kawa

Komu kawy?

Jako dziecko nie mogłam się nadziwić jak moja Mama może pić kawę, jak można lubić coś takiego?! Na studiach piłam cappuccino za 1 pln z automatu, które miało tyle wspólnego z prawdziwym cappuccino co świeżo zrobione espresso z kawą rozpuszczalną, którą z resztą piłam później pracując w aptece. Teraz mam ekspres ciśnieniowy i młynek. Kupuję ziarna, mielę, kilka minut i kawusia gotowa. Pijam też kawy w kawiarniach – różnych. Niestety czasami kończy się to bólem brzucha, niezależnie od tego czy kawa jest biała czy czarna. Z medycznego punktu widzenia domyślam się o co może chodzić. Natomiast niestety nie jestem specjalistą jeśli chodzi o kawy, a chciałabym wiedzieć jak unikać niespodzianek. Dlatego zadałam kilka pytań ludziom z CoffeeDesk, którzy znają się na kawach zdecydowanie lepiej niż ja.

Dlaczego po niektórych kawach boli brzuch i czym kierować się podczas wyboru, gdy mamy takie atrakcje?

Brzuch może dokuczać z różnych powodów, dla niektórych kawa na czczo ma zbyt kwaśny odczyn, więc jest drażniąca dla żołądka. Wtedy pomaga dodanie mleka do kawy (niekoniecznie krowiego, może być także roślinne). Inni mogą reagować w ten sposób na kawę z mlekiem właśnie, na przykład ze względu na nietolerancję laktozy. Może także chodzić o pestycydy, zbyt ciemne palenie kawy, a nawet uczulenie na kofeinę. Na wszelki wypadek warto więc wybrać kawę wysokiej jakości i o jaśniejszym profilu palenia. Na rynku istnieją także kawy „niskodrażniące”, które są dodatkowo obrabiane parą do ciśnieniem, co ma pozbawić ich kwasów. Warto jednak pamiętać, że zawartość kwasów (np. kwasu szczawiowego) to nie to samo co kwaśny (a właściwe kwaskowaty) smak kawy.

Jak dodatek mleka wpływa na skład kawy?

Sama kawa nie zawiera zbyt dużo mikro- czy makroelementów i nie jest istotnym źródłem jakiegokolwiek składnika (odżywczego-przyp.). Dodatek mleka do kawy zmienia więc ją o wszystko to, co mleko zawiera. Jeśli dolewamy typowy „centymetr” mleka do rozpuszczalnej, to jest to około 50 ml mleka. Jednak wybierając cappuccino lub latte w kawiarni, decydujemy się na całkiem spore ilości mleka, ponieważ każda z tych kaw bazuje jedynie na pojedynczym lub podwójnym espresso, a więc na 30-60 ml kawy. Wybierając więc mały kubek (250 ml), decydujemy się na około 150 ml mleka (spienione zwiększa swoją objętość), jednak duży 400 ml kubek z kawiarni, to już ponad 300 ml mleka. Kawiarnie używają zazwyczaj tłustego mleka, zawierającego 3,2% tłuszczu, a więc duże latte będzie miało 200 kcal, czyli ok. 10% Twojej dziennej dawki energii. A przecież to tylko kawa 🙂

Jeśli nie znam się na kawie, a chciałabym zacząć testować smaki – od czego zacząć?

Warto wiedzieć, że na smak kawy wpływa mnóstwo czynników – począwszy od miejsca uprawy, warunków panujących na farmie, obróbkę owoców po zbiorze, a dalej sposób palenia w kawiarni, no i na końcu metoda parzenia. W końcu kawa to owoc, podlega więc takim samym zasadom jak różne smaki jabłek, których przecież mamy w Polsce mnóstwo.

Bardzo ogólna zasada mówi, że kawy z Ameryki Południowej są bardziej „klasyczne w smaku”, zawierają więc naturalne nuty czekoladowo-orzechowe. Totalnym przeciwieństwem są kawy z Afryki – kenijskie są mocno owocowe i kwaskowate, etiopskie owocowo-kwiatowo-herbaciane. Pomiędzy nimi są kawy z Ameryki środkowej – łączą w sobie często smaki czekoladowe i owocowe.

