSZE chodzi o konkretny PRODUKT i o to, czy skład jest lepszy czy gorszy, a nie o rzucanie mięsem czy oczernianie marki. Nie interesują mnie clickbaitowe nagłówki i granie na skrajnych emocjach Czytelników. Chodzi o to, żeby się czegoś dowiedzieć, poznać inny sposób widzenia, o to żeby wyłapać błędy i wspólnie zastanowić się nad rozwiązaniem.

Dla mnie liczy się PRAWDA, a celem działań jest ZMIANA. No ale do rzeczy.

O co chodzi?

Na warsztat wzięłam „Porcja zbóż, mleczna kaszka bez dodatku cukru”, która wedle tabeli zawiera 41g cukrów prostych na 100g produktu. Sporo, nawet jak na naturalne cukry.

kaszkakaszka

Podobna kaszka z dodatkiem cukru zawiera ok 24g cukrów (naturalny + dodany) na 100g produktu. Zatem jak to możliwe i która jest lepsza?

kaszkakaszka

O komentarz dotyczący zawartości cukru w „kaszce bez dodatku cukru” poprosiłam Bobovitę, czekam na ich odpowiedź, tymczasem…

Zalecenia zaleceniami, a skład jaki jest – każdy widzi.

Generalnie w produktach dla niemowląt najlepiej W OGÓLE NIE DODAWAĆ CUKRU (ani soli).  Kaszka z dosypanym cukrem to dla mnie dyskwalifikacja. To jest budowanie niebezpiecznego nawyku i to już w pierwszych miesiącach życia. Dziecko chętniej zje słodkie, ale czy warto…?

Jak żyć?

Po pierwsze nie skreślam Bobovity bo nie widzę na razie powodu. Jak się powód znajdzie to dam znać. W rozmowie telefonicznej Pani z Bobovity obiecała odpowiedzieć na moje dość szczegółowe pytania drogą mailową, zatem czekam cierpliwie na rozwiązanie tej zagadki.

Bardzo podoba mi się linia bezcukrowych kaszek, nie tylko Bobovity, ale też innych firm – jest ich już sporo na rynku! Poszukaj, wystarczy wpisać „kaszka bez dodatku cukru” – myślę, że to fajne rozwiązanie jeśli chodzi o błyskawiczny posiłek dla dziecka. Oczywiście można też ugotować płatki czy kaszę i zblendować – super rozwiązanie.

A wracając ogólnie do żywienia niemowląt i kaszek – zawsze wybieraj jogurty, kaszki itp. BEZ dodatku CUKRU.

Nie kupuj herbatek granulowanych, docukrzanych napojów owocowych i innych badziewi. Niemowlę, ale też starsze dziecko, naprawdę nie potrzebuje docukrzania. Więcej w tym temacie przeczytasz w tym tekście (kliknij).

Nie funduj zwiększonego ryzyka chorób swojemu kilkumiesięcznemu dziecku. Tony zabawek i góra pieniędzy nie pomogą później w odwracaniu zmian zdrowotnych i fatalnych nawyków, choćbyś nie wiem jak bardzo chciała.

Bądź „wariatką”, „niszcz dzieciństwo” – z premedytacją.

Nie patrz na przyjaciółki, rodzinę, znajomych. Patrz tylko na swoje dziecko. Widzisz je? Widzisz jego przyszłość? Niech będzie fajna, tak zdrowa jak tylko się da, radosna. Niech będzie BEZ dodatku CUKRU.

FAK of the year

FAK of The Year – półmetek.

FAK of The Year ! 

To nagroda przyznawana za wybitne osiągnięcia marketingowe  w sferze komponowania składu, dizajnu opakowań oraz prezentowanego w mediach przekazu dotyczącego często wręcz magicznych właściwości produktu. Prawda jednak jest taka, że wszystko to najczęściej ma się NIJAK do potencjalnego efektu zdrowotnego całości.

Styczeń – Mlekosmyki Nimm 2.

