łeldan

ŁelDan – kwiecień.

W kwietniu nominację do nagrody ŁelDan 2019 dostaje kasza z hummusem, ta jest akurat z Lidla „Pomysł na każdy dzień. Bulgur z hummusem i pastą pomidorową”. Traktuję tu Lidla jako frontmana kategorii, ale tego typu produkty znajdziecie też w Biedronce czy innych sklepach. Czytajcie tylko składy, żeby nie okazało się, że jednak nie jest aż tak kolorowo.

łeldan

Nie jest to z mojej strony promocja plastikowych opakowań, plastik eliminuję ze swojego życia z każdym dniem coraz bardziej skutecznie. Nie jest to też promocja żywności przetworzonej czy jedzenia poza domem, bo stawiam najbardziej na prostą żywność jak najmniej przetworzoną, a jedzenie do pracy czy w trasę najczęściej zabieram przygotowane dzień wcześniej czy tego samego dnia rano w domu.

Dlaczego zatem ten fastfood?

To nie jest jakieś mistrzostwo świata, turbo skład czy top of the top ale pokazuję go tu z trzech przyczyn:

  • po pierwsze chcę pokazać, że da się na szybko kupić coś, co NIE jest batonem, czipsami lub innym słabym wyborem,
  • po drugie jak widać da się kupić coś w cenie czipsy+baton, drożdżówka+kola, 2 buły+kiełba, pseudo-zdrowe ciastka itd., co nie jest toną cukru czy tłuszczu.
  • po trzecie długi, skład nie zawsze oznacza totalny dramat – tu jest sporo składników, ale nie ma np. tłuszczów częściowo utwardzonych, sztucznych barwników, tony wypełniaczy z wodą czy konserwantów.
łeldan

Długi skład.

Owszem, ale jest to produkt dość złożony, dwuwarstwowy.

Całość stanowi źródło węglowodanów złożonych, tłuszczu, białka i błonnika. Baton czy ciastka to głównie cukier+tłuszcz, czipsy to węgle+tłuszcz.

Wartości odżywcze są bardzo zrównoważone, odpowiednio: ok. 20g, ok. 9g, ok. 6g, ok. 3g, przy niskiej zawartości tłuszczów nasyconych (ok. 1g) oraz cukrów prostych (1.4g).

Czyli jeść?

Nie. To niestety nie jest tak, że teraz olejmy wszyscy gotowanie i rzućmy się na przetworzone produkty w plastiku.

ALE – wiele razy byłam w sytuacji, gdy miałam spotkanie, byłam spóźniona bo pociąg, samolot, korek, a obok był tylko lidl, biedronka czy sklep z gazetami i jedzeniem. Kanapki i orzechy na czarną godzinę dawno się skończyły, byłam głodna i miałam 5 minut na zakup + zjedzenie. W takich sytuacjach takie rozwiązanie ratowało mnie przed zakupem byle czego i gorszym samopoczuciem podczas pracy.

Jest tylko jeden warunek – szukajcie gotowców Z DOBRYM lub lepszym składem. Bez tony byle jakiego tłuszczu, utwardzonych i częściowo utwardzonych, bez niepotrzebnych w takich produktach większych ilości cukru oraz jeśli zjadacie to od razu to bez konserwantów.

Well done wszyscy, którzy robią dobre rzeczy!

mleczko kokosowe

Cena a skład – mleczko kokosowe.

Ten, kto używa mleczka kokosowego doskonale wie, jak trudno jest znaleźć produkt o prostym składzie. Oczywiście wynika to również z preferencji konsumenckich – klient po otwarciu puszki woli zobaczyć ładniejszą, bardziej niż mniej jednolitą konsystencję, a nie grudkowatą breję. Podobnie jak w przypadku śmietany – tu również wolimy przewidywalny w użyciu produkt zamiast kalejdoskopu wydarzeń podczas gotowania.

Co zatem wybrać i czy kierować się ceną?

mleczko kokosowe

Dwa produkty o podobnej cenie, rzućmy okiem na skład.

mleczko kokosowe
mleczko kokosowe

Czyli woda z dodatkiem miąższu plus substancje dodatkowe.

mleczko kokosowe
mleczko kokosowe

Miąższ z dodatkiem wody + guma guar. Uwagę zwraca znaczna różnica w zawartości wapnia.

Cena.

Zwykle im więcej wody tym więcej substancji wypełniających, udających, nadających, dodających, formujących itp.

Nie jest tajemnicą, że surowce są droższe niż woda z tanim olejem i najczęściej nie da się zrobić produktu przetworzonego tanio i dobrze. Tu chciałabym, pokazać Ci, że zdarzają się sytuacje gdzie cena jest naprawdę podobna.

Ale czy zawsze warto dopłacać?

Nie. Nie dopłacam do wysoko przetworzonych produktów zawierających tony cukru i tłuszczu. Wolę płatki owsiane za 2-3pln za paczkę niż mniejsze opakowanie przecukrzonego produktu płatko-podobnego. Ale już mając do wyboru loda za 3pln ze skomplikowanym składem, wybiorę wersję za 5pln o podobnej zawartości cukru ale prostszym składem. Bo wolę zjeść raz w tygodniu prawdziwego loda niż 2x w tygodniu produkt lodo-podobny.

Skład a cena.

Oczywiście ktoś może potrzebować wody z dodatkiem kokosa. Ja zwykle szukając tego typu produktów potrzebuję głównie miąższu. Chętnie dopłacę te 50 gr czy nawet 1 pln, bo wodę mam w kranie, nie muszę kupować jej w puszce czy w słoiku.

Mimo wzrostu świadomości konsumenckiej, coraz uważniejszego robienia zakupów, nadal obserwuję wahanie i drżącą rękę jeśli chodzi o dokładanie kilku pln do lepszej jakości produktów spożywczych. Kupujemy tony potrzebnych i niepotrzebnych szmat, butów, kosmetyków, bierzemy na kredyt telewizory, samochody, a często szkoda komuś dopłacić te 2-3 pln do sosu pomidorowego opartego na pomidorach zamiast wodzie i/lub oleju z dodatkiem warzyw, szkoda zainwestować w lepszy olej itd. Oszczędzamy na czymś, co buduje nasz organizm płacąc za coś, co rozwali się po kilku praniach czy dwóch sezonach polskiej zimy.

Dla mnie inwestowanie odrobinę lub trochę więcej w jedzenie o lepszym składzie jest inwestycją w lepsze samopoczucie i zdrowie, ale decyzję tradycyjnie pozostawiam Tobie. Pamiętaj tylko, że po iluś latach jedzenia taniego przetworzonego syfu nie będzie miało znaczenia który model butów czy jaki pasek miałaś na sobie w SS2019.

fak of the year

FAK of The Year – kwiecień.

