Lekarstwo na raka re – odkryte!

’EKSPERCI ZACHWYCENI KAPUSTKĄ!’, 'NIESAMOWITE!’ krzyczą nagłówki od kilku dni. Nie kumam tych nagłych zachwytów, przecież kapustka znana jest od tysięcy lat. Wiadomo od dawna, że jest niskokaloryczna, zawiera m.in. sporo witamin, wapń, magnez, potas, żelazo oraz kwas foliowy. Panie bardzo ucieszy obecność siarki, która poprawia wygląd włosów, skóry i paznokci. Kiszona bogata jest w probiotyki a okłady ze świeżych liści docenią m.in. mamy karmiące piersią oraz osoby z chorymi stawami.
Najistotniejsza wydaje się być jednak obecność substancji antynowotworowych. Jak działają? Jak dobry sędzia- zabierają piłkę, pokazują czerwona kartkę i żegnaj przygodo!
Osoby z problemami z przewodem pokarmowym i/lub tarczycą, matki karmiące i małe dzieci nie powinny spożywać kapustki na tony. Reszta wedle uznania (tak jak brzuch pozwala), np. w postaci surówki lub soku.
Tak więc od dziś kapustka z pospolitej jarzyny w złym guście stanie się wyrafinowanym, cennionym na salonach składnikiem o tysiącu twarzach. Teraz zamiast 'zamknij gar bo wali na cały dom’ będzie 'jak wspaniale te lotne cząsteczki zapachu podstawowego (aromat) podrażniają moje neurony opuszki węchowej!’ lub 'cóż za wyborne nuty trzeciorzędne (bukiet)!’
Ps. Czekam teraz na jakiegoś Czosneczka: może strzeli dwa gole na raz? Może skoczy 500m na dużej skoczni? Cokolwiek. Eksperci na bank będą mega zachwyceni (no może poza specami z koncernów farmaceutycznych), w końcu czosneczek w rankingach antyrakowych jest zwykle na 1 miejscu a kapustka dopiero na 4 lub 5. Tylko kiedy ktoś w końcu zrobi wokół tego szum…?

Szybki obiad czy pizza?

Przychodzisz do domu, otwierasz lodówkę i nadchodzi ten krępujący moment konsternacji, że jednak obiad sam się nie ugotował. A miał kurde tyle czasu. Siedział sam w domu, albo z dziecmi siedział i przecież nic nie miał do roboty…!

Jeśli też tak miewasz, podsunę Ci kolejny produkt z serii 'to może pizza…?’ Oczywiście- pizza na cienkim cieście z dobrej jakości składnikami jest super i gdyby tylko te 1000 kcal szło w cycki- na bank jadłabym codziennie…

Dlatego nie wiem jak Wy ale ja mam zamrażarkę pełną skarbów i nie mówię w tej chwili o tej 1/3 wypełnionej grycanami (oczywiście w każdym jest koperek lub natka, przysięgam!). Mam na myśli zestawy mrożonych warzyw ale nie typu marchewka z groszkiem. Mieszanki wieloskładnikowe czyli zdrowy fast-food. To banalnie prosty i wbrew pozorom tani sposób na zdrowy posiłek.

Oczywiście najlepiej jeść świeże produkty itp. itd.- jak się da to wspaniale. Jak się nie da- trzeba jakoś wybrnąć, a odpowiednio zamrożone warzywa po rozmrożeniu nadal są wartościowe. Jest tylko jeden warunek, warunek zero: zero glutaminianu (i innych wzmacniaczy smaku typu ekstrakt drożdżowy), zero oleju palmowego, zero sztucznych barwników, aromatów i zero innych podejrzanych substancji. Najlepiej jak skład jest w miarę zróżnicowany (a nie np. 70% ziemniaków) i zbilansowany pod względem wartości odżywczej (zawierający również białko najlepiej pochodzenia roślinnego, np. soczewica, fasola, groch- odradzam 'gotowce’ z mięsem).