Nazwa związana z mlekiem, na obrazku 'witaminy dla rodziny’ – czyli prawie mleko z witaminami i to w postaci żelków.

Na odwrocie opakowania pieczątka i odręczny podpis licencjonowanego RZECZOZNAWCY ds. badań składu chemicznego – doktora nauk przyrodniczych. Jest pieczątka i podpis to przecież muszą być dobre!

W składzie głównie syrop glukozowy z cukrem.
Odtłuszczone mleko w proszku (uwaga, uwaga!) 5.5%.

Cukru ponad 50% czyli jakieś 9-10 łyżeczek w paczce. Bo to 90g, a nie 100 – ot taki drobny drobiazg.

Dalszy komentarz jest chyba zbędny – nominacja do FAK of The Year w pełni zasłużona.

FAK of The Year

Luty – Czekomety Mieszko.

W składzie chyba wszystkie popularne 'rodzaje’ dosładzaczy, częściowo utwardzony olej palmowy, aromat. Do tego sformułowania 'pożywny’ oraz 'junior’.

W rzeczywistości jest to spora dawka cukru, nawet jak na takie słodycze.

Wszystko jest dla ludzi, tak. Ale pisanie na produkcie z taką zawartością cukru, częściowo utwardzonym olejem palmowym i stosunkowo niewielką innych cennych składników, że jest 'pożywny’ i dodanie słowa 'junior’ może wprowadzać lekko w błąd niektórych Rodziców, nie wspominając już o Dziadkach, którzy zwykle z wielu względów nie czytają etykiet.

FAK of The Year

Marzec – Mini ptasie mleczko.

Opis na opakowaniu sugeruje lekko, że produkt jest fajnym źródłem wapnia (i mleka) dla dzieci (szkolnych).

W rzeczywistości jest to cukier (49%) w różnych postaciach z dodatkami oraz aromatem i konserwantem.

I o ile do składników jako takich nie będę się przyczepiała bo to jeszcze nie jest niskie dno, to do zawartości węgli już muszę.
Spożywając jedno opakowanko aplikujemy dziecku 5 łyżeczek cukru. Nie każde dziecko ma na co dzień tyle sportu aby to 'wybiegać’ (nie wspominając już o tym, że dziecko wcale nie musi spożywać cukrów prostych dodanych a jak już, to orientacyjnie nie więcej niż 3 łyżeczki dziennie).

Poza tym znam trochę lepsze źródła wapnia niż 5 łyżeczek cukrów prostych dodanych, serio.

FAK of The Year

Kwiecień – Kubuś Waterr Truskawkowy.

Firma nadal upiera się przy nazwie WATERRR, wprowadzającej niezbyt szczęśliwe skojarzenie ze słowem 'woda’ po angielsku (water).

Z pewnością niektórzy nie zdają sobie sprawy z tego, że ten Łoterrr to prawie 16 (SZESNAŚCIE) łyżeczek cukru (1.5L). Naprawdę. Silny zawodnik do wyścigu o FAK of The Year.

Prawdziwy water, drogi kubusiu, ma 0 (ZERO) cukru. Tak, gdybyś nie wiedział. 

2 lata temu opublikowałam List otwarty do Kubusia. Mieliśmy ostrą dyskusję z Producentem, niestety firma nie zgodziła się na publikację. List możecie przeczytać, nadal jest na blogu, o tu (kliknij).

Przez dwa lata Producent nadal leci z brandem, zamiast zostawić zwykłą wodę, którą też ma w ofercie, a przy napojach zmienić. Tak jak słusznie zrobili to inni. No BETON.

FAK of The Year 

Maj – Płatki Oats z żurawiną.

Być może jest to jakiś etap przejściowy między cheerios a owsianką, ale mimo to jak dla mnie przekaz jest niespójny.

Mamy bajeczkę o dobrym beta-glukanie czyli robi się całkiem fajnie i miło.

