Sierpniowa nominacja trafia do firmy, która ma całkiem fajne produkty, np. z tej serii ekspandowane zboża bez dodatku cukru. Ale w niektórych przypadkach opisy na opakowaniu są dla mnie nieco mylące. Z resztą zobacz sama.
Komunikacja
Wygląda super – nie dość, że jagły, BIO, czarna porzeczka to jeszcze miód! Aż chce się kupić!
W treści z tyłu „pasja do zdrowego stylu życia” oraz „poszukiwanie produktów dobrych dla organizmu”.
Rzeczywistość.
Co w składzie?
Jagły + cukier.
Jest też trochę porzeczki. Miodu 2.5%.
Czy ma znaczenie czy cukier jest taki czy siaki?
Nie. Nadmiar cukru trzcinowego czy bio działa tak samo szkodliwie na Twój organizm. A tu zawartość cukrów prostych (całkowita czyli nie tylko dodane) to niemal 1/4 (23 gramy na 100 gramów produktu).
I oczywiście można dyskutować o tym, że „przecież nie jem tego na kilogramy” itp. Tyle, że Ty nie jesz, ale być może inni zjedzą taką paczusię w ciągu jednego posiedzenia, może w ciągu dwóch dni. Dla każdego „zdroworozsądkowa ilość” oznacza coś innego.
Poza tym – to nie są „Jagły z MIODEM i porzeczką”.
To są „Jagły z CUKREM, porzeczką i niewielkim dodatkiem miodu”. Bo 2.5% w skali total (110 gramów produktu) to około pół łyżeczkido herbaty. Pół łyżeczki miodu na całą paczkę.
Każdy autor ma swój styl pisania, a ponieważ mojej nowej książki w tym roku nie będzie w księgarniach i nie będzie jak jej przekartkować – chcę przybliżyć Ci jak wygląda jej zawartość. Styl i układ podobny jest do mojej poprzedniej książki, „SMART SHOPPING”, którą znajdziesz np. w empiku – tam była wiedza ogólna, tym razem jest szerzej o produktach dla dzieci i niemowląt, stąd tytuł.: „Żywność dla dzieci”.
Książkę zaczynam od przypomnienia prostych faktów oraz wprowadzenia w dalsze rozdziały.
Tytułem wstępu
Wstęp to dyskusja z popularnymi zagrywkami rzucanymi przez osoby nieświadome lub świadomie negujące wpływ stylu życia na zdrowie. Wcale nie jest łatwo rozmawiać, gdy ktoś jest święcie przekonany, że tylko jej/jego argumenty są prawdziwe albo uważa, że „się nie da”. Ja wychodzę z założenia, że najpierw warto zdobyć wiedzę, spróbować, przetestować różne rozwiązania, a dopiero później dyskutować czy jest sens i czy się da.
Część szczegółowa
W dalszych rozdziałach omawiam skrótowo najpopularniejsze grupy produktów, zaczynając zawsze od kluczowych informacji – na co zwrócić uwagę, co omijać szerokim łukiem, czym się nie martwić.
Niemal w każdym rozdziale są lepsze i gorsze składy ze słowem komentarza. Pokazuję też kilka razy jak i po co obliczać cukry dodane w produkcie.
Zakończenie
Podsumowanie książki „Żywność dla dzieci” to kilka słów o zmianie nawyków żywieniowych oraz kilka stron do własnego zagospodarowania lub podrzucenia krótkiego przypomnienia bliskiej osobie.
Chcesz wiedzieć więcej?
Więcej informacji oraz krótkie filmy o tym jak powstawała książka, na jakim papierze jest drukowana i jak wygląda proces tworzenia itp. znajdziesz na instagramie @doktorania (profil prywatny).
W lipcu nominacja leci do produktu, o którym zapomniałam, a miał dostać nominację już dawno. Tym razem coś dla fanów kuchni wegańskiej!
Dla osób, które lubią lub potrzebują w swoich daniach delikatnego smaku i konsystencji jogurtu, ale unikają nabiału – firma Jogurty MAGDA, która wypuściła produkty PlantON przygotowała vegangurt kokosowy bez dodatku cukru.
Skład jest prosty, cukru mniej niż w tradycyjnych jogurtach (tu zaledwie 0.9g/100g), tłuszczu natomiast nieco więcej (7.1g/100g), co może się przydać fanom śmietany w sosach. Smak kokosowy zdecydowanie wyczuwalny ale nie totalnie dominujący, z resztą odczucia smakowe to kwestia indywidualna.