Na początku warto zacząć od kawy z Brazylii – to kolebka kawy i najbardziej znany nam smak. Można przetestować kawy z różnych regionów, palarni, a potem porównać je w różnych metodach parzenia. W ten sposób wyrabiamy sobie powoli gust oraz otwieramy się na odczuwanie delikatnych nut smakowych.

Kawy wysokiej jakości, (tzw. speciality) zazwyczaj mają opisany profil smakowy na opakowaniu. Możemy przeczytać, że dana kawa ma nuty czarnej porzeczki i rabarbaru albo mango i jaśminu. Być może przy pierwszym spotkaniu z taką kawą nie będziesz w stanie nazwać smaku, który wyczuwasz, ale to przychodzi z doświadczeniem. Skoro mamy wybór, to warto szukać kawy, która smakuje Ci najbardziej.

Która kawa ma najmniej, która najwięcej kofeiny?

Ilość kofeiny zależy zarówno od odmiany botanicznej kawy, jak i od sposobu jej parzenia.

Arabika, czyli szlachetniejsza odmiana kawy, ma 1,2% kofeiny, natomiast Robusta, kawa która nie ma nawet wstępu na kawowe mistrzostwa i kojarzy się ze smakiem kawy znanym z czasów PRLu, ma jej już 2%. Wciąż są to jednak niewielkie procenty i warto przełożyć to na ostateczną zawartość kofeiny w filiżance. Robusta, jeśli pojawia się w mieszankach, zazwyczaj jest domieszką w różnych proporcjach. Najpopularniejsze mieszanki zawierają od 10 do 40% robusty, choć można trafić także na odwrócone proporcje lub nawet na 100% robustę. Prosta matematyka powie nam, że w przypadku 30% domieszki robusty, jedynie 1/3 ziaren będzie mocniejsza, co oznacza całkowity wzrost mocy z 12 do 14,4 g kofeiny, ale w kilogramie ziaren… Do Ciebie należy odpowiedź, czy chcesz ingerować w smak szlachetniejszej arabiki dla tych kilku miligramów w Twoim espresso, które ostatecznie ma zaledwie około 30 mg kofeiny w pojedynczej porcji.

Zdecydowanie więcej kofeiny dają przelewowe metody parzenia, bo taki kubek czarnej kawy szacuje się na 120-200 mg kofeiny. To przynajmniej czterokrotnie więcej niż espresso! Niektórzy uważają, że do takiej kawy „przechodzi” więcej kofeiny, ale prawda jest taka, że czarnej kawy pijemy po prostu więcej. W przeliczeniu na 100 ml espresso i przelewy mają zbliżone ilości kofeiny. W praktyce, pijąc kubek kawy przelewowej, zamiast kilkudziesięciu mililitrów espresso, wlewamy w siebie tej kofeiny po prostu więcej.

Jak w warunkach domowych mogę wpłynąć na smak i zawartość kofeiny – od czego to zależy, od czasu? Sprzętu?

Istnieje wiele domowych metod parzenia kawy, które nie są tak drogie jak ekspres ciśnieniowy. Do parzenia czarnej kawy polecamy szczególnie Aeropress, drip i Chemex (z czego pierwszy daje najbardziej intensywną, a ostatni najdelikatniejszą kawę). Aby zaparzyć małą, intensywną kawę, zbliżoną do espresso, można użyć kawiarki, gadżetów typu Flair Espresso lub Aeropressu ze specjalną końcówką o nazwie Prismo. Parząc tę samą kawę w tych różnych akcesoriach, za każdym razem otrzymamy nieco inny smak, konsystencję, klarowność i intensywność. Na smak możemy także wpływać temperaturą wody, rodzajem filtra, grubością mielenia, czasem parzenia, oraz proporcją kawy i wody. Dlatego mając w domu jedno urządzenie do kawy, wciąż możemy dopasowywać smak do swoich potrzeb, a może być to naprawdę niezła zabawa.