W składzie ziarna zbóż (68,3%) [płatki owsiane pełnoziarniste (57,9%), mąki pełnoziarniste [owsiana (3,8%), pszenna (3,8%), jęczmienna (2,2%), kukurydziana (0,3%), ryżowa (0,3%)]] i w tym momencie przestaje już być miło.

Dalej mamy litanię (przypominam, że produkt proponowany jest w walce z cholesterolem):
– cukier,
– żurawiny suszone słodzone (całe 6%) [żurawiny, cukier, substancja utrzymująca wilgoć (glicerol), regulator kwasowości (kwas cytrynowy)],
– jest też (a jakże!) syrop glukozowy,
– ekstrakt słodowy jęczmienny oraz
– syrop cukru inwertowanego.

Za mało Ci słodko biedny Człowieku z Wysokim Cholesterolem?

Nie martw się! Jest też

– miód i
– melasa cukru trzcinowego.

Reszty nie chce mi się czytać. Szkoda? Nie sądzę.

A teraz fakty.

Porównajmy zawartość cukrów prostych w Oats ze zwykłymi płatkami za 1.6 pln.

Płatki zawierają ok 1.8g / 100g.
Oats 25.5g na 100g produktu czyli JEDNA CZWARTA tego co sypiesz do miseczki to CUKIER.

Masz wysoki cholesterol? Chcesz beta glukan? Słusznie.
Zatem sypnij kilka łyżek ZWYKŁYCH płatków owsianych (można ugotować na wodzie nawet poprzedniego dnia).
Za mało słodko? Dodaj łyżeczkę miodu (ponad 70% skladu to cukier). A nawet dwie – nie przebijesz oats zawartością cukru w porcji a będzie słodko, gwarantuję. Do tego cenne wartości miodu w gratisie.

Kupujesz oats?
Zastanów się za co płacisz – prawie 60% składu to płatki owsiane, które są całkiem spoko i nie trzeba ich podrasowywać 6 słodzidłami. ZWŁASZCZA jak walczysz z cholesterolem.

FAK of The Year

Czerwiec – Żelki (i gumy) dla dzieci i dorosłych.

Nie ukrywam, że są to moi faworyci do statuetki FAK of The Year. Istna plaga na rynku – magnez, witaminy, bakterie kwasu mlekowego, kwasy omega. Teraz jest moda na 2 w1 czyli kochamy żelki + potrzebujemy witamin. Problem w tym, że osoba dorosła nie ma raczej problemów z odcieniami szarości i zdaje sobie sprawę, że żelki są trochę jak cukierki. A cukierki to CUKIER. I oczywiście możemy oszukiwać samych siebie, że robimy sobie dobrze ale nadal wiemy, że to troszkę jak strzał w kolano. Dzieci (małe zwłaszcza) często postrzegają świat zero-jedynkowo, dlatego tu sytuacja wygląda fatalnie, o czym pisałam wielokrotnie, np. tu (kliknij).

Budowanie u dziecka przeświadczenia, że wysokoprzetworzony produkt wysokocukrowy może w jakimkolwiek stopniu być 'zdrowy’ może mieć bardzo poważne konsekwencje zdrowotne, zwłaszcza, że niektóre żelki czy gumy (apteczne!) mają wręcz TRAGICZNY skład. 

FAK of The Year

Przkładowo Gumy Zizz (Plusssz) to głównie syrop glukozowy z cukrem i częściowo utwardzonymi tłuszczami roślinnymi – bardzo słabo. Producent pisze coś o układzie odpornościowym i za chwilę zaleca do 6 (SZEŚCIU) GUM DZIENNIE! 

 

fak of the year

fak of the year

 

Dla mnie to jest niepojęte, jak można zalecać komukolwiek (a zwłaszcza dziecku) takie dawki cukru tłumacząc, że na coś tam pomogą.

Jak żyć?