W kwietniu nominacja do nagrody FAK of The Year trafia do lizaków aptecznych Zizzz.

fak of the year

Postacie bajkowe, witaminy, produkt dostępny w aptece, czyli musi być dobrze…?

Fakty.

Cukier z syropem glukozowym. Masa 8g.

„Zaleca się spożywać 4 lizaki dziennie”.

8 x 4 = 32g.

32g to 6.4 łyżeczki.

„Produkt przeznaczony dla dzieci powyżej trzeciego roku życia i dorosłych.”

fak of the year

Podsumowując.

Właściwie nie mam już nic do dodania. Przy obecnym poziomie przecukrzenia u dzieci, gdy cukier z syropem wręcz wylewa się z półek sklepowych, wysypuje tonami ze śniadaniówek, gdzie nie potrzeba już okazji, żeby spożywać słodycze bo cukier jest absolutnie wszędzie – dla mnie żelki, lizaki itp. z witaminami to jest DRAMAT. Zwłaszcza jeśli są dostępne w aptece, oraz zwłaszcza przy takich zaleceniach spożycia jak w tym przypadku. I mimo, że rozumiem wspaniałą ideę rozgrzeszenia i teksty w stylu 'nie jest tak źle’ oraz 'przecież są witaminy’, uważam, że dzieci trzeba uczyć, że witamin szukamy w warzywach i owocach. NIE w lizakach czy żelkach.

Łeldan

ŁelDan – marzec.

W marcu nominacja do nagrody ŁelDan 2019 leci do Hortexu za Kolorowe frytki.

Łeldan

Marchew, kalarepa, fasola i to wszystko!

Łeldan

Nie ma tu zbędnej filozofii.

Łyżka oleju, piekarnik i tyle. Dorosłemu można przyprawić, dziecku wystarczy podać gotowe lub przygotować sos na bazie jogurtu naturalnego.

Co dalej?

Frytki można zrobić z różnych warzyw, a promowanie tego kolorowym, atrakcyjnym dla dziecięcego oka opakowaniem uważam za bardzo trafiony pomysł. Zwłaszcza, że po zakupie i przekonaniu dziecka do takich kupionych kolorowych frytek, można łatwiej przekonać je do zjedzenia tego samego zrobionego przez opiekuna lub… samodzielnego zrobienia ich w domu przez dziecko!

Well done Hortex!

pieczywo

Co zawiera Twoje pieczywo i dlaczego?

Zespół z Piekarni Putka zgłosił się z prośbą o sprawdzenie składów kilku produktów oraz rzucenie okiem na proces produkcji i dystrybucji. Przyznam szczerze: niewiele firm ma odwagę przystać na moje warunki sprawdzania asortymentu. Jeśli nie mogę pisać prawdy, pokazywać jak jest w sklepie czy na produkcji na co dzień – nie dochodzimy do porozumienia i nie ma możliwości współpracy. Nie zgadzam się na wybielanie i zamiatanie pewnych spraw pod dywan, pokazywanie wyłącznie tęczy i samych cudów na kiju. Wiadomo, że niemal każda firma, każdy sklep ma w portfolio czy na półkach lepsze i gorsze produkty – cała zabawa w tym, aby wybierać te lepsze. Piekarnie Putka zgodziły się na moje zasady współpracy, dlatego w najbliższym czasie sprawdzę czy faktycznie wychodzi naprzeciw oczekiwaniom swoich klientów. Czy może jednak nie bardzo. Na start wywiad z technologiem z piekarni.

Dlaczego niektóre bułki i chleby po kilku godzinach stają się kapciowate lub przeciwnie – twarde jak kamień?

Kluczowe są proporcje mąki i wody – im więcej wody w produkcie, tym dłużej trzyma on świeżość, jednak woda utrudnia prowadzenie ciasta, dlatego ta proporcja musi być wyważona. Jest także wiele sposobów i składników, które mogą przedłużyć świeżość produktu, np. płatki ziemniaczane, wstępne zaparzenie mąki, lub nasączenie ziaren słonecznika w wodzie przed ich dodaniem do ciasta. Z kolei dodanie zbyt dużej ilości drożdży ułatwia i skraca proces prowadzenia ciasta, ale powoduje skrócenie okresu świeżości, dlatego najlepiej stosować zakwas, który zawiera naturalne drożdże i najwyżej delikatnie wzmocnić go niewielkimi ilościami drożdży piekarskich. Do innych produktów, w szczególności bułek pszennych, najlepiej skorzystać z tzw. polepszaczy, czyli skoncentrowanych mieszanek różnych najczęściej naturalnych enzymów. 

Proces mieszania ciasta też ma znaczenie, musi być na tyle intensywny i długi, aby woda w pełni i trwale połączyła się z mąką, ale nie na tyle długi, aby zaczęła zrywać się struktura glutenu, a znalezienie tego idealnego punktu wymaga wielu lat praktyki. Na tym etapie, kluczowe są odpowiednio dobrane warunki procesu fermentacyjnego i rozrostu ciasta. Ciasto to żywy organizm i nie należy tego procesu przyśpieszać poprzez podnoszenie temperatury, ale dać mu dojrzeć w optymalnych dla danego ciasta warunkach. W naszej piekarni niektóre produkty garują nawet 24 godziny. Znaczny wpływ na świeżość pieczywa mają też warunki przechowywania gotowych wyrobów, np. wilgotność powietrza. Zbyt niska jest przyczyną wysychania chleba prowadząc do szybkiego czerstwienia, zbyt wysoka z kolei sprawia, że pieczywo marszczy się, staje się gumowate, a jego skórka z czasem przestaje być chrupiąca. W drugim przypadku powstają również idealne warunki do rozwoju mikroorganizmów niepożądanych. 

Dlaczego do pieczywa czasami dodaje się aż tyle składników, jeśli w domu potrzebuję tylko mąki, wody i soli? 

W ofercie mamy produkty zawierające właśnie tylko te trzy składniki, jak chleb pradziadka, chleb razowy, chleb pełnoziarnisty. Ale jeśli chcemy mieć urozmaiconą ofertę, większość produktów musi zawierać dodatkowe składniki, wpływające na smak, świeżość czy wartości odżywcze. Stosujemy różnego rodzaju polepszacze po to, aby uzyskać powtarzalność wyrobu, polepszenie właściwości ciasta pod kątem obróbki, ładniejszy wygląd oraz przedłużenie świeżości. Do pieczywa dodawane są też substancje, których zadaniem jest uzyskanie określonych parametrów pieczywa tj. wielkość porów w miękiszu czy też walory smakowe. Jest to szczególnie istotne, ponieważ parametry wypiekowe mąki, takie jak np. liczba opadania czy rozpływalność glutenu pomiędzy partiami często się różnią i zapewnienie powtarzalności produktów wymaga ich ustabilizowania.