Zatem mieszankę wrzucasz do garnka lub na patelnię, dodajesz łyżeczkę dobrego oleju (niektóre witaminy lepiej wchłaniają się w towarzystwie odrobiny tłuszczu), w wersji rozszerzonej ulubione przyprawy, kaszę, ryż itp. a w wersji na bogato np. passatę pomidorową (przecier) lub ulubione dodatki (np. oliwki) i tyle w temacie.

Głębsza prawda jest jednak taka, że Twojego organizmu nie obchodzi czy byłaś/eś na targu warzywnym lub czy o świcie w pocie czoła zbierałaś/eś ekologiczne kaszubskie warzywa (wersja extended), które później obrawszy i zmieszawszy doprawiłaś/eś wg zasad feng shui itp. itd.

Natomiast warto wiedzieć, że taka wątroba płacze na widok seropodobnej brei będącej mieszanką tłuszczu palmowego i wody z mlekiem w proszku i milionem E, trzustka przewraca oczami na widok pseudo-salami będącego w rzeczywistości tłuszczem z dodatkiem bliżej nieokreślonej części nieznanego zwierzęcia, a bidny żołądek z przerażeniem obserwuje tonę poprawiaczy i innych substancji drażniących bo przecież bez tego to gówno szumnie zwane pizzą smakuje jak tektura z margaryną.

Zrobienie obiadu z warzyw mrożonych trwa tyle ile zamówienie/ rozmrożenie/ odgrzanie pizzy, natomiast wartość odżywczą mimo strat podczas gotowania itp. w porównaniu do wartości średniej jakości pizzy dzieli przepaść, nie wspominając o ilości chamskiego tłuszczu, którego kompletnie nie potrzebujesz np. w naczyniach wieńcowych. No chyba, że ktoś generalnie lubi mieć tłuste aorty, to wtedy sorry i smacznego.

Dlaczego w słoiczkach BoboVita dla niemowląt jest mleko?

Wg najnowszego schematu żywienia niemowląt: 'Małe ilości mleka krowiego można stosować do przygotowania pokarmów uzupełniających od 7/8 miesiąca życia, ale nie powinno być ono stosowane jako
główny produkt mleczny przed 12. miesiącem życia’. Ponieważ producenci stosują mleko niemodyfikowane jako składnik główny w niektórych słoiczkach, postanowiłam zapytać o przyczynę, oto co odpowiedziała Nutricia (BoboVita).

image

Czego nie jeść w ciąży?

Wszystko jest kwestią prawdopodobieństwa, nie dajmy się w ciąży zwariować ale… Nikt nie zagwarantuje Ci, że będziesz w tych 999 osobach na 1000, którym nic się nie stało. Czasem lepiej dmuchać na zimne, zatem czego warto unikać:

  1. Produkty niepasteryzowane.

    Ze względu na obecność pasożytów: nabiał (mleko, sery, kremy w deserach itd.) oraz soki (jednodniowe, z cukierni/restauracji gdzie 'świeżo zrobione’ soki stoją Bóg wie ile czasu po zrobieniu). Najlepiej sprawdzać: na opakowaniu ZAWSZE jest napisane, np. na serze: 'z mleka pasteryzowanego’ (można) lub 'z mleka surowego’ (nie można). Jest naprawdę dużo smacznych produktów pasteryzowanych, po co ryzykować?

  2. Produkty surowe.

    Ze względu na obecność pasożytów: mięso (ryby też), jajka. Ale też mięsa półsurowe oraz upieczone poprzedniego dnia, mięsa 'na zimno’, pasztety (dobrze byłoby podgrzać przed spożyciem). Z surowizną nie ma zmiłuj w ciąży.