Zatrzymajmy ten niebezpieczny ciąg wydarzeń. Nie kupujmy sobie, a już na bank nie kupujmy dzieciom tych ton cukru pod płaszczykiem wartościowych składników. Witaminy, składniki mineralne i inne wartościowe substancje znajdziemy w produktach naturalnego pochodzenia – nie dość, że w tańszej, to jeszcze naturalnej konfiguracji ułatwiającej czasami wchłanianie oraz bez dodatku kosmicznych ilości cukru, syropu (oraz tłuszczów utwardzonych), których permanentny nadmiar w naszej diecie kończy się zazwyczaj w gabinecie lekarskim i/lub u psychologa.

Półmetek.

Co dalej? Ciąg dalszy FAK of The Year – jak zwykle nominacja raz w miesiącu. Pytanie do producentów czy zrobią cokolwiek w temacie? Kubuś wprowadził nowe opakowania zwykłej wody – butelki dla młodszych i starszych dzieci. A reszta? Przekonamy się za kilka miesięcy.

żłobek

Żłobek – zobacz co je Twoje dziecko.

Bulisz za prywatny żłobek.

NIEMAŁO.

A może udało się z państwowym? Jadłospis gdzieś wisi, chyba jest ok. Czasem nawet ma jakąś pieczątkę dietetyka – czyli wygląda nieźle.

Tak myślisz?

No to teraz patrz.

  • wszechobecna żywność przetworzona – płatki śniadaniowe, napoje, słodzone jogurty i pseudo jogurty, ciastka z fatalnym składem itd. – brak normalnego jedzenia (np. płatków owsianych, jaglanych, jogurtów naturalnych, kaszy jaglanej, WODY do picia),
  • przypalone, smażone, tłuste potrawy – kompletnie nie nadające się dla starszych dzieci, a już na bank nie dla żłobkowych,
  • produkty niskiej i bardzo niskiej jakości – np. wędlina z niską zawartością mięsa, dżem z fatalnym składem itd.,
  • faktyczny jadłospis niezgodny z podanym na kartce, np. było napisane „jogurt”, dzieci dostały przecukrzony deser wyglądający jak jogurt (tak, ten truskawkowy za 59 groszy).

Do tego jedzenie totalnie niedostosowane dla tych najmłodszych dzieci (żłobek) – np. kawały ogórka kiszonego ze skórą, twarda fasola, papryka ze skórą w sporych kawałkach, niepokrojona kapusta kiszona, chleb z pestkami i ziarnami (np. duże kawałki soi) itd. – dla starszego dziecka może nie stanowić to problemu, dla młodszych – tu bywa różnie,

To tylko przykłady moich zastrzeżeń z nalotów na jeden z prywatnych żłobków (zdjęcia mają słabą rozdzielczość i nie zawsze widać problem – były robione ukradkiem).

żłobekżłobekżłobekżłobekżłobek

[Spalone racuchy]

Tu powinno być zdjęcie spalonych, ociekających tłuszczem racuchów ale gdzieś mi uciekło. Jak znajdę to dodam do tego wpisu.

To są autentyczne zdjęcia, które zrobiłam jakiś czas temu (żłobek – jeden z prywatnych w Trójmieście). Każdej z tych potraw próbowałam sama. Większość posiłków nie nadawała się dla małych dzieci (żłobek), niektóre były słabe również dla przedszkolaków, a kilku nie podawałabym nawet dorosłym.

Co na to dyrekcja?

Na moje pytanie dotyczące jedzenia (i powyższe uwagi) Pani Dyrektor powiedziała, że mają wspólne jedzenie z przedszkolem i „tak wyszło”. 

Poza tym popularną odpowiedzią jest „bo dzieci nie chcą tego jeść”. Czy wszystkie dzieci w wieku żłobkowym nie chcą jeść prawdziwego jedzenia i pić wody? Dlatego cała grupa dostaje napoje CODZIENNIE do picia? Jakie to jest słabe.

Czy da się coś zmienić?