Czy do pieczywa można dodać dowolne substancje?

Firmy zajmujące się produkcją artykułów spożywczych są świadome, że klienci oczekują produktów z czystą etykietą, więc na rynku jest dostępna cała gama produktów, które spełnią te wymagania. Nawet jeśli piekarnie zastosują substancje dodatkowe z symbolem E – są one zastosowane przy produkcji w określonym celu technologicznym, stają się składnikami żywności i nie mogą być niebezpieczne. Żaden szkodliwy lub niebezpieczny środek spożywczy nie może być wprowadzany do obrotu – to podstawowe wymagania prawa żywnościowego (rozp. 178/2002). 

Jak przedłuża trwałość pieczywa technolog, a jak można zrobić to w domu?

Jeśli chodzi o pieczywo świeże, dostępne w piekarniach, najważniejsze są elementy które omawialiśmy wcześniej, czyli składniki oraz proces przygotowania ciasta. Istnieje jednak wiele dodatkowych metod na przedłużenie świeżości pieczywa, np. zastosowanie metod termicznych (pasteryzacja), polegających na ogrzaniu pieczywa do temperatury 95°C we wnętrzu miękiszu. 

W Polsce dopuszcza się również do konserwacji pieczywa, dodając substancje antypleśniowe, tj. kwas propionowy oraz niektóre jego sole, przede wszystkim sodowe i wapniowe. Dodatek ich do mąki w ilości 0,2% pozwala na przedłużenie trwałości chleba do 10 dni, ale opóźnia on nieco fermentację ciasta, a w przypadku wyrobu z mąk jasnych zmienia jego posmak. Dobrymi właściwościami antyseptycznymi charakteryzuje się także alkohol etylowy. Substancje konserwujące nie są jednak uniwersalnym i radykalnym środkiem, ale jedynie pomocniczym w uzyskaniu dłuższej trwałości. 

Okres trwałości pieczywa można znacznie przedłużyć również poprzez jego przechowywanie w modyfikowanej atmosferze. Jednym z zasadniczych czynników ograniczających trwałość produktów piekarskich, oprócz czerstwienia, jest ich pleśnienie. Ten rodzaj ich psucia się jest częstszy niż powodowany przez bakterie. Dlatego głównym składnikiem stosowanych atmosfer gazowych jest dwutlenek węgla, który działa hamująco na wzrost tych drobnoustrojów. O okresie trwałości decyduje nie tylko optymalny dobór mieszanin gazowych i odpowiednich opakowań, ale też rodzaj i jakość produktu oraz utrzymanie dobrych warunków sanitarno-higienicznych w czasie przetwarzania i pakowania.  

Dodatek serwatki wykazuje lepszą elastyczność i porowatość, korzystniejsze walory smakowo-zapachowe oraz intensywniejsze zabarwienie skórki i charakteryzuje się dłuższą przydatnością do spożycia niż jego odpowiedniki bez tego składnika. 

Znaczny wpływ na jakość i trwałość pieczywa mają także dodawane tłuszcze. W trakcie wypieku ciasta tworzą one kompleksy ze skrobią i tym samym opóźniają czerstwienie oraz twardnienie miękiszu chleba. W odniesieniu do pieczywa szczególnie interesującymi i skutecznymi dodatkami są enzymy, np. amylazy, które dodane do ciasta powodują rozkład skrobi do dekstryn i dwucukrów, polepszają porowatość miękiszu, zwiększają objętość i znacząco powstrzymują szybkość starzenia się chleba. 

Bardzo skutecznym sposobem opóźniania czerstwienia i przedłużania trwałości oraz przydatności do spożycia jest proces zamrażania i przechowywania pieczywa w stanie zamrożonym – pozwala to uniknąć stosowania substancji przedłużających trwałość. Tę ostatnią metodę polecam do przedłużania trwałości pieczywa w warunkach domowych.

Jak przechowywać pieczywo w domu?

Każde pieczywo powinniśmy przechowywać w suchym miejscu, w temperaturze pokojowej. W domowych warunkach najlepiej jest przechowywać pieczywo w drewnianych chlebakach, papierowych torbach lub lnianych woreczkach. W takich warunkach pieczywo będzie utrzymane w najlepszej wilgotności. Należy jednak pamiętać, iż pleśń, która raz pojawi się w miejscu przechowywania chleba, jest bardzo trudna do usunięcia i może w przyszłości zakażać nowe bochenki, także czystość miejsc do przechowywania pieczywa jest także kluczowa.

Dlaczego do pszennego pieczywa, które przecież zawiera gluten dodaje się jeszcze dodatkowo gluten?

Dodatkowy gluten powoduje zwiększenie wodochłonności, dzięki czemu można uzyskać pożądaną strukturę miękiszu i odnosimy wrażenie, że pieczywo jest miękkie i bardziej wilgotne, dłużej pozostaje także świeże. Wysoka zawartość glutenu jest szczególnie istotna dla pieczywa mrożonego. Odpiekanie pieczywa z półproduktu mrożonego ma tendencję do zmniejszania objętości, co związane jest ze zjawiskiem zamrażalniczego uszkodzenia w nim drożdży, szczególnie przy długim okresie składowania i znacznych wahaniach temperatury. To niekorzystne działanie niskiej temperatury można zmniejszyć przez zastosowanie do przygotowania ciasta mąki wzbogaconej dodatkiem glutenu.

Dlaczego do pieczywa pszennego naturalnie zawierającego gluten dodawane są drożdże?

Drożdże wydzielają w procesie oddychania i fermentacji dwutlenek węgla, przekształcając ciasto w gąbczastą i porowatą masę. Po wypieku spulchnionego ciasta uzyskuje się chleb lub bułkę z łatwo „rozpływającym” się w ustach miękiszem. Drożdże poza spulchnianiem ciasta, spełniają jeszcze jedną bardzo ważną rolę. Podczas fermentacji powstaje nie tylko alkohol etylowy i dwutlenek węgla, ale wiele innych związków, które biorą udział w tworzeniu chlebowego aromatu i dobrego smaku pieczywa. Podczas wyrabiania ciasta z mąki, zawarty w nim gluten w wyniku sieciowania tworzy z wodą strukturę przestrzenną nadającą ciastu ciągliwą konsystencję. Powoduje to uwięzienie pęcherzyków dwutlenku węgla powstającego w cieście, gdy podlega ono fermentacji dzięki drożdżom, co z kolei odpowiada za wzrost jego objętości podczas „wyrastania”, a po wypieczeniu otrzymane pieczywo ma porowatą strukturę. Do pieczywa dodaje się też czasami cukier, którego zadaniem jest dostarczenie energii dla drożdży niezbędnej do przeprowadzenia procesu fermentacji.

Czy produkty/mąki badane są na obecność metali ciężkich i pestycydów?