  3. Wątróbka.

    Jeśli ktoś musi to sporadycznie, ze względu na zawartość witaminy A (wysokie dawki nie są korzystne, przy okazji: kremy z retinolem do twarzy też nie są wskazane!) oraz innych 'cudów’ (wątroba magazynem wielu substancji jest).

  4. Sól.

    Wysokie dawki nie są korzystne z uwagi na ryzyko nadciśnienia i obrzęków. Czyli można, ale nie na tony.

  5. Produkty zawierające kwas fosforowy, difosforany.

    Np. cola, natomiast difosforany są w bardzo wielu produktach (sprawdzaj skład!). Zaburzenia w stężeniu fosforanów we krwi są ściśle sprzężone ze zmianami stężenia wapnia (a wapń jest ważnym pierwiastkiem w ciąży jak wiecie).

  6. Kofeina.

    Mówią, że jedną małą kawkę można. Z herbatami też bez przesady! W organizmie kobiet ciężarnych metabolizm kofeiny jest znacznie wydłużony, a kofeina i jej metabolity swobodnie przechodzą przez łożysko do płodu. Wysokie dawki kofeiny są na serio niebezpieczne. Może więc lepiej bezkofeinową lub zbożową…? Wystarczy poprosić kelnera o alternatywę- teraz kawę bezkofeinową dużo łatwiej dostać niż kilka- kilkanaście lat temu.

  7. Miód z nieznanego źródła lub spoza UE.

    Więcej o tym znajdziecie tu oraz tu).

  8. Produkty zawierające tłuszcze trans.

    Szukajcie hasła 'utwardzane’ na opakowaniu, czyli większość fastfoodów i słodyczy zawierających tłuszcz, niestety. Substancje te przechodzą przez łożysko, czyli faszerujecie bobasa pływającego w brzuchu fastfoodem, jeszcze zanim się urodził- bez sensu. Trzeba ograniczać na tyle na ile się da (rzadko, raz na jakiś czas nie powinno dzidzi zrobić krzywdy).

  9. Produkty nadpleśniałe.

    Nawet jeśli odkroisz ten brzydki kawałek. Tu nie ma innej opcji- wyrzuć, nie truj dziecka.

  10. Produkty z długą listą składników.

    Czyli tzw. chemia spożywcza: ograniczać a najlepiej unikać! Zwłaszcza konserwantów np. zawartych w wędlinach (działanie rakotwórcze), sztucznych barwników, słodzików i innych 'przecież nie są szkodliwe’ bajerów. Na tyle na ile się da- jak najmniej chemii bobasowi podawać- i tak dostanie swoją dawkę poźniej, niestety.

  11. Napoje zawierające alkohol.

    Mówią, że łyczek wina do obiadu można…ale ŁYCZEK! Oczywiście każda ilość alkoholu może zaszkodzić, trzeba o tym pamiętać.

  12. Leki, suplementy, witaminy (zwłaszcza A).

    Absolutnie ŻADNYCH leków NIE WOLNO ordynować sobie samemu. Trzeba zapytać lekarza (lub farmaceuty) i kropka. Jeśli chodzi o witaminy i preparaty bez recepty- tak samo. Są na rynku propozycje dla kobiet w ciąży i karmiących ale zawsze warto się skonsultować, każda ciąża jest inna.

  13. Brudne owoce i warzywa typu 'prosto z krzaczka’.

    Nie radzę (pasożyty). W ciąży (i nie tylko) trzeba wszystko myć. Ręce też.

  14. Zioła (herbatki, przyprawy).

    Zapytać lekarza. Są takie, które można (np. rumianek, bazylia) oraz takie, z którymi ostrożnie lub zakaz (np. dziurawiec, tymianek, rozmaryn itd.) lepiej upewnić się, z niektórymi ziołami nie ma zabawy.

  15. Napoje gazowane.

    Ze względu na dwutlenek węgla- niektórym nie służą, więcej o tym przeczytacie tu.

  16. Tonik.

    Ze względu na chininę (po co bobasowi?).