Jak kupować kawę fair trade?

Na pewno nie warto kierować się jedynie certyfikatem. W naszej ofercie znajduje się jedynie kilka kaw oznaczonych certyfikatem, jednak w przypadku większości kawy jakości speciality, dokładnie znamy ich pochodzenie, łańcuch dostaw, a czasem zdarza się, że otrzymujemy zdjęcia bezpośrednio z farmy wraz z opisem jej właściciela. W tym segmencie, pochodzenie i uprawa kawy są kluczowe dla jakości, a skupem kawy speciality zajmują się wyspecjalizowane firmy, którym zależy na rozwoju farm, bo dzięki temu mogą uzyskać lepsze ceny za swój produkt.

W przypadku kawy speciality mamy także często do czynienia z „direct trade”, czyli bezpośrednim kupowaniem ziaren przez palarnie. Z jednej strony to kosztowne dla biznesu, bowiem należy posiadać w ekipie osobę, która podróżuje po kilku kontynentach i testuje kawy bezpośrednio u farmerów. Z drugiej strony, daje to możliwość nawiązania długofalowych współprac, które rozwijają całą farmę, dzięki specjalnym inwestycjom (np. w maszyny do obróbki kawy) oraz lepsze warunki pracy dla farmerów. Na stronie wielu palarni speciality można przeczytać wspaniałe historie rozwoju farm, a nawet całych miejscowości, które zyskują na tym układzie.

Czy macie kawy rozpuszczalne – tak/nie i dlaczego?

Nie mamy w ofercie kawy rozpuszczalnych, ponieważ, mimo że są wygodne, to są to kawy niskiej jakości. Po prostu trafiają do nich tanie kawy. Jeśli farmer ma dobra kawę, to sprzeda ją w dobrej cenie, dobrej palarni. A do wielkiego koncernu trafiają ziarna, które nie przeszły selekcji i nie nadają się dla wymagających palarni. Znajdziemy więc tam owoce niedojrzałe lub przejrzałe, a wręcz zgniłe czy robaczywe. Oczywiście opakowania zapewniają, że kawa wyprodukowana jest z ziaren z najlepszych plantacji na świecie, ale nie dajmy się zwieść. Ziarna z najlepszych plantacji to niekoniecznie najlepsze ziarna (wspaniała gra słów!). W kawie rozpuszczalnej nie znajdziemy ani smaków, ani aromatów znanych nam z kaw wysokiej jakości. To kawa dla tych, co cenią wygodę ponad smak, jakość i przyjemność.

Sam proces produkcji kawy rozpuszczalnej niekoniecznie musi być zły, bowiem kawa rozpuszczalna to mocno zagęszczony napar kawy, który następnie jest traktowany albo bardzo wysoką albo bardzo niską temperaturą. W ten sposób powstaje drobny proszek, granulki lub charakterystyczne kryształki.

Zdrowotną pułapką są jednak wszystkie kawy rozpuszczalne typu „3w1”, zawierają bowiem niewielką ilość kawy (ok. 10%), połowę saszetki stanowi cukier, a reszta to zabielacze, tłuszcze trans, barwniki, stabilizatory i emulgatory. Więcej na temat kawy rozpuszczalnej przeczytacie tutaj (klik).

 

Dzięki za odpowiedzi. Ja od siebie dodam jedynie dwie rzeczy:

  • kawa z bitą śmietaną, posypką z czegoś tam plus syrop to nawet 500 kcal (tyle co jeden solidny posiłek)
  • kawa rozpuszczalna ma dla mnie jedną zaletę – robi się ją błyskawicznie i ciszej. Czasem nie da się inaczej. Ale czasem to u mnie kilka razy w roku. Czas przygotowania to trochę za mała przewaga, aby pić ją codziennie, nie wspominając już o różnicy w smaku.

No to czirs!

Kategorie: Wywiad

Niespodzianki z mcdonalds cz.I.