Czasem dostaję maile od Czytelników z opisem sytuacji, czasem z menu, jedna z Czytelniczek poprosiła mnie wczoraj o pomoc bo wchodzi na drogę sądową z jedną z placówek prywatnych, która ewidentnie wprowadza rodziców w błąd. Dla niej próby negocjacji zakończyły się usunięciem dziecka ze żłobka – to jest NIENORMALNE. 

Da się.

Zanim zapiszesz dziecko do przedszkola czy żłobka – zobacz menu, zajrzyj do kuchni jeśli masz możliwość.

Moja interwencja w jednym z państwowych przedszkoli w Trójmieście odniosła pozytywny skutek. Pani Dyrektor była otwarta na zmiany, zastrzegła, że mają ograniczony budżet ale że się POSTARAJĄ. I wiecie co? Naprawdę się udało. Wiedziałam, że nie uda się przeforsować wszystkich zmian ale byłam pod wrażeniem, że zrobili sporo w granicach swoich możliwości. CZYLI DA SIĘ. Nawet w państwowej placówce. Są prywatne żłobki i przedszkola gdzie jadłospis jest fenomenalny, poszukaj.

Co mogę zrobić?

Sprawdzaj, kontroluj, pytaj, rozmawiaj – nie poddawaj się. W ostateczności samodzielnie przygotowuj posiłki lub możesz zawsze zabrać dziecko z placówki – to są trudne rozwiązania, wiem. Plus oczywiście zgłoś sprawę odpowiednim władzom w swojej miejscowości lub nagłośnij temat. Nawet jeśli to mała miejscowość. Jeśli wszyscy będą siedzieć sicho – nic się nie zmieni.

Pamiętaj.

Pierwsze 36 miesięcy w życiu Twojego dziecka to takie trochę „programowanie żywieniowe”. Ten okres będzie rzutował na całe życie Twojej Pociechy. Zrób wszystko co w Twojej mocy, żeby uniknąć błędów żywieniowych – nie kupuj przesłodzonych produktów, fastfoodów, kolorowych napojów – generalnie stawiaj na żywność nieprzetworzoną jak najczęściej. Na spróbowanie czy na zasadzie pokazania jakiegoś dziwoląga – tak. W razie awarii czy sytuacji wyjątkowej – tak. Ale nigdy w standardzie. 

Prywatne żłobki to szersze pole do popisu. W Państwowych też da się coś zrobić, ale potrzebne są chęci.

To co jest dla mnie najsmutniejsze, to totalne zlanie tematu ciepłym moczem w niektórych placówkach. Władze czasem mają w dupie – jest wspólna kuchnia i tyle. Albo na kartce wisi co innego, a dzieci dostają co innego. I o tyle o ile mogę jeszcze zrozumieć związane czasem ręce w placówkach państwowych (co też jest dla nie realnym dramatem), kompletnie nie rozumiem samowolki w prywatnych żłobkach. Kiedy ludzie w końcu zrozumieją, że dzieciom (zwłaszcza tym malutkim) NIE WOLNO DAWAĆ BYLE CZEGO DO JEDZENIA? Strasznie mi szkoda tych Maluchów.

Takie działania są niedopuszczalne i jeśli widzisz problem – nie czekaj. Jeśli potrzebujesz pomocy – pisz, podpowiem, pomogę na tyle ile mogę.

Pora coś z tym zrobić. TERAZ. 

 

dziecku

Nie kupuj dziecku gówien w nagrodę.

Kiedy mogę dać dziecku kolorowy jogurcik? A paróweczkę?

Takie pytania dostaję codziennie. Odpowiadam zwykle zgodnie z prawdą „nigdy” albo „to zależy”. Ponieważ rynek produktów dla dzieci działa na mnie jak płachta na byka – rzuć okiem na kilka uwag ogólnych. O parówkach było już kiedyś (kliknij jak chcesz przeczytać), dziś o innych fast-foodach.

Zastanów się co kupujesz.

Dajesz dziecku żelki z witaminami? Ciastka z tłuszczem utwardzonym? Słabo, a raczej dramat. A może popularne jogurciki smakowe w kolorowych kubeczkach? A może wszechobecne musy owocowe? Może słodkie serki homogenizowane? Też nie najlepiej.