  17. Niektóre ryby.

    Nie wszystkie są polecane ciężarnym, więcej o tym znajdziecie tu.

  18. Herbata zielona w nadmiarze.

    Nie tylko ze względu na kofeinę, również z uwagi na katechiny- blokują enzym potrzebny do obróbki kwasu foliowego, a jak na pewno wiecie kwas foliowy jest potrzebny i musi być elegancko obrabiany w waszym organizmie bo dzidzia go potrzebuje. Raz na jakiś czas nie powinna zaszkodzić ale jeśli piłaś 5 filiżanek dziennie to teraz zapomnij.

  19. Cukier.

    W umiarkowanych ilościach jak najbardziej! Na tony absolutnie nie. Jeśli chcecie nauczyć się prostych obliczeń, aby samodzielnie obczajać zawartość cukru w produktach- zajrzyjcie tu.

  20. Produkty zawierające fruktozę.

    Nie demonizowałabym, ale jednak zwracam Waszą uwagę na nie, więcej o tym znajdziecie tu.

Zajrzyjcie też do listy produktów, które mogą utrudnić Wam powrót do formy sprzed ciąży.

Gratuluję Dziewczyny! Uważajcie na siebie, dbajcie o siebie i wyluzujcie- wszystko będzie dobrze!

Trzymam kciuki <3 !!!

 

Follow my blog with Bloglovin

Który napój gazowany wybrać?

Follow my blog with Bloglovin

Kilka bardziej szczegółowych wskazówek odnośnie napojów gazowanych.

Skład w skrócie:

Pepsi, Coca cola– cukier, barwnik E150d, kwas fosforowy, naturalne aromaty, w tym kofeina
Fanta, sprite– cukier lub syrop glukozowo-fruktozowy
Sprite– substancja słodząca: glikozydy stewiolowe
Fanta– przeciwutleniacz, stabilizator, barwniki
Mirinda, Mountain Dew, 7up– syrop fruktozowy,
Mirinda– przeciwutleniacz, stabilizator, barwniki, konserwant
Mountain Dew- kofeina (!), konserwant, stabilizator, barwnik
Tonic (Schwepes, Kinley)- chinina (Kinley zamiast cukru może zawierać syrop glukozowo- fruktozowy).

Zawartość cukru w napojach (w gramach na szklankę 250mL):

fanta / sprite / coca cola / kinley
23 / 15 / 27 / 24
pepsi / 7up / mirinda / mountain dew / schweppes
27 / 27 / 32 / 32 / 22.

Na co uważać:

Napoje typu 'cola’- kwas fosforowy
Napoje typu 'cola’ oraz Mountain Dew– kofeina
Mirinda, Mountain Dew– syrop fruktozowy + jako jedyne napoje zawierają konserwant.
Kinley, Schweppes- chinina.

Wszystkie napoje zawierają kwasy, aromaty i dwutlenek węgla.

O tym, kto nie powinien pić np. coli przeczytacie tu.

Informacje o podchwytliwej fruktozie i syropie fruktozowym znajdziecie tu.

Czy syrop glukozowo-fruktozowy jest lepszy od cukru przeczytacie tu.

Sposób na obliczanie cukru w produktach znajdziecie tu.

Informacje o tym, kto nie powinien pić toniku znajdują się tu.

Podsumowując: najkorzystniej (najmniej cukru oraz dodatkowych substancji) wygląda SpriteNajmniej korzystnie wypadają Mirinda i Mountain Dew.

Co zjeść w McDonald’s?

Follow my blog with Bloglovin

Z oferty śniadaniowej najwięcej kcal, tłuszczu i soli zawierają: McWrap śniadaniowy wieprzowy z pieczarkami (696kcal, 42g tłuszczu, 3.7g soli) oraz Kanapka śniadaniowa jajko i bekon (655kcal, 33g tłuszczu, 2.5g soli).