Lubisz fasfoody. Wiesz, że to nie jest super zdrowe ale jesz. A może nigdy nie jadasz w mcdonalds? Przecież to syf. Wpadasz na kawę, lub lody. Jeśli tak, zobacz jakie dziś ciekawostki wybrałam dla Ciebie z tabeli wartości odżywczych, którą znajdziesz w każdym mcdonalds.

Tabela.

Jest wszędzie, dość szczegółowa. I za to trzeba maka pochwalić! Tak jak za niezłą kawę jak na sieciówkę (tak, wpadam do maka na kawę. Do tego uwielbiam ich piękne zimowe wersję kubków!). Tak powinno być w każdej knajpie.

mcdonalds

Napoje.

Zapewne nie zdziwi Cię fakt, że zawierają cukier. Ale ile?

Mały napój to średnio 5 łyżeczek cukru, duży nieco ponad 10 (DZIESIĘĆ).

Shake.

Dobrze zastanów się nad szejkami. Mały shake to średnio 6 łyżeczek cukru, duży prawie 11 (JEDENAŚCIE).

Lody.

Małe lody to 3.5 łyżeczki cukru, duże  z polewą średnio 8 łyżeczek cukru. Rekordziści to oczywiście McFlurry: 11 – 12 łyżeczek cukru w porcji.

Ale nie, Ty w mcdonalds bierzesz tylko kawusię.

A jaką? Czarną? Z mlekiem? To dobrze, bo duże Iced Frappes Karmel to 11 (JEDENAŚCIE) łyżeczek cukru. I jeśli myślisz, że w innych kawiarniach kawa z syropami, bitą śmietaną i dodatkami jest lżejsza – bardzo się mylisz. Jeśli masz ochotę na taką kawę – traktuj ją jako deser.

Podsumowując.

Wpadając do mcdonalds na kanapkę, frytki, duży napój, i dużą kawę z lodami możesz w tej bardzo niekorzystnej konfiguracji przyjąć np. 32 łyżeczki cukru, czyli trochę totalny kosmos dla Twojego organizmu jak na pojedynczy strzał.

Jak żyć?

Tu był wpis z porównaniem kanapek w mcdonalds (kliknij by przeczytać). Dla niektórych osób chyba nie ma zaskoczenia, innym pewnie przydadzą się cyferki na piśmie. Z menu warto wybierać świadomie – jak deser to deser. Kaloryczna kawka, shake czy napój to solidne porcje cukru i jeśli uprawiasz sport – śmiało możesz sobie na nie pozwolić. Pracując przy biureczku, wybieraj raczej małe lody, czarną kawę i wodę. Chyba, że chcesz wyglądać jak klaun z maka, wtedy jedz wszystko jak leci.

 

Kategorie: Odżywianie

LAS – kawiarnia w Sopocie.

Schowana kawiarnia w Sopocie.

Idąc ulicą Haffnera w Sopocie możecie przegapić ciekawe miejsce. Mnie zdarzyło się to kilka razy zanim zauważyłam napisy na szybie knajpy: 'glutenfree, sugarfree, lactosefree’. Tym razem postanowiłam sprawdzić co kryje się za tymi obietnicami i czy w ogóle da się takie cuda zjeść.

Co oni tam mają?

Wystrój ciekawy, eklektyczny. Kawa bardzo smaczna, różne opcje: z ekspresu, drip itd. – jak kto lubi.

Kawiarnia w Sopocie
Kawiarnia w Sopocie
Kawiarnia w Sopocie
Kawiarnia w Sopocie
Kawiarnia w Sopocie
Kawiarnia w Sopocie
Kawiarnia w Sopocie
Kawiarnia w Sopocie

Na słono zamówiłam tartę z sałatką. Do kawy, kilka rodzajów ciast – chciałam spróbować wszystkich jakie były aktualnie w ofercie. Plus pudding z chia.

Kawiarnia w Sopocie
Kawiarnia w Sopocie

Prócz jedzenia były też koktajle, herbaty i fajne napoje.

kawiarnia Las, Sopot, doktorania
Kawiarnia w Sopocie

Smak.