UWAGA! jedyne na co chcę zwrócić uwagę to odpowiednik z CUKREM, który ma bardzo podobną etykietę niestety. Na tym bez dodatku cukru mamy napis 'NO SUGAR ADDED” i to właśnie wyłącznie ten ze zdjęcia dostaje nominację!
ŁelDana przyznaję za proste rozwiązanie trudnego problemu jakim jest właściwie brak powszechnie dostępnych, dobrych alternatyw jogurtów na rynku polskim. Te co mamy, np. sojowe, często mają przekombinowany skład z solidną porcją cukru.
Jest to też sygnał dla innych producentów- obecnie plantON jest właściwie monopolistą na taką skalę. Poza polską, np. w Niemczech, powszechnie dostępne jogurty kokosowe bez dodatku cukru robi kilka firm. Myślę, że to jest kierunek, który warto rozważyć, jeśli ktoś dysponuje możliwościami, bo zapotrzebowanie na takie produkty rośnie z roku na rok i to się raczej nie zmieni.
W lipcu nominacja trafia do produktów, które obecne są na rynku z jednego zapewne powodu – bo ludzie je kupują, często ze względu na cenę. Mam tu na myśli smarowidła do złudzenia przypominające masło ale już nie w opakowaniach idealnie podobnych do „masła extra”.
Tym razem chodzi o produkty typu „osełka”, które kojarzą się z masłem w kształcie bryłki opakowanym w białawy papier. W ręce wpadł mi ostatnio ten „Z TRADYCJĄ Z WARLUBIA”.
Osełka
Co na opakowaniu: TRADYCJA, młyn, dzban – czy z mlekiem? Bo przecież jak masło czy śmietanka to wiadomo, że z mleka.
Mamy też „gwarancję jakości” oraz info, że osełka jest ŚMIETANKOWA.
Gwoli ścisłości: jest na froncie napis, że to „miks tłuszczowy”, ale dla starszych osób bez okularów, dla ludzi, którzy się spieszą oraz dla całej rzeszy przyzwyczajonej do synonimowego znaczenia słowa „osełka” – napis ten pozostaje niewidoczny.
A „osełka” to może być po prostu kształt produktu. Tyle, że w domyśle funkcjonuje to jako „bryłka masła”.
Co w składzie?
Plus za to, że nieutwardzony, ale jednak aż 63% jest to tłuszcz palmowy. Następnie zaledwie 7% tłuszczu mlecznego – a to właściwie m.in. na nim zależy fanom masła. Następnie mleko odtłuszczone i maślanka – ile? możemy jedynie domyślać się, że w sumie około 30%. Ale ile czego – nie wiadomo.
Na otarcie łez – aromat maślany i jogurtowy. Miło, że naturalne. Oraz karoteny i emulgator. Tak więc, połykając krokodyle łzy podczas jedzenia (bo przecież jak kupione to trzeba zjeść), będzie Ci kanapeczka pięknie pachniała jogurtem i masłem.
Gdzie śmietanka?
Nie wiem.
Być może część osób zupełnie świadomie kupuje takie miksy tłuszczowe, z różnych względów. Być może część osób czyta etykietę i po prostu ma ochotę na tłuszcz palmowy o zapachu jogurtu i masła.
Być może.
Ale biorąc pod uwagę ilość zdjęć, które otrzymuję od wkurzonych ludzi, którzy piszą, że „mama nie zauważyła różnicy”, „zawsze kupowała i było dobre”, „na szybko kupiłam”, część takich zakupów jest zupełnie przypadkowa.
Polmlek, why?
Zastanawiam się, jak daleko sięga ta tradycja z Warlubia odnośnie do tłuszczu palmowego, gdzie jest tytułowa śmietanka, oraz czy opłaca się – na tle innych produktów firmy – produkować się taki miks do smarowania. Pewnie tak, ale jak dla mnie to szkoda marki trochę.
Ja też nie lubię kupować kota w worku, zatem przedstawiam Ci spis treści mojej najnowszej książki, a przed oficjalną premierą (czyli póki ceny są jeszcze niższe) pokażę Ci też kilka stron ze środka. Książkę kupić można tylko w jednym miejscu – na mojej stronie internetowej (kliknij tu).
