10 produktów, które poprawią skórę lepiej niż kosmetyczka.

Możesz wydawać kupę kasy na wizyty i kosmetyki ale jeśli nie idzie za tym prawdziwa dbałość o skórę – nic z tego nie będzie. Na szczęście są produkty, które szczególnie warto spożywać bo poprawią skórę szybko i skutecznie. Większość z nich jest tania i powszechnie dostępna, W PRZECIWIEŃSTWIE do zabiegów, suplementów i kremów specjalistycznych.

1. Woda.

Nie ma nic gorszego dla organizmu (również skóry) niż niska podaż płynów. Ale nie w postaci napojów gazowanych lub innych produktów zawierających cukier, który przyspiesza starzenie się skóry. Zwykłej wody nie zastąpi nawet najdroższy nawilżający krem. Pamiętajcie też, że picie wody podczas upałów jest szczególnie istotne w przypadku małych dzieci i kobiet w ciąży – po jakości skóry (np. wysuszone usta) możemy łatwo poznać, że wody w organizmie brakuje.

2. Żółte, czerwone, pomarańczowe warzywa.

BETA-KAROTEN: zapamiętaj tę nazwę bo to absolutny numer jeden jeśli chodzi o pielęgnację skóry. Zmniejsza wrażliwość na promieniowanie UV, chroni przed powstawaniem plam i przebarwień skóry, opóźnia procesy starzenia, wspomaga także pielęgnację cery trądzikowej. MUSTHAVE bez dwóch zdań!

3. Awokado.

Produkt dla zabieganych. Tłuszcz, witaminy, potas wspomagający krążenie krwi i układ nerwowy – wszystko doskonale wpływa na jakość skóry.

4. Zielone warzywa liściaste.

Zawierają witaminy oraz składniki przeciwzapalne i detoksykujące – wszystkie te substancje doskonale poprawią skórę, zwłaszcza cerę.

5. Orzechy, migdały, pestki.

Cenne tłuszcze, witaminy z grupy B – przeciwdziałają procesowi glikacji (upraszczając: cukrowemu atakowi), spowodowanemu m.in. spożywaniem nadmiaru cukru w diecie, sprzyjają też ujędrnianiu i uelastycznianiu skóry.

6. Pestki dyni.

Obowiązkowa pozycja dla zestresowanych. Oprócz tłuszczu i witamin z grupy B – wysoka zawartość magnezu, którego może takim osobom szczególnie brakować. A jak wiadomo złość (i stres!) piękności szkodzi.

7. Olej lniany i/lub tłuste ryby.

Nawilżający wpływ dobrych tłuszczów z grupy NNKT (niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe) jest nie do podrobienia! Poprawią skórę lepiej niż najdroższy odżywczy krem.

8. Pełnoziarniste produkty.

Błonnik przedłuża odczuwanie sytości po jedzeniu (sprzyja odchudzaniu), ułatwia usuwanie z organizmu toksycznych resztek oraz jest źródłem antyoksydantów. Przyjaciel skóry.

9. Płatki owsiane.

Kolejny produkt dla zabieganych – błonnik, witaminy z grupy B, beta-glukan obniżający poziom cholesterolu itd. Jeśli lubicie produkty 10 w 1, płatki owsiane należą do tej grupy.

10. Jagody i/lub aronia.

Witaminy oraz wysokie dawki antyoksydantów spowalniających procesy starzenia organizmu (a także zapobiegających rozwojowi chorób określanych jako cywilizacyjne), nasze polskie superfoods – absolutny MUSTHAVE dla skóry!

Fajnie iść czasem do fachowca, który zadba o naszą skórę, ale samemu też musimy troszczyć się o jej wygląd. Na szczęście są produkty, które wbrew pozorom nie kosztują dużo, a ich spożywanie znacząco poprawia jakość skóry. Możecie być pewni, że szybko się Wam odwdzięczy, bo skóra bardzo lubi jak się o nią dba.

List otwarty do Kubusia.

Drogi Kubusiu!

Dlaczego robisz nam wodę z mózgu?

Jeszcze soki z zagęszczonych cieczy byłam w stanie przeboleć ale obecna ekspansja 'zbożowych’, 'maślanych’ i 'mlecznych’ cudów zaczyna mnie irytować. Prawie każdy twój produkt trafia na mój instagram, a uwierz – nie jest to dobry znak.