Każdy ma ulubione ciasta, smaki, konsystencje itd. – o tym nie ma co dyskutować ale generalizując, z pewnością nie są to dania, które smakują tekturowo, podejrzanie. Nie ma też mowy o niskokalorycznym podejściu za wszelką cenę bo CIASTO TO CIASTO – ma być słodko i jest słodko, zatem jeśli ktoś szuka dietetycznych atrakcji opartych na słodzikach – nie ten adres.

Kawiarnia w Sopocie
Kawiarnia w Sopocie

Skład.

Po konsumpcji zapytałam miłą Panią (akurat Właścicielkę lokalu) o skład KAŻDEGO dania, które zamówiłam. Cierpliwie odpowiadała na moje pytania, chociaż trwało to dobre parę minut. Nie zarejestrowałam nic podejrzanego. Słodycz wynika z obecności naturalnego cukru (ale nadal jest to cukier!), tłuszcz – kokosowy. Mąki różne, w zależności od pozycji z menu. Ciasto ze śliwkami to ciasto ze śliwkami a nie ze śliwko-podobną breją. Wszystko trzyma się (że tak powiem) kupy, a w smaku jest praktycznie nie do odróżnienia w porównaniu do tradycyjnych odpowiedników ciast (np. czekoladowe, śliwkowe – moi faworyci). DO TEGO CIEKAWE DODATKI:  pestki, nasiona, jagody goji itp.

Werdykt.

Nie jest to knajpa z odbajerzonym wnętrzem typu metal-szkło, nie jest to knajpa ze spektakularnym widokiem na morze – amatorów dopracowanego bogatego designu i/lub plażowych widoków zaproszę wkrótce gdzieś indziej. Niemniej jednak uważam, że jest to bardzo fajne miejsce na mapie Sopotu dla osób szukających zdrowszych alternatyw 'czegoś słodkiego’ (zwłaszcza dla tragicznych ciast z sieciówek i pseudo-zdrowych opcji na Monciaku) –  wpadajcie tam spróbować co mają.

Myślę, że warto wspierać właśnie takie miejsca, zamiast zagranicznych gigantów serwujących gówniane byle co z dobrym marketingiem. Las to nie tylko ciasta. Są też fajne napoje, koktajle i muesli, gdzieś na facebooku widziałam, że mają weekendowy brunch, a nawet można zamówić chleb! Kawiarnio LAS – trzymaj poziom!

Doktor Ania kawiarnia Las Sopot, Kawiarnia w Sopocie
Kawiarnia w Sopocie
Kategorie: Doktor Ania WOW

Czego nie jeść w ciąży?

Wszystko jest kwestią prawdopodobieństwa, nie dajmy się w ciąży zwariować ale… Nikt nie zagwarantuje Ci, że będziesz w tych 999 osobach na 1000, którym nic się nie stało. Czasem lepiej dmuchać na zimne, zatem czego warto unikać:

  1. Produkty niepasteryzowane.

    Ze względu na obecność pasożytów: nabiał (mleko, sery, kremy w deserach itd.) oraz soki (jednodniowe, z cukierni/restauracji gdzie 'świeżo zrobione’ soki stoją Bóg wie ile czasu po zrobieniu). Najlepiej sprawdzać: na opakowaniu ZAWSZE jest napisane, np. na serze: 'z mleka pasteryzowanego’ (można) lub 'z mleka surowego’ (nie można). Jest naprawdę dużo smacznych produktów pasteryzowanych, po co ryzykować?

  2. Produkty surowe.

    Ze względu na obecność pasożytów: mięso (ryby też), jajka. Ale też mięsa półsurowe oraz upieczone poprzedniego dnia, mięsa 'na zimno’, pasztety (dobrze byłoby podgrzać przed spożyciem). Z surowizną nie ma zmiłuj w ciąży.

  3. Wątróbka.

    Jeśli ktoś musi to sporadycznie, ze względu na zawartość witaminy A (wysokie dawki nie są korzystne, przy okazji: kremy z retinolem do twarzy też nie są wskazane!) oraz innych 'cudów’ (wątroba magazynem wielu substancji jest).