Stosunkowo najmniejszą ilością kalorii, tłuszczu i soli charakteryzują się McTosty (np. szynka i ser to 262kcal, 9.9g tłuszczu, 2g soli) oraz Snackwrap z jajecznicą (268kcal, 12g tłuszczu, 1.8g soli).

W ofercie tradycyjnej, pod kątem zawartości kcal, tluszczu oraz soli najgorzej wypadają: rekordzista McWrap bekon deluxe chrupiący kurczak (596kcal, 31g tłuszczu, 8.2g cukru, 2.9g soli) oraz WieśMac (573kcal, 36g tłuszczu, 1.7g soli). Z ciekawostek: McRoyal (527kcal) zawiera najwięcej cukru: 2 łyżeczki w porcji.
Frytki (299kcal na 100g) zawierają mało białka (3.4g na 100g) w stosunku do tłuszczu (15g na 100g), natomiast kawałki kurczaka przy większej ilości białka (16-18g na 100g) zawierają stosunkowo dużo tłuszczu (np. Wings 19g na 100g).

Najkorzystniej wypada zwykła Sałatka (13kcal) oraz Sałatka z grillowanym kurczakiem (207kcal, 7.7g tłuszczu) z sosem jogurtowo-koperkowym (29kcal, 1g tłuszczu), Hamburger (254kcal, 8.8g tłuszczu) oraz Snackwrap (270kcal, 12g tłuszczu).

Absolutnymi rekordzistami z calej ofery są: Wieśmac podwójny: 934kcal, 65g tłuszczu, 2.9g soli oraz Podwójny McRoyal pikantny: 826kcal, 52g tłuszczu, 3.5g soli, dla porównania Hamburger to 254kcal, 8.8g tłuszczu, 1.3g soli.

Z napojów najlepiej wybrać wodę, kawę (zwykłą) lub herbatę (zwykłą). Soki, Ice Tea oraz słodkie napoje gazowane mogą zawierać sporo cukru (nawet ponad 10 łyżeczek, np. duża coca-cola).

Na deser najmniej kalorycznie wypadają Małe lody (140kcal, 3.5g tłuszczu, 17g cukru), z ciast: Tiramisu (213kcal, 11g tłuszczu, 18g cukru) oraz Wiśniowy sad (217kcal, 11g tłuszczu, 20g cukru). Do tego zwykła kawa (czarna lub z mlekiem), lub średnie iced latte.
Mało korzystnie wypadają: Shake (duży to 325kcal, 6.1g tłuszczu, 54g cukru, czyli ok. 11 łyżeczek), gorąca czekolada (duża to 440kcal, 22g tłuszczu, 45g cukru) oraz kawy z bajerami (np. Mango Latte duże to 400kcal, 16g tłuszczu, 54g cukru- ok. 11 łyżeczek). Totalnymi rekordzistamiMuffiny (np. czekoladowy to 566kcal, 30g tłuszczu, 33g cukru).

Podsumowując: Sałatka (zwykła lub z grillowanym kurczakiem) lub Hamburger, do picia woda. Na deser małe lody plus zwykła kawa lub herbata. Natomiast wybierając wersję 'na bogato’- warto pamiętać, że zwykle zawiera ona całodzienną zalecaną (średnia) podaż kalorii, tłuszczu, cukru oraz soli. Oznacza to, że posiłek w McDonald’s powinien być jedynym daniem spożytym w ciągu całego dnia…

Czym różni się pieczywo z ciasta głęboko mrożonego od tradycyjnego (piekarnia Oskroba)?

Odpowiedzi opracowały osoby związane z fundacją Chleb Dobry, która prowadzi kampanię edukacyjną na temat pieczywa. Piekarnia 'Oskroba’ wspiera fundację w jej działaniach.

Jakie są różnice w procesie produkcyjnym oraz w składzie ciasta wytwarzanego do wypieku tradycyjnego (p.t.) w porównaniu z ciastem do głębokiego mrożenia (g.m.)?