Jest to pozycja dla początkujących, polecam ją osobom, które nie do końca pewnie czują się w sklepie spożywczym na dziale dziecięcym, które nie wiedzą czym się kierować podczas wyboru produktów spożywczych, oraz dla tych, dla których żywność dla dzieci to „oj tam, oj tam” i „nie marnuj mu dzieciństwa”.
Napisałam tę książkę również dla tych Rodziców i Opiekunów, którym już ręce opadły i czują się bezsilni wobec otoczenia. W pierwszej części podejmuję polemikę z najczęstszymi komentarzami i mitami na temat żywienia dzieci. Następnie skrótowo omawiam produkty z najważniejszych grup spożywczych pokazując lepsze i gorsze składy, wspominam też w rozmowie z Iwoną Kibil o diecie roślinnej u dzieci. Na koniec serwuję przydatne listy zakupów oraz krótkie zadania do samodzielnego zrobienia.
Jeśli uważasz, że w Twojej biblioteczce lub wśród zasobów kogoś bliskiego mogłaby się przydać taka pozycja – zapraszam do nabycia. Obecnie trwa przedsprzedaż – ceny są obniżone, książka jest w drukarni i do magazynu wjedzie około 19.08. Zatem wysyłka nastąpi w dniach 20-23.08.
To jest ten wyjątkowy miesiąc, gdy ta sama firma dostaje jednocześnie FAKA i ŁelDana. Jaka to firma? Doskonale Wam znana.
Babydream dostaje w tym miesiącu ŁelDana za Baby-Musli.
Prosty produkt z fajnym składem.
Bazą są płatki owsiane, jest też dodatek owoców suszonych.
Forma odpowiednia dla małych dzieci. Wiem, że na opakowaniu jest propozycja z mlekiem, ale można śmiało podgotować króciutko w wodzie, a starszakom zalać wrzątkiem, pomieszać i zostawić. Zmieszać z jogurtem naturalnym, ewentualnie dodać świeże owoce i gotowe.
Brak czasu nie oznacza konieczności dawania dzieciom przesłodzonych płatków. Tu na tacy musli bez dodatku cukru.
Tym razem coś dla najmłodszych. Czerwcowa nominacja do nagrody FAK of The Year leci do kaszki dla niemowląt.
Generalnie lubię markę Babydream, być może coś od nich wyląduje kiedyś nawet w plebiscycie ŁelDan of The Year, ale z pewnością nie to.
Babydream, why?
Zanim przejdę do składu, słowo o opakowaniu. Czekam na zmianę etykiet produktów dla niemowląt, bo dietę rozszerzamy raczej po6miesiącu. Tymczasem zobaczmy co producent przygotował dla dziecka już po 4.
Po co niemowlakowi na starcie mlekopełne (46% produktu)?
Po co niemowlakowi po 4. mies. kasza manna z cukrem?
Po co niemowlakowi po 4. mies. dawać ciastka z cukrem?
Przyznam, że mam alergię na tego typu produkty. Nigdy nie zrozumiem, dlaczego kilkumiesięczne dziecko (wg Producenta już po 4. mies) ma być karmione ciastkami na dobranoc?
Cieszy mnie trend dotyczący zmiany etykiet, cieszy też zmniejszanie lub wręcz eliminacja syropów oraz cukru dodanego w produktach dla dzieci (zwłaszcza dla niemowląt), ale w tego typu kaszkach Babydream póki co niestety tego nie widzę.
Tym razem będzie kontrowersyjnie, ale przypominam jakie są założenia plebiscytu ŁelDan of The Year:
nie chodzi o produkty super zdrowe
nie chodzi o produkty w ładnym opakowaniu
nie chodzi o produkty z dobrym i spójnym ze składem marketingiem.
Chodzi o produkty, które rozwiązują pewien problem. Nie może to być oczywiście z deszczu pod rynnę, ale nawet jeśli nie jest to super zdrowe – stanowi istotnie ważną alternatywę dla istniejących na rynku produktów z danego działu.
Takie są właśnie w mojej opinii kukurydziane chipsy paprykowe POPCOOL CHIPS papryka od SONKO.
Jest to przekąska alternatywna dla chipsów. W typowych ziemniaczanych czipsach skład stanowią ziemniaki z olejem, najczęściej słonecznikowym (w ilości 34% czyli 1/3 składu), solą i większą lub mniejszą ilością dodatków.
Oznacza to, że duża (np. 140g) paczka typowych czipsów to 47.6 gramów tłuszczu.
Czy to dużo czy mało?