W ramach kontroli, nasi dostawcy mąki są zobowiązani raz w roku przesłać wyniki badań na obecność metali ciężkich, pestycydów, mykotoksyn oraz badania mikrobiologiczne. Dokładna weryfikacja dostawcy jest bardzo ważną kwestią, przeprowadza ją nasz dział jakości zgodnie z procedurą, która jest oparta na wymaganiach wdrożonego w piekarni międzynarodowego standardu bezpieczeństwa żywności IFS.

Czy łatwo jest zrobić smaczną bułkę o prostym składzie?

Jest możliwe, ale wymaga dużych umiejętności piekarza, cierpliwości, spokoju i dużej dokładności. Z ciastem trzeba się obchodzić bardzo delikatnie. Przed każdym etapem np. dzielenia, robienia kulki, czy formowania trzeba dać mu kilkanaście, kilkadziesiąt minut „odpocząć”. Pośpiech nie jest wskazany. Enzymy, które można dodać do ciasta i tak się naturalnie uaktywnią. One po prostu są w mące i dodatkowo są produkowane w czasie fermentacji drożdżowej przez drożdże i bakterie w kwasie. Z racji, że jest ich mniej, to czasu na fermentację potrzeba więcej.

Na stronie internetowej macie podane składy wyrobów, sprawdziłam bułkę, którą promujecie jako „żywność funkcjonalna” – ma prosty skład, ale zawiera „skondensowaną mąkę owsianą” – co to?

Jest to koncentrat dodawany do wyrabianego ciasta, otrzymywany przez hydrotermiczną obróbkę ziaren owsa pozbawionych łuski, w celu zagęszczenia w ekstrakcie związków zawartych w warstwie aleuronowej ziarna. Brzmi to dosyć abstrakcyjnie, ale de facto wszystko odbywa się w sposób całkiem naturalny. Koncentrat ma postać suchego proszku, do którego przed dodaniem do innych składników ciasta dodaje się wodę w takiej ilości, aby uzyskać zdefiniowany udział składników koncentratu. To właśnie wraz z tym składnikiem dostarczamy znaczącą ilość beta-glukanu do produktu. Receptura bułki, jest zastrzeżona patentem

Skąd wiadomo, że ta bułka zawiera beta-glukan? Czy ktoś to bada?

Jak najbardziej, bułka została przebadana na zawartość beta-glukanu w zewnętrznym laboratorium. 

Czy każdy producent może sobie napisać na etykiecie oświadczenie o działaniu prozdrowotnym beta-glukanu?

Na szczęście nie, jest to szczegółowo uregulowane w prawodawstwie polskim i europejskim. My takie oświadczenie stosujemy np. na Bułce Beta, na podstawie Rozporządzenia UE nr 1160/2011 z 14 listopada 2011 r., które mówi, że jest możliwe oznaczenie produktu oświadczeniem żywieniowym: „Wykazano, że beta-glukan występujący w owsie obniża/redukuje poziom cholesterolu we krwi. Wysoki poziom cholesterolu jest czynnikiem ryzyka rozwoju choroby wieńcowej serca.” w przypadku żywności zawierającej co najmniej 1 g beta-glukanu występującego w owsie, na określoną ilościowo porcję. Przy czym konsument musi być poinformowany, że korzystny efekt występuje przy dziennym spożyciu 3 g beta-glukanu występującego w owsie. 

Czyli ile gramów beta-glukanu jest w jednej bułce?

Wg raportu z badań na zawartość beta-glukanu przeprowadzonych przez zewnętrzne laboratorium uzyskaliśmy wynik 1,6 g beta-glukanu na 100 g produktu. Zatem w jednej bułce jest ok. 1.92g beta-glukanu.

Ile gramów beta-glukanu należy spożyć, aby uzyskać efekt leczniczy?

Wg Rozporządzenia Komisji (UE) NR 432/2012 z dnia 16 maja 2012 r.: „Beta-glukany pomagają w utrzymaniu prawidłowego poziomu cholesterolu we krwi” – aby takie oświadczenie mogło być stosowane, podaje się informację dla konsumenta, że korzystne działanie występuje w przypadku spożywania dziennie 3 g beta-glukanów pochodzących z owsa, otrębów owsianych, jęczmienia, otrębów jęczmiennych lub mieszanek tych beta-glukanów. „Spożycie beta-glukanów pochodzących z owsa lub jęczmienia w ramach posiłku pomaga ograniczyć wzrost poziomu glukozy we krwi po tym posiłku” – takie oświadczenie może być stosowane wyłącznie w odniesieniu do żywności zawierającej co najmniej 4 g beta-glukanów z owsa lub jęczmienia na każde 30 g węglowodanów przyswajalnych w określonej ilościowo porcji w ramach posiłku.

Jaki rodzaj mąki pszennej używany jest do produkcji Bułek Beta?

Bułka Beta jest na bazie mąki pszennej typu 550pochodzącej z ziaren z polskich upraw.  

Czy używana mąka pszenna zawiera dodatkowe substancje?

W celu standaryzacji mąki i polepszenia jej wartości wypiekowych w mąkach z młynów znajduje się dodatek kwasu askorbinowego, potocznie nazywanego witaminą C. 

Czy nie byłoby lepiej zrobić bułkę na większej ilości mąki owsianej z dodatkiem pszennej?

Mamy w swojej ofercie także bułkę owsianą, jednak ma ona zupełnie inny charakter i smak. Dzięki zastosowaniu mąki pszennej mamy delikatną bułkę o równomiernie porowatm miękiszu, a dzięki dodatkowi skoncentrowanej mąki owsianej stworzyliśmy produkt, który w prosty sposób uzupełnia zapotrzebowanie organizmu na beta glukany. 

Czyli Bułka Beta jest produktem funkcjonalnym.

Jak najbardziej tak. Żywność funkcjonalna to rodzaj produktów spożywczych, które nie tylko dostarczają nam podstawowych składników odżywczych, ale również przyczyniają się do poprawy stanu naszego zdrowia. Bułka Beta to źródło substancji, które obniżają poziom cholesterolu, zmniejszają wchłanianie tłuszczów oraz obniżają indeks glikemiczny pokarmu.

Kto wymyśla składy produktów funkcjonalnych?

Za tworzenie receptur i składów produktów funkcjonalnych i nie tylko odpowiedzialny jest nasz dział technologiczny. Wprowadzenie całkowicie nowego produktu żywnościowego na rynek jest niezmiernie trudne. Opracowywanie nowych produktów przebiega wieloetapowo i obejmuje takie kroki jak: faza koncepcji, etap wstępny, opracowanie w skali laboratoryjnej lub półtechnicznej, etap opracowania zaawansowanego, etap wdrożenia do produkcji. 