Umówmy się – słodycze to słodycze. Kupujemy je w konkretnym celu. Nie kupujemy ich aby uzupełnić niedobory witamin lub składników odżywczych i niech tak zostanie. Nie uczmy naszych dzieci, że słodycze mogą mieć jakiekolwiek nawet śladowe wartości prozdrowotne. Jeśli mają to super, ale założenie odpuśćmy.

Nie pisz na opakowaniu '8 zbóż i mleko’ jeśli dodajesz jakieś śmieszne cyferki typu 2.4% mleka w proszku albo 'ciasteczka maślane’ i bęc! 1.9% masła. Nie uczmy dzieci, że ’water’ (napisałeś sprytnie 'waterrr’ – wow! Niebywały sukces marketingowy!) znaczy woda z cukrem (tak, wiem, że masz też zwykłą wodę). Nie wspominając o tym, że butla Play ma prawie 8 łyżeczek cukru, a mała buteleczka GO ponad 6.

Polska już w tej chwili zaczyna przodować w wybranych rankingach otyłości wśród dzieci, nie wiesz przypadkiem dlaczego?

Cukier jest potrzebny – zaraz rykniesz. Tak, oczywiście, że jest! Zwłaszcza szalejącym na powietrzu dzieciakom!

A teraz pokaż mi ile spośród kupujących taką butlę z 8 łyżeczkami cukru idzie grać na boisku, a ile na telefonie/ tablecie/ PS/ kompie.

Jak Ci się nie podoba to nie kupuj – powiesz obrażony. Owszem, ja nie kupuję ale leżysz zwykle na dolnych półkach tak, aby dzieci mogły same po ciebie siegnąć, a nie wszystkie maluchy dadzą sobie wytłumaczyć, że mleko, masło i różnorodność zbóż mogą być głównie na opakowaniu.

Są też piękne frazesy, na które nabierają się zabiegani rodzice. Czytajcie składy – powiesz. Ale jak tu czytać malutkie literki po 8h przy kompie, mając ciężką torbę z jednej strony oraz wyjącego przedszkolaka z drugiej? Trzeciej ręki brak.

Z resztą każda osoba kupująca produkt przeznaczony dla dzieci wychodzi z założenia, że powinien być on najlepszej jakości. Czy nadmiar cukru, oleje utwardzane i różne ulepszające bajery to serio takie rarytasy? Nawet do durnego musu owocowego dodajesz aromaty.  Po co?

Tak btw., ciekawe jaki jest procentowy udział mąk w zbożowych tabliczkach. Chyba mam złe przeczucia widząc w składzie kolejne niepotrzebne dzieciom dodatki, np. difosforany.

Nie da się inaczej – krzykniesz. Da się, ale trzeba chcieć. Dlaczego do jasnej cholery nie wpadniesz na pomysł promowania warzyw pięknymi opakowaniami i zgodnymi z prawdą hasłami o zdrowiu?

Demonizuję i przesadzam? Pojedź do dowolnego gimnazjum w Polsce. Zobacz ile dzieci ma nadwagę.

Dzieci. Mają nadwagę! Programowanie chorób od małego. Dlaczego? To się nie mieści w głowie!

Pamiętasz ile dzieci z podstawówki miało nadwagę 20-30 lat temu? Pewnie – rozwój technologii, telefony, tablety. Ale gdyby grał żrąc brokuły toby nie przytył – gwarantuję.

Ale, że co – nie można promować warzyw pięknymi opakowaniami i zgodnymi z prawdą hasłami o zdrowiu?

Powiem ci w sekrecie, że obserwuję polski rynek spożywczy bardzo uważnie i wiem, że producenci wprowadzają produkty z warzywami. Są już chrupki kukurydziane z marchewką, chrupki zbożowe z marchewką i pomidorem – będzie tego coraz więcej.

Ludzie dorośli nie są aż tak głupi, prędzej czy później skapną się co jest dobre, a co nie. Ale szkoda małych dzieci. One nie potrafią czytać, a budowanie złych nawyków od pierwszych lat życia przyniesie w przyszłości straszliwe żniwo.

Ale ciebie to nie dotyczy. Twoje dzieci nie żrą utwardzanych olejów roślinnych tylko pyszny zdrowy miodek naturalny więc możesz mieć resztę w dupie.