Jeśli totalnie nie patrzysz na skład, tylko jak leci – bierzesz z półki wszystko co z napisem „dla dzieci” – dobrze się zastanów, bo za kilka – kilkanaście lat, Twoje dziecko może przyjść do Ciebie z pytaniem 'dlaczego?’. Co mu wtedy odpowiesz?

Kiedy zaczyna się edukacja żywieniowa?

Jeśli myślisz, że w szkole czy w przedszkolu – grubo się mylisz. Edukacja zaczyna się w łonie matki. Jeśli jesteś w ciąży ale odżywiasz się raczej słabo – najwyższa pora aby coś zmienić. Dziecko zaczyna przyzwyczajać się do pewnych smaków już na etapie bezpiecznego oczekiwania w brzuchu Mamy. Wiesz co to jest programowanie żywieniowe? Pierwsze trzy lata w życiu dziecka to czas na przygotowanie organizmu i zbudowanie właściwych nawyków żywieniowych. W przedszkolu jest już za późno, a w szkole dochodzi presja grupy, z której ciężko wyjść nie mając racjonalnych argumentów w zanadrzu podczas przeciętnej pyskówki.

Ojej, ale dlaczego nie dawać żelków, kolorowych serków i jogurcików?

Przecież nabiał jest zdrowy! Nabiał być może tak, nabiał z rafinowanych cukrem lub syropem glukozowo-fruktozowym już niekoniecznie. Żelki to słodycze, a nie źródło witamin. Witaminy są np. w warzywach.

Ale przecież dziecko POTRZEBUJE cukru!

Serio? Ale ile dokładnie? Cukrów prostych czy złożonych? A ile dodanych? A ile czasu dziennie Twoje dziecko spędza na świeżym powietrzu? No właśnie. Cukrów dodanych może śmiało być ZERO. Tak. Cukrów prostych naturalnego pochodzenia – ułamek całości, bo stawiamy na węglowodany złożone. Dziecko potrzebuje węglowodanów złożonych, może spokojnie spożywać trochę cukrów prostych naturalnego pochodzenia, może spokojnie jeść naturalny cukier obecny w jogurcie czy świeżych owocach – byle z umiarem. Cukrów dodanych NIE potrzebuje.

No to ile mogę maksymalnie podać?

Przyjmij sobie, że w przeciętnym przypadku cukry dodane przewidziane są dla dzieci w maksymalnej ilości (to wartość baaardzo ogólna i uśredniona) około 3 łyżeczek dziennie (15 g). TRZECH. Paczka żelków to około 10 łyżeczek (50 gramów). Cukrów prostych naturalnych można zjeść trochę więcej – najlepiej w postaci świeżych owoców i warzyw, a nie soków czy musów.

Przecież musy to same owoce!

Zgoda. Ale musy to przetworzone owoce. Mus NIGDY nie zastąpi owocu. Nawet jeśli mają podobną zawartość cukru w porcji – owoc bogaty jest witaminy i składniki mineralne nie poddane obróbce. 

No to już najlepiej nic nie jeść!

Jeść ale z umiarem. Jeść ale nie budować idiotycznych nawyków. Kolorowy kubeczek słodkiej brei nie dostarczy wyłącznie cennych składników – dostarczy również cukru. Niepotrzebnie. Kolorowy mus pokazuje, że owoce czy warzywa nie są niezbędne – wystarczy słodka papka. A to nie jest prawdą.

Coś jeszcze?

Urozmaicenie jest dobre. Czasami wychodzenie poza schemat jest dobre. Sporadyczne ekscesy są dobre. Uśmiech i radość z jedzenia są dobre.