Skład i sposób wytwarzania ciast pszennych i mieszanych, przeznaczonych do „normalnego” wypieku i głębokiego mrożenia (jedna z metod wypieku odroczonego) są podobne. Główna różnica w składzie to zwiększenie dodatku kwasu L-askorbinowego – chodzi o ochronę białek mąk. W procesie mrożenia są one bardziej narażone na uszkodzenie, co w konsekwencji powoduje obniżenie jakości pieczywa (mniejsza objętość, często gorsza porowatość).
Do mąki przeznaczonej do robienia ciasta tradycyjnego dodaje się na ogół około 20 – 30 ppm (2-3g/100kg mąki) kwasu L-askorbinowego. W wypadku mrożenia głębokiego dodatek może wynosić maksymalnie 300 ppm – czyli w dalszym ciągu nie za wiele. W czasie wypieku kwas L-askorbinowy zmienia się w formę nieprzyswajalną – nie pełni już roli witaminy C. Stosowane polepszacze, poza wspomnianym zwiększeniem ilości kwasu L-askorbinowego mają skład podobny do typowych polepszaczy. Różnica dotyczy raczej proporcji składników. Np. w polepszaczu do mrożenia można się spotkać często z dodatkiem suchego glutenu lub tzw. koncentratu glutenowego. Składniki te mają za zadanie zrekompensować uszkodzenia białek w czasie mrożenia. Maksymalne dawki polepszaczy nie przekraczają 3% ilości mąki użytej do produkcji ciasta mrożonego, przy czym głównym składnikiem polepszacza jest z reguły służąca jako nośnik – mąka pszenna. W związku z rozwojem produkcji polepszaczy opartych na enzymach nierzadko ilości aktywnych substancji dodawanych do mąk są minimalne i ulegają inaktywacji (enzymy to białka) w czasie wypieku. Możliwe jest też produkowanie pieczywa z mrożonego ciasta bez dodatków, jednak nie dla każdego jego jakość może być atrakcyjna (mała objętość, wilgotny miękisz). Sam proces produkcyjny pieczywa g.m. cechuje się obniżeniem temperatur ciast i wydłużeniem czasów ich fermentacji, co może być korzystne dla ich przyswajalności.

Jak długo można przechowywać ciasto w postaci zamrożonej?

Według naszej wiedzy maksymalny czas przechowywania zamrożonych kęsów surowego ciasta wynosi od kilku dni do 6 miesięcy. Warto jednak podkreślić, że chociażby z ekonomicznego punktu widzenia tak długie składowanie jest nieopłacalne i producenci dążą do jego skrócenia. W praktyce składowanie można liczyć w tygodniach, a nie miesiącach.
W sieciach sprzedaży zdecydowanie częściej odpieka się produkty pochodzące z tak zwanego półzapieku, a nie z surowego ciasta. Jedne i drugie produkty są oznaczane jako produkty z głęboko mrożonego ciasta ze względów prawnych, mimo, że w przypadku półzapieku tak nie jest.

Czy kupione pieczywo z ciasta głęboko mrożonego można ponownie zamrozić?

Nie będzie nic złego w tym, że świeżo wypieczone z głęboko mrożonego ciasta kajzerki zamrozimy w domowej zamrażarce. Pieczywo z ciasta głęboko mrożonego nie odbiega pod względem właściwości sensorycznych, chemicznych i fizycznych od produktów tradycyjnych – z niemrożonego ciasta.

Czy jest różnica, pod względem zdrowotnym, między regularnym spożywaniem pieczywa z ciasta głęboko mrożonego a pieczywem tradycyjnie wypiekanym?