  4. Sól.

    Wysokie dawki nie są korzystne z uwagi na ryzyko nadciśnienia i obrzęków. Czyli można, ale nie na tony.

  5. Produkty zawierające kwas fosforowy, difosforany.

    Np. cola, natomiast difosforany są w bardzo wielu produktach (sprawdzaj skład!). Zaburzenia w stężeniu fosforanów we krwi są ściśle sprzężone ze zmianami stężenia wapnia (a wapń jest ważnym pierwiastkiem w ciąży jak wiecie).

  6. Kofeina.

    Mówią, że jedną małą kawkę można. Z herbatami też bez przesady! W organizmie kobiet ciężarnych metabolizm kofeiny jest znacznie wydłużony, a kofeina i jej metabolity swobodnie przechodzą przez łożysko do płodu. Wysokie dawki kofeiny są na serio niebezpieczne. Może więc lepiej bezkofeinową lub zbożową…? Wystarczy poprosić kelnera o alternatywę- teraz kawę bezkofeinową dużo łatwiej dostać niż kilka- kilkanaście lat temu.

  7. Miód z nieznanego źródła lub spoza UE.

    Więcej o tym znajdziecie tu oraz tu).

  8. Produkty zawierające tłuszcze trans.

    Szukajcie hasła 'utwardzane’ na opakowaniu, czyli większość fastfoodów i słodyczy zawierających tłuszcz, niestety. Substancje te przechodzą przez łożysko, czyli faszerujecie bobasa pływającego w brzuchu fastfoodem, jeszcze zanim się urodził- bez sensu. Trzeba ograniczać na tyle na ile się da (rzadko, raz na jakiś czas nie powinno dzidzi zrobić krzywdy).

  9. Produkty nadpleśniałe.

    Nawet jeśli odkroisz ten brzydki kawałek. Tu nie ma innej opcji- wyrzuć, nie truj dziecka.

  10. Produkty z długą listą składników.

    Czyli tzw. chemia spożywcza: ograniczać a najlepiej unikać! Zwłaszcza konserwantów np. zawartych w wędlinach (działanie rakotwórcze), sztucznych barwników, słodzików i innych 'przecież nie są szkodliwe’ bajerów. Na tyle na ile się da- jak najmniej chemii bobasowi podawać- i tak dostanie swoją dawkę poźniej, niestety.

  11. Napoje zawierające alkohol.

    Mówią, że łyczek wina do obiadu można…ale ŁYCZEK! Oczywiście każda ilość alkoholu może zaszkodzić, trzeba o tym pamiętać.

  12. Leki, suplementy, witaminy (zwłaszcza A).

    Absolutnie ŻADNYCH leków NIE WOLNO ordynować sobie samemu. Trzeba zapytać lekarza (lub farmaceuty) i kropka. Jeśli chodzi o witaminy i preparaty bez recepty- tak samo. Są na rynku propozycje dla kobiet w ciąży i karmiących ale zawsze warto się skonsultować, każda ciąża jest inna.

  13. Brudne owoce i warzywa typu 'prosto z krzaczka’.

    Nie radzę (pasożyty). W ciąży (i nie tylko) trzeba wszystko myć. Ręce też.

  14. Zioła (herbatki, przyprawy).

    Zapytać lekarza. Są takie, które można (np. rumianek, bazylia) oraz takie, z którymi ostrożnie lub zakaz (np. dziurawiec, tymianek, rozmaryn itd.) lepiej upewnić się, z niektórymi ziołami nie ma zabawy.

  15. Napoje gazowane.

    Ze względu na dwutlenek węgla- niektórym nie służą, więcej o tym przeczytacie tu.

  16. Tonik.

    Ze względu na chininę (po co bobasowi?).

  17. Niektóre ryby.

    Nie wszystkie są polecane ciężarnym, więcej o tym znajdziecie tu.