Codzienny nadmiar cukru i tłuszczów utwardzonych jest zły. Brak lub niewielka ilość warzyw – są złe. Słodkie papki zamiast naturalnych nieprzetworzonych produktów są złe. Żywność przetworzona jako codzienny standard jest zła. Nagradzanie i karanie jedzeniem JEST FATALNE. Nie wgrywaj fatalnego oprogramowania w głowę swojego dziecka – słono za to kiedyś zapłaci.

Jak żyć?

Raz na jakiś czas – ok. Czemu nie? Codziennie jako standard, nawyk, przyzwyczajenie, rytuał – NIE! Pokaż dziecku, że jogurt lub serek naturalny (!) można wzbogacić owocami ŚWIEŻYMI, orzechami, może łyżeczką miodu, sezamem, siemieniem lnianym itp. – w zależności od wieku.

I na litość boską NIE KUPUJ DZIECKU GÓWIEN W NAGRODĘ! Żelki w nagrodę? Ciastka z utwardzonym tłuszczem w nagrodę? Hamburger w nagrodę? Badziew wyglądający jak jogurt w nagrodę? W nagrodę dostaje się NAGRODY, a nie gówna. Jeśli chcesz wprowadzić element zaskoczenia – powiedz, że „dla odmiany”, „na spróbowanie”, „na trasie łatwiej jest zjeść to, ale to wyjątkowa sytuacja” itd.

Tak, zgadzam się, te fast-foody dziecięce czasem bardzo się przydają, ale niech „czasem” pozostanie „czasem”, a nie „codziennie”.

Buduj dobre nawyki od urodzenia.

Jeśli jesteś świadomym Rodzicem – pamiętaj, że edukacja żywieniowa zaczyna się od samego początku. Niemowlak nie potrzebuje docukrzanych herbatek, ciastek, musów i słodkich serków w kolorowych opakowaniach. Niemowlak potrzebuje mleka z piersi, przytulić się i w kimę. A następnie w ramach rozszerzania diety po 6 miesiącu – dobrego, prostego jedzenia bez cukru dodanego. Jeśli nauczysz dziecko jeść jogurt naturalny – będzie jadło jogurt naturalny. Jeśli nauczysz picia wody – będzie piło wodę. Jeśli sama jesz byle co i nauczysz picia i jedzenia gówien w ładnych opakowaniach – będzie piło i jadło gówna – bo tak to działa.

Nie daj robić z siebie idioty.

Nadmiar cukru jest niekorzystny na każdym etapie naszego życia. Zbywamy temat tekstami typu: przecież nic się nie dzieje, przecież jestem szczupła, przecież dziecko normalnie wygląda, nie można sobie wszystkiego odmawiać, przecież tak ładnie prosi. Nie nabieraj się na to, że reklamowali coś w telewizji, że przecież napisane 'dla dzieci’, że kolorowe opakowanie, że stoi na półce w aptece. To często jedynie MARKETING, bo musi nastąpić SPRZEDAŻ, nic więcej.

Buduj w dziecku siłę.

Jeśli robisz w mózgu dziecka bazę wiedzy na temat zdrowego odżywiania – będzie mu łatwiej oprzeć się presji grupy podczas urodzinek lub przerwy w szkole. Dajesz mu oręże do głupkowatych dyskusji, których wszędzie pełno.

Ale wiesz co? Nie martw się tym, że dookoła banda ignorantów, Twoje dziecko doskonale sobie poradzi. To Ty masz rację ładując spory wysiłek w wychowanie i kształtowanie prawidłowych wzorców dotyczących jedzenia. Czasem jest ciężko, wiem. Ale to Ty będziesz czuła radość i odetchniesz z ulgą za parę lat, gdy wiele Twoich koleżanek będzie załamywało ręce. I to właśnie Ty usłyszysz „dziękuję” zamiast „dlaczego”.

 

 

 

_________________________

Ps. Jeśli uwagi ogólne to dla Ciebie za mało – rzuć okiem na profil @doktorania na Facebooku i Instagramie – tam sporo szczegółowych informacji oraz zdjęcia produktów.

Kategorie: Dzieci, Wyróżnione