Proces prowadzony jest z uwzględnieniem wymogów rynku, własnych doświadczeń oraz przepisów dotyczących produkcji artykułów spożywczych. Widzimy, że z roku na rok spożycie pieczywa jest coraz mniejsze, coraz więcej osób potrzebuje specjalnej diety, dlatego w Putce posiadamy linie produktowe dopasowane do indywidualnych potrzeb klientów tj. bezglutenowe, BIO, czy diabetyków.

Skąd w ogóle pomysł na produkty funkcjonalne?

Jest to wynik naszych wieloletnich obserwacji. Na ich podstawie wywnioskowaliśmy, że nowocześni konsumenci są coraz bardziej świadomi jaki jest związek pomiędzy codzienną dietą, a zdrowiem i poszukują pożywienia, które wpłynie na zachowanie dobrego zdrowia i sprawności fizycznej. W dzisiejszych czasach ukształtowały się więc nowe potrzeby żywieniowe, projektuje się nowe produkty spożywcze, jak żywność niskoprzetworzona, wygodna, ekologiczna czy funkcjonalna. To rzeczywistość wymusza na technologach opracowanie nowych sposobów odżywiania się. Należy jednak pamiętać, że żywności funkcjonalnej nie należy traktować jako panaceum na wszystkie schorzenia. Rolą tej żywności jest wspomaganie organizmu w utrzymaniu dobrej kondycji fizycznej i psychicznej oraz pomoc w zapobieganiu niektórym objawom chorobowym. Produkty funkcjonalne mogą stanowić uzupełnienie zrównoważonej i urozmaiconej diety, mogą być jednym z elementów tzw. zdrowego stylu życia.

No właśnie. To jest dobre podsumowanie, bo niektórym osobom wydaje się, że jak kupią błonnik w kapsułkach, otręby lub jogurt to właściwie temat z głowy. A dbanie o zdrowie to nie tylko jedzenie – to również aktywność fizyczna, odpowiednia ilość snu, oraz wody do picia. A żywność funkcjonalna może być elementem i uzupełnieniem, a nie substytutem. 

Dzięki za odpowiedzi!

Fot. pixabay.com

Wpis powstał w ramach współpracy z Piekarnią Putka.

FAK of The Year

FAK of The Year – marzec.

W marcu nominacja do nagrody FAK of The Year leci do 4health musli chocolate.

Kolejny raz widzę przerabianie angielskiego na angielski z delikatną sugestią, że jest ok. Podobnie jest np. w przypadku napojów słodzonych z angielskim słowem „woda” w nazwie. Tu mamy „4health” – niby nic a jednak kojarzy się lekko z „for health” co znaczy „dla zdrowia”. Czy produkt jest faktycznie dobry dla zdrowia?

Opakowanie.

Nasiona chia, orzechy laskowe i „high fibre” czyli zapowiada się nieźle, chociaż „crunchy” sugeruje, że może być na bogato. Tyle, że crunchy można też zrobić w wersji faktycznie „dla zdrowia”.

Fakty.

Płatki owsiane 35.3%, nasiona chia 6%, kakao – fajnie.

Orzechów mrugających do nas z opakowania jest 2%, czekolada gorzka 6.5% – jest to prosta czekolada ale z cukrem na pierwszym miejscu.

Reszta to cukier i olej palmowy z dodatkami typu słodzony ekstrudat zbożowy i syrop glukozowy.

FAK of The Year

Zawartość cukru 24g/100g czyli niemal 1/4 składu to cukier i jest to głównie cukier dodany.

Tłuszcz 18g/100g i jest to głównie olej palmowy bo tłuszczu z orzechów, czekolady czy innych składników jest tu stosunkowo mniej.

Edit: producent używa certyfikowanego oleju palmowego, nieutwardzonego – na plus, w porównaniu z utwardzonym lub częściowo utwardzonym.

 FAK of The Year

Podsumowując.

Crunchy to zwykle śliski typ, jeśli chodzi o tematykę zdrowotną. Ten produkt jako crunchy nie ma mocno przekombinowanego składu, nie ma też wielkich niespodzianek. Ale sprzedaż takiego składu z napisem „4health” to trochę dyskusyjna jak dla mnie sprawa, bo nie każdy odbiorca takich produktów spożywa proponowaną ilość (30g) dziennie, nie każdy też ćwiczy na siłce lub zalicza dowolną inną aktywność fizyczną kilka razy w ciągu tygodnia.

fak of the year

FAK of The Year – luty.

Lutowa nominacja do nagrody FAK of The Year trafia do Mazurskich Miodów i nie będzie tu żadnej filozofii czy przydługawych wyjaśnień bo miód to produkt w gruncie rzeczy prosty.

fak of the year

Idę do sklepu po polski miód bo lubię polskie miody, niestety nie mam zaprzyjaźnionej pasieki w okolicy.

Wkładam do koszyka Mazurskie Miody, naiwnie zakładając, że skoro miody MAZURSKIE, a Mazury są w Polsce, to pewnie jest to miód mazurski lub chociaż mieszanka miodów polskich. Ale nie.

Niespodzianka.

Producent uczciwie opisuje jakie mamy możliwości, jest ich 4, wszystkie zgodne z normami wedle etykiety. Wszystko fajnie tyle, że ja chciałam kupić miód mazurski.

fak of the year

A kupiłam miód 2C czyli „mieszankę miodów niepochodzących z UE”.

fak of the year

Miód to specyficzny produkt. Gdybym miała firmę sprzedającą miody z nazwą „polskie”, „podkarpackie”, „pomorskie” itp. w nazwie – pracowałabym na składnikach czy mieszankach z polski, a w razie braku polskiego surowca do któregoś z rodzajów – po prostu nie wypuszczałabym czegoś zastępczego na rynek bo byłoby mi najnormalniej w świecie głupio.

Ale może ja jestem jakaś dziwna.

łeldan luty

ŁelDan – luty.

W lutym nominacja do nagrody ŁelDan 2019 leci do Producenta Kaszy Jaglanej „Dania Babci Zosi” za popularyzowanie na rynku produktów typu „fast food” kaszy jaglanej jako bazy.

Na słodko?

Dla fanów słodyczy Producent przewidział kaszę z dodatkiem żurawiny, cukru (suszona żurawina zawiera), siemienia i migdałów.

łeldan luty

Zawartość cukrów prostych 15g/ 100g produktu – nie jest to mało, ale też bez dramatu patrząc na skład, zwłaszcza w porównaniu do słodzonych płatków śniadaniowych.

łeldan luty

Na słono.

Soczewica, cukinia, pomidor, słonecznik, siemię lniane. Prosto i bez zbędnych ozdobników.

łeldan luty
łeldan luty
łeldan luty

Wnioski.

Kasza jaglana nie musi być nudna, trudna, gorzka, mdła. Może być bazą fajnych, słodkich przekąsek np. budyniu, ale też zdrowego śniadania, obiadu czy kolacji.