Duża paczka czipsów ziemniaczanych to niemal 10 łyżeczek tłuszczu.
Czy jesteś w stanie wziąć łyżeczkę i wypić 9-10 takich porcyjek oleju słonecznikowego?
Może spróbuj?
Ale z czipsikami wchodzi jak złoto, prawda?
Dla kogo?
O nie, nie przeczytasz teraz, że tu jest super i trzeba jeść. Nie ma mowy.
To ALTERNATYWA. Nie polecam tego jako przekąski, w standardzie – w żadnym razie.
Pokazuję ten produkt jako coś, co warto zauważyć, co jest na rynku od dawna, coś dla osób uzależnionych od czipsów,które nie potrafią rzucić tych słonych ziemniaków pływających w tłuszczu z dnia na dzień. Coś dla osób, które z jakiegoś powodu muszą kupić czipsy, dla osób uzależnionych od ton tłustych fastfoodów na wzmacniaczach smaku oraz osób na diecie bezglutenowej, które nie trawią miałkich przekąsek opartych na tekturze z solą albo tłustych przecukrzonych rarytasów i czasem szukają odmiany. W takich przypadkach widzę to jako istotną alternatywę. Dlaczego?
Skład.
Kukurydza to 85%.
Tłuszczu jest tu 7.4 grama na 100 gramów produktu.
Ponad 4 x mniej niż w klasycznych czipsach. I nie słonecznikowy tylko oliwa z wytłoczyn z oliwek. Oczywiście NIE JEST to oliwa extra virgin tylko inna (gorsza) wersja po tej najlepszej i najbardziej cenionej, niemniej jednak nie jest to też wszechobecny olej słonecznikowy. Nie ma co się doszukiwać cudowności w tym rodzaju tłuszczu. Pisałam o tym w mojej książce „SMART SHOPPING”.
Jeśli macie wybór – zawsze kupujcie extravirgin do spożycia na zimno czy szybkiego obsmażenia.
Sól – tu bez zmian. 2 gramy na 100 gramów produktu. Czyli nadal sporo.
Cukier – total to 2 gramy, nie skaczę z radości ale ilościowo to raczej dodatek do smaku.
Pozostałe dodatki robią robotę smakową (ekstrakt drożdżowy, aromat itd.)
To, co jest też istotne – paczka zawiera 60 gramów, niby 2 porcje, ale profilaktycznie zobaczmy jak wyglądają zawartości w całości:
tłuszcz 4.4g
cukier 1.2g
białko 5.4 (!)
sól 1.2g
Jeszcze raz podkreślę: nie jest to produkt, który teraz należy zacząć jeść bo jest super. Super to są warzywa i owoce.
ALE jeśli chcesz rzucić czipsy, nie potrafisz tak po prostu z dnia na dzień i realnie rzecz biorąc jest Ci ciężko się za to w ogóle zabrać – szukaj alternatyw, stadiów pośrednich. Nawet ze względu na zawartość tłuszczu, która jest tu znacząco mniejsza.
O słodyczach dla dzieci wypowiadałam się wielokrotnie, nawet tu na blogu (klik), a ponieważ planuję różne akcje społeczne, pewnie jeszcze nie raz zobaczysz mnie na barykadach.
Tymczasem, z okazji Dnia Dziecka, jeszcze raz przypominam: NIE WARTO kupować dzieciom słodyczy w nagrodę.
Słodycze to element menu.
Coraz bardziej powszechny, niestety. Załamuje mnie przyzwolenie społeczne na przekarmianie dzieci cukrem – w placówkach służby zdrowia, żłobkach, przedszkolach, szkołach, salach zabaw, restauracjach.
Z niedowierzaniem patrzę na lekarzy częstujących dzieci lizakami po badaniu. Nie chodzę do dentystów dających dzieciom lizaki po borowaniu zęba. Próchnica u dzieci jest powszechnym zjawiskiem i razem z otyłością na tle nieprawidłowych nawyków żywieniowych są sygnałami, że należy działać od podstaw – edukując nie tylko Rodziców ale też pracowników służby zdrowia, przedszkoli i szkół.
Jeśli teraz nie zaczniemy działać – za kilka lat będziemy borykali się z problemami nie tylko zdrowotnymi ale też psychologicznymi. Bo permanentnie wysoki cukier w menu to nie tylko nieprzyjemne borowanie mleczaka. To przede wszystkim większe ryzyko cukrzycy, otyłości i wielu innych chorób, których teraz na horyzoncie jeszcze nie widać, stąd powszechne „oj tam, oj tam”.