Nie masz w dupie? A chcesz wzorować się na zagranicznych potentatach mających dobro dzieci wyłącznie na plakatach i opakowaniach? Czemu nie zatrudnisz speca od zdrowego żywienia i nie zmienicie składów na jeszcze bardziej przyjazne dzieciom? To ogromna szansa dla Ciebie.

Wiedz, że idzie nowe, lepsze. Sądząc po moich profilach w mediach społecznościowych, komentarzach oraz prywatnych wiadomościach – powiększa się armia ludzi, którzy nie wyrażają zgody na robienie z siebie idiotów. Którzy żyją świadomie i tę świadomość przekazują następnemu pokoleniu. Którzy nie mają ochoty na 'bylejakość’. 

Bo dobra jakość nie zawsze jest kwestią ceny ale zawsze jest kwestią mózgu, czego i tobie życzę.

Bez poważania jak na razie ale wszystko w twoich rękach. A właściwie łapach.
Doktor Ania

10 'zdrowych’ produktów, przez które nie możesz schudnąć.

Follow my blog with Bloglovin


Oto kilka produktów, przez które nie możesz schudnąć, których nadmierne spożycie może przyczynić się wręcz do wystąpienia nadwagi. Plus ewentualne zamienniki.

1. Śmietana/ śmietanka.

Do zup i innych potraw, do owoców, dipów, sosów, kawy, deseru etc.- bomba kaloryczna (10-30% to tłuszcz), nie pozwala schudnąć. Zamiennik: naturalny jogurt grecki 0% tłuszczu, do kawy: mleko roślinne (owsiane, orzechowe, migdałowe itp.).

2. Jogurty owocowe.

Kilka łyżeczek cukru w małym kubeczku. Zamiennik: jogurt naturalny + owoc/ łyżeczka naturalnego miodu.

3. Pasteryzowane soki owocowe z soku zagęszczonego, wody smakowe.

Kilka łyżeczek cukru w szklance. Zamiennik: woda, rozcieńczony sok, woda z łyżeczką miodu naturalnego, domowa lemoniada.

4. Gazowane napoje z dodatkiem herbaty lub soku.

Nawet 7 łyżeczek cukru w szklance. Zamiennik: domowa herbata mrożona, lemoniada na wodzie gazowanej, ewentualnie napoje słodzone stewią.

5. Zbożowe ciastka.

Czyli cukier + tłuszcz. Zamiennik: zdrowych ciastek w zwykłym sklepie praktycznie nie ma. Najlepsze są domowe wersje, ewentualnie wafelki ryżowe.

6. Batony muesli.

Czyli cukier + tłuszcz. Zamiennik: dostępne są batony dobrej jakości w stylu owoce + orzechy, ale są dość drogie i nadal zawierają sporo cukru (z owoców). Najlepsze są domowe batony, ewentualnie wafelki ryżowe, batony z samych owoców.

7. Granola, płatki na odchudzanie itp.

Czyli cukier + tłuszcz. Zamiennik: zwykle płatki np. owsiane + mała porcja owoców (świeżych lub kilka suszonych), kilka orzechów.

8. Owoce świeże.

Duże ilości mogą być złym pomysłem dla osób z zespołem jelita wrażliwego (problemy z przewodem pokarmowym), natomiast spożywane na noc są niepotrzebnym obciążeniem organizmu cukrem (przekształcanym w tłuszcz). Zamiennik: owoce są zdrowe, ale najlepiej spożywać umiarkowane ilości i raczej w pierwszej połowie dnia.

9. Owoce suszone.

Nawet 1/2 – 3/4 masy to cukier, przegryzanie większych ilości na noc to pułapka. Zamiennik: woda, warzywa do chrupania.

10. Sosy do sałatek.

Tłuszcz, czasem również cukier. Zamiennik: w domu czy w restauracji: oliwa z oliwek (płaska łyżka), ocet balsamiczny (odrobina), zioła. Ewentualnie naturalny jogurt grecki 0% tłuszczu.

Przy nieuzasadnionych problemach z masą ciała zawsze warto zrobić badania profilaktyczne: morfologię krwi, ogólne moczu, poziom hormonów tarczycy (!) oraz inne zalecone przez lekarza.

Kategorie: Odchudzanie