Może być też bazą lepszej jakości fastfoodu, gdzie wrzucasz zawartość do gara, zalewasz wodą i tyle. Well done!

pączki

Cała prawda o pączkach.

Przed nami Tłusty Czwartek, zatem już niebawem prawie cała Polska rzuci się na przecenioną mąkę z syropem glukozowym i tłuszczem palmowym. Będą radosne przekomarzania – kto, ile, za ile, po ile, kto już umiera, a kto jeszcze ma w domu 6 sztuk bo były w promo, jak za darmo. 
No to jak dają po taniości TO PRZECIEŻ TRZEBA BRAĆ, prawda…?

Oczekiwania vs reality.

Nie jestem fanem pączków (chociaż lubię ciasta i ciastka), aczkolwiek lubię raz na jakiś czas czyli 1-2 x w roku zjeść PRAWDZIWEGO pączka. Bez rozmrażania, bez wspomagania, bez dosypki polepszaczy.

Lubię, gdy ten pączek ma konsystencję pączka i smak pączka. Nie lubię, gdy kupuję pączka, płacę jak za pączka, a jem pseudo-pączko-kapcia, po którym pół dnia jest mi niedobrze.

Nie oczekuję od produktów za 49 gr, że będą przypominały składem, smakiem czy konsystencją prawdziwe pączki. Stawiam na mniejszą ilość ale lepszą jakość – jestem gotowa zapłacić w tłusty czwartek 6x więcej i zjeść 1-2 sztuki zamiast 6 przecenionych wyrobów cukierniczych o wyglądzie pączka. Jestem w stanie zapłacić jeszcze więcej i zjeść 1 sztukę, jeśli producent nie użyje do wyrobu oleju palmowego (co obecnie niemal graniczy z cudem, ale wyjątki się zdarzają – wystarczy zapytać).

Droższy, znaczy lepszy?

Przeszłam się po cukierniach obiecujących „tradycyjne” wyroby. Widziałam pączki w cenie ok. 3 pln za sztukę. Zdobycie składu czasem było nierealne („kierowniczka ma”), czasem dostawałam bez problemu specyfikacje do wglądu, a czasem wystarczyło poczekać aż miła, zmęczona chyba życiem Pani, przestanie wywracać oczami i robić miny oraz uwierzy, że naprawdę CHCĘ ZNAĆ SKŁAD TEGO PĄCZKA.

Wniosek z moich podróży po „renomowanych” cukierniach jest jeden.

To, że płacisz prawie 3 pln zamiast 79 gr nie gwarantuje NICZEGO.

Owszem, niektóre piekarnie mają tradycyjne pączki składające się z typowych składników (czyli nie są to pączki „z proszku”, gdzie czytasz skład i nie masz pojęcia czym jest połowa składników) ale widziałam też bezczelnie reklamowane tradycją wyroby pączko-podobne. W cenie pączka.

W dobrej cukierni jak masz „pączek z jabłkiem”, to faktycznie jest to pączek z jabłkiem, a nie z mazią jabłko-podobną. Z marmoladą różnie bywa ale wydaje się być najbezpieczniejszym nadzieniem.

Jeśli zamierzasz jeść pączki dziesiątkami, odradzam wymyślne nadzienia typu toffii, advocat itp. bo tu ślizgają się nawet najlepsi i w sumie nie ma w tym nic dziwnego.

Tańszy znaczy jaki?

Przeszłam się też po dyskontach i delikatesach.

W delikatesach bez problemu można znaleźć normalne pączki, bo dostarczają je tam m.in. normalne cukiernie. Te nienormalne też dostarczają, więc warto czytać te malutkie opisy.

W supermarketach – wyrób własny… Ach czego tam nie ma. Prawdziwa lekcja technologii cukierniczej. Ale TANIO, panie!

Dyskonty – królują długie składy albo brak składu bo nie na wszystkich wystawionych produktach jest opis.

Nie widziałam ANI JEDNEGO tradycyjnego pączka w cenie niższej niż ok. 2.50pln.

Konstrukcja cepa.

Pączki to w gruncie rzeczy składowo prosta sprawa. Tak jak ciasto drożdżowe, tylko tu się smaży (zapytaj jak często cukiernia wymienia olej do smażenia), a tam się piecze.

Natomiast gdy ktoś potrzebuje „stabilnych produktów o  gładkiej powierzchni, ładnej obwódce oraz dużej objętości” – można robić na mieszance, która btw. nadaje się również do produkcji drożdżówek, makowców i ciast drożdżowych.

Składniki jednej z przykładowych mieszanek: mąka pszenna, cukier, serwatka w proszku, mąka sojowa, sól, białko jaja w proszku, żółtko jaja w proszku, emulgator: E471, E472e, lecytyna rzepakowa; substancja przeciwzbrylająca: węglan wapnia; gluten pszenny, substancja zagęszczająca: guma guar; środek do przetwarzania mąki: kwas askorbinowy; regulator kwasowości: dwuoctan sodu; enzymy: ksylanaza, amylaza, fosfolipaza; barwnik: E101.

Jak widzę cukiernię z napisami „Tradycyjne wypieki” a skład ciasta drożdżowego ma 7 linijek, to coś tu chyba jest nie tak.

„Tradycyjne” donaty i pseudo pączki.

Zagościły już na dobre – niestety. Do wyboru kolorowe polewy, różnorodne posypki – skład często jednym słowem: DRAMAT.

„Pączek to pączek, co za różnica?”

Otóż jest i to spora. Niewiele osób wie, że te odmrożone okrągłe, kapciowate, kolorowe pączko-podobne wyroby to najczęściej 2 x więcej tłuszczu (np. 14g vs 28g/100g), bardzo często z udziałem tłuszczu częściowo utwardzonego (zwłaszcza polewy i posypki!). Rozpoznać je można po cenie – zwykle oscylującej w okolicach < 1 pln. Często w promocji po < 49 gr.

Tanio, panie!

Mam wrażenie, że dla niektórych nie ma różnicy między pączkiem a tłustym palmowym kapciem z cukrem. Ważne, żeby się bezmyślnie nawpieprzać cukru z tłuszczem, bo wszyscy tak robią. Smak, konsystencja, skład – bez znaczenia. „Przecież słodkie jest, to smakuje”, „ja tam nie widzę różnicy”. Jasne, przecież jeśli mam 3 pln, to lepiej kupić 6 pseudo pączko-kapciów po 49 gr niż jednego prawdziwego pączka. Bo czemu mam kupić jednego, skoro mogę 6.