Nie ma co robić z tego sensacji.
Słodycze ciężko wyeliminować do zera ale można zminimalizować ich siłę, nie robiąc z nich sensacji. Można przestać robić z nich cel działania, jeśli przestaniemy pokazywać je jako nagroda za „bycie dzielnym” oraz za „bycie grzecznym” (przy okazji: co to w ogóle za tekst „bądź grzeczny” – bez wyjaśnienia konkretnie dziecko nie wie co to znaczy być grzecznym + dziecko nie będzie siedziało w bezruchu BO JEST DZIECKIEM A NIE ROBOTEM).
Chcesz iść na lody? Ok, ale później idziemy grać w piłkę, na plac zabaw, na spacer itd. Cukier można połączyć ze sportem, pokazując, wyjaśniając na czym polega metabolizm glukozy, jak działa insulina. Fajnie pomaga w tym seria „Było sobie życie”, na której uczyłam się fizjologii jako dziecko.
Wszystko jest dla ludzi.
Ale nie wszystko jest dla dzieci. Młodym konsumentom trudno jest odróżnić reklamę od rzetelnej informacji. Dzieci nie są osobami dorosłymi, z wiedzą opartą na świadomości istnienia odcieni szarości. Dla dzieci często jest „tak lub nie”. Czarne lub białe. Nie każde dziecko rozumie słowo „czasami”. Jasne zasady spożywcze bardzo się przydają, chociaż nie zawsze jest gładko podczas ich wprowadzania, zwłaszcza gdy od zawsze w sklepie, szafce i lodówce panowała samowolka.
Nie płacz nad rozlanym mlekiem.
Twoje dziecko ma glukozę z syropem cukrowym zamiast krwi? Trudno, mleko się rozlało. Teraz zamiast płakać czy wprowadzać drastyczne zmiany w jadłospisie podejdź do działania z głową. Zaplanuj powolny, stopniowy odwyk. Ty też nie lubisz drastycznych zmian, prawda?
Zamiast ton słodyczy w nagrodę wymyśl coś, co Twoje Dziecko naprawdę lubi, niekoniecznie materialnego – wizyta na ulubionym wielkim placu zabaw? Kino? Jak musi być przedmiot – może kolorowanka, naklejki z brokatem? Gazetka z zadaniami i komiksem? Magiczny długopis? Książeczka? Jest tak duży wybór w sklepach, że w każdym przedziale cenowym da się znaleźć coś fajnego.
Zamiast kolorowych, gazowanych napojów, postaw na wyciskane świeżo soki, domową lemoniadę ze świeżymi owocami pływającymi w butelce, wodę gazowaną z miodem i cytryną, napoje oparte na wodzie z sokiem lub soki tłoczone.
Jogurt owocowy zastąp naturalnym z owocami lub odrobiną miodu lub mieszaj naturalny z ulubionym owocowym. Słodkie płatki śniadaniowe mieszaj ze zwykłymi owsianymi, żytnimi, jaglanymi.
Ciastka z cukrem i tłuszczem częściowo utwardzonym zastąp ciastkami z owocami suszonymi i normalnym nieutwardzonym tłuszczem (w składzie jest informacja jaki tłuszcz). Jeśli macie czas, możecie RAZEM upiec muffiny marchewkowe, banalne ciastka owsiane itd.
Nie trzeba zmieniać wszystkiego diametralnie w ciagu jednego dnia. Metoda MAŁYCH KROCZKÓW – małych ale stawianych CODZIENNIE jest łatwiejsza i często bardziej skuteczna.
Zmarnuj Dziecku dzieciństwo.
Śmiało, nie krępuj się. Bez żenady, w akompaniamencie głupkowatych tekstów od znajomych i rodziny – konsekwentnie, codziennie marnuj dziecku dzieciństwo, tłumacząc czemu permanentny nadmiar cukru w diecie jest szkodliwy. Codziennie, krok po kroku działajcie RAZEM w celu ograniczania cukru w menu. Naucz Dziecko jak szukać w składzie cukrów ukrytych, wprowadź do wspólnych działań element zabawy.