  18. Herbata zielona w nadmiarze.

    Nie tylko ze względu na kofeinę, również z uwagi na katechiny- blokują enzym potrzebny do obróbki kwasu foliowego, a jak na pewno wiecie kwas foliowy jest potrzebny i musi być elegancko obrabiany w waszym organizmie bo dzidzia go potrzebuje. Raz na jakiś czas nie powinna zaszkodzić ale jeśli piłaś 5 filiżanek dziennie to teraz zapomnij.

  19. Cukier.

    W umiarkowanych ilościach jak najbardziej! Na tony absolutnie nie. Jeśli chcecie nauczyć się prostych obliczeń, aby samodzielnie obczajać zawartość cukru w produktach- zajrzyjcie tu.

  20. Produkty zawierające fruktozę.

    Nie demonizowałabym, ale jednak zwracam Waszą uwagę na nie, więcej o tym znajdziecie tu.

Zajrzyjcie też do listy produktów, które mogą utrudnić Wam powrót do formy sprzed ciąży.

Gratuluję Dziewczyny! Uważajcie na siebie, dbajcie o siebie i wyluzujcie- wszystko będzie dobrze!

Trzymam kciuki <3 !!!

 

Follow my blog with Bloglovin

10 'zdrowych’ produktów, przez które nie możesz schudnąć.

Follow my blog with Bloglovin


Oto kilka produktów, przez które nie możesz schudnąć, których nadmierne spożycie może przyczynić się wręcz do wystąpienia nadwagi. Plus ewentualne zamienniki.

1. Śmietana/ śmietanka.

Do zup i innych potraw, do owoców, dipów, sosów, kawy, deseru etc.- bomba kaloryczna (10-30% to tłuszcz), nie pozwala schudnąć. Zamiennik: naturalny jogurt grecki 0% tłuszczu, do kawy: mleko roślinne (owsiane, orzechowe, migdałowe itp.).

2. Jogurty owocowe.

Kilka łyżeczek cukru w małym kubeczku. Zamiennik: jogurt naturalny + owoc/ łyżeczka naturalnego miodu.

3. Pasteryzowane soki owocowe z soku zagęszczonego, wody smakowe.

Kilka łyżeczek cukru w szklance. Zamiennik: woda, rozcieńczony sok, woda z łyżeczką miodu naturalnego, domowa lemoniada.

4. Gazowane napoje z dodatkiem herbaty lub soku.

Nawet 7 łyżeczek cukru w szklance. Zamiennik: domowa herbata mrożona, lemoniada na wodzie gazowanej, ewentualnie napoje słodzone stewią.

5. Zbożowe ciastka.

Czyli cukier + tłuszcz. Zamiennik: zdrowych ciastek w zwykłym sklepie praktycznie nie ma. Najlepsze są domowe wersje, ewentualnie wafelki ryżowe.

6. Batony muesli.

Czyli cukier + tłuszcz. Zamiennik: dostępne są batony dobrej jakości w stylu owoce + orzechy, ale są dość drogie i nadal zawierają sporo cukru (z owoców). Najlepsze są domowe batony, ewentualnie wafelki ryżowe, batony z samych owoców.

7. Granola, płatki na odchudzanie itp.

Czyli cukier + tłuszcz. Zamiennik: zwykle płatki np. owsiane + mała porcja owoców (świeżych lub kilka suszonych), kilka orzechów.

8. Owoce świeże.

Duże ilości mogą być złym pomysłem dla osób z zespołem jelita wrażliwego (problemy z przewodem pokarmowym), natomiast spożywane na noc są niepotrzebnym obciążeniem organizmu cukrem (przekształcanym w tłuszcz). Zamiennik: owoce są zdrowe, ale najlepiej spożywać umiarkowane ilości i raczej w pierwszej połowie dnia.

9. Owoce suszone.

Nawet 1/2 – 3/4 masy to cukier, przegryzanie większych ilości na noc to pułapka. Zamiennik: woda, warzywa do chrupania.

10. Sosy do sałatek.

Tłuszcz, czasem również cukier. Zamiennik: w domu czy w restauracji: oliwa z oliwek (płaska łyżka), ocet balsamiczny (odrobina), zioła. Ewentualnie naturalny jogurt grecki 0% tłuszczu.