Zadziwiające jest dla mnie to, jak bardzo niektórzy ludzie są zdziwieni tym, że chcę wiedzieć co jem i mam ochotę na tradycyjny wyrób – nie na produkt z proszku. Skład bułki, chleba, pączka – w piekarniach i cukierniach mam zwykle najwięcej problemów. Najłatwiej jest, gdy producent podaje skład na swoich stronach, ale nie każdy ma odwagę i/lub czas, a szkoda.

Twoja kolej.

Tłusty Czwartek to doskonały test dla Twojej ulubionej cukierni. Do tej pory kupowałaś/eś bezrefleksyjnie wszystko jak leci, bezgraicznie ufając w napisy „tradycyjne”, „domowe”. Teraz pora przekonać się jaka jest prawda.

Zanim więc kolejny raz kupisz od uśmiechniętej Pani pięknego, pachnącego pączusia – zapytaj o skład i sprawdź.

Jeśli kupujesz tanio – nie oczekuj tradycyjnej receptury. Wyroby na proszku są zwykle tańsze.

Jeśli jednak płacisz jak za zboże, a pączek to x-linijkowa litania, gdzie nie znasz połowy składników, to za co tak właściwie płacisz..?

FAK of The Year

FAK – styczeń 2019

Pierwsza nominacja do nagrody FAK of The Year w tym roku trafia do płatków „Miodusie”. Za pobicie konkurencji na głowę.

FAK of The Year

Nie ukrywam, że lubię niektóre produkty firmy Cenos – nie te pakowane w osobnych torebkach foliowych. Te zbiorcze opakowania. Strączki, kasze, płatki – naprawdę jest w czym wybierać, portfolio jest bogate i zróżnicowane.

Marketing.

Patrząc na opakowanie – produkt dedykowany raczej dzieciom.

10 witamin, pszenica, „idealne na każdy dzień”, smak miodowy – „oblane złocistym miodem” wręcz.

Fakty.

Pszenica 53%, a ten „złocisty miód”, który jest dodatkiem do zbożowej części to w rzeczywistości cukier z syropem glukozowo-fruktozowym z 2.3% dodatkiem miodu i ekstraktem słodowym. Plus aromat miodowy.

Poza tym skład jest prosty – m.in. olej rzepakowy, mieszanki witaminowe, emulgator, regulator.

To, co mnie przeraża w tym produkcie to zawartość cukrów prostych.

39 gramów na 100 gramów produktu to jak dla mnie REKORDOWA ilość!

Przypominam, że zwykła pszenica dmuchana (bez dodatku cukru) ma około 3-4g cukrów prostych na 100g produktu, a miodu jest tu zaledwie 2.3%.

FAK of The Year

Nominację przyznaję za rekordową ilość cukrów prostych.

Dla porównania – płatki konkurencyjnych firm mają średnio 25g/100g co już jest dla mnie wysoką zawartością cukru jeśli chodzi o płatki dla dzieci, a nie każde dziecko jest aktywne fizycznie.

39g/100g to o ponad połowę więcej cukru w porównaniu do konkurencji. W obliczu informacji o szkodliwości nadmiaru cukru w diecie, tendencjach do mniejszego przecukrzenia dzieci – zwiększanie zawartości cukru w produktach dla najmłodszych to dla mnie strzał w kolano i DRAMAT.

łeldan

ŁelDan – styczeń.

Styczniowa nominacja do nagrody ŁelDan of The Year 2019 leci do produktów z „Inna bajka”.


łeldan

Jeden do danie typu „wrzucam do gara, gotuję i gotowe” – bazą jest quinoa, kasza jaglana i warzywa suszone.

łeldan

Drugi produkt to „zalewam i jem” czyli alternatywa popularnych „kubków”. Lepsza alternatywa, bo skład oparty jest na kaszt gryczanej z dodatkiem buraka.

Nominację przyznaję za ciekawe wplecenie kaszy jaglanej i gryczanej w produkt typu mix lub produkt typu fastfood oraz ciekawe rozwiązanie typu instant.

Do kasz ciężko przekonać niektóre osoby przyzwyczajone wyłącznie do gorących kubków, zupek w proszku, pizzy, hamburgerów, białego makaronu i ziemniaków, tym bardziej cieszą dania typu instant, które nie składają się wyłącznie z kilku klusek, tłuszczu, soli, szczypty suszonych warzyw i wzmacniaczy smaku.

Przypominam jednocześnie, że dania do zalania wodą nie mogą na zawsze zastąpić urozmaiconej diety. Czyli nie możesz codziennie, cały tydzień jechać na gorących kubkach oczekując, że to zdrowy styl odżywiania.

Zdrowa żywność to m.in. 5 porcji warzyw, dobry olej, produkty nieprzetworzone oraz produkty świeże. Instant – nawet ten lepszej jakości – to urozmaicenie lub ostatnia deska ratunku, np. w robocie.

fak of the year

FAK of The Year 2018 – najbardziej skandaliczny produkt 2018 roku.

12 nominacji do nagrody FAK of The Year za nami.

Przypomnijmy sobie zatem kto, co i za co.

💥 Styczeń: Mlekosmyki Nimm2.

Za dorabianie certyfikowanej ideologii opartej na mleku+witaminach do syropu glukozowego z cukrem.

💥 Luty: Czekomety Mieszko.

Za info na temat pożywności dla juniorów produktu zawierającego sporą dawkę cukru z tłuszczem częściowo utwardzonym.

💥 Marzec: Mini Ptasie Mleczko.

Za info dotyczące źródła wapnia dla uczniów w postaci kilku łyżeczek cukru z dodatkami.

💥 Kwiecień: Kubuś Waterrr.

Za nieustanne promowanie napoju z cukrem (16 łyżeczek w 1.5L) pod nazwą związaną z angielskim słowem 'water’, które oznacza 'wodę’.

💥 Maj: Oats z żurawiną.

Za info dotyczące pomocy w walce z poziomem cholesterolu przy jednoczesnym docukrzeniu produktu na poziomie prawie 25%.

💥 Czerwiec: żelki z witaminami, frontman: Gumy Zizzz.

Za sugerowanie spożywania do 6 gum dziennie (zawierających syrop glukozowy z cukrem+częściowo utwardzonym tłuszczem roślinnym) dzieciom od 3 r.ż.

💥 Lipiec: produkty mięsne dla dzieci, frontmani: Morska fantazja figurki rybne oraz paróweczki Bobaski.

Za całokształt składu, który jest dla mnie nie do przyjęcia, plus piękne kolorowe opakowanko.

💥 Sierpień: Gołąbki 'Kuchnia STAROPOLSKA’.

Za napisy na opakowaniu, które w mojej opinii są niespójne z rzeczywistym składem.

💥 Wrzesień: Serek truskawkowy 'OZO’.

Za sugestie dotyczące 'zdrowego odżywiania’ niespójne w mojej opinii ze składem.

💥 Październik: Czekoladowe Muszelki Lubelli.