To tylko wydaje się trudne i „nie do zrobienia”. Tak naprawdę Twoje Dziecko to bardzo mądry Mały Człowiek, który widzi, czuje i słyszy więcej niż myślisz, który wiele potrafi zrozumieć. Po prostu ma trochę mniej informacji i doświadczenia. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, abyś pokazała mu piękno tego świata, nauczyła czerpania radości z prostych rzeczy. Bo niestety ani tony nowych przedmiotów, ubrań czy sprzętów, ani tony nowych, plastikowych zabawek, ani tony cukru nie są podstawą czy gwarancją lepszego życia i wiecznego szczęścia. I właśnie tego warto uczyć dzieci. Od małego.
Jakiś czas temu wrzuciłam na instagramowy oraz na facebookowy profil Doktor Ania zdjęcie kurczaka. Byłam ciekawa jak Producent rozwiązał temat braku substancji dodatkowych w produkcie zawierającym m.in. wodę, kurczaka i ryż.
Pytanie.
Mimo, iż domyślałam się gdzie „ukryta jest” będąca na pierwszym miejscu woda, wolałam upewnić się u źródła czy opłaca się robić produkt bez zagęstników i wspomagaczy zwłaszcza, że przy okazji takich rozmów zawsze dowiaduję się czegoś nowego, zbieram ciekawostki i fajne spożywcze „historie z życia wzięte”.
Nie zdążyłam jednak nawet napisać maila – Producent sam, niemal od razu odezwał się odpowiadając na moje pytania. Nie publikuję tu całej naszej dyskusji, pytań miałam kilka. Wrzucam (za zgodą Producenta) jedynie fragmenty dotyczące składu.
Odpowiedź.
„Tak naprawdę każdy producent i produkt mają swoją specyfikę. Konkurencja rynkowa i presja cenowa ze strony sieci handlowych powoduje, że w wielu firmach głównym celem jest jak najniższy koszt wytworzenia – wszystko po to, by sprostać oczekiwaniom cenowym handlu. Często więc receptura i jakość składników są tak dobierane, aby uzyskać jak najniższą cenę (np. poprzez stosowanie MOMu zamiast pełnowartościowego mięsa). Stosowanie dodatków do żywności nie jest zabronione, więc aby uzyskać odpowiedni smak i wygląd produktu, wielu producentów idzie na skróty – dodaje wzmacniacze smaku (glutaminian sodu lub inne.), barwniki i aromaty – tak jest najprościej i najtaniej, bo nie trzeba budować smaku w oparciu o większą ilość warzyw, przypraw, męczyć się z rozwojem receptur opartych o naturalne składniki etc. My mamy taką filozofię, że w składzie mamy tylko to, co niezbędne, aby dany produkt finalnie dobrze smakował bez wzmacniaczy, konserwantów, barwników i aromatów. Dlatego dość dużo czasu zajęło nam opracowanie receptur bez tych wszystkich dodatków w składzie. Jesteśmy jedyną firmą w Polsce z taką jakością/składem dań gotowych. Takie podejście kosztuje – bo przy naszej jakości nie jesteśmy w stanie często zaoferować wielu klientom naszych produktów w oczekiwanych przez nich cenach (takich, jakie inni producenci są w stanie, właśnie dzięki oszczędnościom na tańszych surowcach). No, ale to kwestia filozofii działania – my powiedzieliśmy sobie, że w kwestiach jakościowych nie idziemy na kompromisy i wierzymy, że również w dłuższej perspektywie okaże się to słuszne. Na razie widzimy, że takie podejście zaczyna procentować i coraz więcej klientów docenia jakość, a nie tylko najniższą możliwą cenę.”
„Wszystkie składniki są wymienione na etykiecie – nic poza tym nie dodajemy. Sos z częścią składników gotujemy w specjalnym „kotle”, mięso i warzywa dozujemy do słoików, zalewamy sosem i po zamknięciu sterylizujemy. Poza tym żadnych magicznych sztuczek nie stosujemy.”
„Co do zagęstników, to sami w niewielkich ilościach do niektórych produktów musimy dodawać skrobię, żeby uzyskać odpowiednią konsystencję sosu po sterylizacji (jednym słowem, żeby nie był zbyt rzadki). Ale robimy to nie dlatego, żeby na czymś „oszczędzić”, tylko dlatego, że po prostu nie ma innej możliwości technologicznie, aby utrzymać odpowiednią konsystencję produktu po sterylizacji. Natomiast dodatek skrobi mamy tylko w tych produktach, gdzie inne składniki (jak i dodatek mąki) nie są w stanie zapewnić odpowiedniej gęstości sosu Ponieważ jesteśmy przejrzyści i uczciwi, to piszę o tym wprost – zresztą wszystkie składniki są jasno wypisane na opakowaniach. Ponieważ trwałość produktów zapewniamy poprzez sterylizację (a nie konserwanty itp.), to niestety na to jedno ustępstwo czasami jesteśmy zmuszeni pójść.”