Przy nieuzasadnionych problemach z masą ciała zawsze warto zrobić badania profilaktyczne: morfologię krwi, ogólne moczu, poziom hormonów tarczycy (!) oraz inne zalecone przez lekarza.

Kategorie: Odchudzanie

Co zjeść w McDonald’s?

Follow my blog with Bloglovin

Z oferty śniadaniowej najwięcej kcal, tłuszczu i soli zawierają: McWrap śniadaniowy wieprzowy z pieczarkami (696kcal, 42g tłuszczu, 3.7g soli) oraz Kanapka śniadaniowa jajko i bekon (655kcal, 33g tłuszczu, 2.5g soli).

Stosunkowo najmniejszą ilością kalorii, tłuszczu i soli charakteryzują się McTosty (np. szynka i ser to 262kcal, 9.9g tłuszczu, 2g soli) oraz Snackwrap z jajecznicą (268kcal, 12g tłuszczu, 1.8g soli).

W ofercie tradycyjnej, pod kątem zawartości kcal, tluszczu oraz soli najgorzej wypadają: rekordzista McWrap bekon deluxe chrupiący kurczak (596kcal, 31g tłuszczu, 8.2g cukru, 2.9g soli) oraz WieśMac (573kcal, 36g tłuszczu, 1.7g soli). Z ciekawostek: McRoyal (527kcal) zawiera najwięcej cukru: 2 łyżeczki w porcji.
Frytki (299kcal na 100g) zawierają mało białka (3.4g na 100g) w stosunku do tłuszczu (15g na 100g), natomiast kawałki kurczaka przy większej ilości białka (16-18g na 100g) zawierają stosunkowo dużo tłuszczu (np. Wings 19g na 100g).

Najkorzystniej wypada zwykła Sałatka (13kcal) oraz Sałatka z grillowanym kurczakiem (207kcal, 7.7g tłuszczu) z sosem jogurtowo-koperkowym (29kcal, 1g tłuszczu), Hamburger (254kcal, 8.8g tłuszczu) oraz Snackwrap (270kcal, 12g tłuszczu).

Absolutnymi rekordzistami z calej ofery są: Wieśmac podwójny: 934kcal, 65g tłuszczu, 2.9g soli oraz Podwójny McRoyal pikantny: 826kcal, 52g tłuszczu, 3.5g soli, dla porównania Hamburger to 254kcal, 8.8g tłuszczu, 1.3g soli.

Z napojów najlepiej wybrać wodę, kawę (zwykłą) lub herbatę (zwykłą). Soki, Ice Tea oraz słodkie napoje gazowane mogą zawierać sporo cukru (nawet ponad 10 łyżeczek, np. duża coca-cola).

Na deser najmniej kalorycznie wypadają Małe lody (140kcal, 3.5g tłuszczu, 17g cukru), z ciast: Tiramisu (213kcal, 11g tłuszczu, 18g cukru) oraz Wiśniowy sad (217kcal, 11g tłuszczu, 20g cukru). Do tego zwykła kawa (czarna lub z mlekiem), lub średnie iced latte.
Mało korzystnie wypadają: Shake (duży to 325kcal, 6.1g tłuszczu, 54g cukru, czyli ok. 11 łyżeczek), gorąca czekolada (duża to 440kcal, 22g tłuszczu, 45g cukru) oraz kawy z bajerami (np. Mango Latte duże to 400kcal, 16g tłuszczu, 54g cukru- ok. 11 łyżeczek). Totalnymi rekordzistamiMuffiny (np. czekoladowy to 566kcal, 30g tłuszczu, 33g cukru).

Podsumowując: Sałatka (zwykła lub z grillowanym kurczakiem) lub Hamburger, do picia woda. Na deser małe lody plus zwykła kawa lub herbata. Natomiast wybierając wersję 'na bogato’- warto pamiętać, że zwykle zawiera ona całodzienną zalecaną (średnia) podaż kalorii, tłuszczu, cukru oraz soli. Oznacza to, że posiłek w McDonald’s powinien być jedynym daniem spożytym w ciągu całego dnia…