Za piękną komunikację na produkcie o zawartości cukrów prostych na poziomie 1/4 składu przy sugerowanym targecie 'dla dzieci’.

💥 Listopad: Chruposzki junior.

Za komunikację niespójną w mojej opinii ze składem oraz sugerowany target 'junior’ przy obecności tłuszczu częściowo utwardzonego.

💥 Grudzień: kaszki z cukrem dla niemowląt, frontman: kaszka bezmleczna malinowa Nestle 'od 4 miesiąca’.

Za wysoką w mojej opinii zawartość cukru dodanego, jak na produkt dla niemowląt + za sugestie dotyczące rozszerzania diety po 4m.ż., co nie powinno być złotym standardem w świetle najnowszych informacji dotyczących zaleceń rozszerzania diety PO 6 m.ż.

FAK Publiczności.

Gdyby były FAKi Publiczności to zdaje się, że w 2018 roku wygrałyby równolegle dwie grupy produktów:

Napoje z cukrem z nazwą kojarzącą się z wodą, np. Kubuś Waterrr (zobacz nominację) oraz kaszki dla niemowląt z napisem 'od 4mies.’ z dodanym cukrem np. Nestle kaszka bezmleczna malinowa (kliknij i zobacz nominację).

 

FAK of The Year 2018.

 

fak of the year

 

Natomiast ja przyznaję nagrodę FAK of The Year produktowi, który pod każdym względem jest dla mnie SKANDALICZNY.

1. Nazwa 'Polski Lek’.

Skoro 'polski’ to super bo wspieramy nasz kraj przecież, słowo 'lek’ kojarzy się z przebadanymi preparatami o UDOWODNIONYM działaniu, preparatami które dużo trudniej zarejestrować na rynku niż suplementy diety.

Tu przypominam po raz kolejny, że SUPLEMENTY TO NIE LEKI! To elementy DIETY. Suplement możesz zarejestrować samodzielnie, to nie ma nic współnego z rejestracją LEKU.

W nieumiejętnym spożywaniu, czy raczej patrząc na polski rynek – NADUŻYWANIU – suplementów widzę ogromne zagrożenie. Producent 'Polski Lek’ nie produkuje leków. Produkuje suplementy. Przyznam szczerze, że gdybym nie była farmaceutą, prostu bym się na ten chwyt nabrała bez mrugnięcia okiem.

2. Witaminy.

Każdy niemal Rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej, a w obliczu 'wszechobecnej chemii’ oraz dobrze klikających się nagłówków o 'bezwartościowych, zanieczyszczonych owocach i warzywach’ zaczyna rozważać suplementację. Drogi Rodzicu, suplementacja jest czasem konieczna, ale o tym decyduje wykształcony w kierunku suplementacji SPECJALISTA. Warzywa i owoce zawierają witaminy i składniki mineralne, jeśli nie ma wskazania od SPECJALISTY – nie należy ich odstawiać. Zwłaszcza nie należy zamieniać ich na suszone wersje za miliony monet. To jest jakaś paranoja!

WSZĘDZIE JEST CHEMIA.

Chemia to my, naprawdę! Proszę, skup się na unikaniu żywności przetworzonej, nadmiaru cukru i fatalnej jakości tłuszczu w diecie swoich dzieci zamiast tropić teorie spiskowe, które ktoś podsyła.

 

fak of the year

 

3. Postacie z bajek.

Ulubiony chwyt producentów, bo dziecko przecież musi mieć wszystko z ulubioną bohaterką/bohaterem.

4. Absolutny SKANDAL nr 1 to skład:

  • solidna dawka syropu glukozowego z cukrem (oczywiście brak info o ilości i nie znajdziecie tego na żadnych aptecznych żelkach bo są to naprawdę potężne dawki. Wystarczy sprawdzić zwykłe żelki w sklepie – zwykle minimum połowa składu to syrop z cukrem, niektóre mają nawet cukier na poziomie 70% składu),
  • produkt zawiera TŁUSZCZE CZĘŚCIOWO UTWARDZANE, które są źródłem izomerów trans. Zalecenie dotyczące spożycia izomerów trans jest jasne i nie pozostawia wątpliwości: JAK NAJMNIEJ. Związki te są obecne również naturalnie, tyle, że w niewielkich ilościach. Nie musimy zatem dokładać sobie na talerz dodatkowej porcji, prawda? A dawać na tacy źródło izomerów trans dzieciom? PO CO?

Wklejam skrin wypowiedzi na temat izomerow trans Dyrektora Instytutu Żywności i Żywienia (więcej informacji oraz cytowaną wypowiedź o izomerach trans znajdziesz tu).

izomery trans

 

5. Absolutny skandal nr 2 – dawkowanie.

Wśród wielu „witaminowych cudow”, które widziałam ten preparat wysunął się na prowadzenie, bo wyróżnia go jedno. Zwykle producent zaleca jednego żelka dziennie, rzadko zdarza się, że 2-3. Tu jasno i wyraźnie jest pozwolenie do 6 gum dziennie. Czyli mogę 6 prawda?

130g to około 30 gum. Czyli 1 guma to około 4g. 6 x 4 = 24g.  

24g to 5 (PIĘĆ) łyżeczek cukru z tłuszczem i dodatkami DZIENNIE. Dla dziecka powyżej 3 r.ż.

Przy tak skandalicznym składzie dawka jest dla mnie nie do przyjęcia.

 

fak of the year

 

Podsumowanie.

Na rynku (również w aptekach) są coraz bardziej widoczne żelki dla dorosłych i dzieci oraz cukierki, lizaki i gumy z witaminami lub innymi składnikami dla dzieci. 

Jestem przeciwnikiem takiej formy podawania czegokolwiek. Każda dodatkowa porcja cukru w diecie przy wszechobecnym przecukrzeniu (zwłaszcza dzieci) to powód do niepokoju i zwiększone ryzyko późniejszych problemów. Żelki z witaminami zdobywały rynek w tempie huraganu, obserwując półki sklepowe i apteczne byłam naprawdę zaskoczona jak wiele firm wprowadza do swojej oferty suplementy w tej postaci.  A skoro to robiły – przyczyna musi być jedna. Ty to kupujesz. Jeśli przestaniesz kupować dodatkowe porcje cukru, jeśli przestaniesz karmić swoje dziecko syropem glukozowym pod płaszczykiem witamin czy czegokolwiek – producenci po jakimś czasie przestaną produkować takie rzeczy.

Witaminek i składników mineralnych, Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku, szukaj proszę w warzywach i owocach, nie w żelkach, gumach, lizakach. A jeśli coś się dzieje – udaj się do specjalisty, zamiast łykać kolorową papkę marketingową, słuchając złotych rad koleżanek. Bo droga z napisem „na skróty” nie zawsze jest drogą lepszą. Zwłaszcza dla Twojego dziecka.