Życzę Ci, żebyś pamiętała, że jesteś TAK SAMO ważna jak inni Członkowie Rodziny.
Niezależnie od wykształcenia, wyglądu, pochodzenia, pracy lub jej braku, stanu konta, popełnionych w przeszłości błędów itd. – nadal jesteś FAJNYM Człowiekiem, jesteś Mamą, zasługujesz na szacunek. Naucz tego siebie, wymagaj tego od innych. Bycie popychadłem źle robi nie tylko w Twojej głowie – to również słaby wzorzec dla Twoich Dzieci.
Życzę Ci, żebyś potrafiła zawalczyć o przestrzeń dla siebie.
Przysłowiowe 5min dziennie. A tak serio, to raczej ciut więcej. Przeznacz ten czas wyłącznie na SWOJE sprawy. To co lubisz, relaks, drzemka, manikiur, ulubiona książka, spacer, kawa, nauka. Rozwijaj się, ucz, nie rezygnuj, jeśli tylko możesz choć chwilę dziennie przeznaczyć na rozwój. Bądź trochę egoistką. To niemodne w obliczu kultu zarzynającej się Matki Polki, która wszystko robi sama, wiem. Ale dzięki temu nauczysz Dzieci, że trzeba być ważnym dla siebie samego, że dbanie o siebie jest kluczowe, że umiejętność bycia samemu ze sobą, LUBIENIE SIEBIE to większe szanse na zdrowy związek z drugim Człowiekiem.
Nie, nie mogłaś zrobić lepiej. Powiedzieć inaczej, podjąć innej decyzji. Wtedy zrobiłaś najlepiej, wedle wiedzy w tamtej sytuacji. Wyciągnij wnioski, przyjmij lekcję z pokorą. Idź dalej. Nie zajmuj się rzeczami, na które nie masz wpływu – zamartwianie się to strata czasu.
Życzę Ci umiejętnego dogadywania się z Ojcem Dziecka, Mężem, Partnerem.
Wbrew obiegowej i niestety powszechnej opinii – On NIE MA CI POMAGAĆ przy dziecku. To nie jest dodatkowy projekt, dorywcza praca, dodatek do życia. ON MA JE WYCHOWYWAĆ. Ma przewijać, karmić, usypiać, zawozić, przywozić, płacić, być. Dokładnie tak jak Ty. Jeśli nie umie – spokojnie wytłumacz, pokaż, rozmawiajcie, uczcie się razem.
Uważaj na wygodny schemat 'o nic nie muszę się martwić’. Ma swoje plusy, ale dziwnym trafem nikt nie wspomina o minusach. Nie obudź się pewnego pięknego dnia z ręką w nocniku – bez pięknego domu, bez kasy, bez pozycji zawodowej, bez możliwości życia 'jak zawsze’. To zimny, nieprzyjemny prysznic, który zdarza się nie tylko na filmach, uwierz.
I na koniec, Droga Mamo, życzę Ci dużo siły podczas podejmowania trudnych decyzji.
’Jakoś to będzie’ jest najgorszym wyborem.
Być może myślisz, że utrzymywanie Rodziny w obecnym kształcie – za wszelką cenę – ma sens. Może uważasz, że Dzieci 'muszą mieć ojca’ i to jest priorytet. Płacisz za to słuchaniem epitetów, byciem na końcu listy ważności, tolerowaniem dziwnych zachowań. Płacisz często dużo więcej. Teraz.
Zapominasz, że Twoje Dzieci też za to zapłacą, ale w przyszłości. One obserwują bardzo nieprawidłowy schemat, wiesz? Dla nich to taki standard, być może będą bezwiednie powielać go w przyszłości. Masz tego świadomość? Chcesz, żeby Twoja Córka żyła w takim układzie?
Dobrze się zastanów i podejmij kroki jeśli jest źle. Będzie Ci ciężko, owszem, ale z czasem będzie lepiej. Najtrudniej jest zacząć. Jeśli nie masz wsparcia u najbliższych – poszukaj pomocy na zewnątrz. Znajomi, przyjaciele, terapeuci, ośrodki pomocy. Działaj, nie trać czasu. Ratuj Dzieci.