Trudno to jednoznacznie stwierdzić, nie spotkaliśmy się jeszcze z badaniami na ten temat.
W oparciu o wiedzę własną można przypuszczać, że technologie chłodnicze powodują przedłużanie etapu produkcji, gdzie wyrób jest surowym ciastem (mieszaniną wody i mąki poddawaną fermentacji).
Dzięki wydłużeniu tego etapu na ciasto dłużej oddziałują naturalnie występujące w mące enzymy, co może czynić wyrób finalny lepiej przyswajalnym i smaczniejszym.
Piekarze obecnie reklamują, że ich wyroby nie są produkowane z ciasta mrożonego. Nie oznacza to jednak, że są one zdrowsze od tych pochodzących z ciasta mrożonego, chociażby właśnie dlatego, że obecnie dąży się do skrócenia etapu fermentacji surowego ciasta. Wbrew obiegowej opinii, do produktów mrożonych nie dodaje się konserwantów. Wręcz przeciwnie, mrożenie służy temu by ich nie dodawać. Konserwanty zresztą nie są dopuszczone do chlebów i bułek sprzedawanych luzem (nie paczkowanych).

Czy są osoby, które z jakichkolwiek względów powinny ograniczać spożywanie pieczywa z ciasta głęboko mrożonego?

Z naszego punktu widzenia trudno określić różnicę w wartości dietetycznej wyrobów pieczonych ze świeżego oraz mrożonego ciasta. Czasem wbrew obiegowej opinii produkty z mrożonego ciasta mogą w związku z dłuższą fermentacją, bardziej higienicznym transportem oraz wypiekiem finalnym w miejscu sprzedaży zdają się być bardziej bezpieczne.
Jednoznacznie ciężko odpowiedzieć jest na powyższe pytanie.

Czy jest różnica jakościowa między pieczywem wypiekanym tradycyjnie, a tym z ciasta głęboko mrożonego?

Czasem produkty z ciasta głęboko mrożonego mogą być lepsze od tych tradycyjnych, a czasem może być na odwrót. Wiele zależy od zastosowanej technologii produkcji i upodobań konsumentów.
Ortodoksyjnie wytwarzane produkty metodą tradycyjną (długie czasy fermentacji zakwasów i ciast) mogą dawać produkt smaczniejszy i zdrowszy od typowych mrożonek. Jednocześnie szybkie i niedbałe wytwarzanie wyrobów z ciasta świeżego może dawać produkt od mrożonek gorszy.

Jaka jest różnica jakościowa i/lub ilościowa między tradycyjnym chlebem na zakwasie, a chlebem na zakwasie wypiekanym z ciasta głęboko mrożonego?

Często nie ma żadnej różnicy. Spotyka się chleby na naturalnym zakwasie, które z powodzeniem sprzedawały się jako robione ze świeżego ciasta, a następnie cała ich produkcja przeszła w tak zwany półzapiek. Oznacza to, że wypiek stał się nieco krótszy, a wyroby po wypieku zostają szybko zamrożone by przerwać proces czerstwienia. Dopiero w punkcie sprzedaży odbywa się ostatni etap wypieku mający za zadanie wytworzenie atrakcyjnej skórki. Przy całej tej transformacji skład samego ciasta, łącznie z użyciem naturalnego zakwasu się nie zmienił.
Wbrew obiegowej opinii, fakt, że produkt pochodzi z ciasta mrożonego, nie oznacza, że nie został wyprodukowany z naturalnego zakwasu.

ryby, doktorania.pl

Ryby – zdrowe czy szkodliwe?

Dlaczego warto jeść ryby?

Ryby zawierają bogate w niezbędne aminokwasy białko o strawności ponad 90%, mikro i makroelementy (wapń, fosfor, selen, fluor, jod), tłuszcze będące cennym źródłem energii, witaminy rozpuszczalne w tłuszczach (D3), a przede wszystkim nienasycone kwasy tłuszczowe (w tym z rodziny omega-3), wykazujące szereg korzystnych działań związanych m.in ze: wzmocnieniem funkcji organizmu, zmniejszeniem ryzyka chorób układu krążenia i nowotworowych, profilaktyką chorób (alzheimera, reumatoidalnego zapalenia stawów) i procesów starzenia, oraz wspomagających proces uczenia się i zapamiętywania, a także wzmacniających odporność organizmu.

