FAK of The Year

FAK of The Year – grudzień.

Grudniowa nominacja leci do produktu, który jak dla mnie jest jedną z najgorszych propozycji produktów dedykowanych młodszym odbiorcom.

Prażynki w różnych smakach.

Front.

Klasyk – bez tego, bez tamtego. Niemal idealnie.

Smutna rzeczywistość.

W składzie też klasyk – susz ziemniaczany z olejem słonecznikowym (aż 30%), solą, ekstraktem drożdżowym i dodatkami.

FAK of The Year
FAK of The Year
FAK of The Year

Reksio, WHY?

Suszone ziemniaki polane obficie olejem słonecznikowym ze sporym dodatkiem soli, podrasowane ekstraktem i innymi dodatkami to „idealna przekąska” dla całej rodziny? Serio?

A zjesz w standardzie ziemniaka polanego 6 (sześcioma) łyżeczkami oleju?

Nie? To po co dajesz to dziecku?

Kategorie: FAK of The Year
fak of the year

FAK of The Year – listopad.

W tym miesiącu produkt, który powinien dostać nominację już dawno. Mimo, iż z tej samej firmy są też propozycje całkiem ciekawe, np. chrupki z dodatkiem kaszy jaglanej, ta – z resztą podobnie jak FLIPSY smakowe- to moim zdaniem słaby wybór. Dlaczego?

W składzie 30% to krem oparty na oleju z cukrem z dodatkiem tłuszczów częściowo utwardzonych.

Mamy jeszcze dopisek „Barwione owocami i warzywami”. Fajnie, tylko co z tego? NIC, bo robiąc produkt z dodatkiem kakao, nie jest to wielka filozofia, a same chrupki kukurydziane wcale nie zawierają barwników.

22 gramy tłuszczu i 10 gramów cukru na 100 gramów produktu to zdecydowanie więcej niż w zwykłych chrupkach.

Zdecydowanie lepszą alternatywą są Tygryski z dodatkiem kaszy jaglanej, jeśli ktoś kupuje chrupki kukurydziane. Te czekoladowe to po prostu słodycze i to z dodatkiem tłuszczów częściowo utwardzonych, czyli słabo. Bo tłuszcze te, to nie jest pożądany składnik w naszej diecie, a słodycze to słaby pomysł jeśli chodzi o przekąski dla dzieci.

Kategorie: FAK of The Year
FAK of The Year

FAK of The Year – listopad.

W listopadzie nominacja do nagrody FAK of The Year leci do CHRUPOSZEK. Ale jak to? Przecież to 100% polskie pieczywo!

 

 

Komunikacja.

 

„100% polskie pieczywo”. Czyli, że jak polskie, to musi być dobre.

„Niezwykłe przekąski”, „niepowtarzalność smaków”, „wyjątkowy charakter” – już czuję się prawie ekskluzywnie.

„Subtelna mgiełka oliwy” – brzmi dobrze.

„Idealna alternatywa dla smażonych czipsów” – aha, ciekawe.

„Wypiekane bez smażenia” – fajnie.

„Pomidor, ser, cebula, bazylia” – zestaw całkiem spoko. 

„Każdy kto spróbował Chruposzek nie wyobraża sobie bez nich rodzinnego spaceru, lekkiej przekąski po fitness, radosnego chrupania na przerwie w zajęciach czy szalonej imprezy.” Zapala mi się czerwona lampka.

Target.

 

Na stronie internetowej czytam:

„Chruposzki z pieczywa pszennego skierowane są do dzieci i uczniów szkół podstawowych. Ze względu na delikatność i subtelność smaku są idealną przekąską szkolną.”

Chyba ciśnienie mi powoli rośnie. Czy subtelność i delikatność smaku to kryterium wedle którego produkt jest polecany dzieciom?

 

Fakty.

 

Skład podstawowy to mąka pszenna, woda, cukier i margaryna. Margaryna zawierająca m.in. częściowo utwardzony tłuszcz palmowy.

Do tego posypka – bez niespodzianek. Sól, cukier, wzmacniacz, aromat i dodatki.

    

 

Tabela.

 

Zawartość tłuszczu 15 g / 100 gramów. Nasycone 3 g – aż zapytam jak to zrobili, że zaledwie 3 g.

Cukier (!) 8.8 g / 100 gramów.

Sól 2.8 g / 100 gramów.

Nie wierzę w to, że jakiekolwiek dziecko weźmie do szkoły paczkę i zje tylko 30 g.

 

FAK of The Year.

 

I teraz, podsumowując, mam takie oto pytania:

Gdzie jest ten faktycznie fajny dla dzieci zestaw „pomidor, ser, cebula, bazylia”?

Gdzie jest ta całkiem niezła dla dzieci „subtelna mgiełka oliwy”?

Bo ja tu widzę pszenną bułę na margarynie, podrasowaną cukrem, solą, przyprawami i wzmacniaczem smaku.

TO MA BYĆ IDEALNA PRZEKĄSKA DLA DZIECI?

Chcecie sprzedawać takie przekąski? Nie ma sprawy. Ale adresujcie je do bardziej lub mniej świadomych ale osób DOROSŁYCH.

Nie rozumiem dlaczego na froncie jest napis „junior” i otwarcie polecacie dla małych oraz starszych dzieci produkt zawierający m.in. częściowo utwardzony tłuszcz, porcję cukru i niezłą dawkę soli.

„Idealna przekąska” dla dzieci? To chyba żart.

Tani lunch (za 4 pln) w samochodzie.

Kolejna historia z cyklu 'Kupić i zjeść w 5 minut’. Wpadłam jak burza do galerii handlowej, miałam sprawę 'na wczoraj’. Po drodze był Rossmann – dwie minuty i mam co jeść.

Kanapki? Zupa? Niestety, dziś nie miałam szans, wypadło niespodziewane spotkanie i tyle w temacie. Wybrałam 'Pieczywo chrupkie na naturalnym zakwasie’ w postaci małych kawałków.

image

Dlaczego?
1. Zawiera całkiem SPORO ZIAREN, co widać przez folię.
2. Zawiera MAŁO CUKRU, 1.2 g na 100 g produktu. Zjadłam prawie pół paczki, co daje ok. 1/10 łyżeczki.
3. Zawiera sporo tłuszczu jak na taki produkt, aż 15.6 g na 100 g. Ale ten TŁUSZCZ nie jest zły (ziarna słonecznika i sezamu, oliwa z oliwek), źródło energii, której potrzebuję.
4. Zawiera węglowodany złożone (mąka pszenna, graham, żytnia, kukurydziana) – organizm zajmie się robotą (będzie sobie spokojnie trawił), ja będę dłużej najedzona i wszyscy są zadowoleni.
5. Łatwo jeść w samochodzie, nic się nie kruszy.

image

Wiadomo, że nie jest idealnie i nie jest to produkt, którym będę się obżerała codziennie: dosypali glutenu oraz główny składnik to zwykła mąka pszenna (wolałabym np. żytnią). Nie wspominając o tym, że nie ma warzyw ale to oczywiste. Trzeba też wziąć pod uwagę, że jest to pieczywo wysoko kaloryczne: 100 g to prawie 460 kcal. Pół paczki brzmi lepiej – 230 kcal, poza tym nasiona + pestki są zdrowe i potrzebne w codziennej diecie.

Jako alternatywa fastfoodów z bezwartościową bułą, słonymi frytami, tłuszczami utwardzonymi i/lub pseudomięsem ze zmielonej budy, po których boli mnie brzuch a za godzinę i tak jestem głodna – dla mnie ten produkt sporadycznie jest ok.