Droga Mamo, życzę Ci uśmiechu, więcej snu i spokoju, nawet gdy Ci ciężko.
Pamiętaj, że to minie. Nawet gdy czasem myślisz, że nie dasz już rady. WSZYSCY tak mamy. Czasem nie mamy siły wstać z podłogi. Nie da się być Supermenką 24/7. Każdy z nas ma czasem lepszą, czasem gorszą formę. Korzystaj z lepszej, zaakceptuj gorszą jeśli nie trwa zbyt długo. Zrób badania, odwiedź specjalistę, jeśli nie dajesz już rady i trwa to od dawna. Dbaj o siebie. Maskę tlenową zakładasz w samolocie najpierw sobie, prawda…?
I pamiętaj, że niezależnie od tego, co mówią inni, niezależnie od tego czy mogłaś lepiej, co by było gdyby – nie rozpamiętuj, nie porównuj siebie do innych. Odpuść, pogódź się i idź dalej, do przodu.
Kolejna nominacja do nagrody FAK of The Year dla płatków śniadaniowych dla dzieci. To naprawdę niewiarygodne, że na polskim rynku pojawia się kolejny taki produkt, tym razem pod nazwą „MIKUŚ poduszki”, wyprodukowane dla BAKOMA.
Chrupki zbożowe, z dodatkiem otrąb pszennych, krowa i dopisek „z nadzieniem”, co ZAWSZE powinno włączyć lampkę ostrzegawczą w Twojej głowie, zwłaszcza jeśli chodzi o produkty dla dzieci.
Bo „z nadzieniem” powinno kojarzyć się jednoznacznie, błyskawicznie i automatycznie ze słowem „SPRAWDZAM”.
Fakty.
Otoczka to zboża, otręby, cukier i kakao. Aha.
Nadzienie to 40% czyli sporo. A w składzie m.in. cukier i tłuszcz częściowo utwardzony. Jak dla mnie dyskwalifikacja. O tłuszczach częściowo utwardzonych już pisałam, pokazując fajny materiał źródłowy, który łatwo znaleźć w sieci.
Zawartość cukru 29g na 100g produktu, tłuszcz 15g/100g.
Ciekawostki.
Mamy rok 1995. Firma Chaber wprowadza na rynek płatki śniadaniowe w kształcie poduszek z nadzieniem. Niestety nie wiem jaki wtedy miały skład, ale wiem, że obecnie też zawierają cukier z tłuszczem częściowo utwardzonym, zboża i otręby, dlatego co jakiś czas o nich przypominam na Facebooku i Instagramie.
W roku 2019 mamy kolejny taki produkt, niestety nie ma go na stronie Bakomy, na opakowaniu nie ma info kto go produkuje, dlatego postanowiłam zadzwonić na infolinię. Miła Pani powiedziała mi, że marka MIKUŚ należy Bakomy, ale nie wie kto robi płatki.
Niezależnie od producenta, to niesamowite, że przez prawie 25 lat nikt nie jest w stanie wymyślić czegoś innego, czegoś co nie zawiera tyle cukru, czegoś co nie zawiera przede wszystkim tłuszczu częściowo utwardzonego.
Podsumowując.
Wiem, że poduszki z nadzieniem są popularne również u dorosłych, zwłaszcza u osób „wychowanych” na Jaśkach od Chabra. Jednak patrząc na front, produkt przeznaczony jest głównie dla dzieci, co przy takim składzie jest w mojej opinii strzałem w kolano dla firmy takiej jak BAKOMA.
Dopiero co pisałam o ciekawych jogurtach, które wprowadzili na rynek, wydawało się, że zaczynamy iść w inną stronę niż przecukrzony nabiał z bajerami, a tu taka niespodzianka.
Gdybym chciała zlecać firmie zewnętrznej produkcję płatków, oprócz głosu klienta i względów finansowych, wzięłabym też pod uwagę wpływ na zdrowie oraz trendy żywieniowe na świecie. Od stosowania tłuszczów częściowo utwardzonych odchodzi się już od lat, firmy bardziej lub mniej głośno zmieniają składy swoich produktów, Rodzice są coraz bardziej świadomi, coraz częściej dokonują wyborów w sklepie w oparciu o SKŁAD, a nie tylko ładne opakowanie czy fajną reklamę,
Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Funkcjonalne
Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.