Czym wyróżnia się tłuszcz rybny?

Podstawowa różnica między tłuszczem rybnym a innymi tłuszczami zwierzęcymi lub roślinnymi polega głównie na wyjątkowo korzystnym składzie kwasów tłuszczowych, wynikającym z wysokiego poziomu zawartości wielonienasyconych kwasów tłuszczowych z rodziny omega-3 (niezbędny składnik pożywienia), takich jak: kwas dokozaheksaenowy (DHA) oraz kwas eikozapentaenowy (EPA). Tłuszcze rybne są praktycznie jedynym źródłem tych kwasów, ponieważ omega-3 nie mogą być syntetyzowane w organiźmie w ilościach zapewniających zdrowie. Tłuszcze ryb i produktów rybnych charakteryzują się o wiele niższym stosunkiem kwasów omega-6:omega-3 niż zalecany, co z punktu widzenia żywieniowego jest bardzo korzystne i pożądane, gdyż wpływa na kształtowanie się tego stosunku na właściwym poziomie w całkowitej dziennej diecie człowieka. Stosunek tych kwasów w innych produktach żywnościowych jest znacznie wyższy niż zalecany, np. w tłuszczach zwierzęcych wynosi od 10:1 do 20:1, a w olejach roślinnych od 15:1 nawet do 200:1.

Jakie substancje niepożądane mogą zawierać ryby morskie i hodowlane?

 

Cały wpis jest częścią lekcji o mleku modyfikowanym, którą znajdziesz w kursie Programowanie Żywieniowe Dzieci oraz Dorosłych. Nabór na szkolenie jest dwa razy w roku, wtedy cena kursu niższa jest nawet o 50% (pierwszy dzień zapisów).

mleko modyfikowane

Mleko modyfikowane – jakie wybrać?

Absolutnym aksjomatem w tym temacie jest ogromna przewaga karmienia piersią. Mleko kobiece może zawierać nawet kilka tysięcy składników, których ilość i proporcje zmieniają się z dnia na dzień, w zależności od indywidualnych potrzeb dziecka. Wybór jakie mleko modyfikowane będziemy podawać dziecku jest niezwykle trudny – warto wiedzieć czego szukamy, a czego należy unikać.

Co to jest mleko modyfikowane (MM)?

Mleko krowie bardzo różni się od ludzkiego, dlatego konieczne są modyfikacje, m.in.: obniżenie ilości białka, zmiana składu białka (zawartość lekkostrawnej serwatki), zwiększenie ilości tłuszczów nienasyconych (mleko krowie zawiera zbyt dużo szkodliwych tłuszczów nasyconych), zwiększenie zawartości laktozy, zmniejszenie zawartości jonów obciążających nerki. Na podstawie wieloletnich badań nad mlekiem kobiecym, producenci mlek modyfikowanych (MM) prześcigają się w oferowaniu preparatów jak najbardziej zbliżonych do wzorca (mleka kobiecego), niestety od ideału dzieli ich przepaść, o czym warto pamietać.

Czym różni się mleko kobiece od krowiego?

Przede wszystkim: składem tłuszczu, mniejszą zawartością białka oraz jego innym składem, mniejszą zawartością fosforu, większą zawartością oligosacharydów i większą ich różnorodnością oraz obecnością licznych mediatorów odpowiedzi immunologicznej.

Co to są LCPUFA?

 

Cały wpis jest częścią lekcji o mleku modyfikowanym, którą znajdziesz w kursie Programowanie Żywieniowe Dzieci. Nabór na szkolenie jest dwa razy w roku, wtedy cena kursu niższa jest nawet o 50% (pierwszy dzień zapisów).